esdeka // odwiedzony 139265 razy // [czuje|sie|wymiety nlog7 v01f beta] // n-log home
pokaż: ostatnie 20 | wszystkie z tego miesiąca! (0 sztuk) | wszystkie (310 sztuk)
11:20 / 29.01.2009
link
komentarz (0)
Dobry dzień był wczo, wstałem w swoim łóżku i bez kaca jak emil b. Później rozdawnictwo ocen na rzeczniku prasowym, tylu piątek to ja w podstawówce nie miałem, co z tego jak pewnie dostane 2 z historii czy innej filozofii, się żyje. A wracając z uczelni zapisałem się do sekty, bo człowiek nie jest taki co by się nie zapisał. Ale numeru telefonu nie dałem. W ogóle typ mi coś tam mówił że mam czytać księgę mormona, wiadomo że będę, tak samo jak wiadomo że dzisiaj jestem przygotowany na autoprezentacje.

K. wczoraj przyjechała to wiadomo, z automatu trzeba przestać być żulem i chodzić po kinach, teatrach i wystawach. Wczoraj byliśmy na "Spotkaniu", ładny film, oskara nie dostanie, zobaczycie, ale bardzo przyjemnie się ogląda. Dzisiaj śmigamy na "Justynę" do teatru, boje się że takie pitu pitu będzie po tym jak przeczytałem opis, ale ale zobaczymy, co zrobić jak nic innego nie grają, a chciałem iść na dostojewski-trip.

Wczoraj chyba poniosłem najbardziej spektakularną porażkę w pokera w karierze, ale spoko, ja trwam, ty trwasz, my trwamy, wytrwamy.

Jeszcze o meczyku napiszę, bo po drugiej stronie korporacyjno-telewizyjnej machiny byliśmy MY, zwykli młodzi mężczyźni, którzy z zapałem oddawali się krzykom, wrzaskom, i innym czynnością sugerującym niesłychaną radość ze zwycięstwa. Zdarte gardła, ból w mięśniach i kontuzja kolana, to tylko niektóre efekty jakie mogliśmy odczuwać dnia następnego. Tvn powinien o nas zrobić reporeporeportarz.