co_czytamy // odwiedzony 3792 razy // [trez|by|vain nlog7 v01f beta] // n-log home
pokaż: ostatnie 20 | wszystkie z tego miesiąca! (0 sztuk) | wszystkie (17 sztuk)
12:11 / 21.09.2003
link
komentarz (0)
Kolekcja piękności
Whitney Otto


"(...,0) właśnie w taki sposób poznajemy drugiego człowieka: w migawkach upiększonych wyobraźnią."

Powieść "Kolekcja piękności" Whitney Otto czerpie inspiracje z cyklu XVIII-to wiecznych japońskich drzeworytów ukazujących życie japońskich kobiet z epoki Edo. Drzeworyty te przedstawiały tzw. "przepływający świat" którego mieszkańcy szukali przyjemności w chwili, odrzucając troski i zmartwienia, nie troszcząc się o przyszłość. XX-to wieczni odpowiednicy japońskich poszukiwaczy przyjemności to młodzi ludzie między dwudziestym a trzydziestym rokiem życia sfotografowani w powieści w momencie gdy będąc jeszcze singlami, lub w niezobowiązujących związkach, nie mający dzieci czy wymagającej całkowitego oddania pracy zawodowej mogą po prostu unosić się na fali życia (a czasami przyjemności,0) bez rozmyślania o konsekwencjach czy planowania na dłużej niż jeden dzień naprzód.

Książka przedstawia nam kilkanaście historii tych młodych ludzi, wzajemnie powiązanych przyjaźnią, miłością czy namiętnością a każda historia jest jak migawka, pokazuje kogoś w wybranym arbitralnie momencie życiowym, czesto bez odnośników do przeszłości i bez rozwinięcia w przyszłość. Historie spisywane są przez jedną z wielu postaci występujących w tej książce -- Elodie Parker, której "odkąd pamięta wszyscy zawsze chcieli opowiadać jej o sobie. O sprawach osobistych." Elodie, osoba bez stałego miejsca zajmująca się pilnowaniem domów gdy ich właściciele wyjeżdzają na wakację bądź w sprawach służbowych, jest uosobieniem atmosfery książki -- niestała, niestabilna, bez planów, bez pragnień, dryfująca tam, gdzie poniesie ją prąd życia w San Francisco na początku lat 80.

Jednak pod powierzchnią beztroskiej zabawy, kryje się coś o wiele poważniejszego -- strach przed przywiązaniem, planowaniem lecz też głęboko ukrywane przekonanie, że w życiu powinno chodzić o coś więcej. Problem odpowiedzialności za swoje czyny i ich konsekwencji pojawia się w historiach z końca książki, gdzie do uczestników zdarzeń zaczyna docierać, że to jak postępują ma wpływ na życie innych, oraz na ich własną przyszłość.
10:33 / 30.08.2003
link
komentarz (0)
Zakrzepły dzień
Josephine Hart


Książka Josephine Hart jest krótką powieścią o obsesji kobiecych uczuć wyhodowanej w atmosferze represji seksualnej i oddzieleniu od ciała, w którym żyła główna bohaterka Bethesda Barnet przez prawei trzydzieści lat jako nobliwa nauczycielka rysunku w wiejskiej szkole i opiekunka swojej matki chorującej na artretyzm.

Przez wiele lat jej życie wyglądało tak samo dzień po dniu: monotonny rytm zadań, które wykonywała wyznaczał upływ czasu. Bethesda zdawała się być doskonale przystosowana do powtarzalności życia w małej społeczności na wsi angielskiej na przełomie wieków. Co prawda ma prawie 30 lat i jest jeszcze "starą panną", ale od 5 lat ma oficjalnego narzeczonego, który jednak zwleka z propozycją małżeństwa w nadzieii, że jego ojciec wreszcie wyda na to małżeństwo zgodę. Bethesda uczy też plastyki w wiejskiej szkółce, co uważa za swoje powołanie, tak samo jak uważa, że jej powołaniem jest opieka nad chorą matką.

Jednak na tym monotonnym obrazie codzienności w małej wiosce powstaje dla Bethesdy rysa w momencie, w którym do domu obok wprowadza się nowy nauczyciel angielskiego wraz ze swoją ciężarną żoną. Bethesda widzi go po raz pierwszy w strugach deszczu i od tego momentu nie może przestać o nim myśleć, a właściwie o jego wizerunku, który maluje czerwoną glinką na lustrach, by jej odbicie i jego rysy twarzy zlały się ze sobą w jedno.

Prawdziwy kryzys przeżywa jednak w tytułowym "zakrzepłym dniu" gdyż po nim nic nie będzie takie samo. W tym dniu Bethesda i jej matka są świadkami dość tajemniczej śmierci żony nauczyciela angielskiego i przez cesarskie cięcie ratują jego córeczkę. Od tego dnia wszystko się zmienia.

Zmienia się też struktura książki: z dość uporządkowanej narracji przeradza się w ciąg pourywanych wizji z których czytelnik musi sam sobie poskładać zdarzenia, które nastąpiły po tym zakrzepłym dniu.

Książka z jej pierwszoosobową choć zdystansowaną i nie emocjonalą narracja prezentuje rozwój obsesji od samego początku. Narratorka wie, że to co się stało wyrzuciło ją poza nawias nie tylko wioskowej społeczności ale też doświadczenia dozwolonego wtedy kobiecie. Być może dlatego książka ta jest reklamowana jako 'powieść o kobiecie, która przekroczyła wszelkie granice'.

Ocena 4 na 5
13:28 / 23.08.2003
link
komentarz (3)
Sposoby widzenia
John Berger


Widzenie poprzedza słowa. Dziecko patrzy i rozpoznaje, zanim nauczy się mówyć

"Sposoby widzenia" to zbiór siedmiu esejów. Trzy z nich składają się z samych obrazów, cztery z tekstu i obrazów. Wszystkie jednak zachęcają do refleksji nad tym, czym jest sztuka, jak jest oceniana, jak wykorzystywana, i jak zmienia się jej postrzeganie w zależności od kontekstu społeczno historycznego.

