Wpis który komentujesz: | Rany taka straszliwa pogoda! jeżeli nawet ja na nią narzekam to już coś w tym musi być. Wracam do pracy po weekendzie i wciąż czuję się na wpół ślepy. Najgorsza jest obawa, że w końcu ktoś, coś , kiedyś mi wytknie nie zważając na ową ślepotę tak? Nic tam, to tylko praca! Najwyżej zrobię C i będę jeździł na Dżemsie w jakiejś Sokołowskiej Bazie i miłość tym, którzy to dobrze odczytali. Wczora, z wieczora, wpadły do zeszytu zwrociny, całkiem niespodziewanie. Jak siądę i pomyślę, to potrafię. Trochę mi szkoda, że nie udało mi się bo i nie za bardzo miałem jak pomóc dzieciakom z domu dziecka w zoorganizowaniu studia, ale sam mam z tym problemy. Wyjazdy, abstynencja, kontakty pouciekały jak ptaki na zimę. Ale i tak jestem gościem dyskutującym ze sobą non stop w głowie na temat powstającego projektu i katującym ta samą playlistę w winampie. Jednocześnie walczę z tym, że widząc jak nie jestem w temacie czasem i w klimacie jeżeli chodzi o ten cały teatrzyk to raz się martwię i potem uzmysławiam sobie, że to jednak dobrze, bo jestem wolny od schematów, a bycie w tym nie jest koniecznością. Jeżeli tylko jest ktoś kto Cię wesprze jak mnie obecnie stary znajomy, który odwoził nas po koncercie w 2001 roku na Dworzec w tym mieście na północy. Pojawia się też kolejna walka. Myśli, że coś z tego będzie kontra, myśli, że będzie jak zawsze. Nie wiem jak to rozumieć, ale jedyne co pozostaje to robić swoje. Podróżuję palcem po mapie i myślę czy tym razem się uda. Znaczy czekaj, powtórzę uda się, to wtedy na serio tak może być! Wracam do treningów, prób i nagrywek , jak tylo będzie gdzie, jak. Ambitne założenia na 2009, nie gadam, siadam i działam. Ale proszę zero żartów, że wahania, że coś tam tylko udowodnij, że jednak ok. |
Inni coś od siebie: |
Nie można komentować |
To stwierdzili inni:
(pomarańczowym kolorem oznaczeni są użytkownicy nlog.org) |