Przepisy: |Wszystkie|Tylko z tego miesiaca|


2010.09.04 13:37:35 

Dzisiaj jestem studentką, nie mamuśką :D Wieczorem Kasia stąd spływa do babci, a jej mamusia, czyli ja, spływa wprost na parkiet jakiejś dyskoteki :) Będzie się działo ;D Oczywiście po godzinie zadzwonię zapytać, czy na pewno jest grzeczna, po dwóch, czy zasnęła , po 3 godzinach przejrzę zdjęcia małej w telefonie i filmiki, bo jednak choć zawsze mówię, ze wychodzę i zapominam, że jestem mamą, to jednak jestem nią już zawsze i wszędzie i myślami pozostaję w pewnym stopniu przy niej, nawet jak piję piwko lub kręcę tyłkiem na parkiecie :D


komentarz (8)



2010.08.27 22:54:53 

Coś z tym nlogiem się dzieje- a to się zalogować nie można, a to z komentarzami problem, a teraz nie mogę się dostać na żadnego nloga ustawionego na zalogowanych, bo niby nie jestem zalogowana, chociaż pisać mogę u siebie (ale komentować u siebie i u nikogo innego też nie mogę) ... gdyby nie to, ze się z tym serwisem \"zaprzyjaźniłam\" i wydaje mi się, że poziom ludzi tu piszących jest w większości zdecydowanie odbiega ku górze w porównaniu z tymi stronami blogowymi, to bym zwiała...
Gardło mnie boli- zaklęty krąg- raz chora Kasia zaraża mnie, a kiedy ona wyzdrowieje, a ja jeszcze nie, to zarażam ją.. A że fajny wieczór, dziecko śpi, film się znajdzie fajny, to bym sobie jedno super zimne piwko z soczkiem wypiła-ale pozostaje to w sferze \'bym sobie wypiła, ale sobie nie wypiję\', bo piję rumianek...


komentarz (11)



2010.08.24 23:01:01 

Schudłam- 10 kg- mój lekarz mnie zmotywował, kiedy na trzeciej wizycie z kolei zapytał czy jak tyje przez zimę, po czym odpowiedziałam, ze od pory roku się nie tyję i jak tak mam od jedzenia… po czym jako, że jest zabójczo przystojny- wzięłam sobie jego opinię do serca-dieta, aerobik i gotowe- teraz za to pyta co mi dolega, bo tak wychudłam.. heh - w każdą stronę przesadzam, każdy pyta już co mi się dzieje, ale jakoś nie mogę tego dojrzeć i uparcie staram się nie utyć, chociaż faktycznie zgubiłam cycki i buzię.. a nogi dalej jak dwa balerony :P
Co do matkowania, to nieraz chodziłam na rzęsach, jak maluch chory, jak ząbkuje, jak coś tam i coś tam to raczej sen kobiecie pisany nie jest - a to buraki z denaturatem zamiast z octem zrobiłam, wstawiłam naczynia do piekarnika, pranie wrzuciłam do zmywarki, skorupki wrzuciłam do miski, wywalając jajko… miliony przykładów rozkojarzenia ze zmęczenia, ale to chyba jeden z uroków macierzyństwa, zwłaszcza takiego, przy którym chce się być matką, kobietą, sprzątaczką, kucharką i dodatkowo zarabiać na pomaganiu studentom. No i bez oszukiwania, bo żadnej mamie w to nie uwierzę - chyba każda ma takie chwile, kiedy w myślach urywa dziecku głowę, potem je wskrzesza, by urwać ją jeszcze raz i jeszcze raz… Na szczęście to tylko w myślach i moje dziecko ciągle głowę ma i jedyną przemocą jaka wobec niej stosuje jest atak całusów, który raz jej się podoba, raz nie, a w ramach wyładowania stosuje kilka metod- liczenie do 10, albo do 110, rwanie gazet, wrzaski w poduszki :P Na szczęście ma się jeszcze tych dziadków, którzy dają wyjściówkę i wtedy znowu jestem szaloną studentką na imprezie, która przypomina sobie co to poranny kac i woli wtedy być grzeczną mamuśką :D Ogólnie kocham moją córeczkę, choć bywa wkurzająca- jak każde dziecko :) ale jak zrobi do mnie brewki i puści oko i skoczy buziaka dać, to wie, że jestem cała jej :) Skończyła dwa lata w piątek miniony! Ona duża, ja stara... :P

