Wpis który komentujesz: | Powiem krótko... Kurwa noooooooo.... Właśnie byłam w połowie radosnej notki, pisałam o tym jak mi dobrze.. tak po prostu.. bo ranek się miło zaczął, bo budziłam moje marudne kochanie i oszukiwał, że ma otwarte oczka, bo pośmiałam się z moim instruktorem, który chiał po 7 rano przyjść oglądać moją pidżamkę w misie, bo całkiem dobrze ćwiczyło mi się na rehabilitacji i babeczka rozwaliła mnie nowym pomysłem na zajęcia, polegającym na podnoszeniu kamyczków z podłogi stopą i przenoszeniu ich do pudełeczka (śmiałam się jak dziecko i przypomniały mi się zajęcia z gimnastyki korekcyjnej sprzed jakiś... 20 lat... :)), bo udało mi się przejść przez skrzyżowanie w jednym cyklu świateł, bo ktoś miły ustąpił mi miejsca w autobusie, bo rozmawiałam z przyjacielem, który podzielił się ze mną swoim uśmiechem i powspominaliśmy stare dobre czasy.... I co? I tak się roztkliwiam i uśmiecham a tu pierdut! Poszedł korek, komp mi się wyłączył i zaczął szwankować. Najpierw się nie chciał włączyć, później ciągle się restartował aż w końcu musiałam sobie przypomnieć gdzieś resztką świadomości o przywracaniu systemu... Wniosek? Ja chyba musze tylko marudzić, bo inaczej to się dopiero źle dzieje..... ALe mimo wszystko uśmiecham się :D:D Tylko ciii.... lepiej nie budzić licha... :) |
Inni coś od siebie: |
Nie można komentować |
To stwierdzili inni:
(pomarańczowym kolorem oznaczeni są użytkownicy nlog.org) |