Wpis który komentujesz: | Z pozdrowieniami od martwego człowieka ... jak u Orwella Moi drodzy. Codziennie rano budzę się z parszywym poczuciem , że znowu muszę przeżyć te kilka godzin w stresie i załatwianiu wszystkiego, żeby w momencie wywołania do odpowiedzi móc udzielić poprawnej. Ale najgorsze jest poczucie braku sensu w tym wszystkim i takiej poniewierki człowiekiem, jak dzisiaj jak wczoraj (jak jutro?). Nie po to żyję, jestem w tych momentach bardzo nieszczęśliwy. Boli. Popołudnia, wieczory, weekendy są przyjemne, jestem sobą, zaszywam się w swoim mieszkaniu i zajmuję się wszystkim co lekkie łatwe i przyjemne. Jednak po nocy przychodzi dzień. Idę znowu przed siebie, rozsypuje swoje emocje, rozsypuje spokój i nerwowo staram się to pozbierać. Najgorsze jest to, że nie widzę perspektywy zmiany, nie widzę możliwości poprawienia tego co tutaj doświadczam. Sam zadecydowałem, ale też świadomie wiedziałem jak będzie. Ciężka droga nim będzie lepiej. Chaos nawet w tych słowach. Nie ma jutra, jest dzisiaj. Nie ma przyszłości nic to wszystko nie warte. A samotność w tłumie przygnębia i gdybym miał jeszcze raz pisać tę zwrotkę na nasz ostatni album to napisałbym ją jeszcze raz i inaczej. Na dzień dzisiejszy jestem przerażony faktem , że w tych momentach ciśnie mi się na usta że życie mi ZBRZYDŁO. A to już musi być źle. Ale dlaczego powiedziałaś mi, że tak po prostu jest i mam się przyzwyczaić? A to, że wyjdę i nie wrócę kiedyś to był cios i wczoraj się lekko zawiodłem. Boli. Nieważne Nieistotne chuj |
Inni coś od siebie: |
Nie można komentować |
To stwierdzili inni:
(pomarańczowym kolorem oznaczeni są użytkownicy nlog.org) |