Ogólnie podobno według znajomych niby nic się nie zmieniłam, poza tym, że mam tego małego człowieka.. ale ja myślę, że zmądrzałam-aczkolwiek mogę się mylić :P


I’m back :D


komentarz (11)



2010.08.24 08:18:44 

JESTEM!! Kurcze co się porobiło- maile z prośba o hasło pisałam, ale zero odpowiedzi, założyłam nowe konto i myślałam, ze to przepadło, a tu proszę- na nowe też się zalogować nie szło dzisiaj... Pokombinowałam, ściągnęłam inną przeglądarkę i jestem znowu sobą, na swoim nlogu i hasło jednak pamiętałam cały czas :) I od razu mi humor wrócił :) Czuję się jakbym prezent dostała jakiś ;) Brakowało mi tego miejsca, ale i czasu mi brakowało na to miejsce.. spora część mojego życia się tu nie znalazła, bardzo ważna część, ale muszę wszystko nadrobić, w końcu chciałabym, żeby to był pamiętnik, taki, który będzie całą mną..


komentarz (5)



2010.02.06 00:06:16 

No i tak miałam wrócić, pstryknęłam parę zdań i zniknęłam.. Ale tylko do połowy marca, bo to jest tak, że pomagam 5 studentom - napewno nie biednym, ale głównie leniwym w ukończeniu studiów, a że kazdy z nich potrzebuje mojej pomocy na biegu, w ekspresowym tempie, to ja pomagam jak tylko wykrzesam wolną minutę, czyli jak moja Kasia śpi i nie zostaje mi czasu na nic. Ale jak skończe pomagac 'biednym' studentom, to wrócę juz tak na dobre ;) Bo w sumie choć nie znam osobiście prawie nikogo, to brakuje mi nlogowiczów, pisania, wzajemnego żalenia się i cieszenia..
no tak tylko wyjasniam i wracam do pracy- noc młoda jeszcze, więc trzeba działać :)


komentarz (7)



2009.10.26 14:48:43 

Sobotnia impreza jako, ale że urodzinowa tradycyjnie skończyła się źle- coś w tym jest- dwa lata temu złamałam nos, rok temu rozcięłam całą rękę, w sobotę rano rozwaliłam palec, a na imprezie ukradli mi portfel i popsułam telefon.. Następne urodziny w domu folii bombelkowej spędzam! Ale nie ma tego złego... w końcu spotkałam się z 20 osobami- przyszło większość moich bardzo bliskich znajomych, więc jestem zadowolona ;)

Maraton po lekarzach trwa nadal.. Już podejrzenia wszystkiego miałam- od nowotworu, przez torbiele- doszliśmy do endometriozy- wcale nie fajne... A za pół roku- bo teraz mi odpuszczają- najpewniej laparoskopia i kolonoskopia- nawet wiem co to znaczy i wcale mi sie to nie podoba, że ja sie biegła medycznie robię. I pomyślec, że poszłam żeby sprawdzić guzki z brzucha, a że przy tym wyszły na jajnikach i być może chore jelita... strach iśc do lekarza. Babcia z którą się nie lubimy traktuje mnie jak umierajacą :D Ale przynjamniej jestesmy dla siebie milutkie :P W każdym razei dobry wpływ ciąży na ciało kobiety to bujda na kółkach! Jestem raczej za złym- w sensie medycznym oczywiście no i może takim, że z lupą musze teraz piersi szukać, bo zagineły w akcji.