Pierwszy esej rozpoczyna się zdaniem zacytowanym powyżej i mówi o tym, jak zmienia się postrzeganie sztuki w zależności od wartości niekoniecznie obecnych w samym dziele. Jako przykład autor podaje obrazy Franza Halsa, przedstawiające przełożone i przełożonych przytułku dla starców w XVIII-wiecznym Haarlemie, które bez wiedzy o tym, że sam Hals był wtedy biedakiem, który otrzymał zapomogę od Towarzystwa Dobroczynności, ogląda się i widzi zupełnie inaczej. Berger pokazuje też jak opisy krytyczne dzieła sztuki są związane z interpretacją widzenia/patrzenia a nie z samym "czystym" widzeniem. W tym eseju Berger porusza też kwestie tego jak zmieniło się postrzeganie dzieł sztuki pod wpływem wynalezienia fotografii, filmu oraz jak wpłynęła na jej odbór możliwość łatwego robienia reprodukcji znanych dzieł.

Drugi esej to esej obrazkowy zestawiający obrazy kobiet w różnych sytuacjach mniej lub bardziej kojarzących się ze sztuką: od aktów przez reklamę do kobiety pracującej w laboratorium chemizcnym.

Trzeci esej to rozważania na temat roli kobiet w sztuce i tego jak były one postrzegane/widziane. Jest tu wiele interesujących uwag pochodzących z analizy genderowej:
Upraszczając możnaby powiedzieć: mężczyźni działają a kobiety objawiają się. Mężczyźni patrzą na kobiety. Kobiety patrzą na siebie, będąc przedmiotem oglądu. Determinuje to nie tylko większość związków łączących mężczyzn i kobiety ale również stosunek kobiet do siebie samych. Obserwujący kobietę w niej samej jest rodzaju męskiego, natomiast to, co obserwowane -- rodzaju żeńskiego. Kobieta przekształca w ten sposób samą siebie w obiekt -- a zwłaszcza w obiekt widzenia: widok.
(podkr. moje,0)
Dalej następuje krytyka "aktu" jako formy sztuki, gdyż ta właśnie forma najbardziej przyczynia się do uprzedmiotowiania kobiety.

Czwarty esej -- obrazkowy -- to przegląd przedstawień postaci ludzkiej w sztuce.

Piąty esej koncentruje się na europejskim malarstwie olejnym między rokiem 1500 a 1900. Berger analizuje zwiazki między tym, co przedstawiano na tych obrazach, a faktem, że ich posiadanie było często symbolem zamożności.

Szósty esej -- znów obrazkowy -- ukazuje jak przedstawiano ludzi w różnym wieku w malarstwie. Jak przedstawiano dzieci, jak młode kobiety a jak starców.

Ostatni esej koncentruje się na reklamie jako formie przekazu wizualnego.

Książka oferuje świeże spojrzenie na sztukę, i stawia wiele pytań, które trzeba sobie zadać przy kolejnej wizycie w galerii, lub gdy następnym razem będziemy patrzeć na reklamy w kolorowych pismach.

(5 na 5,0)
19:46 / 21.08.2003
link
komentarz (0)
Stan niewolności
Lois McMaster Bujold


Powieść sci-fi o genetycznie wyhodowanej rasie "czworączków", którzy są idealnie przystosowani do pracy w stanie nieważkości. Pod względem statusu prawnego są własnością firmy GalacTech, której w pewnym momencie przestaje się opłacać utrzymywanie ich. Firma postanawia pozbyć się już zbędnego, a kosztownego balastu w postaci czworączków przez wysterylizowanie ich i zamknięcie w wydzielonej części planety Rodeo, bądz eksterminacje. W obliczu zagłady czworączki decydują się uciec wraz ze "habitatem" w poszukiwaniu lepszego świata. Rewolucją kieruje inżynier Leo Graf -- człowiek, który postanawia pomóc czworączkom.

Książka jest typową opowieścią przygodową, niezbyt skomplikowaną jeśli chodzi o przedstawienie postaci oraz tła. Czyta się szybko ale pozostaje niedosyt -- niewiele wiadomo o motywacjach poczynań niektórych bohaterów, postaci wydają się schematyczne i narysowane grubą kreską, bez niuansów. Niektóre z trudności jak i ich rozwiązań z tych jakie pojawiają się na drodze czworączków do wolnego świata są wydumane i wporowadzone tylko po to by trzymać czytelnika w napięciu.

Ogólna ocena 2 na 5.
15:03 / 19.08.2003
link
komentarz (0)
Tym razem Czego_słuchamy


man ray

Składanka muzyczna.
Muzyka z dużą ilością przestrzeni, eteryczna, wyrafinowana. Słychać w niej elementy jazzu, inspiracje muzyka dalekiego wschodu, trans. Momentami wpada w styl Sade, momentami w acid jazz, sa tez dlugie transowe chill-out'owe utwory.



11:18 / 17.08.2003
link
komentarz (0)
In Every Sense Like Love
Simona Vinci


Zbiór 13 opowiadań włoskiej pisarki Simony Vinci próbuje pokazać miłość w dwudziestym pierwszym wieku. Każde opowiadanie można porównać do fotografii, którą oglądami bez kontekstu -- większości zdarzeń przed, elementow tła i dekoracji możemy się tylko domyślać. To co pokazane w każdym z opowiadań to intensywne światło padające na narratora/narratorkę i stan jej umysłu na teraz. Co było przed tem, i co będzie potem pozostaje niedopowiedziane.

Opowiadanie The Woman on the Cliffs jest fotografia jednego dnia kobiety, która wyprawia przyjęcie dla przyjaciół. Rano czyta notatkę w prasie o kobiecie, która popełniła samobójstwo rzucając się z klifu do morza. Ta wiadomość wdziera się w jej pozornie szcześliwy i spokojny dzień -- i od tej pory nic już nie jest oczywiste i proste ... Kobieta analizuje swoje relacje z matką i to kim "dzięki niej" została ...

