::TAI-WR::SHOOL::Burkina::Faso::
::proudly::presents::

::Mih::Krk::
::blog::

To nie ja mam schizofrenię, to ten drugi

?ein ,amrof żet ęis yzcil

pokaż: ostatnie 20 - wszystkie z tego miesiaca - wszystkie

 

2006.01.18 17:41:36
Mija już kolejny miesiąc odkąd bytuję elektrycznie na żydowskim blogasie Gazety Wyszernej. Wszedłem tu zupełnie przez przypadek, niezmieniony od lat szablon przypomniał mi te wszystkie wspaniałe chwile, które tu spędziłem, postanowiłem coś napisać. Ot jestem, więcej na mihkrk.blox.pl choć wielu pewnie by powiedziało, że to już nie to.
Naprzód idziemy.
:::
2005.08.27 16:26:22
Sorry DOS, znaczy sorry nlog, ale wyprowadzam się. mihkrk.blox.pl

nie czekaj z kolacją/śniadaniem/obiadem

mimo wszystko było miło
:::
2005.08.27 13:37:05
ło jezu, jak to lata

znaczy się tutejszy net. jest naprawdę odlot.

wracam do Czasu Surferów - na polskim box office zajmuje miejsce 5, ale wśród filmów polskich ma miejsce 1! Przy 45 kopiach, gdzie "Och Karol, co został papieżem" ma 3 razy tyle.

Chuj ci w dupę młody panie z Gazety Wybiórczej.

Spróbuję tu tak urządzić, żeby jakieś foty na blog móc znów wrzucać czy coś.

Ściskam,

Krk
:::
2005.08.27 10:24:52
Wreszcie znów mam stałe łącze. Będę teraz więcej na tlenie i skype, ci co mnie znają to sobie pogadają.

2MB łącze za 15 funtów na miesiąc. Tak to jest tylko w Królewstwie.

Właśnie jestem w trakcie odtwarzania mojej złodziejskiej konfiguracji kompa. Tak jest, muzyka znów będzie płynąć szerokim strumieniem z wszelkich nielegalnych źródeł.

Ściskam.

Krk
:::
2005.08.23 20:00:29
Było o Cyklistach, teraz musi być o tych innych

Realizatorzy Czasu Surferów niestety zapomnieli o najważniejszej zasadzie, na której opiera się nasza rodzima kinematografia - film można zrobić chujowy, ale trzeba kupić dobre recenzje. Gazeta Wyborcza opublikowała tekst jakiegoś młodego frajera, w którym CS został zjebany od stóp do głów. Nie będę z tym wytryskiem dyskutował, bo nie ma o czym. Trudno powiedzieć, czemu aż tak na ten film pojechali - czy dlatego, że recenzja nie zapłacona, czy że film zrobiony z dala od pierdolonego bagna stolycy i nie zarobili na nim ci, co zwykle zarobić mają.

Tak zwaną reakcję publiczności na film znam z dwóch źródeł: po pierwsze, byłem na premierze w Poznaniu i widziałem, że widzowie się dobrze, po ludzku bawili. Było dużo śmiechów, ziewania nie zauważyłem. Po drugie, poczytałem recenzję na serwisach filmowych i o ile przed premierą było sporo głosów na "nie", że Boguś, że znów ktoś dostał młodego wilka w dupie itp, o tyle 99% tych, co film widzieli, wypowiada się o nim bardzo pozytywnie. Bo to po prostu fajny, zabawny, dobry film jest.

Też żałuję, że zagrał Linda, bo choć go lubię, to w scenariuszu jego postać ma 25 lat i tak powinno pozostać. Zamachowski ma twarz tak opatrzoną, że niezależnie od tego, kogo gra, ja widzę niestety Zamachowskiego. A to niedobrze. No i jeszcze Maciąg. Ale nawet ona nic nie była w stanie popsuć.

Cały film ciągną trzej młodzi - Fifi, Bonus i Kozioł. Nawet ten młody, co w Klanach czy innych Złotopolskich, bo nie pamiętam, grał, mi się tu podoba. A ci dwaj blokersi - naturszczycy, są po prostu zajebiści. Widziałem ich na żywo i są to postaci trafione na 100%. Tego typu ludzie mnie zabijali swym wyglądem i swą promieniującą głupotą jak jeszcze mieszkałem w mordorskich blokach i przyjemnie mi było się z nich pośmiać w kinie.

