16:59 / 05.09.2005 link komentarz (0) | dzis znow dopadlo mnie uczucie dezorientacji.
wiem, ze cos ze mna jest nie tak, ale nie umiem sobie z tym poradzic.
wariowac zaczynam, kiedy Ona przez pol dnia sie nie odzywa i kiedy to milczenie jest w kontrascie wlasnie z dniami poprzednimi.
wpadlem w nalog. nalog swiadomosci, ze ona jest i mysli.
kilkadziesiat miesiecy w zwiazku na odleglosc mnie w niego wpedzilo i teraz zaczyna mi on przeszkadzac.
owszem, moze i przesadzam, i wyolbrzymiam problem, bo za kilka tygodni, kiedy Ona bedzie Tu juz na stale, wszystko moze sie zmienic. teraz jednak mysle, ze to cos powaznego i zaluje, ze z powodu jej wyjazdu nie moge teraz z nia o tym porozmawiac.
ostatnio duzo myslalem nad tym. myslalem, choc wiem, ze to niezdrowe w nadmiernej ilosci.
najgorsze jest to, ze kiedy Jej nie ma przez, na przyklad, 24 godziny, to nie umiem juz, chcialbym!, ale nie umiem juz tylko martwic sie o nia i zaczynam sie na nia wkurzac, ze sie odezwac nie moze.
nie wiem, moze gdyby nie bylo nigdy sytuacji, w ktorych Jej milczenie bylo zamierzone, poniewaz go potrzebowala, a po ktorym przepraszala mnie za nie, to nadal umialbym, tak jak na poczatku, tylko martwic sie o Nia...
do tego jeszcze ten niepokoj jakis wszedl we mnie wczoraj, siedzi i wyjsc nie chce. |