Opowiadanie Fugue mówi o chłopcu, który w pewien letni dzień porywa małą dziewczynkę z sąsiedztwa. Motywy jego postępowania nie są jasne -- nawet dla niego samego. "I don't know why I took her. They're calling it kidnapping. But I just took her. I had every intention of giving her back. Like a bicycle that you take because you're in a hurry to get somewhere, then you bring it back to where you found it and that's the end of it. If you're lucku the owner doesn't even notice it was gone."

"Snapshots" to opowiadanie o umierającym człowieku, którego ukochana robiła mu zdjęcia bez jego wiedzy i zgody rejestrując jego zmieniające się pod wpływem choroby ciało.

"Things" mówi o opuszczonej kobiecie, której nie pozostało nic prócz rzeczy. Martwych przedmiotów, które nie mogą zdradzić, opuścić, odejść, nie są zazdrosne -- i dlatego stają się idealnymi obiektami miłości...

Każde opowiadanie w tomiku In Every Sense Like Love to osobna fotografia -- kontekstu i tła musimy domyślać się sami.
23:44 / 16.08.2003
link
komentarz (0)
Style myślenia

Marlane Miller: Style myślenia

"Style myślenia" to książka, która opisuje cztery różne style myślenia, najczęściej występujące wśród ludzi. Po zrobieniu krótkiego testu możemy zidentyfikować nasz własny styl myślenia spośród czterech następujących: znawca, konceptualista, myśliciel, rozjemca. Każdy z tych styli opisany jest bardzo dokładnie -- z ksiązki dowiadujemy się jakie są mocne i słabe strony każdego, jakie zachowania są typowe dla ludzi charakteryzujących się danym stylem myślenia, oraz jak każdy z nich rozwiązuje problemy, do czego nadaje się najlepiej oraz jak rozmawiać i negocjować z przedstawicielami poszczególnych stylów. Rozdziały poświęcone stylom myślenia zawierają też opisy przedstawicieli danego stylu oraz ich wypowiedzi, które ilustrują to, co opisuje autorka.



"Styl myślenia" to sposób w jaki funkcjonuje nasz umysł. Wg autorki jest on niezmienny i wrodzony. Style myślenia obejmują zarówno słabe jak i silne strony -- czyli to, w czym jesteśmy dobrzy i to z czym mamy problemy. Na przykład styl Rozjemcy charakteryzuje się fantastyczną umiejątnością empatii i wyczulenia na to, co czują inni ludzie natomiast Rozjemca ma kłopoty z rozdzieleniem faktów od emocji i byciem neutralnym w ocenach. Myśliciel doskonale radzi sobie z analizą i uporządkowaniem faktów, lecz słabo z interakcjami międzyludzkimi; Znawca potrafi bardzo szybko znaleźć praktyczne rozwiązanie danego problemu, zależy mu bowiem na efekcie końcowym, ma problemy jednak ze wspólpracą i pracą w grupie. Konceptualista natomiast intuicyjnie wie jak rozwiązać dany problem, bardzo szybko formułuje szereg trafnych wizji, jednak ma trudności z przekazaniem ich w zrozumiałych słowach przedstawicielom innych stylów myślenia.



Czytając opis własnego stylu ma się wrażenie, że nareszcie ktoś dokładnie zrozumiał i opisał jak funkcjonuje twój umysł gdy chodzi o podejmowanie decyzji, komunikację interpersonalna, motywację do działania, sytuacjie kryzysowe itp. Czytając opisy innych stylów z łatwością rozpoznajemy w nich naszych znajomych, rodzinę, szefów i podwładnych. Wielkim pozytywem tej książki jest uświadomienie czytelnikowi, że wiele sytuacji konfliktu z innymi ludźmi wcale nie wynikało z ich złej woli czy chęci przeciwstawienia się nam za wszelką cenę, tylko z odmiennego sposobu funkcjonowania naszych umysłów.



Na tylnej okładce książki możemy przeczytać, że jest to "pierwszy poradnik, który namawia czytelnika, żeby się nie zmieniał, lecz jedynie stał się osobą, którą naprawdę jest." I to jest pierwsze pozytywne przesłanie tej książki -- każdy z nas, by funkcjonować na najwyższm poziomie efektywności -- musi poznać swój styl myślenia, jego mocne i słabe strony, i nauczyć się je wykorzystywać w pracy i życiu codziennym. Drugim pozytywnym przesłaniem książki Marlane Miller "Style myślenia" jest fascynujący fakt, że fundamentalne różnice w myśleniu i postrzeganiu świata między przedstawicielami różnych styli stanowić mogą podstawę do budowania siatki relacji i współpracy zamiast być podstawą do wiecznych konfliktów i upomnień w rodzaju "Bo ty zawsze ..." czy "Bo ty nigdy ...". Różnimy się i te różnice są pozytywne -- wystarczy tylko je poznać i docenić.
23:43 / 16.08.2003
link
komentarz (0)
Polityka płci

Sylviane Agacinski: Polityka płci
Główną tezą książki Polityka płci jest propagowanie feminizmu różnicy, czyli feminizmu, którego podstawą nie jest jednakowość kobiet i mężczyzn tylko fakt, że fundamentalną cechą ludzkości jest występowanie dwóch płci: męskiej i żeńskiej. Autorka poszukuje sposobów na skończenie z dyskryminacją kobiet nie poprzez uniwersalizację cech tradycyjnie żeńskich i męskich, a poprzez traktowanie płci jako "uniwersalnej cechy różnicującej". Natruraly podział na dwie płcie w różny sposób przejawia się w różnych kulturach i należy raczej walczyć z tym, żeby te różnice nie były podstawą do dyskryminacji czy gorszego traktowania, niż dążyć do tego by cechy nie były naznaczone płciowo, jak chcą zwolenniczki feminizmu kulturowego. Agacinski twierdzi, że różnica płci jest tak silnie zakorzeniona w kulturze, jej warstwie społecznej, psychologicznej politycznej czy symbolicznej, że czy tego chcemy czy nie jest kategorią pierwotną. Pierwszą cechą jaką zauważamy u ludzi. Ponieważ różne kultury definiują różnicę płci w skrajnie różny sposób nie możemy mówić, jak twierdzi autorka, o prawdzie płci czyli o tym jakie naprawdę obiektywne znaczenie ma różnica, możemy jedynie mówić o polityce płci czyli o tym jakie prawa rządzą takim a nie innym traktowaniem obu płci i co można zrobić, by prawa te były jak najmniej dyskryminujące.


