keb // odwiedzony 65140 razy // [gas_werk szablon nlog7 v01f beta] // n-log home
pokaż: ostatnie 20 | wszystkie z tego miesiąca! (0 sztuk) | wszystkie (219 sztuk)
00:39 / 02.06.2004
link
komentarz (2)
Spłonął nasz twardy dysk. Z dymem poszła cała zawartość: dokumenty, teksty, zdjęcia, teledyski, mp3... czyli połowa dorobku mojego życia. Najbardziej szkoda muzyki, tych wszystkich płyt, które ściągałem przez wiele, wiele miesięcy - masa fajnych rzeczy. Uleciały gdzieś i pozostało po nich tylko wspomnienie. Mamy nowy dysk, 120 GB. Co z tego, skoro pusty? Nie ma nic. Tabula rasa. Mogę nagrywać od początku.
Byliśmy w Katowicach, Ostry to showman, rozruszał całe Mega, wypełnione do ostatniego miejsca: masa rąk w górze, ścisk, atmosfera, zresztą gorąco było już nawet na Haście, który zaczynał całą jazdę. Dobra impreza, aż do rana. Pierwszy raz wracałem z Katowic o 5:40, resztkami sił wtłaczając się do pociągu. A następnego dnia – Kraków, K.A.S.T.A. i Numer Raz, czyli na Europy peryferiach świat mówi hip-hop. Gdyby nie iście dyskotekowy wystrój lokalu, cena piwa w barze (6 zł,0) i moje zmęczenie, pewnie byłoby lepiej, aczkolwiek słuchanie Wallego i Gurala na żywo to zawsze przyjemność, rozmawiało się równie miło. Kraków jest ładny, zwłaszcza nocą, tylko cholernie drogi. Przejazd, piwo, dziwki, cokolwiek J. Rynek rekompensuje. Aha, uwaga na Zootekę - pseudo-mafia, która próbuje mieć monopol i kontrolę nad wszystkim, zrywa innym plakaty, dezinformuje ludzi, utrudnia życie. Krakowianie się wstydzą.
A po tym trzydniowym maratonie (zacząłem Opolem,0) poszedłem na ostatni ustny egzamin, historię. Poszło lepiej, niż sądziłem. Matura? Zdana. Oceny? 4,4,5,5,4. Wykształcenie? Średnie. Co dalej? - ? Na razie się cieszę. Wczoraj byliśmy na małym melanżu. Bo to Polska...