kecaj_kecaj
komentarze
Wpis który komentujesz:

To było niesamowite! Kilku emigrantów w jednym , nie dużym pokoju na bodajże St. Mary street w Cork City. Szalik na oparciu i oczywiście bojowe nastroje. W końcu Polacy grali z Niemcami, rozumiesz z NIEMCAMI!!! A my byliśmy na emigracji, z daleka od naszego kraju, ale chcieliśmy być jak najbliżej tej reprezentacji, która wówczas była naszą dumą, pomimo pierwszej katastrofalnej porażki z Ekwadorem. Jednak żeby z Ekwadorem przegrać trzeba było awansować do finałów, a Irlandczycy nie awansowali...Rozumiesz? Emocje udzielały się wszystkim i dwaj napastnicy reprezentacji z za zachodniej granicy, ale z wyraźnymi polskimi korzeniami, byli krytykowani i obrzucani z biegiem czasu coraz gorszymi hasłami. Cóż nie jesteśmy idealni. Emocje. Walczyli, ponad swoje możliwości zapewne. My zaciskaliśmy mocniej dłonie, a serca kołatały. Stało się. Sobolewski za trochę bezsensowny faul dostał drugą żółtą, a w efekcie czerwoną kartkę. Graliśmy z jednym zawodnikiem mniej. Podolski....minimalnie obok słupka. BORUC! cały czas 0:0. Pod koniec meczu na boisko wchodzi ciemnoskóry Odonkor i pokręca tempo na prawym skrzydle niemieckiej drużyny. Końcówka. Będzie remis...
Znowu Odonkor, dośrodkowanie, Neuville i....koniec marzeń. Bramka dla Niemców. Sebastian podskoczył do telewizora i zaczął rzucać mięsem, podkreślając, że "pieprzeni Niemcy zawsze mają fuksa i w ostatnich minutach wygrywają". Schowałem twarz w ręce. Co prawda po fatalnym meczu z Ekwadorem nie za bardzo wierzyłem w zwycięstwo, ale głęboka patriotyczna nadzieja była we mnie. Niestety. Chwilę później ostatni gwizdek i tak kończą się nadzieję. Nasz bramkarz ze łzami w oczach schodzi z boiska. Było tak blisko. Załamanie i znowu nic. Znowu odpadamy.

Dzisiaj jest inaczej. Jestem w kraju, nie będzie chłopaków z fabryki i klimatu imigranta. Nie będzie Irlandczyków, którym nasi piłkarze mogli by tyle udowodnić. Jest 8 czerwca 2008. Minęło około dwa lata. Nasza reprezentacja jest inna. Klimat jest inny. Ale czuje się tą chęć rewanżu. Podteksty historyczne, polscy zawodnicy w kadrze Niemiec i cała ta otoczka. Nie mówię o wojnie medialnej, która jest na bardzo niskim poziomie. Mówię o chęci niesamowitego zwycięstwa i wiary w nie. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że mecze jak ten z Portugalią zdarzają się rzadko. Pamiętajmy jednak, że graliśmy drugi mecz z Portugalią już w słabszej formie i na wyjeździe, a i tak wiele osiągnęliśmy!

Oglądałem dodatek do jednej z gazet odnośnie mistrzostw Europy. Porównywałem składy, kluby w jakich grają piłkarze. Polska reprezentacja nie prezentuje się korzystnie "na papierze". Miejscami sam podważam pewne decyzje naszego trenera odnośnie składu. Mogę się jednak mylić, w końcu mnie tam nie ma.

To wszystko zmierza tylko do jednego. Mamy mistrzostwa Europy z udziałem naszej, Polskiej reprezentacji. To podnosi emocje o 100, 200, a może nawet 300%. Jesteśmy na tym turnieju i podejmiemy walkę. Gramy z Niemcami, drużyną, która poza tym, że jest silna, posiada jeszcze kilka ciekawych cech. Reprezentuje w końcu kraj, który w dalekiej i nie dalekiej historii zadał nam wiele ciosów i chociaż sam jestem ZA pojednaniem narodów, to pewien dodatkowy smaczek ma wygrana nad Niemcami podobnie jak wiktorie nad Rosją. Dodatkowo pamiętajmy o tym meczu z 2006 roku, w którym przegraliśmy, ale po na prawdę ambitnej walce. Dlatego też niezależnie od tego jakim wynikiem zakończy się dzisiejsze spotkanie będę, jak cały naród, z Naszymi piłkarzami. Dla emocji, dla patriotycznej dumy, dla przyziemnej rozrywki i radości z każdego sukcesu. Liczy się dobra zabawa, rozrywka. Możemy przegrać, żeby tylko te 90 minut było ciekawe i pełne emocji. Możemy przegrać, ale pytany o prognozę wyniku, przez gardło nie przejdzie mi że przegramy. Nie potrafię.
Pozdrawiam Cork City!

Inni coś od siebie:


Nie można komentować
To stwierdzili inni:
(pomarańczowym kolorem
oznaczeni są użytkownicy nlog.org)