23:43 / 16.08.2003
link
komentarz (0)
Toward Amnesia

Sarah von Arsdale: Toward Amnesia
"The first 'lesbian novel' ... that transcends the genre. An imaginative story of lost love." Daily Hampshire Gazette



Debiut powieściowy Sary von Arsdale jest książką o sztuce tracenia i zapominania. Zaczyna się w momencie, gdy od głównej bohaterki odchodzi ukochana kobieta, a ona nie umie się z tym pogodzić. Wyrusza więc w podróż podczas której stara się pozostawić za sobą wszelkie wspomnienia związane z kobietą, którą kochała i z którą spędziła wiele lat. Kupuje starego Chevrolletta, zostawia swoje rzeczy spakowane w paczkach na strychu aby nic nie przypominało jej straconej miłości i wyrusza na poszukiwanie Amnezji. Amnezji, która dla niej okazuje się krainą do odnalezienia i zamieszkania. Krainą gdzieś w dalekiej Kanadzie, na jednej z wielu niezamieszkanych wysepek. Na tej wyspie powoli przechodzi proces zapominania i uczenia się życia od nowa: bez ukochanej kobiety, lecz ze świadomością, że będzie ona na zawsze jej częścią.

23:42 / 16.08.2003
link
komentarz (0)
Stone Butch Blues

Leslie Feinberg: Stone Butch Blues
"Stone Butch Blues" to autobiograficzna powieść autorki -- kobiety urodzonej w czasach gdy społeczeństwo amerykańskie domagało się jasnych odpowiedzi w kwestii płci i orientacji seksualnej. Bohaterka książki Jess przyszła na świat jako dziewczynka w połowie lat 50, w małym robotniczym miasteczku gdzie nikt nigdy nie słyszał o transseskualiźmie, a homoseksualizm był powodem do szykan i prześladowań. Feinberg opisuje kształtowanie się tożsamości dziewczyny, która wie, że nie pasuje do obowiązujących standardów tak bardzo, że niemożliwe jest dla niej ukrycie swojej odmienności. Po ucieczce z dusznego rodzinnego miasteczka, Jess zaczyna odwiedzać gejowskie kluby -- a dzieje się to w latach 60-tych w USA, kiedy na takie miejsca często robiła naloty policja by aresztować przebywających tam gejów i lesbijki. W tym czasie określa siebie jako lesbijkę "butch", znajduje pracę w fabryce i zakochuje się bez pamięci w swojej współpracowniczce Jan. Jednak traci przyjaciół i pracę, po części za prowadzenie nonkonformistycznego stylu życia, i we wczesnych latach 70-tych decyduje się żyć w męskim przebraniu. W ten sposób jednak skazuje się na ciągły strach, że ktoś może odkryć kim naprawdę jest. "Stone Butch Blues" to książka dająca unikatowy wgląd w życie i uczucia osoby, która nie pasuje do społecznych szablonów płci -- a jednak w końcu wychodzi na prostą i może wtedy powiedzieć, że gdyby miała przeżyć swoje życie jeszcze raz, nic by nie zmieniła.
23:42 / 16.08.2003
link
komentarz (0)
Kobieta geografia intymna

Natalie Angier: Kobieta geografia intymna

Książka "Kobieta geografia intymna" to podręcznik do biologii napisany w poetycki sposób. Takie miałam pierwsze skojarzenie przy czytaniu tej książki. Autorka opisuje kobiecą biologię i fizjologię w sposób żywiołowy, pełen porównań i radości zarazem. Z każdej kartki tej książki emanuje radość z posiadania kobiecego ciała, radość z procesów w nim zachodzących i wielka siła jaką może dać kobiecie jego świętowanie.

23:42 / 16.08.2003
link
komentarz (0)
Sputnik Sweethart
Haruki Murakami: Sputnik Sweethart

"Sputnik Sweetheart" jest książką o samotności. Główny bohater opowiada o swojej przyjaciółce Sumire, w ktorej jest zakochany lecz ta miłość nie ma przyszłości gdyż Sumire zakochana jest w kobiecie, swojej szefowej, którą nazwała 'Sputnik Sweetheart'. Kobieta w której kocha się Sumire też nie jest w stanie odwzajemnić ucucia Sumire, nie dlatego, że ta jest kobietą, lecz dlatego, że pewne tragiczne zdarzenie z przeszłości sprawiło, że nie jest zdolna do pokochania kogokolwiek. Wszyscy bohaterowie książki cierpią na samotność i brak miłości -- takimi ich poznajemy i takimi pozostają do ostatniej kartki powieści.
23:40 / 16.08.2003
link
komentarz (0)
Biegnąca z wilkami
Clarissa Pinkola Estes: Biegnąca z wilkami

Książka "Biegnąca z wilkami" jest fantastyczną i zapierającą dech podróżą po kobiecej duszy. Podobnie jak Natalie Angier w książce "Kobieta geografia intymna" zabrała czytelniczki i czytelników w podróż po kobiecym ciele, tak Clarissa Pinkola Estes zaprasza nas na wyprawę w głąb kobiecej psychiki. Autorka jest psychoterapeutką wywodzącą się ze szkoły Junga, i wpływy tej gałęzi psychoanalizy są podstawą interpretacji w jej książce.



