|
ciagle dostaje okruchy... żebram jak pies przy stole o chwilkę zainteresowania Twojego (szczerego).. i zawsz enic.. jestem za wszystkimi.. to ja jestem ta zła... ta niedobra...
uwazam że mam prawo marudzić w takiej sytuacji.. bo jest mi źle.. ty bys mi teraz popwiedział, ze jak mi jest źle to idź do diabła.. i właśnie z bólem widze jak ci na mnie zalezy. Dla ciebie zainteresowanie mną to jest gdy przychodze z pracy.. na powitanie musze czekac kilka minut, gdyż musisz dokonczyć grę.. i słysze.. kiedy obiad. Czuję ze ni cieszysz się że przyszłam ja... moja osoba.. że jestem wazniejsza od postaci z jakiejś gry którą się wczyta.. stoję kilka chwil w płaszczu i butach.. by po tych kilku minutach chociaz wymusic na sobie wyobrażenie tego przywitania takiego, jakie powinno byc..
że sam powiesz... tesjknie za toba.. kiedy ze mną porozmawiasz.. kiedy mnie przytulisz...
a nie.. przeciez sie widzielismy.. taaa. pojechalismy do Twoich jełopów, do mnie nie powiedziałes wiecej niz jedno zdanie... w pociagu chciałes zebym tylko ugasiła twoje pragnienie seksualne.. dalej znowu nie istnieję.. i już nie tesknisz.
gdybym mogła naprawde wyrwałabym sobie z z serca to uczucie i chyba dała je komukolwiek, kto chciałby mi je odzwajemnic..
ale jestem maruda.. marudze bez sensu.. nie? Prawda? znowu marudze.. bo jestem głupia, upierdliwa.. lepiej nich ide sobie w pizdu, nie? tyle lasek było by szczesliwych na mocim miejscu.. co nie? tylko ja wiecznie nieszczęsliwa..
|