sarah
komentarze
Wpis który komentujesz:

Czwartek

Gdybym byla Mamoniem z Rejsu napisalabym, ze "i nuda, i nic sie nie dzieje". Do rangi wydarzenia dnia urasta wycieczka do sklepu Sprinta i wykupienie sobie nowego serwisu oraz telefonu komorkowego (koniecznosc, mauzonek mnie opieprzyl za rachunek za poprzedni miesiac - $266 - dzieki zdzierczemu planowi cingulara,0) a potem zabawa z konfiguracja tegoz.
Telefon od przyjaciol, email - to sa wydarzenia dnia.
Znalezienie ogloszenia o pracy, do ktorego wydaje sie, ze pasuje, juz mnie nie podnieca wcale, bo jak dotad na zadne nie dostalam odpowiedzi to czemuz niby teraz mialby sie stac jakis cud?

Na grupie sun-alumni (na yahoo,0) rozgorzala dyskusja na temat outsourcingu. Ludziom sie to nie podoba, proponuja rozne rozwiazania - poczawszy od "make noise" w postaci pisania petycji i emaili, a skonczywszy na organizowaniu firm w miejscach w USA, gdzie jest w miare tanio (nieruchomosci, podatki stanowe, etc.,0).
Nie odzywam sie, bo i po co? Juz nawet tego mi sie nie chce. Ciekawe tylko, ze jakos jak narazie nikomu nie wpadlo do glowy, zeby lobbowac za obnizeniem podatkow. A moze komus wpadlo, nie wiem? Moze oni wiedza lepiej, ze w tej chwili obnizenie podatkow federalnych to byloby samobojstwo, przy takim deficycie budzetowym i ciagle powiekszajacych sie kosztach na wojne z Irakiem?

Kiedys, dawno temu, jak jeszcze mieszkalam w Polsce to myslalam, ze zero uregulowan prawnych i ograniczen w dziedzinie dzialania korporacji i wolnego rynku to jest dobrze; teraz widze, ze to gowno prawda, bo bizness ma dokladnie w dupie wszystko, poza osiaganiem maksymalnych zyskow. Nie ma znaczenia, czy np. zniszczy sie naturalne srodowisko gdzies, albo podtruje cala lokalna spolecznosc. Nie ma znaczenia, dopoki mozna sie z tego nachapac i nikt nie przylapie na takich praktykach. Historia rozwoju przemyslu w USA obfituje w cala mase przykladow na to.
Inny przyklad - powstawanie monopoli. Naturalna konsekwencja kapitalizmu i wolnego rynku. Bajki o konkurencji mozna sobie wsadzic w tylek, bo konkurencje albo sie niszczy albo wykupuje i tyle. Potem w dupe dostaja rowno wszyscy.

A tak w ogole najbardziej dreczy mnie jedno. Od strony zawodowej nie moge tutaj robic tego, co bym chciala i co mnie cieszy (robota edytorska i tlumaczenia,0), ze wzgledu na bariere jezykowa i nieoplacalnosc tego biznesu (rynek na tlumaczenia polsko-angielskie jest w Polsce i tak jest juz maksymalnie wysycony,0); musze wymyslec cos, co *moglabym* robic (czytaj: do czego ew. sie nadaje,0) i co zarazem dawaloby mi wystarczajace dochody zeby sie utrzymac. Sek w tym, ze nie za bardzo wiem, co to jest. Troche sie boje wpakowac czas i srodki w pojscie do szkoly i robienie projektowania graficznego albo grafiki komputerowej, bo sama nie wiem, czy mam do tego wystarczajacy talent i czy w ogole bede w zwiazku z tym w stanie sie z tego utrzymac. A co poza tym? Nie mam zadnych pomyslow :(

Inni coś od siebie:


Nie można komentować
To stwierdzili inni:
(pomarańczowym kolorem
oznaczeni są użytkownicy nlog.org)