Estes wprowadza nas w świat archetypów, w którym każdy aspekt kobiecego życia zilustrowany jest opowieścią lub baśnią. Interpretacja tych baśni czerpie wiele z mądrości zbiorowej podświadomości, a każdy element opowieści jest przedstawiany jako element nas samych. Tak więc, jeśli historią przewodnią jest Brzydkie Kaczątko, to nie interpretuje się Łabędziątka -- jako kobiety a matki-kaczki, kota, kury i chłopa jako osób z otoczenia tej kobiety. Estes proponuje inne podejście -- każdy element tej baśni jest elementem naszej własnej psychiki; łabędziątko to część, która nie wierzy w siebie, nie zna własnej wartości, matka-kaczka to uwewnętrzniony obraz matki, który każda z nas w sobie nosi, kot i kury, to te elementy, które wpychają nas w szablony zachowań niezgodne z naszą naturą, a chłop, ktory w bajce ratuje Brzydkie Kaczątko od zamarźnięcia w lodzie, symbolizuje niespodziewane pokrzepienie, które przychodzi "gdy znajdujemy się na krawędzi przepaści."



Podróż zaczynamy od poznania Dzikiej Kobiety -- części psychiki, którą ma każda z nas. Jest to ta część, która kieruje się naturalnym instynktem i intuicją, która naturalnie wie co jest dobre a co złe, wie co robić. Mieszka ona w podświadomości, w tej "rzece płynącej pod rzeką" a najważniejszym naszym zadaniem jest do niej dotrzeć i zaufać jej znowu. I o tej podróży -- podróży do siebie -- jest cała książka.



Czasami jednak, mimo, że wiemy jak potrzebna jest nam ta podróż, nie potrafimy zrobić pierwszego kroku. O tym właśnie opowiada drugi rozdział książki: jak rozpoznać i pokonać wewnętrznego naturalnego drapieżce, którego każda z nas nosi w sobie. Opowieścią wiodącą jest tutaj baśń o Sinobrodym, a jej interpretacja pokazuje jakie hamulce nosimy w sobie i co musimy pokonać by zacząć naszą drogę w poszukiwaniu dawno zapomnianego instynktu.



Kolejne rozdziały mówią o tak ważnych sprawach jak relacje matki z córką, miłosnym związku kobiety z mężczyzną, radosne przeżywanie własnej cielesności, radzenie sobie z gniewem i sekretami duszy, a także w jaki sposób odnaleźć i wykorzystać własną energię twórczą, by ta stała się strawą dla duszy.



"Biegnąca z wilkami" jest w pewnym sensie opowieścią drogi. Drogi, którą każda z nas musi pokonać jeśli chce stać się na powrót Dziką Kobietą, Kobietą która Wie.
22:24 / 13.12.2002
link
komentarz (0)
Ewa Kuryluk: Encyklopedierotyk

Książka Ewy Kuryluk ''Encyklopedierotyk'' jest zbiorem listów pisanych -- przez różne osoby z różnych części świata. Łączy te listy osoba adresata, którym jest, za wyjątkiem pierwszego, Roland Barthes -- Barhtes w swoim liscie jest porzuconym kochankiem, ślącym rozpaczliwe listy do obiektu swoich uczuć -- dużo młodszego mężczyzny imieniem Edmond. Ta rozpaczliwa miłość i uczucie porzucenia znajduje swój wyraz w listach do kochanka, których ten nigdy nie czyta. Fragmenty tych listów wg. teorii autorki Encyklopedierotyk zostaną poskładane w całość, która Barthes wyda jako książkę pt. "Fragmenty dyskursu miłosnego."

Właściwie nie sposób pisać o książce Ewy Kuryluk jako całości: jest to bowiem książka układanka, książka zagadka, która mówi do czytelnika polifonią głosów, które wszystkie mówią o miłości i erotyce. Pretekstem do napisania większości listów jest planowana przez Barthesa Encyklopedia Erotyki, która ma składać się z artykułów napisanych przez najróżniejsze osoby: od ekscentrycznego pisarza posługującego się awangardowym językiem do uczonego zajmującego się niegdyś monogamią u małp zwanych siamangami. Każdy list to osobny i osobisty głos na temat tego, co znaczy miłość i pożądanie dla nadawców.

List Barthesa z początku to obnażenie -- odrzucenie maski poważnego profesora, jakim jawi się wielu swoim korespondentow w dalszej części książki; to obnażenie bezradności człowieka zakochanego wobec siły własnych uczuć. Barthes zakochany w Edmondzie jest nagi, bezradny a czytelnik jego listu odczuwa pewnego rodzaju zakłopotanie, że jest świadkiem czegoś tak intymnego.

List Alberta Curty'ego to próba naukowego wyjaśnienia fenomenu miłości i pożądania. Ale także opowieść o tym, jako osobiste przekonania w założeniu obiektywnych naukowców mogą wpłynąć na interpretację --wydawałoby się oczywistych -- faktów. To list o dwóch podejściach do miłości: Miłość to sztuka, która może rozwijać się tylko w warunkach całkowitej monogamii partnerów, oraz miłość to wojna, gdzie jedyną wygraną jest zapłodnienie przez mężczyznę jak największej liczby kobiet własną spermą.

List Ossi Wienerera to futurystyczna wizja miłości w społeczeństwie przyszłości, gdzie każdy przy pomocy dostępnych technologii będzie mógł dowolnie zaprojektować sobie swojego kochanka/kochankę. Wirtualna rzeczywistość to rzeczywistość gdzie jedynym ograniczeniem jest wyobraźnia tworzącego -- może on stworzyć sobie kochankę o fioletowych włosach, czarnych zębach, bordowym cętkowanym i rozdwojonym jak u węża języku. Ale to jeszcze nie wszystko: takiemu samemu modelowaniu poddaje się pochwa, macica a nawet jajniki, które niejaki fu projektuje jako 'kiściaste chwytliwe'. Ossi Wienerer przedstawia nam świat, w którym nie istnieje już miłość jako akceptacja drugiej osoby takiej jaką ona jest. To jest świat, w którym każdy projektuje sobie swoich kochanków i doświadcza z nimi erotycznych przygód w 'erokombinezonie', który służy człowiekowi jako druga -- a właściwie pierwsza -- ważniejsza -- skóra.

List Edmonda -- kochanka Rolanda Barthesa -- to studium obłędu, studium, które przeplata się z motywem obłędu Japonki Inoue Yuki, oraz matki samej Ewy Kuryluk, która występuje także jako jedna z nadawczyń listów do Barthesa. Obłęd w jaki popada Edmond przychodzi niejako mimo miłości, jaką jest obdarzany przez Rolanda. Ale też z obłędu może wyprowadzić człowieka jedynie miłość, która staje się udziałem Edmonda i Yuki.