Nowe meble mam- kanapa - rógóweczka sliczna i jeszcze chyba w tym tygodniu kupię 3 mebelki :) Wreszcie coś ruszyło z tym urzadzaniem się, bo na to co mam patrzec nie mogę.


komentarz (12)



2009.10.24 10:34:46 

Pracuję dorywczo- ale w domku, napisałam kilka prac kilku ludziom, jestem kura domową, mamuśką, a co drugi/trzeci weekend dzieki moim cudownym rodzicom, jestem wariatką sprzed ciąży nie schodzącą z parkietu..

Wyciagam z jednego dnia tyle co kiedyś z trzech- nie sądziłam, ze bycie mamą to jest praca nie jak na etacie-raczej jak na trzech etatach. Ostatnio nie sypiam- no może 4 h na dobę, bo Mała moja coś ciężkie noce ma od 2 miesięcy- ale o dziwo i to można przyjąć godnie "na klatę" i po prostu się przyzwyczaić.. Tak samo jak do ciągle wywalonych garnków i innych nie szklanych naczyń z szafy, porozrzucanych zabawek, których mam spory nadmiar, mnóstwa książeczek leżących w kazdym kącie mieszkania.. Uroki posiadania dziecka które nie tyle chodzi co dziko biega :)

Dzisiej idę świętować i imprezować i znowu na jedną noc zapominam o macierzyństwie (do momentu az ktoś nie zapyta o Kasię i wtedy biedak musi obejrzeć wszystkie zdjęcia z telefonu i wysłuchac moich zachwytów i słuchac nagranych smiechów i filmików)... :)

Foto pamiętnik, bo dawno mnie nie było i zdjęć też nie, a muszę się chwalić moim Skarbem ;)


Najpierw ja jako ta weekendowa wariatka, a teraz już my i tu dzielimy się paluszkiem, a tu z moim golaskiem, znowu my, skoro lato to plażowanie i tu również. Tutaj w lóżeczku i tu znowu my. Gdynia- Tall Ship Races i jeszcze raz jachty oglądaliśmy z plaży. Widok z balkonu.

Jestem szczęsliwa, ale tego chyba pisać nie musze... myślę, że to widać ;)


komentarz (8)



2009.01.27 11:47:25 

W końcu w sobotę nigdzie nie poszłam z przyczyn dzieciowych ;p a mianowicie dzieć mój cudowny nie został zabrany :P Ale co sie odwlecze... zostanie zabrany w tą sobotę :) a ja nadal nie mam planów.. większość znajomych jeszcze studiuje i ma jakieś sesje więc słabo u nich z wyjsciami chwilowo...

Jak to fajnie było mieć sesje- ten stres, mrowienie na całym ciele, uczenie się w trakcie sesji do upadłego, a potem znowu 4 miesiace imprez...

W pracy za mną tęsknią... dziewczyna ok 27 lat, którą przeszkoliłam i która przez 6 miesięcy pracując ze mną była świetna uważa moją mamę ze super prorodzinną i wyluzowaną szefową, więc odkąd mnie nie ma, ona wychodzi przychodzi kiedy chce tłumacząc to 2 dzieci, wszystko co robi, robi źle a poświeca się głównie intrenetowi, gg i telefonom... mama narzekała na mnie, ale teraz uwaza, że byłam super, boska, wspaniała... dzięki Ci o moja wielka zastępczyni :D teraz jak wrócę, będę po nogach całowana :D:D:D


komentarz (18)



2009.01.23 10:28:19 

Musze pomyśleć nad sobotnim wyjściem - chce mi się, czy mi się nie chce.. :P oto jest pytanie :D
a jak mi się chce to gdzie i po co? heh :P

Pracy mi brakuje ostatnio. Cofam się w rozwoju, kilka dni temu robiłam buu, ale teraz zaczynam już gaworzyć wiec znowu krok do przodu...
Słowa mojego taty, kiedy przyjechał w odwiedziny na dzień dziadka: "inwestuje tyle lat, studia opłacam, dopinguje, a teraz patrzę jak moja inwestycja robi guu, gaa do bąbla". Ale mój studiujący brat ma dla mnie trochę prac do napisania, więc znowu się rozwijam chyba.. no i zaczynam książek więcej czytać, bo już głupieję, od telewizora :D