Ot, tyle.
:::
2005.08.19 11:18:31
Żydzi, Masoni i... jak to dalej szło?

Chciałem kupić sobie rower używany, żeby dojeżdżać do pracy, bo po przeprowadzce zrobiło mi się bliżej. Poszedłem na słynne targowisko na Brick Lane. Tam sprzedaje taki facet w kraciastym swetrze, wełnianych spodniach na 3/4 i w czapce z rydlem. Wykapany Cyklista. No i okazuje się, że używane rowery zaczynają się powyżej 70 funtów. "Były i tańsze" mówił, ale chwilowo nie ma. Poza Londynem i owszem, są. Ale tu nie ma. Kumpel kupił fajny rower w Woking za 20 właśnie w tym tygodniu. W Londku taki sam chodzi po 70.

Rynek używanych rowerów został wywindowany w Londynie do poziomów niebotycznych. I kto na tym zarabia? Cykliści.

A wyście się śmiali.
:::
2005.08.15 20:01:05
wrocilem do stolycy swiata. jest ok

co mowi kochanka Bin Ladena po udanym seksie?
- meeeeeeeee...
:::
2005.08.11 17:28:18
Czas surferów - porąco go lecam

Widziałem wczoraj na pokazie w Poznaniu. Film bardzo dobry, z życiem, z jajem. Nie żadne kino artystyczne, reżyserskie i w żadnym wypadku nie kolejny polski skok na kasę. To po prostu bardzo dobra komedia sensacyjna. Wielką siłą są autentyczne postaci głównych bohaterów - młodych "typowych polaków" którzy pakują się w nietypową sytuację. Nawet tacy goście jak Linda i Zamachowski nie byli w stanie spieprzyć całości.
Film niczego nie parodiuje, niczym się nie podpiera, jest dobry bo oparty na dobrym scenariuszu, dobrze wybranych aktorach, dobranej muzyce itp.

Może wreszcie polskie kino odrodzi się w Poznaniu, z dala od warszawskiego bagienka, przekrętów i jebanych grubasów składających koszerne propozycje. Jeśli film zrobi kasę to jest na to szansa.

Martwi mnie trochę bardzo słaby marketing filmu. Czytam polskie serwisy informacyjne dość regularnie, a o filmie dowiedziałem się od samego Wielebnego. Stronę internetową www.czassurferow.pl też uruchomili chyba całkiem niedawno. Ja dowiedziałem się o niej dopiero wczoraj. W tym wypadku marketing musi zrobić się sam - informacja o pierwszym od lat dobrym polskim filmie musi zostać puszczona z gęby do gęby. Ja swoją cegiełkę do tego dokładam - i nie dlatego, że zrobił to kumpel, tylko dlatego, że od początku do końca filmu doskonale się bawiłem. I chyba nie tylko ja, bo na stronie filmowej onetu same pochlebne opinie.
:::
2005.07.28 21:04:51
Dobra, ja miałem pomysł z dziewicami, Angole podeszli do sprawy bardziej siłowo. Z Londynu zrobiła się istna psiarnia, na każdym rogu stoi dwóch, z których każdy jest równy Bogu. Znaczy się człowieku mogą ci dziurę w głowie zrobić i ogólnie przenieść cię na fleku.
Nawet zdjęcia porobiłem i chciałem wrzucić, ale pogubiłem wszystkie dane do mojego darmowego serwka. Więc nic nie zobaczycie.
Ale ostatnio kusi mnie, żeby bardziej zrobić to wszystko foto. Bo ostatnio czytałem moje stare notki i brak mi trochę odniesień graficznych.
Miałem zresztą niezłą jazdę przy czytaniu, bo jak wiecie porzuciłem tego loga na jakiś czas i zdążyłem zapomnieć trochę, jak to było w Burkina Faso.

A tu okazja zdarza się niebylejaka, żeby odświeżyć pamięć. Kumpel z filmówki napisał kiedyś scenariusz, właściwie to nie kiedyś tam, tylko konkretnie na obronę dyplomu, no i parę lat później, czyli właśnie niedawno, zrobili film, gra Bogusław L. i Zbigniew Z. między innymi. Film nazywa się "Czas surferów" i premieruje w sierpniu, więc jadę zobaczyć. A co zobaczę, to opowiem. Scenariusz był świetny, zabawny i żywy. Niepokojem napawa mnie trochę fakt, że np. rolę głównego bohatera, w tekście dwudziestoparoletniego, obsadzili Bogusiem. No, jednym słowem sporo pewnie pozmieniali, miejmy nadzieję, że nie wszystko na gorsze.

