23:19 / 12.03.2009 link komentarz (3) | Małgorzata Wojciechowska- Będziesz trwać
Aniele Boży stróżu nasz
Rozciągnij nad nim skrzydła swe
Niech go nie sięgnie śnieg ni grad
Ni deszcz ni grom i nic co złe
Piórami skrzydeł otul go
Ukołysz pieśnią swą do snu
A kiedy zaśnie później to
Ja będę stała obok tu
Nasycę wzrok widokiem tym
Przy jego boku pójdę spać
Też się nakryję skrzydłem Twym
A Ty nad nami będziesz trwać
Aniele Boży stróżu nasz
Rozciągnij nad nim skrzydła swe
Niech go nie sięgnie śnieg ni grad
Ni deszcz ni grom i nic co złe
Niech nam się przyśni rajski sad
Gdzie nie ma węża jabłek i
Cierni pod stopą zimna lecz
Niech ciepła miękkość nam się śni
I żeby nagość ukryć swą
Nie będziem żadnych listków rwać
Będziemy całkiem sami tam
A Ty nad nami będziesz trwać
Aniele Boży stróżu nasz
Rozciągnij nad nim skrzydła swe
Niech go nie sięgnie śnieg ni grad
Ni deszcz ni grom i nic co złe
A jeśli odejść zechce on
Niech wszystko to dosięgnie mnie
Zamknę powieki wtedy niech
Nade mną ziemia zamknie się
I mimo że on zechce też
Komu innemu wargi dać
Rozciągnę nad nim skrzydła swe
I zawsze będę nad nim trwać
Dzisiaj znalazłam tę piosenkę i tak sobie słucham... ładna :) | 21:38 / 10.03.2009 link komentarz (7) | A. Mickiewicz- Niepewność
Gdy cię nie widzę, nie wzdycham, nie płaczę,
Nie tracę zmysłów, kiedy cię zobaczę;
Jednakże gdy cię długo nie oglądam,
Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam;
I tęskniąc sobie zadaję pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?
Gdy z oczu znikniesz, nie mogę ni razu
W myśli twojego odnowić obrazu,
Jednakże nieraz czuję mimo chęci,
Że on jest zawsze blisko mej pamięci.
I znowu sobie powtarzam pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?
Cierpiałem nieraz, nie myślałem wcale,
Abym przed tobą szedł wylewać żale;
Idąc bez celu, nie pilnując drogi,
Sam nie pojmuję, jak w twe zajdę progi;
I wchodząc sobie zadaję pytanie;
Co tu mię wiodło? przyjaźń czy kochanie?
Dla twego zdrowia życia bym nie skąpił,
Po twą spokojność do piekieł bym zstąpił;
Choć śmiałej żądzy nie ma w sercu mojem,
Bym był dla ciebie zdrowiem i pokojem.
I znowu sobie powtarzam pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?
Kiedy położysz rękę na me dłonie,
Luba mię jakaś spokojność owionie,
Zda się, że lekkim snem zakończę życie;
Lecz mnie przebudza żywsze serca bicie,
Które mi głośno zadaje pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czyli też kochanie?
Kiedym dla ciebie tę piosenkę składał,
Wieszczy duch mymi ustami nie władał;
Pełen zdziwienia, sam się nie postrzegłem,
Skąd wziąłem myśli, jak na rymy wbiegłem;
I zapisałem na końcu pytanie:
Co mię natchnęło? przyjaźń czy kochanie?
Może i jestem nienormalna, ale lubię Mickiewicza... :) | 21:02 / 18.01.2009 link komentarz (5) | Najgorszy gatunek faceta to jest taki, któremu się wydaje, że rozumie kobiety. Może być superuprzejmy, miły i w ogóle, ale na dłuższą metę staje się nie do zniesienia. I jeszcze te dziwne nadinterpretacje. Jeżeli mówię, że dzisiejszy wieczór chcę spędzić w domu, to oznacza dosłownie, że nie mam ochoty nigdzie iść. Trudno to zrozumieć? Żadnych metafor, ukrytych znaczeń. Nie trzeba wynajdywać coraz to nowych propozycji. Nadgorliwość gorsza od faszyzmu.