To, co najbardziej fascynuje w tym zbiorze listów, jest wielość głosów. Każdy list jest niepowtarzalny jak ślad linii papilarnych jego autora. Każdy list to jedyna w swoim rodzaju wypowiedź prowokująca do myślenia i wielogodzinnych rozmów na tematy w nim poruszone. Każdy list ukazuje inny aspekt tematu starego jak świat: miłości i erotyki.

Zbiór listów w Encyklopedierotyku to także fascynująca przygoda, która pozwala czytelnikowi powoli z listu na list odkrywać zależności i relacje między kolejnymi nadawcami. Kisiążka Ewy Kuryluk jest fascynującą łamigłówką. Autorka daje w kolejnych listach czytelnikowi tropy , ale nie dopowiada niczego do końca. Sami musimy powiązać luźne końce, aby dostrzec zależności między bohaterami i ich losami.


Książka Encykloperierotyk to przede wszystkim książka o relacji między miłością a pożądaniem, miłością a erotyką, miłością i erotyką w najróżniejszych ich przejawach. To książka, która nie zna tabu, mów śmiałym językiem o tym, że nie ma jednego sposobu przeżywania miłości i pożądania; sposobów jest tak wiele ilu jest ludzi, którzy kochają i pożądają.

23:09 / 03.12.2002
link
komentarz (1)
Nicola Griffith: Ammonite

Akcja książki toczy się na planecie Jeep -- gdzie mogą żyć tylko kobiety -- tajemniczy wirus zabija wszystkich mężczyzn wysłanych by ją zbadać. Sama autorka tak pisze w posłowiu: "Kobiety to nie Obcy. Gdy wykluczyc mężczyzn nie tracą automatycznie zapału, inteligencji, i pożądania; nie ustanawiamy hierarchicznych, statycznych spoleczeństw podobnych do społecznosci owadów, które są niesłychanie niewydajne. Nie zmieniamy sie w jednolitą kulturę Policji Myśli gdzie zabronione jest jedzenie mięsa a mężczyzn pali sie na stosach ofiarnych podczas pełni księżyca. Kobiety nie są z urodzenia pasywne czy dominujące, matkujące czy bezwzględne. Jesteśmy różne. Jesteśmy ludzmi. Świat wyłącznie kobiecy zawierałby całe spektrum ludzkich zachowań; byłyby tam kapitalistki i kolektywiski, kobiety - odludki i członkinie klanów, kobiety - marynarze i kobiety-kucharze, idealistki i tyranki; byłyby chojne i skąpe, madre i głupie, silne i słabe. (...,0) Stanowimy ponad połowe ludzkości. Nie jesteśmy ludzmi którzy naśladują, lub jak kameleony przybierają ochronne męskie barwy, marząc o dniu gdy odejdą mężczyźni i będziemy mogły powrócić do bycia prawdziwymi, podobnymi do owadów, statycznymi i pustymi kobietami. Jestesmy tutaj. Jestesmy takie same jak wy."
07:45 / 03.12.2002
link
komentarz (0)
Simon Blackburn: Sens dobra

Sens dobra
Wprowadzenie do etyki

Simon Blackburn

Kilka cytatów:

Środowisko moralne/etyczne: "Jest to otaczający nas klimat wyobrażeń dotyczących tego, jak powinniśmy żyć. Określa on, co uznajemy za dopuszczalne, a co za niedopuszczalne, co za godne podziwu, a co pogardy. Definiuje pojęcia dotyczące tego, kiedy sprawy toczą się dobrze a kiedy źle. Determinuje koncepcje naszych powinności względem innych i odwrotnie. Kształtuje nasze reakcje uczuciowe, określając, co może być powodem do dumy, a co wstydu, co wywołuje gniew, a co wdzięczność, albo też, co można przebaczyć, a czego nie. Klimatowi temu zawdzięczamy nasze normy zachowania" (9,0)

"Klimat etyczny jest czyms odmiennym od klimatu moralizatorskiego." (12,0)

"Człowiek to zwierze etyczne. Nie sądze, by zachowania nasze były z natury jakoś szczególnie dobre, ani, że nieustannie powinniśmy sobie mówić co mamy robić. Mimo to stopniujemy i oceniamy, porównujemy i podziwiamy, twierdzimy i uzasadniamy. Nie wybieramy przecież tej lub innej rzeczy w oderwaniu od innych, sami dla siebie. Wolimy by nasze preferencje podzielali inni; zmieniamy je w roszczenia w stosunku do innych." (13,0)

"Nie lubimy gdy mówi się nam co mamy robić. Chcemy cieszyć się życiem i robić to z czystym sumieniem. Ludzie, którzy zakłócają ten stan równowagi, bywają niewygodni, dlatego moraliści są często niczym nieproszeni goście na przyjęciu. Mamy jednak wiele sposobów by się przed nimi bronić." (16,0)

"Etyka jest kłopotliwa." (17,0)

"[Ś]mierć Boga nie jest groźna dla etyki. To konieczne oczyszczenie pola prowadzące do tego, że etyka ukaże się nam taka, jaka jest naprawdę." (32,0)

"[E]tyka w jakimś sensie jest "pozbawiona podstaw". Nie istnieje nic, co dowodziłoby, że taki lub inny pogląd jest słuszny, czyli, że nie istnieje nic, na mocy czego rozważania etyczne byłyby prawdziwe. Twierdzenia etyki są pozbawione treści. Ten sposób myślenia ma mocne podłoże filozoficzne." (46,0)

"Jeśli lubimy paradoksy, moglibyśmy wyrazić to, mówiąc, że genetyka programuje nas tak, abyśmy byli elastyczni. [...] Jest kwestią doświadczenia, jak bardzo jesteśmy elastyczni pod wybranymi względami." (69-70,0)

