Wpis który komentujesz: | I co? Poświęciłam się i wstałam wcześnie (nie lada wyczyn dla mnie,0), popędziłam na uczelnię, a pani dziekan dziś nieuchwytna. Wrr! Ale ja się nie poddaję tak łatwo. Jutro replay. Najprościej byłoby po prostu napisać podanie o egzamin komisyjny. Ale ja nie podaruję - muszę przedtem naskarżyć. Dlaczego tylko ja mam nerwy tracić? Niech profesorkowi też ciśnienie skoczy. A jak mi ktoś na odcisk nadepnie, od razu wychodzi mi żyła i robię się wredna - jak wrzód na tyłku - wyciskasz, wyciskasz, a on nadal się świetnie trzyma. Niech wie, z kim zadarł. Rany, jaka jestem zła... |
| Inni coś od siebie: |
Nie można komentować |
|
To stwierdzili inni:
(pomarańczowym kolorem oznaczeni są użytkownicy nlog.org) |