Przypomina mi się jeden z moich ulubionych cytatów ze "Ślubów panieńskich": "O, wy mężczyźni! Piekło was zrodziło! Że nie ma kraju, gdzie by was nie było!" :P
A poza tym to mam zły humor i wyglądam jak chory upiór... Może dlatego, że od miesiąca nie dosypiam? Blada cera, cienie pod oczami i w ogóle... Czym to zamalować, tak szybko i skutecznie?...
No, ponarzekałam sobie i już mi trochę lepiej :) | 21:26 / 05.01.2009 link komentarz (7) | Wisława Szymborska, "Na wieży Babel"
-Która godzina? -Tak, jestem szczęśliwa,
i brak mi tylko dzwoneczka u szyi,
który by brzęczał nad tobą, gdy śpisz.
-Więc nie słyszałaś burzy? Murem targnął wiatr,
wieża ziewnęła jak lew, wielką bramą
na skrzypiących zawiasach. -Jak to, zapomniałeś?
Miałam na sobie zwykłą szarą suknię
spinaną na ramieniu. -I natychmiast potem
niebo pękło w stubłysku. -Jakże mogłam wejść,
przecież nie byłeś sam. -Ujrzałem nagle
kolory sprzed istnienia wzroku. -Szkoda,
że nie możesz mi przyrzec. -Masz słuszność,
widocznie to był sen. -Dlaczego kłamiesz,
dlaczego mówisz do mnie jej imieniem,
kochasz ją jeszcze? -O tak, chciałbym,
żebyś została ze mną. -Nie mam żalu,
powinnam była domyślić się tego.
-Wciąż myślisz o nim? -Ależ ja nie płaczę.
-I to już wszystko? -Nikogo jak ciebie.
-Przynajmniej jesteś szczera. -Bądź spokojny,
wyjadę z tego miasta. -Bądź spokojna,
odejdę stąd. -Masz takie piękne ręce.
-To stare dzieje, ostrze przeszło
nie naruszając kości. -Nie ma za co,
mój drogi, nie ma za co. -Nie wiem
i nie chcę wiedzieć, która to godzina. | 23:46 / 31.12.2008 link komentarz (2) | Leopold Staff, "Jeżeli jesteś"
Jeżeli jesteś, spotkasz mnie na chmurnej drodze
W niesamowitej porze, kiedy brzozy w trwodze
Drżą pod naporem wichrów, i wskażesz mi dęby,
Co miotając swych koron kędzierzawe kłęby
Uczą rozpaczliwymi swych konarów szumy
Nadaremnych wysiłków piękności i dumy,
Bohaterstwa obłędu, kiedy liści gęstwa
Wybucha triumfalną niemocą szaleństwa,
W pustce zimnej, nieczułej na ziemi i niebie,
Wśród opętańczych zmagań, co wiodą do ciebie.
Lecz niech nie znam niepogód, błyskawic i burzy,
Którym głos piorunowy groźnym echem wtórzy;
Niech mnie czeka w przystani dzień błogi i długi
Z dala od niebezpieczeństw, raf i klęsk żeglugi,
Na wygładzonej fali, wśród ciszy obłoków,
Nie znającej szarpania bezsilnego oków,
Bezrozumnego buntu, który gryzie skały,
Bym był jak trumna syty, jak cmentarz- dojrzały,
Spokojny jak trup między deskami czterema
Uroczystej nicości- jeśli ciebie nie ma.
| 23:16 / 27.12.2008 link komentarz (4) | W konkursie na najpiękniejsze słowa miłości w jakiejś gazecie wygrało zdanie nadesłane przez jedną z czytelniczek, wypowiedziane przez jej męża w środku nocy, kiedy obudził ich płacz dziecka. Brzmiało ono mniej więcej tak: "Pośpij jeszcze trochę, ja do niego wstanę".