''Uważam [...] że dzieje się coś niewłaściwego, kiedy skrajne wymagania umieszcza się w samym centrum etyki. Przecież tam muszą się znaleźć rzeczy, których możemy rozsądnie wymagać od siebie nawzajem." (76,0)

"[A]bstrahujemy, gdy pytamy, czy życie en bloc, w jednym kawałku "ma sens". Być może wyobrażamy sobie wtedy jakiegoś zewnętrznego obserwatora, którym moglibyśmy nawet być my sami -- oglądający zza grobu to, co przeżyliśmy. Przejmujemy się, że ów świadek obejmuje swym spojrzeniem cały czas i całą przestrzeń, a nasze życie kurczy się wtedy do nicości i staje się po prostu nic nie znaczącym, nieskończenie małym fragmentem całości, o której nic nie wiemy. [...] Kiedy pytamy czy życie ma sens, to należy najpierw ustalić, dla kogo. Dla świadka postrzegającego całą przestrzeń i czas nicość sprowadzona do miary człowieka nie ma znaczenia. [...] Dlaczego jednak nasza znikomość w tej perspektywie miałaby nas przygniatać? [...]'' (119-120,0)

"Tak, czy inaczej, nie możemy obejść się bez etyki. Potrzebujemy norm zachowania dla nas samych i uznania w oczach innych ludzi. Tak więc nie może być mowy o odparciu "relatywizmu" za pomocą jakiejś sprytnej ideii intelektualnej czy metafizycznej sztuczki. Możemy co najwyżej odpowiedzieć na jego zagrożenie z samej istoty norm, które uznajemy. Na tyle, na ile siebie rozumiemy, możemy przyznać, że te normy są nasze -- po prostu nasze. Ustanawiamy je dla siebie samych, a także dla innych, kiedy żadamy od nich szacunku, grzeczności czy wyrozumiałości. Dostarczają nam one racji, a nie Racji. Jednakże świadomość tego, co osiągneliśmy nie musi nas paraliżować, ani wieść do sceptycyzmu. Przeciwnie, może ona pobudzać nas do obrony naszych norm -- wtedy gdy są lekceważone lub zagrożone. " (201-202,0)

"Jeżeli będziemy rozważni i dojrzali, pomysłowi i sprawiedliwi, mili dla siebie nawzajem i jeszcze będziemy mieli trochę szczęścia, to w moralnym zwierciadle, w którym się przejrzymy, być może nie zobaczymy świętych. Jednakże nie musimy widzieć także potworów." (202 --203,0)
23:50 / 02.12.2002
link
komentarz (2)
Joanna Bator: Kobieta

Kobieta
Joanna Bator

Dyskurs pseudonimów

Jeden z rozdzialów książki Joanny Bator "Kobieta" nosi tytuł: 'Kim jest ta kobieta?'. Jest to pytanie kluczowe dla całej książki. To przede wszystkim powieść o maskach, które wkładamy i grach w które gramy spotykając się z Innym -- z Innym czyli z mężczyzną. Z Wielkim Gatsbym, którego pseudonim to także maska -- maska macho, zblazowanego faceta, który może mieć każdą. Wielki Gatsby czyli auto-kreacja nawiązująca do powieści Fitzgeralda, opowiadajacej o człowieku, które siebie stworzył.

Rozdział zadający pytanie kim jest ta kobieta, nie daje na nie odpowiedzi; jako jedyny rozdział w książce jest pisany z pozycji trzeciej osoby, z pozycji obserwatora: "Ona głaszcze go po dłoni, on podnosi jej dłoń do ust." Ona i on -- próba spotkania na granicy światów -- spotkania niemożliwego gdyż "Wielki Gatsby zapyta odpoczywającą w ciemności obcą kobietę, co robiła bez niego, a ją przerazi czytelna intencja pytania, którego jemu jeszcze nigdy nie zadała."

W powieści Joanny Bator wszyscy udają -- grają role, zmieniając je w zależności od okoliczności i tego z kim aktualnie przebywają. Przyjaciółka narratorki Buba wdaje się w internetowy romans jako Morgana z niejakim Martym, który wydaje się jej niesłychanie pociągający. Podczas pierwszego spotkania okazuje się jednak, że są oni dobrymi znajomymi, znają się od 12 lat. I gdy spotkanie nagle ukazuje fałsz maski Morgany i Martiego okazuje się, że te dwie osoby nie umieją być ze sobą bez maski. Spotykają się więc dalej grając swoje role Morgany i Martiego w tzw. realu, poza internetem. Optymistycznie jednak w miare spotykania sie Morgana i Marty zrzucają przebrania jak kameleon skórę i powoli zmieniają się w Bubę i Lemuela. Noszenie maski jednak uzaleznia -- Buba, mimo tego, że jest z Lemuelem, kompulsywnie powraca do pogawędek internetowych gdzie znów przebiera się za "Króliczka", "Myszkę", "Macho", "Sponsora". Nie istnieje granica płci ani orientacji seksualnej -- w sieci można być każdym -- "lesbijką z Nowego Jorku", "fryzjerką w średnim wieku", "gejem" ... W sieci nie ma rozmowy, nie ma szczerości jest tylko "dyskurs pseudonimów".

Ale czy tylko w sieci trwa ta rozmowa pseudonimów? Przecież to co robi kobieta w tej powieści to gra w życia. Wymyśla siebie do każdej sytuacji. Kreuje własną tożsamość w zależności od okoliczności i partnerów w dyskursie. Najbardziej widoczne jest to gdy wchodzi w kontakt z Innym -- z meżczyzną, z Wielkim Gatsbym. Lecz nie tylko ona jest w pułapce przebrania -- on też. Zachowuje się tak jak powinnien się zachowywać, żeby wypaść jakoś tam. "Idziemy na bezsensowny spacer, a deszcz ze śniegiem pada nam na gołe głowy, bo obojgu wydaje się nam, że ładniej wyglądamy bez czapek." Czy ta auto-kreacja się kiedyś kończy? Czy po okresie gdy zrobimy wszystko, żeby spodobać (przypodobać?,0) się partnerowi ("Ada mówi, że prawdziwe uczucie poznaje po tym, że zaczyna golić sobie łydki dwa razy dziennie i coś w tym niewątpliwie jest.",0) następuje okres gdy zaczynamy być sobą w związku? Może to po tym poznaje się prawdziwe uczucie, że można być sobą przy Drugim -- już nie Innym -- Drugim. Tak jak bohaterka książki, która przy Lulku może mieć depresję, nie wychodzić z łazienki, topić się w melancholii, maski zrzucone, pozostało "ja!" -- jak triumfalnie obwieszcza jeden z końcowych rozdziałów książki.