Ah.. i często bzdurą jest kiedy znajomi mówią, że jak będzie dzidzia, to będą odwiedzać (już nie mówiąc o tekstach typu "pomogę jak byś potrzebowała"- na szczęście nie potrzebuję). Co innego jak mogłam z nimi iść się zabawić czy wyjść na piwo, a co innego pofatygowac sie do mnie, nawet jeśli to 10 minut drogi - żeby nie było- nie mam im tego za złe i wcale mnie to nie zaskoczyło. Taka kolej rzeczy ;)

Znalazłam fajne tabletki które pomogły mi trochę w schudnięciu i pomagają w utrzymaniu wagi- nic niebezpiecznego i jestem zadowolona :P


komentarz (10)



2009.01.21 12:01:39 

Stwierdzam, że to nie jest sprawiedliwe, że my kobety najczęściej musimy dojrzeć do macierzyństwa jak tylko zachodzimy w ciąże, a facetom się dużo wybacza i trzeba czekac na ich dorośnięcie..

Ale widzę znaczną poprawę.. jakieś niezbyt nerwowe weekendy i docenia się tu wreszcie moje gotowanie, sprzątanie i opiekowanie się Kasią..No i znowu na basen chodzę i ćwiczę, więc poziom zadowolenia znacznie wzrósł :)

Czas się jednak wyrwać gdzieś, więc może Kasiulek na sobotę zostanie wypożyczony babci, a mamusia z tatusiem pójdą w tango :D

Strasznie długo śpi to moje Maleństwo, dzisiaj spałam do 9 i jak słucham biednych mam wstających o 6 to jeszcze mocniej kocham mojego śpiocha :D I wazy już 6400- straszne, ze dzieci tak szybko rosną, ja bym trochę to spowolniła, bo coraz ciężej nosić ją na rekach ;P no i Maluch mi awansował z kołyski, która najczęściej była przy moim łózka do łóżeczka, więc śpi u siebie w pokoju.. wiadomo kto to gorzej zniósł- ona była całkiem zadowolona :P ja nie całkiem, ale jak mus to mus :D


komentarz (9)