Jak tam w Mordorze tak w ogóle?

Pozdrosy!

Krk
:::
2005.07.27 19:25:24
80 sztuk świeżej dupy damskiej na głowę

albo

Londyn 7/7 - o co chodziło kozojebom?


Wsiadając dziś o 5:10 rano do Kolejki Doklandzkiej i chwytając do rąk darmową gazetę "Metro" nie wiedziałem, że lektura tak mnie poruszy, a zawarte w jednym z artykułów informacje odsłonią przede mną taki obraz rzeczywistości, że aż chwycę za wirtualne pióro i wykonam następną notkę w tym temacie.

Otóż jedna ze znajomych niedoszłego (na szczęście) zamachowcy opisuje, jak to miły i sympatyczny chłopak opowiadał jej o Islamie, o tym, że to fajna religia jest, bo na każdego dobrego Muslima, kiedy bohatersko umrze w walce o Prawdę, czeka w niebie 80 dziewic. I że głównie o to mu chodzi w życiu.

Tak więc nie Irak, Afganistan, nie bezbożni Amerykanie, nie Bush i Blair nawet; nie pieniądze z ropy (a mówią, że gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze - jak widać, nie w przypadku Muslimów) - odpowiedź na pytanie "po co zabiliście siebie i 52 Bogu ducha winne osoby?" jest, jak to się mówi w Burkina Faso, prosta jak jebanie. Chodziło o dupy. I to nie byle jakie dupy, ale dziewicze.

Wniosków i przypuszczeń nasuwa się kilka.

Po pierwsze - widać wśród Muslimów wielki deficyt dziewic, skoro są w masowej wyobraźni towarem tak pożądanym. Jak to możliwe, skoro ich kobiety chronią nie tylko dziewiczość swoją, ale i cześć ogólną zawijając się w kilometry kwadratowe chust, tego pewnie my niewierni się nie dowiemy.

Po drugie - coś, co wydawało się tylko zbrodniczym nonsensem, zamienia się w przerażającą, choć groteskową paranoję. Bo jeśli ktoś może mieć tak we łbie nasrane, żeby uwierzyć, że po samobójczej śmierci czeka go w niebie 80 gołych bab, w dodatku dziewic, to równie dobrze może uwierzyć w cokolwiek i wcale nie potrzeba międzynarodowej interwencji wojskowej w jakimś kraju zamieszkanym przez kozojebów, żeby nakłonić takiego człowieka do wysadzenia w powietrze/obcięcia głowy/torturowania/porwania/gwałcenia (niepotrzebne skreślić) kogokolwiek i czegokolwiek. Wystarczy mu powiedzieć "oni nie są z nami, więc są przeciwko nam" i taki delikwent wykona, co mu się powie. Pewnie nawet spróbowałby ściąć drzewo śledziem, ale myślę, że będzie to coś znacznie mniej śmiesznego, a dużo bardziej skurwysyńskiego i zbrodniczego.

Po trzecie - jeśli już stwierdzamy z przerażeniem, że ci goście mają równo napierdolone pod sufitem, to trzeba się zapytać, kto im tak te kapownice dostroił. I na jakim fundamencie. Ano, odpowiadamy, dostroili to odpowiednio rodzice, współwyznawcy i Imami. (Czym się pan ima? Imam się imaniem). Na fundamencie Islamu. I wcale nie potrzeba im było robić wielkiego prania mózgu, wystarczyło tylko parę klocków układanki przestawić w inne miejsce i BUM!, mamy bombera.
Po czwarte - może jednak w tym ciemnym tunelu jest nadzieja. No bo jeśli chodziło o dupy, a nie o politykę, to można pokusić się o takie rozwiązanie. Na każdego potencjalnego bombera trzeba znaleźć 80 dziewic, które chcą dziewictwo stracić. Śmiało można przypuścić, że te, które jeszcze dziewictwa nie straciły, no, przytłaczająca większość, chce stracić. Jeśli nawet takich bomberów jest stu, a tylu nie będzie, no ale nawet jeśli są, to potrzeba znaleźć 8000 dziewic. Będzie to trudne, ale nie niewykonalne.
Ale najlepsze jest to, że jeśli jedna kobieta, w dodatku nie dziewica, potrafi moje konto doprowadzić do zera w ciągu miesiąca, a umysł na skraj obłędu w ciągu godziny, to osiemdziesiąt rozwydrzonych Dziewic na biednego Pakistańca to jest ciężar, który pociągnie go do kryminału lub/i psychiatryka, w czasie szybszym niż potrzeba na wypowiedzenie słów: "Allah Akhbar". Natychmiast i na zawsze.

