Wpis który komentujesz: | _*_Zwiazki_*_ troche wieczornych rozmyslan po nocnych konwersacjach... Nie ma nic trwalego na tym swiecie... nawet ludzie wciaz sie schodza i rozstaja, mimo iz ponoc nie chca.Po co sie wiec schodza? Po prostu egoizm w czystej postaci. Zaspokajanie wlasnych potrzeb przy pomocy tej drugiej osoby. I wszystko byloby w porzadku gdyby ktosto zaznaczyl na poczatku, gdyby sie przyznal. No ale po co, prawda? A dalej? A dalej koniec. Wszystko sie kiedys konczy- w mniej lub bardziej sympatycznych okolicznosciach. Zazwyczaj konczy sie wrogim nastawieniem. I po co? Przeciez mozna zyc dalej normalnie w przyjaznych stosunkach. A moze lepiej udowadniac jakim bylo sie kretynem? No skoro on/ona jest taki zly, glupi, beznadziejny, etc. to kim my, ktorzy z nim/nia bylismy, jestesmy? I chociaz nie udalo mi sie jeszcze rozstac z facetem tak, jakbym tego sobie zyczyla (w sensie dalszych kontaktow,0) to i tak wierze, iz jest to mozliwe. Nie mam dowodow, ale to wiara ponoc czyni cuda :> "Fotografia" Gdy sie mialo szczescie, ktore sie nie trafia: czyjes cialo i ziemie cala, a zostanie tylko fotografia, to- to jest bardzo malo..." M. Pawlikowska- Jasnorzewska no powiedzmy... |
Inni coś od siebie: |
Nie można komentować |
To stwierdzili inni:
(pomarańczowym kolorem oznaczeni są użytkownicy nlog.org) |
Annnie | 2002.06.02 13:08:16 To o egoiźmie - całkowita słuszność lezy po Twojej stronie. Brawa, choćtemat nie nastraja zbyt optymistycznie. ati | 2002.06.02 07:32:25 slyszalem kiedys idee ze czlowiek jest dwa razy w zyciu wyidealizowany - zaraz po urodzeniu i w chwile po smierci - po drodze pozostaje tylko szara rzeczywistosc w ktorej jest zwykl, niepewna swoich dni, istota; czy sie z tym zgadzam? nie wiem; w poczatkach chasysyzmu rabbi Izaak Baal szem Tow opowiedzial tako historie: "pewien czlowiek zabladzil w lesie; caly dzien szukal drogi ktora moglby z niego wyjsc i nie znalazl; gdy slonce chylilo sie ku zachodowi i cienie drzew wydluzaly sie dostrzegl innego czlowieka; podbiegl do niego i zapytal czy ten zna droge ktora mozna opuscic ten las; ten jednak odparl, ze nie zna zadnej drogi i dodal: obaj zabladzilismy w tym lesie, obaj nie umiemy znalezc drogi, polaczmy wiec nasza niewiedze, nasz lek, moze dzieki temu uda nam sie odnalezc wyjscie". S | 2002.06.02 07:01:51 no falsz prowadzacy do daleko posunietej, chorej idealizacji ati | 2002.06.02 04:40:52 czy nie wynika to z tego, ze nie potrafimy zniesc falszywego obrazu ludzi nam bliskich jaki stwarzamy gdyz do zobaczenia prawdziwego nie jestesmy zdolni z powodu emocji jakie z nimi dzielimy ? blutigesweibchen | 2002.06.02 00:46:54 zaczynasz lapac synu. /me dumna HD(D) | 2002.06.02 00:07:07 Podejrzewam ze slowem kluczowym jest tutaj samotnosc jednostki a takze to, ze biologicznie jestesmy stworzeni do zycia w stadzie, w jakiejs grupie (zdobywanie pokarmu, opieka nad malymi, itp.) Z jednej strony potrzeba grupy, z drugiej nawet nie tyle w oststecznym rozrachunku samotnosc ile egoizm. Egoistycznie zlapac kogos zeby na chociazby chwile nie byc samotnym, zeby egoistycznie zaspokoic swoje potrzeby (potrzebe mania kogos na wlasnosc, potrzebe czucia ciepla kogos itp.) Dolaczajac do tego szybkosc dziwiejszego zycia a jednoczesnie konsumpcjonizm ---> wychodzi fajna mieszanka czlowieka targanego swoistymi sprzecznosciami. No i taki klient/klientka ida po najmniejszej linii oporu - wykozystuja innych. pzdr. HD(D) | 2002.06.01 21:49:20 Masz racje Mamo ... :* Na razie zmykam z netu, jak wroce to jeszcze dopisze. |