2009.01.14 19:56:01 

Trochę się zagubiłam... Jestem szczęśliwa bo mam cudowną zdrową córeczkę, którą strasznie mocno kocham i nic poza tym.. Owszem, to już dużo do szczęścia, bo niektórzy nie mają nawet tego, ale chciałabym być szczęśliwa bo do tej córeczki mam cudownego faceta, który o nas dba, poświęca nam czas i spędza go z nami (oczywiscie nie bez przerwy), pomaga mi i jest przy mnie kiedy tego potrzebuję.. A tak własnie nie jest- mam na głowie małeńkie potrzebujące mnie dzieciątko, cały dom i faceta, który wraca z pracy je obiad, śpi, wychodzi na siłownie i wraca po 20, a w weekend często nie może sobie odpuścić popijawy z kolegami- no chyba, że żaden nie ma ochoty, ale żeby się o tym przekonac wykona 20 telefonów i będzie próbował znaleźć towarzystwo inne niż ja i Kasia. Marze o tym, zeby mojemu dziecku było dobrze, żeby było zdrowe, żeby dziecko to i tamto.. ale nie pamiętam żebym marzyła o czymś dla siebie, tak jakbym pogodziła się z sytuacją która doprowadza mnie nieraz do furii.. Wcześniej walczylam z tym zostawianiem nas, z tymi weekendowymi wyjściami- teraz już mi się nie chce.. Umówiłam się z nim na odczepnego tak, że w weekend jeden wieczór wolny ma on, jeden ja.. co z tego, skoro ja taka nie jestem- nie potrafię zostawić swojej rodzinki, a zwłaszcza córeczki po to, żeby iść popić.. Zostawiłam raz i poszłam do kina i wcale nie było mi tak fajnie- wolę już zostawić Małą z mamą i wyjść, ale razem- potańczyć, pobawić się, do kina lub gdzieś tam.. Ostatnio z facetem jestem szczęśliwa od poniedziałku do czwartku, bo weekend to już kłopoty i kłótnie, a teraz to już zaczyna być tzw. zlewka typu "prosze bardzo- idź, nie interesuje mnie to" .. bywam tez szczęśliwa z mężczyzną w snach- ale nigdy nie śni mi się Damian, albo we wspomnieniach.. Przypomina mi się związek z chłopakiem ze stolicy, kiedy każdy pocałunek coś znaczył i iskrzył, czułam wsparcie i pomoc.. Zaczynam do tego tęsknić.. A mimo wszystko ciągne to wszystko, bo są przecież chwile kiedy jest fajnie.. a może dlatego, że nie wiem co by było gdyby to się skończyło, bo nie dojrzałam do zakończenia sprawy, a może liczę, że coś się zmieni, bo na początku w nowej sytuacji zawsze jest ciężko.. Zrobiłam się taką glimzą rozczuloną- przepłakałam pół bajki Madagaskar 2, płacze na reklamach, na teledyskach, na filmach, na bajkach.. wszystko mnie wzrusza, wszystko wywołuje we mnie masę uczuć, których gdzie indziej nie umiem już znaleźć (wykluczam Kasię).. nie umiem, albo nie wierze, że znajdę- tak jakbym przekreśliła siebie i żyła dla niej- chociaż wcale nie mam jej tego za złe oczywiście, bo to nie jej wina.
A może jednak marzę o czymś- o księciu na białym koniu, który przyjedzie uratować mnie i mój prawie 7 kilogramowy kochany bagaż :) Albo, ze Damian się w tego księcia zamieni, tylko czy ja mam ochotę na to czekać wiecznie?

Tak czy siak naprawdę jestem szczęśliwa, chciałabym tylko..................


komentarz (12)



2008.12.29 10:49:13 

Święta, świeta i po świętach- byłoprzyjemnie.. a teraz z innej bajki, bo mnie naszło..

Wchodzę na naszą-klasę- przyjemny czas świąteczny jak wszędzie, życzenia, radosne zdjęcia i zawiadomienie, że kolega z klasy (z mojej drugiej podstawówki) zginął tragicznie dzien przed wigilią. To ciało co leżało bliziutko domu moich rodziców było własnie Jego- dzień wczesniej zginęła tam kobieta. Potrącił Go samochód. Jest mi smutno, ale nie rozpaczam, ani nie płaczę, bo słabo się znaliśmy ale to przykre, że czas który pownien być przyjemny jest dla niektórych tak smutny, że ludzie tak młodzi kończą swoje życie chociaż nie zdążyli go na dobre rozpocząć. Szkoda, ze chociaz w tych dniach smierć nie może się powstrzymać i poczekać, bo niby nie zaleznie kiedy to by bolało mocno, ale myślę, że byłoby lepiej gdyby Święta spędzili w komplecie.
A tym wszystkim kórzy tak nienawidzą Świąt i tak rozpaczają jak jest źle i tragicznie i wogóle i sobie również, bo przeciez miewam doły kiedy to uważam się za najnieszczęśliwszą osobę na świecie radzę pomyśleć sobie o ludziach w takich sytuacjach jak rodzice mojego kolegi, jak ojciec który przyszedł po 3 córeczki a dwie i jego mama były martwe, a trzecia i tata walczą o życie.
To wszystko powinno nam pomóc w docenieniu tego wszystkiego co mamy-złego czy dobrego, cieszyć się chwilą, chwytać dzień itp...

