Wpis który komentujesz: | Gdzież jesteś szanowna jeśliś kazałaś mnie człapać po lądzie w tym ponurym nastroju? Kiedym zrzucił ze spodni kant i przywdział swobodne szaty, czekałem, spotkałem i opuściłem bramę chaty. W spokojny wieczorny chłód kazałaś waćpani rozmyślać i błądzić po tajgach nie odkrytych wyobrażeń. Poznałaś mnie z obojętnością, ów ckliwa to Pani ruszyłaś mym sercem w stronę turni i grani. Tak na szczyt się wspinam i czasem z radością podziwiam widoki patrząc na prosto. Czasem przymykam oczy gdy słońce odwróci się ku mnie i promień mnie trąca. Czasem na śliskiej skale mnie wywrócisz przekręcisz stopę i zepchniesz do ludzi. Witaj szlachetna, poznałaś mnie z nią i trwamy na drodze ku kolejnym dniom. Ja, splot dwóch liter, dzisiaj, na drodze powolnej śmierci czyli życia. |
Inni coś od siebie: |
Nie można komentować |
To stwierdzili inni:
(pomarańczowym kolorem oznaczeni są użytkownicy nlog.org) |