sabinka // odwiedzony 753 razy // [xtc_warp szablon nlog7 v01f beta] // n-log home
pokaż: ostatnie 20 | wszystkie z tego miesiąca! (0 sztuk) | wszystkie (3 sztuk)
19:09 / 25.03.2002
link
komentarz (2)
Zaniedbuje nloga tylko dlatego, ze irytuje mnie brak polskich czcionek w IE. I nic nie moge na tenze poradzic, co zwieksza moja irytacje kilkakrotnie...
Zaczynam sie zastanawiac, czy moje odchudzanie na pewno mnie uszxczesliwi. Bo skoro juz teraz co drugi facet uwaza, ze koniecznie trzeba mnie bajerzyc i podrywac, jakbym meza nie miala albo szalenczo marzyla o "przyjacielu" - po jaka cholere mi taka komplikacja w zyciu, ja sie pytam? To co bedzie, jak zaczne wygladac lepiej? No chyba, ze tu jednak wola tluste kobiety i na razie jeszcze sie jakos lapie, ale jak schudne, przestane? No cuz, zaryzykujmy, moze zdobede w ten sposob swiety spokoj. Bo to naprawde jest irytujace! I taki tlumok nie potrafi zrozumiec, ze mnie to krepuje, ze nie mam najmniejszej na to ochoty, ze po trzech zdaniach zjawisko przestaje byc komplementem, zaczyna natomiast stawac sie niezreczne? Tu wszyscy chyba mysla, ze meza posiada sie glownie po to, zeby go zdradzac. Co za kretynizm jakis, jak rany!
A ja nietypowa jestem i swojego meza kocham i nie potrzebny mi zaden "boyfriend". To co, musze to sobie wypisac na czole? Zreszta obawiam sie, ze tez by to niewiele dalo...
06:59 / 14.03.2002
link
komentarz (2)
Upsss, obawiam si, ze zaczynam sie stawac maniakiem internetowym. Zamiast jak Pan bog przykazal isc spac, siedze w sieci i czytam, czytam, czytam... Oczka mi sie kleja, ale to mnie wcale nie zraza. Ciezko bedzie wstac, ale to jakos tez nie robi na mnie wrazenia. To chyba glupota, bo ja wiem... Albo tylko to, ze nareszcie moge sobie tu buszowac godzinami bez obawy o wyskosc rachunku telefonicznego?!
15:37 / 13.03.2002
link
komentarz (0)
Postanowilam, ze tu bedzie bardziej intymnie. (Niestety, Internet Explorer nie czyta mi polskiej czcionki, z kolei Netscape nie czyta nloga,0) niz na blogu. Bardziej duchowo, czyli wiecej rozmyslan, mniej faktuw. Zobaczymy, co mi z tego wyjdzie.
Ostatnio prubowalam spojrzec krytycznie na swoje malzenstwo i swuj stosunek do niego i do mezczyzny (mojego,0) w ogule. Ale, przyznam, z tym krytycznym spojrzeniem to u mnie chyba jakos licho... Czyzby wszystko bylo naprawde az tak idealne? Jesli tak, to az sie boje, bo jak jest za dobrze, to nie trwa wiecznie. Jesli nie, boje sie tym bardziej, bo to by znaczylo, ze wciaz jestem zaslepiona miloscia (rany boskie! ponad cztery lata?!,0) i nie wiadomo, co moge zobaczyc, jak mi to bielmo w koncu spadnie. No, chyba, ze nie spadnie nigdy. to spoko. Hm, ja naprawde musze pomyslec o tym dokladniej, ale to po powrocie z pracy.