Pierwsza sobota od miesiąca podczas której jestem w domu i nigdzie nie jadę:) Tak więc mogę "celebrować" takie przyjemności jak leniuchowanie leczenie-się-z-kaca-trzecią-herbatką poczytanie w łożu gazet odwiedzanie myspace(to już przesada).
EDIT:Hiphopowcy w lesznotv - chłopaki są pocieszni.
A to tak mi się przypomniało:
Tradycji stało się zadość....
Najpierw stałem w kolejce po numerek (nieprawdą jest jak tam napisano, że to problem tylko sesji zimowej), z którym miałem dzisiaj wejść o 15:30 na zapisy. Okazało się, jak często bywa na tym wydziale, że z powodu opóźnień muszą część ludzi przenieść na jutro, ósma rano. Przede mną jutro tylko 79 "numerków" = jak szybko pójdzie to jakieś półtora godziny. Uroczo;)
Małą zmianę wyglądu miałem przeprowadzić na tym blogu, poprzedni wygląd miał ponad 300 dni. Co prawda nie pisałem przez większą część tego czasu, ale uznajmy, że to się nie liczy.
A teraz zrobiło się coś co w moim przypadku zdarza się zbyt często. Zaczynam coś robić i nagle przestaje, bo:
znudzi mi się
mam coś innego do roboty
znudzi mi się i mam coś innego do roboty
idę na piwko
Tak więc to co jest teraz wymaga "paru" poprawek. Na razie jednak przeniosę się do łóżka i poczytam wypożyczone dzisiaj książki. Miałem problem z wyborem, bo nie przygotowałem sobie żadnego tytułu, ani nawet autora, tylko przechodziłem obok biblioteki to stwierdziłem, że coś wezmę. Więc po 10 minutach oglądania półek stwierdziłem, że biorę cokolwiek... Ostatecznie pożyczyłem "Co z Tą Polską?" (bo chciałem to przeczytać) oraz kieszonkowe "Kilka nocy poza domem" Tomasz Piątka (to tylko dzięki opisowi na obwolucie, jakoby Autor miał swój niepowtarzalny styl: lekko ironiczny i zaprawiony inteligentnym humorem). Lekko, a nawet bardzo, ironiczny styl i zaprawienie inteligentnym humorem to cechy autora, którego powieści zwykle mi się podobają;) Oczywiście, kiedy nie są to tylko wymysły wydawcy w celu podniesienia sprzedaży.
Już czuję, że się zbliża październik i szkoła, bo coraz więcej siedzę przed komputerem... Latem to co innego, ma się ochotę na zdecydowanie więcej rozrywek, jesień to dla mnie pora uśpienia. Teraz do standardowego przesiadywania przez komputerem dojdzie jeszcze nauka, co w przypadku moich studiów też polega na liczeniu i rysowaniu na komputerze. Trzeba zrobić ten ostatni rok, a przede wszystkim znaleźć jakiś temat pracy magisterskiej szybko;)
Na pocieszenia siebie (chociaż humor mam dziwnie dobry):
Dobraaa, poraz piętnasty zaczynam projektować mój most. Mam nadzieje, że chociaż jakieś dwie koncepcje uda mi się narysować przez dzisiejszy dzień. Jak będą "ładne" to się pochwalę.
EDIT: A dla pewności, żeby robić, "mark all as read" w Google Reader ;)
Wiecie, że jest standard ISO do parzenia herbaty? ISO 3103. Jak wyczytałem tam Brytyjskie Towarzystwo Chemiczne róznież opracowało swój poradnik How to make a Perfect Cup of Tea. No to co, napijemy się?
Zdecydowanie Niedzieli nie mogę zaliczyć do moich ulubionych dni. Niby siódmy dzień tygodnia, a w praktyce to zwykle jednak pierwszy. 3 kubki naparu z wysuszonych liści i jedziemy.
Dzisiaj kolejna gra - bardziej logiczna niż zręcznościowa. Jest to przeglądarkowa 2D wersja gry Portal. Polecam, bo jest naprawdę wciągająca i chcę się ją przejść do końca... Obecnie jestem na trzydziestej dziewiątej planszy z czterdziestu, więc całkiem nieźle, ale możecie mnie dogonić.
Poza tym dzisiaj nie będzie piątkowego wieczornego piwka, tylko piątkowa herbata. Muszę poodpoczywać trochę;)
Zamiast Simcity4 i zamiast spania na dobranoc wrzucam Czarną "I have a cunning plan" Żmiję, jeden z dwóch moich ulubionych seriali brytyjskich. Drugi to Hotel Zacisze. Mógłbym oglądać godzinami, niestety i jeden i drugi zostały nagrane w dość ograniczonej ilości odcinków.
A wcześniej wrzucę sobie jakiś zestaw letnich kawałków, może też powinienem przygotować swoją kompilację lipcowych wieczornych utworów?
W weekend Olkusz, Kraków i bal ogrodnika, udany. A teraz staram się pouczyć różniczek(z drugiego roku kurs, więc staary), bo jutro o 7:30 kolokwium. Chyba się zastrzelę.
Więc na pocieszenie słucham kompilacji pozytywnej i ogólnie myślę, że blog warty dodania do czytnika rss.
Łóżko, dość częsty temat tutaj, choć tylko jako mebel, obecnie służy mi głównie jako kawałek w miarę płaskiej powierzchni na którym można składować różne ważne rzeczy. Czytanie w łóżku raczej odpada, liczenie baranów również. Ciężko liczyć barany w łożu, na którym są dwa prześcieradła, z czego zero jest dobrze ułożone. Poszewki na kołdrę to już z tydzień nie widziałem. Tak więc jak już się kładę to padam od razu, żeby nie widzieć tego, żeby ogarnąć to moje coś do spania. A jak wstaję rano to staczam się z niego, wrzucam dres (bo zimno), robię herb. No chyba, że mam tego dnia zajęcia to plan wygląda inaczje: staczam się z niego, wrzucam dres, robię herb i śniad.
Zawsze się tak mówi, że mężczyzną jest ciężko zrozumieć kobiety, a tak naprawdę jest to dość proste. Jeśli pozna się siebie, łatwo wtedy poznać inne osoby. Bardziej istotne jest to, że czasami wolę udawać, że nie rozumiem. Ale wszystko jest proste...
Jeszcze dwa linki: Żabie udka
Przysięgam, nie wiedziałem, że Pasjans może tak wciągnąć! Teraz rozumiem dlaczego oryginalna nazwa brzmi po francusku patience.
Jakby były jakieś wątpliwości, to owszem - mam zajebiście dużo rzeczy do roboty. Autocada od dwóch dni chyba nie wyłączałem - co nie znaczy, że go używam;)