Wpis który komentujesz: | Zblazowany i smutny. Kwasek w ustach i brud na całej drodze przepłynięcia tego świńskiego płynu. I kolejna szklanka syfu, smak - co raz gorszy, a jednak ssanie jest. W cholerę cukru i mnóstwo czarnych benzoesanów i lista E - coś tam. SYF SYYF. I kolejna szklanka. Wyjście z domu, dwie godziny i zaschło w gardle to syf trzeba popić. Dziwne wahania emocjonalne, coś mi tu nie gra. Trochę brakuje sił po całym dniu lenistwa, ale to nie tylko to. Wnerwienie na chwile. Przywitalim się , pogadalim, łobejrzelim i gadka znowu, gofry, lody, łyk syfu i do domu. No i jest pozytywnie. Kawa i wafle ryżowe w polewie truskawkowej. Kawa o 20:30 - Czemu nie? Od jutra zbojkotujmy syf, zbojkotujmy Coca-colę. Da się załatwić? |
Inni coś od siebie: |
Nie można komentować |
To stwierdzili inni:
(pomarańczowym kolorem oznaczeni są użytkownicy nlog.org) |