K.CH. [*]


komentarz (4)



2008.12.22 13:22:38 

Mamy swoją pierwszą choineczkę- oczywiście prawdziwą ;)) wieczorem wyśpiewałam córeczce wszystkie kolędy jakie znałam, dzisiaj zabrałam się za sprzatanie, a jutro mam wycieczkę do ZUSu. Byłam z córeczką w piątek w hurtowni zabawek i trochę zaskoczyły mnie ceny dwukrotnie wyższe niż na Allegro, więc zakupy w końcu zrobiłam kolejny raz wirtualnie.
Prezenty popakowane, jutro kurer ma przywieźć ostatni prezent dla Kasiulka, mieszkanie posprzątane, zupa ugotowana, ciasta upieczone, sąsiadka odwiedzona i co ja mam dalej robić z wolnym czasem? :P

WESOŁYCH ŚWIĄT ZYCZĘ WSZYSTKIM :)))!!!




komentarz (10)



2008.12.19 07:49:42 

Chrzciny miałam- fajna sprawa :) aż się popłakałam ze wzruszenia, bo jakas taka się rozklejająca zrobiłam :P

Poznałam sąsiadkę która ma maluszka 2 miesiące starszego niż Kaśka-wspólne spacery i spedzanie razem czasu wchodzi nam w krew-fajna sprawa, fajna dziewczyna :)

Zakupy prezentów świątecznych - uwielbiam to, ale nie lubię stresu czy paczka dojdzie-zdecdyowanie brakuje mi normalnych zakupów w sklepie, ale na to szkoda mi czasu. Lubię święta.

Dzisiaj wstałam wcześniej, bo jade do normalnego sklepu z zabawkami wybrac prezent dla córy mojej. Spanie do 9 zaczyna mnie męczyć- mam wrażenie, że mając dziecko śpię wiecej niż jak byłam bezdzietna.

Swoją drogą chodzę codziennie na basen (no może tak 5 do 6 razy w tygodniu), ćwiczę i przeszłam mała dietę, bo to jakaś bzdura w moim przypadku, ze mając dziecko, karmiąc itp. chudnie się po ciąży w tempie ekspresowym.. mnie schudnięcie kosztowało troszkę pracy, ale teraz jestem z siebie zadowolona bardziej niż sprzed ciązy.

Odkąd mam dziecko w domu to z nierozgarnietej wariatki zmieniłam się w bardzo dobrze zorganizowaną wariatkę i na wszystko mam czas i bardziej doceniam swoich rodziców i czas wolny od dziecka i wizyty znajomych i każda dyskoteke, wyjście do kina czy ten codzienny basen :D

Macierzyństwo to bombowa sprawa :D


komentarz (11)



2008.11.10 10:58:30 

Tydzień temu na Halloween byliśmy na dyskotece- typowy przykład tego, że kobieta zmienną jest, bo najpierw ja wielki foch, bo zmęczona nie jadę i wole odpocząc jak już nie ma dzieciątka na noc, a potem ja wielki foch numer 2, bo zabawa super, godzina 3 w nocy, a ja nie chcę wracać :P W sobotę natmiast odwiedzili nas znajomi, to żeśmy do 2 posiedzieli :D No i najważniejsze- w zeszły poniedziałek przyjechała do mnie na noc Madzia moja z Koscierzyny-przyjaciółka ze studiów- nagadałyśmy się, naplotkowałyśmy- poczułam się na chwile jakbyśmy wróciły do starych czasów... mimo że cała noc towarzyszyło nam moje Maleństwo.
Życie towarzyskie kwitnie :D


komentarz (6)



2008.10.28 08:37:03 

Zdjęłam sobie szwy z łapki no i wszystko byłoby okej, gdyby nie to mrowienie w palcu.. Niby nim ruszam, ale lewej strony jakoś tak nie czuję..

W minioną sobotę 25 października była ustalona data jednego z moich ślubów- ten kościelny.. podobno dobra data na ślub a wg mnie lepsza data na odwołany ślub :D

Dziecko na mnie zezuje.. chyba czas na okuliste..


komentarz (10)



2008.10.21 12:46:05 

Starość nie radość, młodosć nie wieczność..

