laflen // odwiedzony 21752 razy // [xtc_warp szablon nlog7 v01f beta] // n-log home
pokaż: ostatnie 20 | wszystkie z tego miesiąca! (0 sztuk) | wszystkie (107 sztuk)
22:23 / 30.12.2011
link
Mija rok.
To był ciężki rok, w sumie i stracony. Cały spędziłem na walke o kobiete, która przekreśliła to wszystko jednym ruchem i nie chce mi powiedzieć czemu mnie zdradziła, przez co sprawa będzie się ciągnąć i ciągnąć. Dosyć.
Zresztą i ja się zachowałem głupio, że wolałem poczekać i uspokoić się, gdy powinienem zareagować i odejść, a przy okazji napierdolić typa. Ale cóż, mineło.
Poza tym poznałem jedną ciekawą osobe z którą zamieniłem kilka rozmów i kontakt się praktycznie urwał. Żałuje, no ale cóż, nie udało się.
Urwałem kontakt z paroma osobami które kiedyś były dla mnie wszystkim, urwałem kontakt z paroma znajomymi, jestem sam, a poza jednym typem nie ma tutaj żadnych osób które mógłbym nazwać kumplem.
Popierdoliło ich. Odpuściłem sobie przychodzenie do księgarni grać w gry, bo nie odpowiadało mi towarzystwo. Zresztą kurwa, zamiast wyjśc na piwo, pogadać i pograć, teraz jakieś chore parcie na bycie najlepszym we wszystko. A do tego dostałem opierdol jak śmiem tam nie przychodzić. Niech wypierdalają.
Wszystko co zarobiłem na początku roku, straciłem na koniec. Bilans zerowy w sumie. Wyszło mi z kobietą, ale przy okazji ten cały związek stracił sens. To był taki rok, wszystko co wypracowałem straciłem. Dziwne uczucie gdy teraz na to patrze, nawet nie chce się wkurwiać.
I mój zią, Crash zniknął chuj wie gdzie.
Zacząłem grać w Arkadie, MUD. W sumie chyba takie odbicie od rzeczywistości by się przydało.
I byłem na Woodstocku, chuj wie po co.
Ciesze się że ten rok minął, mam nadzieje, że w następnym coś mi w końcu wyjdzie. Powoli wątpie czy próbowanie ma sens

Cześć.