Wzruszyłam się :') | 17:58 / 01.12.2008 link komentarz (3) | O nie... zapomniałam o Andrzejkach... To na pewno przez historię, ten XVII wiek mnie zabił... Ale piję już drugą dzisiaj gorącą czekoladę, byłam w cukierni na ptysiu i powoli zaczynam przychodzić do siebie :))
Nie wiem co mi jest, ale ostatnio bardziej niż do tej pory nie mogę żyć bez słodyczy... Może muszę uzupełnić zapas energii pochłonięty przez naukę i przez denerwowanie się? :P | 22:08 / 28.11.2008 link komentarz (5) | Dobra, poddaję się. Już mi wystarczy. Chcę odpocząć...
Nie mam czekolady!... :p | 22:26 / 19.11.2008 link komentarz (5) | Nom... Utrzymuję, że się na warsztatach bardzo dużo nauczyłam (bo inaczej nie pojadę wiosną...), ale dalej nie wiem, co to znaczy "śpiewać z podniebienia" i parę innych rzeczy...
A właśnie. Raz na próbie chóru ksiądz dyrygent kazał nam śpiewać psalmy solo, tak dla wprawy. Przyszła moja kolej, zaśpiewałam i czekam na recenzję. Ksiądz zwraca się do obecnych: "No, co było nie tak, o czym zawsze mówię?" I zaczynają kombinować: "Podniebieniem", "z przepony", "na gardło"... A ksiądz cały czas mówi, że nie o to chodzi. Stałam na środku i robiłam się coraz mniejsza, bo mówili o wszystkich błędach, jakie były poruszane choć raz przez dwa dni warsztatów. W końcu zaczęłam się śmiać. Ksiądz spojrzał na mnie, również się roześmiał i mówi: "Nie było tak źle, nie słuchaj ich". No to już wszyscy się uśmiali. Okazało się, że śpiewałam po prostu za cicho... :) Takiego wsparcia ze strony tych podobno życzliwych mi ludzi naprawdę się nie spodziewałam :P | 01:38 / 10.11.2008 link komentarz (7) | To się porobiło... Przez dwa dni mówiłam tylko szeptem, dzisiaj już udaje mi się półgłosem. Zawsze do przodu :). Przejdzie mi do piątku? Bo mam w planach warsztaty muzyczne. Przez cały weekend będę śpiewać (chyba że nie wytrzymają tyle i wywalą mnie wcześniej...:p).
Gardło mnie boli...:( | 21:50 / 10.10.2008 link komentarz (2) | Karol Wojtyła- Pieśń o Bogu ukrytym
Ktoś się długo pochylał nade mną.
Cień nie krążył na krawędziach brwi.
Jakby światło pełne zieleni,
jakby zieleń, lecz bez odcieni,
zieleń niewysłowiona, oparta na kroplach krwi.
To nachylenie dobre, pełne chłodu zarazem i żaru,
które się we mnie osuwa, a pozostaje nade mną,
chociaż przemija opodal - lecz wtedy staje się wiarą i pełnią
To nachylenie dobre, pełne chłodu i zarazem żaru,
taka milcząca wzajemność.
Zamknięty w takim uścisku - jakby muśnięcie po twarzy,
po którym zapada zdziwienie i cisza, cisza bez słowa,
która nic nie pojmuje, niczego nie równoważy -
w tej ciszy unoszę nad sobą nachylenie Boga.
Pochylił się dzisiaj nade mną tak nisko, że niemal poczułam Jego dłoń na swojej głowie... | 22:21 / 05.10.2008 link komentarz (7) | Aż się zdziwiłam, ale fajnie było na tej wycieczce w górach :). Tylko kurs był nudny niemiłosiernie. Ale i to ma swoje dobre strony: mój zeszyt wygląda cudownie, upiększony twórczością Sylwii, Bartka i moją. No, i mam papierek. Mogę jechać na kolonie jako wychowawca. Chociaż trochę się boję, na kursie nas postraszyli więzieniem...
