Wpis który komentujesz: | Już po wycieczce. Inaczej tego nie da się nazwać. Pół biedy, że przyjemność jazdy wspomnianym PKS-em mnie ominęła - pojechaliśmy pożyczonym samochodem prowadzonym przez starszego brata L. - szanownego K. Na miejscu dobraliśmy się, że tak powiem, rodzinnie - mój L., jego trzech braci i siostra. H. - najstarszy brat, jeśli powiem, że znienawidzony przez resztę rodzeństwa - nie przesadzę. Właściwie rozmawiał tylko ze mną. Aż głupio. To jego: Co u ciebie słychać, słoneczko? (nikt poza nim nie mówi do mnie per słoneczko,0) zawsze mnie rozbraja. Lubię go, mimo że jest jaki jest. A bywa dziwny. Można powiedzieć, że się dobrze bawiło na pogrzebie? Otóż można. Chociaż brzmi trochę idiotycznie. |
| Inni coś od siebie: |
Nie można komentować |
|
To stwierdzili inni:
(pomarańczowym kolorem oznaczeni są użytkownicy nlog.org) |