Wpis który komentujesz: | eh święta, święta... rodzina, odpoczynek, jedzenie, picie, myślenie, tęsknota, smutek... wigilia?? było miło, chyba tak jak siem spodziewałem, cała rodzinka w komplecie, rozpoczęliśmy od czytania pisma świętego, potem opłatek, tak tradycyjnie, eh nie to że siem popłakałem gdy wshyscy zaczęli sobie składać życzenia a ja zostałem sam... tak jakoś buu mi siem zrobiło eh i ten motyff jak matula siem w tym momencie na mnie spojrzała, takimś jakimś rozczulonym, matczynym, kochającym wzrokiem... a ja tak bardzo chciałem żeby moja kasia była wtedy przy mnie...;*** kochanie wshyscy mi życzyli żeby nam siem jak najlepiej ułożyło;* niom a potem sama wieczerza, smak potraw wigilijnych, jakaś taka magiczna aura w powietrzu... potem wielkie zaskoczenie dla mnie, pierwshy raz jak pamiętam śpiewaliśmy kolendy w domq, naprawdę zrobiło siem tak strashnie przemilusio gdy spiewaliśmy "wśród nocnej cishy" eh moja ulubiona kolenda... niom a potem prezenty... chyba po raz ostatni jako najmłodshy miałem zashczyt rozdawania prezentów, w przyshłym roku wyręczy mnie pewnie któryś z malców... niom i o dziwo dla mnie tesh było kilka giftów pod drzewkiem... a po kolacji usiadłem sobie wygodnie w fotelu z kelishkiem shardonay i uciekłem myślami do mojego kotka, eh shczerze to all time jestem jakiś nieobecny, smutny i jush potwornie stęskniony, all time mój umysł i serce zajmuje kasiulka i ona jest ważniejsha dla mnie od wshystkich świąt...;*** i po raz kolejny uświadomiłem sobie jak bardzo ją kocham... poprostu nienazwanie... po raz kolejny uświadomiłem sobie że jest dla mnie wshystkim i że nie mogem jush bez niej żyć, poprostu nie mogem, moje serce tak bardzo boli samotność i brak bliskości serca kasi...;*** niom a o północy oczywiście pasterka, nigdy przenigdy nie mógłbym opuścić tej mszy, to jest dla mnie very important uroczystość, poprostu kocham ten klimat, tą atmosphere, tą magię, kolendy i tą mystery of the night... niom a dzisiaj... dzisiaj nie robiłem nic, z łóżka wstałem po 10 i all day siedzenie za stołem i hihi zjadanie tych wshystkich smakołyków, wypiliśmy troshkem;p niom a teraz jestem jush poprostu full;p i mimo że nic nie zrobiłem jestem potwornie zmęczony... tak chyba potrzebowałem tych kilku chwil zapomnienia o codzienności, o tych wshystkich troskach i problemach, o pracy o shkole... tak jutro tesh nic nie bedem robił, znowu cały dzień będem siem delektował wolnym czasem, eh i znowu będem potwornie smutny... kochanie wracaj jush do mnie...;*** ...glory to the new born king... |
Inni coś od siebie: |
Nie można komentować |
To stwierdzili inni:
(pomarańczowym kolorem oznaczeni są użytkownicy nlog.org) |