Ah, i dawno się tak nie uchachałam, jak grając w kenta z Tomkiem i z dziewczynami. Nawet nie zauważyłam, kiedy się północ zrobiła :) | 20:32 / 25.09.2008 link komentarz (6) | W sobotę wyjeżdżam z moją klasą w góry, będę robić kurs wychowawcy kolonijnego. Nie bardzo sobie tę wycieczkę wyobrażam, ponieważ dostrzegam u siebie chyba początki grypy... Ale nic, najwyżej nie będę chodziła po górach, tylko siedziała i na przykład uczyła się historii... Bo zdecydowałam się na maturę z historii. Kurczę, musiałam na głowę upaść :p. Ale może zdam, w końcu tylu ludzi przede mną jakoś zdało, prawda? :) | 01:07 / 29.08.2008 link komentarz (5) | Bruno Ferrero- Jak Bóg stworzył mamę
Dobry Bóg zdecydował, że stworzy... MATKĘ. Męczył się z tym już od sześciu dni, kiedy pojawił się przed Nim anioł i zapytał:
- To na nią tracisz tak dużo czasu, tak?
Bóg rzekł:
- Owszem, ale czy przeczytałeś dokładnie to zarządzenie? Posłuchaj, ona musi nadawać się do mycia, prania, lecz nie może być z plastiku... powinna składać się ze stu osiemdziesięciu części, z których każda musi być wymienialna... żywić się kawą i resztkami jedzenia z poprzedniego dnia... umieć pocałować w taki sposób, by wyleczyć wszystko- od bolącej skaleczonej nogi aż po złamane serce... no i musi mieć do pracy sześć par rąk.
Anioł z niedowierzaniem potrząsnął głową:
- Sześć par?
- Tak! Ale cała trudność nie polega na rękach- rzekł dobry Bóg.- Najbardziej skomplikowane są trzy pary oczu, które musi posiadać mama.
- Tak dużo?
Bóg przytaknął:
-Jedna para, by widzieć wszystko przez zamknięte drzwi, zamiast pytać: "Dzieci, co tam wyprawiacie?". Druga para ma być umieszczona z tyłu głowy, aby mogła widzieć to, czego nie powinna oglądać, ale o czym koniecznie musi wiedzieć. I jeszcze jedna para, żeby po kryjomu przesłać spojrzenie synowi, który wpadł w tarapaty: "Rozumiem to i kocham cię".
- Panie - rzekł anioł, kładąc Bogu rękę na ramieniu - połóż się spać. Jutro też jest dzień.
- Nie mogę- odparł Bóg- a zresztą już prawie skończyłem. Udało mi się osiągnąć to, że sama zdrowieje, jeśli jest chora, że potrafi przygotować sobotnio-niedzielny obiad na sześć osób z pół kilograma mielonego mięsa oraz jest w stanie utrzymać pod prysznicem dziewięcioletniego chłopca.
Anioł powoli obszedł ze wszystkich stron model matki,
przyglądając mu się uważnie, a potem westchnął:
- Jest zbyt delikatna.
- Ale za to jaka odporna! - rzekł z zapałem Pan.- Zupełnie nie masz pojęcia o tym, co potrafi osiągnąć lub wytrzymać taka jedna mama.
- Czy umie myśleć?
- Nie tylko. Potrafi także zrobić najlepszy użytek z szarych komórek oraz dochodzić do kompromisów.
Anioł pokiwał głową, podszedł do modelu matki, przesunął palcem po jego policzku.
- Tutaj coś przecieka - stwierdził.
- Nic tutaj nie przecieka - uciął krótko Pan. - To łza.
- A do czego to służy?
- Wyraża radość, smutek, rozczarowanie, ból, samotność i dumę.
- Jesteś genialny! - zawołał anioł.
- Prawdę mówiąc, to nie ja umieściłem tutaj tę łzę- melancholijnie westchnął Bóg.
