cortez
komentarze
Wpis który komentujesz:

To niesamowite, że to jeszcze tu jest. Jak widać na www nie ma pełnej treści, ale można ją eksportować do .pdf\\\'a :)

Tym sposobem 106str mojej autobiografii z bardziej wariackiego okresu mojego życia ląduje u mnie na dysku, z kopią zapasową w kilku miejscach, dla przyszłych pokoleń.. Część wpisów ciężko połączyć z jakimś konkretnym wydarzeniem (pamięć niedomaga), część to totalne bzdury i coś przypominające bardziej mikrobloga. Fakt, takie były kiedyś blogi, były o swoim życiu, zamiast sponsorowanych treściach np. o paście do zębów.

Fajnie tu wrócić po tylu latach, fajnie przypomnieć te wszystkie kawałki i płyty, pod które pisałem tutaj posty. Mega. A wiesz, zmieniło się sporo. I jak tak studiuję tego .pdf\\\'a to nie nie wstaję już o 16:00, żeby trzy godziny później iść już na kolejną bibę. Fakt, dalej popijam kawę i eksploruję różne jej gatunki i metody zaparzania, z papierosami jest różnie, nie jestem licealistą, dalej lubię dobre kino i jeszcze lepszą muzykę. Mam trójkę fantastycznych dzieciaków, ukochaną kobietę przy boku, układa się zawodowo, dalej jestem gadżeciarzem. Choć pozmieniało się wiele, pozmieniałem się ja, niektóre znajomości, o których mowa na łamach tego nloga przetrwały, niektóre wyparowały, a kilka z nich pozostała jedynie jako ślad w znajomych w social media. Life goes on.

I to jest w tym wszystkim piękne poniekąd. Nlog śmigał w latach 2003-2006. Wpadam po 11 latach od zakończenia (no poza z tym poprzednim wspisem).

Miło tu wrócić choć na chwilę, dzięki za te wspomnienia, które tu zostały. Do zoba!

\"Teachers didn\'t see my vision, had me in IEPs
Kicked out of kindergarten, they didn\'t know that I was me
Tattooed my tears, wrote my story in my skin
Because even as a boy, I always knew I\'d be the man\"

//grane: Vic Mensa - Memories on 47th St.

Inni coś od siebie:


Nie można komentować
To stwierdzili inni:
(pomarańczowym kolorem
oznaczeni są użytkownicy nlog.org)