O co nam, normalnym ludziom, mniej więcej chodzi, a czego im, pierdolonym kozojebcom, z duszy, z serca, życzę.
:::
2005.07.24 16:20:02

W Londynie przerażenie, bo okazało się, że policja napierdala z ganów tylko dlatego, że ktoś wygląda podejrzanie. Powody do niepokoju ma przynajmniej połowa mieszkańców miasta, w tym wszyscy Pakole i przynajmniej jedna trzecia Polaków. Mógłbym wiele słów napisać o tym co się czuje w tych dniach tutaj, w mieście nad rzeką co raz płynie wtewtę, a raz wewtę, ale jedno odda wam to równie dokładnie.
Ciśnienie.

Patrzę na to wszystko z dwóch perspektyw: zoologicznej i astrologicznej. Zwłaszcza astrologicznie to wszystko wygląda nieciekawie, albowiem odbieram z niebios bardzo złe wibracje i sam coraz częściej łapię się na różnych myślach w stylu wyjebać kogoś przez okno bo zbyt nerwowo grzebie w plecaku. Zoologicznie zaś obserwuje siebie jako małpę w stadzie innych małp, z tymi wszystkimi prymitywnymi zachowaniami społecznymi, z lękami, z łączeniem w grupy, gdzie jeden duży goryl nadaje ton dyskusji, a reszta stoi w kółku, podłącza się, dostraja i nagrzewa do akcji, nie wiem jakiej akcji, nikt jeszcze nie wie, ale kurwa w całym londyńskim Zoo nagle zrobiło się niewesoo.

Jechałem wczoraj rano (5:00) do roboty i mijając Canary Wharf widziałem na platformie Lekkiej Kolejki Doklandzkiej jak angielskie psy dopadły jednego Pakistańca, nawet plecaka nie miał, może coś odpyskował po prostu jebaniec albo nie skumał jak do niego wołali "freeze", zapytał "co?" i już przy nim byli, łapy skuli, przeryli kieszenie, przeczytali dokumenty i ogólnie gościa zdołowali i zjebali mu dzień. I jednocześnie żal mi gościa i czuję, że to było ok, że tak powinni robić, bo kręci się jednak po tym mieście paru niefajnych zawodników, którzy mają zupełnie pojebane, nieprzyjemne pomysły.

Pracuję w centrum i od dnia zamachu średnio co pięć minut słyszy się syreny i za oknami, a okna mamy jebitne, od podłogi do sufitu i widać wszystko wyraźnie, za tymi oknami jest ulica i przejeżdżają nią co pięć minut na sygnałach karetki, straż i policja. I cały czas się myśli, czy jadą z powodu fałszywego alarmu, czy może było włamanie do jakiegoś pakistańskiego sklepiku i ktoś zajebał gumy do żucia i karty telefoniczne, a może Bush przyjechał z wizytą i znów dławi się preclem albo zleciał na ryj z roweru, a może jednak jakiś kozojebca znów się przedarł z plecakiem pełnym przygód do pociągu.

Ja na wszelki wypadek jeżdżę bez plecaka.

Wczoraj w nocy czarni na parterze urządzili wielką bibę zakończoną freak-outem jakiejś panienki, wycie, wrzaski, walenie drzwiami, napierdalanie w ściany, jakoś tak się stało że nikt nie wezwał policji, gdybym był antropologiem zacierałbym ręce z uciechy, mając możliwość obserwacji takich scen bez obawy że ktoś przyjedzie i przerwie zabawę. Niestety wybrałem w życiu inny fach i całe to zajście utwierdziło mnie w przekonaniu, że wibracja się coś zjebała ostatnio i ludzie dostają z garem.

