kecaj_kecaj // odwiedzony 35940 razy // [nlog/eye nlog/by/zbirkos] // n-log home
pokaż: ostatnie 20 | wszystkie z tego miesiąca! (0 sztuk) | wszystkie (4294967295 sztuk)
07:56 / 06.03.2007
link
komentarz (5)
siema. Wszyscy chcieliśmy być piłkarzami: Ja, mój brat Jawor (tak wczoraj do mnie krzyknął kapitan naszej firmowej drużyny - zaszczyt), Szymek, Rafał O. i w sumie jego brat, który był dla nas za dobry w jego mniemaniu, Bartek brat Szymka chyba jeszcze nie kumał kim chce być, ale walczył, Dzesio W. taki zabawny gość może nie chciał być piłkarzem, ale grał z nami i bawił do łez. Tym samym jak się okazuje z całego zespołu skupionego wokół wymyślonego klubu piłkarskiego piłkarzem był/jest mój brat. Ja natomiast grałem w hokeja na trawie, ba nawet gram do dziś choć zacząłem po przerwie 6 lat w tym sezonie, ale gram. Ten sport to rewelacja. Ale jeszcze co do tej piłki. Wczoraj w rozgrywkach rekreacjnej ligi biznesu, graliśmy z drużyną Sor-Drew i nie było by w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie jeden zawodnik. W 1993 GKS Katowice pokonał Bordeaux, w którym grali Dugarry i Zidane między innymi. Ostoją obrony Gieksy był wówczas Krzysztof Maciejewski, który obecnie grywa w drużynie Sor-drewu. Cóż piłkarzem nie zostałem, a nawet więcej do każdego meczu podchodzę z relaksem wynik będzie tylko wynikiem a jak strzelę to strzelę (wczoraj strzeliłem). Hokej jest dla mnie grą na poważnie, choć rozsądnie podchodząc też uczę się koncentracji zamiast spięcia. Dzięki temu wszystkiemu bawię się w sport i cóż, piłkarzem już nie będę, ale grałem naprzeciw gościa, który mierzył się kiedyś z Zinedine Zidanem i jakaś frajda mała to jest.

Dziś czas na spotkanie z dzieciakami ze świetlicy. Czyli młodzi gniewni, get rich or die tryin, 8 mila, chłopaki z sąsiedztwa, z każdego po trochę i razem.
A ja działam i działam dzieląc czas jak tylko mogę. Nie wiesz, kto idzie po ulicy naprzeciw Ciebie w tej czarnej kurtce i eleganckich spodniach pracownika biurowego. Nie wiesz i on nie chce żebyś wiedział, no bo po co szumieć jak sie mało umie? Może przyjdzie jego czas...