Wpis który komentujesz: | Szczęśliwa.... Może za dużo powiedziane... ale w końcu spokojna, wyciszona, nie oczekująca, pogodzona z przeszłością... Gdy byłam już na dnie, po raz kolejny brutalnie odrzucona, nie chciana, kiedy nie wierzyłam, że kiedykolwiek spotka mnie coś dobrego, kiedy zaczęłam zatracać się w sobie i najbardziej ze wszystkiego chciałam zniknąć, znalazł się ktoś kto wyciągnął dłoń... Pomógł stanąć na nóżki, patrząć mi w oczka podciągnął moją brodę wysoko do góry, scałował łzy... powiedział, że nie odejdzie... dał uśmiech... Spokój... Ale i... świadomość, że jestem wyjątkowa, ważna... piękna, cudowna, interesująca... że warto się o mnie starać, mimo że wokół mnie jest gruby mur trudny do pokonania... Cieszę się chwilą.... ********************************************************************************* Nie kocham jeszcze, a już mi jest drogi, Nie kocham jeszcze, a już drżę i płonę I duszę pełną o niego mam trwogi I myśli moje już tam, w jego progi Lecą stęsknione... I ponad dachem jego się trzepocą Miesięczną nocą... Nie kocham jeszcze, a ranki już moje O snach mych dziwnie wstają zadumane, Już chodzą za mną jakieś niepokoje, Już czegoś pragnę i czegoś się boję W noce niespane... I już na ustach noszę ślad płomienia Jego imienia. Nie kocham jeszcze, a już mi się zdaje, Że nam gdzieś lecieć, rozpłynąć sie trzeba, W jakieś czarowne dziedziny i kraje... Już mi się marzą słowicze wyraje Do tego nieba, Które gdzieś czeka, aż nas ukołysze W błękitną ciszę.... |
Inni coś od siebie: |
Nie można komentować |
To stwierdzili inni:
(pomarańczowym kolorem oznaczeni są użytkownicy nlog.org) |
yoozeq | 2006.03.04 00:33:12 :) Powodzenia.... |