No i w pizdu, napisałem następną notkę.
:::
2005.07.18 15:48:23
nieustannie ćwiczyć ostrość myśli
:::
2005.07.15 18:55:48
Tobi, mam maila na tlenie. Weź moje nazwisko, potem na końcu dodaj inicjał pierwszego imienia, małpa, tlen i masz mój adres.

Mixi, Cytryna była ok, no jasne. Gdyby to wszystko działo się jakieś 30 mil na zachód od Burkina Faso, to kto wie. No i gdyby nie głuchota na jedno ucho Stefana. Ale Burkina Stefanowi wybaczało wszystko - może i duże miasto 30 mil na zachód by wybaczyło? Gdyby tylko był stąd, to jest stamtąd. Jak można nie kochać gościa, który pisał takie teksty...

To stało się
Dnia piątego
Zieleń wyszła na ulicę
Spotkała się z błękitem
Nieważne nic
Nieważne jest już nic
Popatrz na niebo
Popatrz na niebo:

Ołowiane motyle
Latają nad naszymi głowami
Nasze głowy zawieszone w zachwycie
Usłysz
Ciszę


Tyle wspomnień. Co było to było a co jest to jest. A jest miasto Londra nad rzeką co raz płynie wtewte, a raz wewte. I najogólniej rzecz biorąc jest zajebiście. Wprowadziła się właśnie do mnie kobieta Włoszka. Ona mi serwuje owoce morza, ja ją podkarmiam białą kiełbaską, no wiecie, jest słodko. Mało czasu na duperele, ale przecież nie o duperele w życiu chodzi. A w każdym razie nie tylko.

Dzisiaj jednak zdarzyło się wydarzenie i ruchem hakowym podkręconym zawinąłem do koszyka zajebiście duże piwo produkcji chińskiej. Nie wiem jaka jest w Mordorze świadomość na temat browarnictwa w kraju, w którym powstają trampki pachnące jak najpiękniejsze wspomnienia mojej pankowej młodości. Piwo było zajebiste, stanęły mi przed oczami pola ryżowe, żółte bezzębne kobiety pokręcone reumatyzmem z pijawkami na łydkach, pakujące sadzonki w błotnistą paparydzę, bursztynowy zachód słońca, odwieczność, Wyjebisty Chiński Mur, ogólnie poczułem się że odlatuję. Przyznaję, dawno nie piłem. Zapodałem sobie Dead Can Dance i orbituję między tutaj, tam i chuj wie gdzie. Moja łacińska bogini przyjdzie za trzy godziny, póki co mogę leżeć i ściemniać.

Tobi, napisz. Mixi, bardziej do przodu.

Reszta pozdro.
:::
2005.07.13 10:26:56
Witam. Póki co w Londynie nadal łatwiej zatruć się kebabem niż poharatać w zamachu na szczęście bądź nieszczęście. Współczuję tylko biednym Pakistańcom, kiedy nagle w autobusie zacznie im w plecaku trzepotać w podrygach wibry ich rozjebana nokia 5210, niejeden może teraz dostać ciosa karate a plecak poleci przez okno. Cóż, podziękujcie pojebanym współplemieńcom.

Tobi, ja prawie jak dobry konspirator po wyjeździe zatarłem wszelkie ślady, łącznie ze skrzynką kontaktową przez e-mail pocztę elektroniczną, jako jedyny kontakt mając tego loga. Rany, już prawie mówię jak książepański. Więc Tobek zamiast kwilić jak przyskrzyniony Paki po ciosie karata weź sam coś napisz wpierw.

No właśnie, Krk powrócił. Wiecie ilu starych, zapomnianych znajomych odezwało się po tych wszystkich zdarzeniach? Człowiek po prostu czuje się w obowiązku powiedzieć - wszystko ok, byłem daleko od tego.

Tymczasem dziś jak zwykle do pracy.

Krk

:::
2005.07.08 23:59:57
U mnie wszystko ok. Pozdro.

Mih Krk
:::
2004.12.25 12:22:31
Wesolych Swiat.

Tesknicie?

Sciskam.

Krk w podrozy.
:::
2004.11.18 11:22:45
W Londynie, mieście dość starem
Żył raz dziad, co się dymał z zegarem
Miękkość sprężyn go wprawiała w stan błogi
Aż wypadek się zdarzył ten srogi
Metal pękł i ściął narząd z krwi garem.

