02:20 / 28.07.2002 link komentarz (4) | Czuje sie osaczona...wszystko czego tylko nie dotkne przypomina mi Jego. Co chwile natykam sie na rzeczy, ktore w jakis sposob sie z nim wiaza. Nie to nie jest milosc, uswiadomila mi to rozmowa z kims do kogo mam wielkie zaufanie, to raczej przywiazanie, uzaleznienie? MOze.
A mialo byc tak pieknie...
Ja sie wychowalam na bajkach i po dzis dzien jak mam kryzys to po nie siegam.
MOj zwiazek z Ł. zaczynal sie jak bajka...ale tak sie nie skonczy nie bedzie "i zyli dlugo i szczesliwie" bajka natomiast mimo wszytsko zapowiada sie tak:
Ksiaze przyjechal na bialym rumaku ale ksiezniczka byla na tyle glupia, ze go nie potrafila docenic...umarla sama w swojej wiezy czekajac na milosc, ktora tak naprawde nieistnieje...
Zaczynam wariowac...2 noce z rzedu nie zmruzylam oka, dziwne wizje, patrzac sie ktorejs nocy na niebo czulam ze jestem malym fragmentem wszechswiata..tym najmniej znaczacym...nie wiem tego sie nie da opisac slowam, ale ta mysl na krotka chwile pomogla mi uporzadkowac moje mysli..to po prostu trzeba to poczuc, nie wiem czy wiecie o co mi chodzi. Jezyk ludzki jest zbyt ubogi zeby to opisac.
"Serce"
Zwrocono mi moje serce,
dane w olsnieniu zlotem...
Wiem juz, ze nie jest ono trujace jak szaleje,
ani wielkie, ani mocne jak
serce orlicy,
ze nie broni praw jego diabel czarnolicy-
ale bede nosic je dalej,
szczesliwa, ze znow je dostalam z powrotem
|Pawlikowska-Jasnorzewska|? |