Na 24 urodziny rozwaliłam nos, na 25 rozcięłam rękę, więc jak pomysle dobrze, to na 30stkę wybuchnie we mnie conajmniej bomba atomowa :D

Mimo wszystko nie wiem czemu ale pozytywnie patrzę na wszystko.. poza ręką .. może dlatego, że w ramach specjalnego traktowania ktos wszystko robi za mnie i ominęło mnie sprzatanie mieszkania.. ja sie tylko przyglądałam i robiłam minę pokrzywdzonej cierpiętnicy- ale powiedzcie sami- czasem chyba wolno, zwłaszcza, że chociaż az tak super nie boli to ruszać ręką nie mogę.. Więc jest posprzatane, dzisiaj wieczorem znajomi z Maluchem swoim przyjdą w odwiedziny, a mój Maluch chwilowo odsypia tylko nie wiem co, bo właściwie to wiecznie zmęczone dziecko jest.. na moje szczęście ;p


komentarz (20)



2008.10.20 11:15:48 

No to mamuśka zabalowała..

Kasiulek pojechał do babuni i po pierwszych łzach jak zaczęłam się szykować do świętowania to już nie było tak źle i zaczęlam wypoczywać i kapałam się dłużej niż 5 minut i super makijaż itp. Bawiliśmy się ze znajomnymi do ok. 1, potem jakioeś nerwy, kłótnia i tak nie fajnie się skończył nasz wspólny pierwszy wypad. Rano pospaliśmy i tak nie dobudzona robiłam śniadanie i skończyło się tak, ze roozcięlam sopbie dłoń, mam 4 szwy i jak patrze na reke i widze tą blizne na brzuszku jescze to czuje sie jak frankenstein, a że to prawa dloń to ciężko cokolwiek robić, a wg. chirurga cieszyć się mam, że palcami ruszam :p wiec sie ciesze chociaz cholernie boli

No ale life is brutal...


komentarz (12)



2008.10.17 16:43:19 

Długo mnie nie było, ale Maleństwo nie bardzo daje mi czas na cokolwiek.. Ja jestem mamą pełną gębą i bardzo szczęsliwą- wraz z Kasią spędziłysmy 12 dni w szpitalu na zapalenie płuc, a potem była przeziębiona nieco ale od tego czasu już jest super. Wbrew komentarzom i zyczeniom nijakiego Pawła, którego widać moja odmowa pogrążyła do tego stopnia, że stracił poziom jakikolwiek moja córka jest piekna i zdrowa, a to kilka fotek- mam ich łącznie 700, bo nie mogę sie oderwać od mojego małego Skarbu. Kasia jak widac jest zadowolona i jest moja małą królewną.Tutaj z Damianem razem, a tu mój Kasiulek jako mój mały golasek. Postarwam się wygospodarowywac więcej czasu na nloga bo nauczyłam sie już mniej-wiecej życia z Maluszkiem.
pozdrawiam bardzo serdecznie :)


komentarz (19)



2008.08.22 18:46:26 

To było już :D Pojechaliśmy do szpitala- przeżyłam oba porody w jakimś stopniu i nieziemski stres.. najpierw 16 h bóli na patologii ciąży i stresu bo dziecko malutkie, a jak już leżałam na porodówce i myslałam, że nie wytrzymam, to wpadli w zielonych kitlach Panowie i Panie i słyszałam tylko martwica płodu, coś tam coś tam, zgoda na cesarskie cięcie... i reszta jak przez mgłe i przez łzy..

Ale wszystko jest dobrze, jestem już w domku, obolała strasznie, ale ogromna ilość porodów w Wejherowie pozwala na wypuszczanie kobiet po 2 dobie. Szpital Wejherowski polecam- położne są wspaniałe, lekarze umęczeni ale starają się cały czas uśmiechać, po prostu rewelacja.

Moja córeczka Katarzyna jest najwspanialsza na świecie i najśliczniejsza i najgrzeczniejsza :) Jej tata spisywał się całe dwa dni doskonale. Kasia mierzy 51 cm, waży 2600 i jest cudowna.. Nastepnym razem wstawię zdjęcie, ale teraz muszę się przespac i odpocząć.

buźka dla wszystkich od szczęśliwej mamusi i Kasiuni ;)


komentarz (30)