Wpis który komentujesz: | Myśl z wczoraj: Może lepiej było zostać w Irlandii i malować szkło? Później już uczyłem się maszyny do hartowania, i może to też było by OK? Wiadomo, nie było opcji bo powrót ze względów rodzinnych i drugie co też teraz już wiadomo, kryzys z 2009/2020 mógł sporo namieszać w tym planie. Dobra, nie ma się co wygłupiać, oczywiście, że obecnie jest super, że droga obrana doprowadziła w dobre miejsce i nie ma co sobie wracać do malowania szkła w Cork. Oczywiście, było zero odpowiedzialności, zero maili, prezentacji i korpo bzdur, ale czy wtedy byłem usatysfakcjonowany popaprany strojem roboczym i właśnie tym zerem odpowiedzialności? Myślałem, że mogę więcej, co się potwierdziło, a teraz to miałbym negować. Zabawne i naiwne. Oczywiście, w filmie Lester Burnham wynegocjował sobie sowitą odprawę i zatrudnił się w Drive thru. Wydawał się szczęśliwszy i przede wszystkim odżył. UWAGA ! Za chwilę spoiler do filmu \"American Beauty\"!!! Pamiętajmy jednak, że rodziny nie naprawił, a na końcu zginął. Jedyne co powinno się więc wynieść z jego drogi to ta myśl na końcu, wzruszający monolog konającego bohatera. Zaakceptowanie kruchości losu oraz mikro znaczenia jednostki w perspektywie do całego świata pomaga zrozumieć, że to co możemy zmienić jest w kręgu naszego otoczenia oraz znajduje się przed nami a nie za nami, w przeszłości. Najlepiej jest taką akceptację połączyć z wdzięcznością za całokształt. Bo owszem może życie głównie jest trudne, ale te krótkie momenty uniesień są warte tych zmagań. Zdecydowanie. |
| Inni coś od siebie: |
Nie można komentować |
|
To stwierdzili inni:
(pomarańczowym kolorem oznaczeni są użytkownicy nlog.org) |