20:58 / 01.03.2007 link komentarz (4) | Kiedys jechalem autobusem z "Dzikim" z ktorym Majkel toczyl boje swojego czasu i mowilem ze po nagraniach chodzimy na yardy i okreslilem to stwierdzeniem ze to taki "schemat". Na to Dziki odrzekl ze schematy sa najgorsze. W pewnym sensie mial racje ale nie w kwestii pracy, a raczej dojazdow i dziennego trybu. Rutyna i schemat w stawaniu rano i udaniu sie do pracy jest mi bardzo potrzebna. Nie zrozum mnie zle - tylko w tym czasie takie przyzwyczajenie sie, ze okej wstaje i jade tam i nie msle ze jakos mi ciezko albo dzisiaj troche lepiej a ta praca tylko na 3 miechy a potem jedziemy na zachod itd. Przeciez pracowal bede dlugo i musze sie do takiego trybu przyzwyczaic zeby nie zniewalaly mnie poblemy i narzekania, zeby sobie po prostu zyc jak ja to lubie.
Nie jest latwo o taka rutyne jesli wlasnie sie preprowadzilismy, zmienilem srodek lokomocji a w samej pracy jestem dopiero miesiace. Albo dlatego ze jednak troche dalej dojezdzam?
Jak do tej pory pamietam jedynie rutyne z fabryki. Wstawalem - no zawsze z jakims tam bolem niewyspania ale to chwilowe. Wychodzilem z domu okolo 10 po 7 i no czasami nawet bieglem na autobus, a czasem bieglam do fabryki jak ow autobus sie spoznil mocno i mialem 3 minuty na dobiegniecie do zegara. Bylo jednak w miare blisko i ten sam autobus Ci sami pasazerowie prawie, czyli: (jak dobrze pamietam) na moim przystanku sasiadka z domu numer 5 czyli obok naszego, jakis gosc mlody co raz mi dorzucil 5 centow bo autobus podrozal o tak absurdalna kwote; na jednym z przystankow kolo centrum handlowego na blackpool wsiadala mega tlusta laska, na tym kolo dinosa za zakretem najpierw dwoch potem 4 polakow budowlancow i lysy typek krepy w okularkach, pozniej miedzy domkami bardzo czesto wsiadala babcia, a zaraz po domkach babka z czarnymi wlosami kolo 50-tki, kolo kosciola wysiadal taki skosnooki, a jeden za kosciolem wsiadala kolejna tlusta i sapiaca i blondyna, ktorej spod makijazu zerkalo 30 lat, a Sebastian mowil ze i tak fajna, a ja zgodnie ze soim przekonaniem zaprzeczalem, no i za zakretem czasem wsiadal wasaty gosc albo taki z torebka ManU, a potem wysiadka. Kilka krokow no kilkadziesiat i odbijalem juz karte przy zegarze przewaznie okolo 7 45. przebieralem sie dosyc szybko i jak jeszcze Magicka nie bylo albo jak sie jeszcze nie kumplowalismy tak fajnie jak do dzis, to lazlem przez fabryke az do pieca gdzie witalem sie z chlopakami z nocki. Tak zaczynal sie dzien w WMG - gasnacym wulkanie polsko-irlandzkich emocji. Oczywiscie przed rozpoczeciem 2-miesiecznych nocek w moim wykonaniu.
Teraz mi wlasnie tej rutyny brakuje. Moze dlatego ze jest zimno, albo ze jezdze dopiero kilkanascie dni busem i to z innego mijsca zamieszkania? Nie wiem.
Ale rutyna by sie przydala - to fakt, ale ten schemat czlowieka pracy byl chyb tylko pretekstem do wspomnien nie?
Bylem tez w osrodku u dzieciakow. Nie wiem jak mi poszlo i nie wiem jak oni mnie odbieraja. Jakos swiat naprawiam, tak sobie to tlumacze. Tylko czy da sie ejszcze go naprawic? |