kecaj_kecaj
komentarze
Wpis który komentujesz:

Niesamowite wspomnienie pierwszego mini zwycięstwa!
Nie wiem jak trafiłem na betonowe boisko przy SP 12 i nie wiem kto mnie wciągnął do drużyny i gry. Świtają mi pewne osoby, ale nic konkretnego. Mieszkałem wtedy dopiero pierwsze tygodnie na „Koperniku” i nie znałem prawie nikogo. Wiem, że trafiłem na to boisko i zagrałem w meczu. Było upalne, polskie lato więc koszulkę albo miałem zdjętą, albo też założoną spodem do tyłu odsłaniając tors chłopca, który miał w najbliższym czasie skończyć 7 lat. Nie znam wyniku, nie pamiętam zagrań. Pamiętam tylko ten moment. Kopnąłem przed siebie w stronę podstawy kosza do koszykówki, który akurat służył jako bramka. Trafiłem! Piłka uderzyła w koło roweru stojącego tak, że owo koło znajdowało się wewnątrz naszej bramki. Pamiętam tylko poklepywanie po plecach i uśmiech mojej opuszczonej ze skromności głowy. Niesamowite! Ten jeden moment byłem gwiazdą dla siebie. Może gdyby nie natłoczenie późniejszych wypadków mój charakter i życie potoczyły by się inaczej?

Skok wzwyż, mistrzostwa Gliwic w Hokeju, mecze palantówką na przerwach w szkole, i te 8 bramek w świątecznym turnieju ostatnio. Są chwile, są piękne chwile.
Życie dorosłe jest nudne i zabiera co się da z tych pięknych chwil.
Rozlatujący się tapczan przy ścianie, biurko zawalone kasetami magnetofonowymi, lista przebojów własnego autorstwa!, piłka paletkowa, okno, godziny bez słowa, przy herbacie, rozmyślaniach, załamaniach, marzeniach.
Gdzie jestem?
Coś zepsułem?
nie umiałbym funkcjonować bez momentu STOP i powrót na chwilę, chociaż na chwilę, chociaż na jeden moment zwycięstwa i młodzieńczej walki o banały.
...
...
...
...
...

Inni coś od siebie:


Nie można komentować
To stwierdzili inni:
(pomarańczowym kolorem
oznaczeni są użytkownicy nlog.org)