Mariposa
komentarze
Wpis który komentujesz:

Przychodzi czasem taki glupi moment w zwiazku, kiedy dwie osoby, ktore kiedys sie kochaly, nie maja sobie absolutnie nic do powiedzenie. Zadnych zalow, zadnych kiepskich dowcipow, nawet juz na siebie nie krzycza, nie mowiac juz o pustych "kocham cie", ktore nie tak dawno temu sprawialy, ze chcialo sie czlowiekowi wstawac, jesc, rzucac palenie. A teraz nawet o pogodzie nie chce im sie mowic. Cisza, kompletna. Przeszkadza mi, jak je. Jak sciaga skarpetki w moim domu. Jak mowi do mojego psa. Jak je moje lody. A mimo to ciagle sie widujemy, chociaz efekt za kazdym razem jest taki sam. Ciekawe, dlaczego.

Bylam dzis zdeterminowana pojsc do szkoly. Ale rano przyszedl Pat i powiedzial, ze jest jakis apel czy jakas prezentacja o anoreksji, ktora bedzie trwala od 8:30 do 11:10. No to poszlam spac; jeszcze tego brakowalo, zeby tluste panie z towarzystwa pomocy Anonimowym Anorektyczkom ciagaly mnie na scene jako beznadziejny przypadek tej choroby. Poszlam spac, obudzilam sie lekko skolowana na 3 minuty przed koncem 4 lekcji i zanim udalo mi sie wygrzebac z brudow pare jako takich skarpetek, doszlam do budujacej konkluzji: " A ja pierdole".
Tak wlasnie, pierdole. Przyszly papiery z Uniwesytetu, jak zobaczylam wykaz oplat (m.i. za parking, na ktorym nie starcza miejsc dla polowy studentow, ktorzy go oplacili,0), na ktore w tej chwili nie stac ani mnie ani starych, to zwatpilam w swoja swietlana przyszlosc. Powiem wiecej, zwatpilam w to, ze wlasnie taki rodzaj edukacji jest mi potrzebny. Pojde, przez trzy lub cztery lata bede wypruwala sobie zyly na jakis swistek papieru, a tak naprawde to mam w zyciu jedno marzenie, wcale nie ambitne: chce miec knajpe. Nawet nie restauracje, knajpe. "Moje jedyne dziecko nie bedzie kelnerzylo do konca zycia!" stwierdzila bliska epilepsji mutra. Dlaczego, do diabla, nie licza sie moja skromne marzenia? Nie chce byc prawnikiem; chce gotowac tortilla de patatas i pierozki i kulebiaka i karpatke. Chce wlasnie dorobic sie zylakow stojac caly dzien za barem. Taki wlasnie mam pomysl na zycie.
Nowy dodatek do czarnej listy : "Nio."
A swoja droga interesujace: nie wiadomo mi o zadnym innym jezyku, w ktorym "no" uzywa sie jako potwierdzenia, zadnym oprocz naszego. Po dlugich przemysleniach na ten frapujacy temat, swtierdzilam, ze byc moze w czasach Freda i Wilmy, uzywalo sie "no" zamiast "nie" w pytaniach na przyklad. "Dobra zupa, no?". Pozniej zapewne przyjelo sie w szerszej gamie zastosowan i dzisiaj patrza na nas zagramaniczni prawie jak na Bulgarow z tym ich kiwaniem na odwyrtke. Dowiedzialam sie rowniez, ze wszelkie nazwiska slowianskie (-ski, -icz, etc.,0) pochodza z baskijskiego, ktory to przeciekl do naszej kultury w 13 (chyba mi sie dobrze zdaje. A moze w 11,0) wieku. Wczesniej koncowska -ski nie egzystowala w polskim. Albo jeszcze lepsze: Kalisz znaczy to samo co Galicja - czyli, o ile mi wiadomo, Matka Ziemia. HEEEE!! A po jakiemu mowilo sie w Galicji?! Na pewno byly tam bardzo silne wplywy baskijskie, przeciez taki Obelix zyl 50 P.N.E. Czy to znaczy, ze mozna mowic na niego...Obeliski?!
Ide spac, jutro czeka mnie ogromne wyzwanie: test na pierwszej lekcji, czuje sie niejako zobligowana do wstania na czas. Brrrr.

Inni coś od siebie:


Nie można komentować
To stwierdzili inni:
(pomarańczowym kolorem
oznaczeni są użytkownicy nlog.org)