---

W mieście Londyn, co tkwi nad Tamizą
Pewien student zajął się pizdolizą
Tej niezwykle poważnej nauki
Zgłębić wszystkie chciał arkana i sztuki
Kłaków kłąb go zdławił, gdy był z pewną markizą.
:::
2004.11.16 23:23:12
Wracam do poważnego pisania

Pewna londyńska arystokratka
Polubiła koniom nadstawiać zadka
A że się z tym specjalnie nie kryła
Prędko opinię publiczną wzburzyła
Aż ją zjebać musiała Królowa Matka

***

Wierz mi lub nie: dyplomata z Londynu
Zwykł był dodawać spermy do ginu
Szklaneczki, którą wychylał wieczorem.
Jego żona wrzeszczała zaś pod telewizorem:
"Zostaw dla mnie trochę, ty skurwysynu!"

***

Pewien rzemieślnik z londyńskiej dzielnicy
Wsypywał zawsze gwoździków do piczy
Nim ją wydymał. Spytany, dlaczego
Odparł, że seksu pragnie ostrego
I że lubi, gdy dziewczyna pod nim kwiczy




Mih Krk
London, deszczowy listopad 2004
:::
2004.11.08 14:31:19
Wszedzie dobrze, ale w Londku najlepiej

Kura nie ptica, London nie zagranica


takie to mysli chodza mi ostatnio po glowie. W sobote pojechalem z kumpela (ta corka ministra z Kenii) do Camden, polazic po targowiskach. Mnostwo ludzi, w powietrzu zaczyna sie unosic swiateczna atmosfera. Na kazdym rogu sprzedaja grzane wino. Po zakupach poszlismy w alejke smakolykow z calego swiata, gdzie postanowilismy sie posilic. No i nagle kogo widze? Kumpele z liceum, ktora widzialem ostatnio na obozie zeglarskim 10 lat temu. Pracuje na stoisku z winem, wiec polala nam po porcyjce i zrobilo sie juz zupelnie swiatecznie. A na stoisku z zarciem marokanskim nasz sternik, obecnie jej chlopak. Rowniez nie widzialem go od czasu tego pamietnego obozu, kiedy prawie utopilem sie walczac z deska windsurfingowa produkcji wschodnioniemieckiej, ktora rozpadla mi sie pod stopami.
Mowie wam, poczulem sie jak na gwiazdke czy cos.

Tylko potem troche bylo mi niedobrze po tej kozinie, ktora sobie zjadlem w alei smakolykow. Troche jednak zbyt egzotyczne danie.

Czas na mnie teraz. Pzdr. Krk
:::
2004.11.04 11:15:32
Kiedy już prawie przeminie ten dzień, będę wracał do mojego domu Lekką Koleją Doklandzką, wejdę do ASDY, kupię browca na uspokojenie po podróży, wypiję, zasnę. Teraz jeszcze jestem tu, w Burkina Faso, po nocy spędzonej w Poznaniu u najwierniejszego z przyjaciół. Lekko roztrzęsiony po imprezie, a może już przed lotem.

Pomysł ze spędzaniem urlopu w Burkina Faso uważam po fakcie za głupi strasznie. Jedyną rozrywką jest tu picie, jestem więc roztrzęsiony i wcale nie wypoczęty. Dobrze, że choć udało się spotkać parę bratnich dusz. A jutro o 2pm wracam do roboty.

Żałuję bardzo, że nie udało mi się wyrwać do stolicy. Wszystko jednak zdawało się temu przeszkadzać. No, nie dałem rady. Może w przyszłym roku.

Pozytywnym aspektem wyprawy jest ostateczne utwierdzenie się w przekonaniu, że słusznie zrobiłem, wyjeżdżając, bo w tym kraju się nie da żyć. W czasie mojej wizyty policjanci skatowali bez żadnego powodu jednego z moich kumpli; w knajpie, do której miałem iść, a do której szczęśliwie nie doszedłem, akurat tego wieczoru goście na przepustce z więzienia wybili jakiemuś chłopakowi wszystkie zęby; wysłuchałem skarg kilku bliskich znajomych, którzy ledwie wiążą koniec z końcem, pracując po kilkanaście godzin na dobę.

Pozdrawiam was kochani. Do zobaczenia tam.

Krk
:::