To nie Bóg stworzył łzy. Dlaczego zatem my mielibyśmy to czynić? | 18:08 / 23.08.2008 link komentarz (6) | Kusi mnie, żeby napisać: "Kopernik! Zatrzymaj Ziemię! Chcę wysiąść!" | 21:15 / 08.08.2008 link komentarz (6) | "Z miłością jest niekiedy jak z rozmową zamiejscową: długo się na nią czeka, a kiedy przychodzi połączenie okazuje się, że to pomyłka..."
Myślałam, że dzisiaj już będę miała "Upiora w operze", a tu nic... Bardzo mi się ten film spodobał. Upiora nawet polubiłam, a poza tym był tam facet, który nie kłamał mówiąc: "będę cię chronił". A nie uwierzyłam w to na początku...:) | 20:31 / 19.07.2008 link komentarz (3) | Taki trochę melancholijny nastrój mnie ogarnął...
Kiedyś, dawno temu, Rafał mi to czytał. Niedawno mi się przypomniało, więc poszukałam i dzielę się:
"To, czego nie zrobiłeś"
Pamiętasz, jak pożyczyłam Twój nowiutki samochód i miałam stłuczkę?
Myślałam, że mnie wtedy zabijesz, ale Ty tego nie zrobiłeś.
Pamiętasz, jak zaciągnęłam Cię na plażę, a Ty mówiłeś, że będzie padać, i padało?
Myślałam, że powiesz "A nie mówiłem?", ale Ty tego nie zrobiłeś.
Pamiętasz, jak flirtowałam ze wszystkimi po kolei, bo chciałam, żebyś był zazdrosny, i byłeś?
Myślałam, że mnie wtedy rzucisz, ale Ty tego nie zrobiłeś.
Pamiętasz, jak rozwaliłam ciasto truskawkowe na Twoim dywanie?
Myślałam, że mnie wtedy uderzysz, ale Ty tego nie zrobiłeś.
Pamiętasz, jak zapomniałam Ci powiedzieć, że to uroczyste przyjęcie, a Ty pojawiłeś się w dżinsach?
Myślałam, że mnie tam wtedy zostawisz, ale Ty tego nie zrobiłeś.
Wielu rzeczy nie zrobiłeś.
Znosiłeś mnie, kochałeś i chroniłeś.
Tak bardzo chciałam wszystko nadrobić,
kiedy wrócisz z Wietnamu.
Ale Ty tego nie zrobiłeś.
| 19:01 / 07.07.2008 link komentarz (4) | Strasznie się boję, ale chyba wcisnę "Dodaj wpis" i załączę kawałek mojej twórczości, powstałej przed chwilą. Liczę się z krytyką.
Jego palce zawisły na chwilę nad klawiaturą, po czym opadły i posypał się deszcz słów. Patrzyłam mu przez ramię, czytałam to, co z siebie wyrzucał- całą jego złość i rozgoryczenie. Nie ma pojęcia, że przy nim jestem. Kilka razy przychodziłam do niego w snach, ale zawsze był taki zamknięty na to, co nie pojęte dla rozumu. Nie uwierzył.
"Odkąd odeszła, wszystko straciło sens. Nikomu nie jestem już potrzebny." Co za bzdury. A ta dziewczynka, która codziennie czekała na ciebie przed klatką schodową, kiedy wracałeś z pracy, bo tylko ty z nią rozmawiałeś i byłeś dla niej miły? Teraz płacze wieczorami, odkąd zbywasz ja burknięciem "Przepraszam, Martusiu, nie mam czasu" i mijasz prawie biegiem w drzwiach do klatki.
"Jakbym ja był temu winien, wszyscy przyjaciele odwrócili się ode mnie." Nieprawda. Nie mogłeś widzieć, jak moja siostra wiele razy stawała przed twoimi drzwiami, ale bała się zapukać, bo myślała, że nie będziesz chciał jej widzieć. Wydawało ci się, że nie zauważyła, że nigdy za nią nie przepadałeś, ale ona to wiedziała. Czasami uważasz za swoich przyjaciół niewłaściwych ludzi. Nie przyszło ci do głowy, że te ciasta i pieczenie zostawiane na progu twojego mieszkania są od niej? Powinieneś to wiedzieć, jej kuchnia jest taka charakterystyczna. Czyżbyś zbyt mało razy jej kosztował?
