sarah
komentarze
Wpis który komentujesz:

Sezon jamprez sie zaczyna

Dzis uroczyscie w towarzystwie A. z jej nowym chlopem oraz I. udajemy sie grac w bilard.
Najpierw rzucilam pomysl pojscia do baru z hookah - ale nie wyszlo.
Hookah to inaczej nargile czyli takie pieeeeeeekne i
wieeeeeeelkie bliskowschodnie faje wodne do palenia
flavoured tytoniu. Wrazenie jest niesamowite (palilam
juz) i niebo w gebie - w porownaniu do normalnych petow.
Tyle, ze to czynnosc wyjatkowo towarzyska tj. siedzi sie,
pali, gada, popija, gada...
Jak dla mnie rewelka, niestety I. stwierdzil, ze w piatek
to napewno bedzie zmeczony, bez ochoty do gadania a w
ogole to chlopa A. nie zna i nie wie, czy bedzie
w ogole mial o czym z nim gadac.

Matko. Niech zyje indywidualizm i prawo do wlasnego
szczescia, prawda?

Dobra, juz sie nie czepiam.

W sobote w programie zas juz czeka milusinska
jampreza u kolezanki z pracy - ktorej to kolezanki w zasadzie nie znam. Wyslala jednakze maila z zaproszeniem do wszystkich, wiec zadeklarowalam sie, ze przyjde z gosciem sztuk jedna.
Oficjalnie ide tam w celu wyrabiania sobie kontaktow, a co.

Nieoficjalnie sprawa wyglada tak:
- kulezanka jest pre-sales manager i nie slyszalam,
by o czyms innym niz praca rozmawiala tudziez sie pasjonowala
- jest Amerykanka azjatyckiego pochodzenia i dlatego ma takie male oczka i wielkie walki tluszczu nad nimi. Nie wiem jak mam sie czuc, kiedy na nia patrze. W ogole w oczy spojrzec trudno jej :)
- nikogo z listy gosci nie znam - oprocz nastepnej kulezanki z pracy bedacej managerem supportu. Tzn. znam ja z widzenia.

Ciekawe, czy znowu wszyscy beda rozmawiac o pracy ewentualnie aktualnych serialach lecacych w telewizorni?

Inni coś od siebie:


Nie można komentować
To stwierdzili inni:
(pomarańczowym kolorem
oznaczeni są użytkownicy nlog.org)