Stawanie się sobą to proces, który wymaga rytuału -- ceremonii. Taką ceremonię urządza Buba, dokonując spalenia wszystkich swoich internetowych tożsamości -- "spalimy Morganę, Małego Króliczka i wszystkie inne". Lecące z balkonu płonące kartki spadają w dół jak 'feniksy' lecz "żaden z nich się nie odradza i nie leci do nieba". Jednak stawanie się sobą to proces za który trzeba zapłacić -- proces ze skutkami ubocznymi -- jak pisze autorka -- Buba spowodowała pożar i została wezwana na policje. "I co ja mam powiedzieć policji? [...] Powiedz im, że takie są uboczne skutki stawania się sobą."

Zrzucenie masek jednak okazuje się nietrwałe -- trudno jest być sobą -- a może to maski są tak uzależniające: "Buba przyjeżdża i płacze. 'Znów to zrobiłam', mówi, 'zalogowałam się pod innym imieniem na "Szczęśliwej randce" i zaczęłam od nowa. Świnia jestem i tyle." Mówi słowami alkoholika lub narkomana, któremu po okresie abstynencji zdarzyla sie wpadka. To noszenie masek uzależna -- nie internet. W życiu jest podobnie.

Bohaterka Joanny Bator ma świadomość życia w masce, w przebraniu. Dobrze wie, że to co robi w większości jest wynikiem "społecznych oczekiwań" wobec niej, jako kobiety -- kiedy mieć dziecko, jak zachowywać się w miejscu publicznym, jak postępować wobec mężczyzn, a jak wobec kobiet. Narratorka łamie te konwencje tak samo świadomie jak im się podporządkowuje. W modnym lokalu o dużo mówiącej nazwie "Snob" wraz z koleżanką Adą flirtują z modelem, odwracając tradycyjne role kobiety i mężczyzny. To mężczyzna tutaj jest obiektem ocenianym i wycenianym, jest chwilową zabawką, nie-człowiekiem tylko obiektem, tak jak czesto są kobiety w oczach mężczyzn -- a raczej wcale nie kobiety tylko laski, lalki, foczki. Narratorka z Adą oceniają modela w kategoriach "młodziutki" i "śliczny", a także "Patrz, jakoś tych zębów ma za dużo". Tak jak sztukę bydła na targu. Tak jak mężczyźni zwykle oceniają kobiety.

Jest jeszcze inna warstwa tej powieści, filozoficzno-psychologiczny dyskurs nadający ramy doświadczeniu bycia kobietą. Taki jest pierwszy i ostatni rozdział powieści , a także śródpowieściowe rozważania bohaterki o matce i kobiecie.

Powieść "Kobieta" to w warstwie filozoficznej też powieść o matce. A właściwie o jej braku. Czy też o jej wiecznym poszukiwaniu w Innym. Spotkanie z Innym to nadzieja na spotkanie z matką -- a więc na spotkanie bezwarunkowej miłości, której człowiek w przebraniu nie otrzyma nigdy. By dostać bezwarunkową akceptację musi się sam obnażyć, pokazać siebie bez zasłon, bez maski. Ze wszystkim co piękne i co brzydkie. Relacja kobiety z matką, to relacja wiecznego odrzucania: ''Córki codziennie popełniają nieudane matko-samo-bójstwo." Odrzucenie to zaprzeczanie podobieństwu: "Obraz kobiety stworzyłam na twoje niepodobieństwo, mamo." Ten przymus odrzucenia jest wymuszony przez kulturę, to zerwanie więzi nie bierze się z wnętrza córki, przychodzi z zewnątrz, od mężczyzn-- synów, którzy sami "przerażeni siłą matki -- pomyśleli, że skoro daje życie, może je też odbierać, i zabili ją." " Chcę syna." -- mówi Kobieta -- "Kolejny akt matkobójstwa. Mój strach przed byciem matką kobiety."

Donna Giovanna, w wiecznym poszukiwaniu matki: "Tęsknotę za Inną/kobietą zaspokaja w kochankach swojej niewiernej miłości [...] Z czołem przy oknie, wpatrzona w ciemność czeka na niego/mamę, która nie przychodzi." Donna Giovanna, alter ego Kobiety -- żona Don Juana, nienasyconego kochanka -- cierpi na nieuleczalną melancholię. Z powodu Jego utraty, lub z powodu tego, że "Popatrzyła na przytuloną do niej ciemną głowę. Znów nie tę. Nie tę." Czy jest jakieś wyjście? Czy można "Nie zgodzić się na porządek, który usprawiedliwia matkobójstwo. Powiedzieć ''nie'' Ojcu, który oddala ją od Rzeczy" ?


"Inne(j,0) fragmenty dyskursu miłosnego" -- tytuł pierwszego rozdziału nawiązuje do Barthesa a cały rozdział pokazuje, że nie ma (jeszcze?,0) czegoś takiego jak uniwersalny dyskurs miłości. Czy dyskurs miłości istnieje poza różnicami płci? Czy granica płci jest granicą nieprzekraczalną? Czy mogą się gdzieś spotkać: kobieta i mężczyzna, bez masek, bez przebrania w które wbiło je społeczeństwo? Czy mogą wyjśc poza role, które każe im grać kultura ? Czy mogą się sobą zachwycić bez myślenia o tym, co powinni a czego nie powinni robić, nie rezygnując jednocześnie ze swojej tożsamości płciowej? Czy istnieje relacja między płciami? Czy da się uniknąć matkobójstwa? Na te pytania zadane w pierwszym rozdziale próbuje odpowiadac cała książka.