"Wszystko się we mnie kotłuje, już sam nie wiem, kim jestem." Nie mogę wnikać w twoje myśli, ale jestem w stanie w to uwierzyć. Wypisujesz nieprawdopodobne brednie.
"Wszyscy o mnie zapomnieli, nikomu na mnie nie zależy." Nie do wiary. Nie spodziewałam się tego po tobie. Czy wszyscy ludzie, którym śmierć odebrała kogoś bliskiego, stają się egoistami i ślepcami? A twoi rodzice, którzy dzwonią prawie codziennie żeby zapytać, czy czegoś nie potrzebujesz? Byliby z tobą, gdybyś nie mówił im za każdym razem, że czujesz się dobrze, chcesz tylko być sam. Pewnie uważasz, że rodzice się nie liczą, bo zawsze cię kochają i muszą kochać dalej? Człowiek nigdy nie docenia tego, co ma. Zawsze pragnie więcej. W przyszłym roku umrze twój ojciec. Przykro mi, ale chyba dopiero wtedy zobaczysz, kim są dla ciebie rodzice.
Przez chwilę siedział nieruchomo, wpatrzony w ekran. Spuścił głowę, a na jego biurko upadła ciężka od cierpienia kropla. Za nią popłynęły następne.
Och, nie płacz, sprawia mi to ból. Wiem, że ci ciężko. Tak bardzo bym chciała, żebyś czuł, jak cię przytulam i całuję w czoło.
Nie wiem, jaki mogę dać temu tytuł. Jakieś propozycje? :) | 21:56 / 20.05.2008 link komentarz (0) | Stare Dobre Małżeństwo- List deszczowy
Piszę list do Ciebie, wielki Boże,
deszcz o parapet monotonnie stuka;
właściwie to ten deszcz list pisze.
Dzięki Ci Panie i za taki układ.
Mnie stuknęło nie wiadomo kiedy
trochę wiosen, lat, zim i jesieni.
I całkiem dobrze było mi z Tobą,
że właściwie nic bym nie zmienił.
Nawet tego, że czasem wczesną wiosną
pijany szedłem po wilgotnej łące,
a spod nóg uciekały w popłochu
do szaleństwa żółte kaczeńce.
I że bułkę dzieliłem na czworo,
a od święta fasolka była po bretońsku.
Lecz nie mogłeś dać mi nic więcej,
jak ten wspaniały, święty spokój.
Przyjmij więc list mój, wielki Boże,
i nie zamykaj się już przede mną.
Za oknem deszcz stuka list do Ciebie;
próbuję dotrzymać mu kroku. | 23:02 / 16.05.2008 link komentarz (1) | Perfect- Niepokonani
Gdy emocje już opadną
jak po wielkiej bitwie kurz
Gdy nie można mocą żadną
wykrzyczanych cofnąć słów
Czy w milczeniu białych haniebnych flag
zejść z barykady
czy podobnym być do skały
posypując solą ból
jak posąg pychy samotnie stać
Gdy ktoś kto mi jest światełkiem
gaśnie nagle w biały dzień
Gdy na drodze za zakrętem
przeznaczenie spotka mnie
Czy w bezsilnej złości łykając żal
dać się powalić
Czy się każdą chwilą bawić
aż do końca wierząc że
los inny mi pisany jest
Płyniemy przez wielki Babilon
dopóki miłość nie złowi nas
W korowodzie zmysłów możemy trwać
niepokonani
nim się ogień w nas wypali
nim ocean naszych snów
łyżeczką się odmierzyć da
Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść
niepokonanym
Wśród tandety lśniąc jak diament
być zagadką której nikt
nie zdąży zgadnąć nim minie czas |
|