sinuhe // odwiedzony 81707 razy // [nlog_pierwszy_vain szablon nlog7 v01f beta] // n-log home
pokaż: ostatnie 20 | wszystkie z tego miesiąca! (0 sztuk) | wszystkie (174 sztuk)
23:08 / 28.03.2013
link
komentarz (1)
* * *


Sławomir Różyc. Opowieści wilanowskie
Zakupy świąteczne.



Cicho w świat odejdziesz wzgórzami po trawie
Czy rozpoznam ścieżki równolegle w kłosach
Rozchwianych radośnie biegnących kuropatw
Jak z kaczek po stawie od twoich stóp kręgiem
Zgadywałem z brzegu kiedy wędrowałeś



Długo Ci w majonym lochu wyobraźni
Coś dźwięk mi darował na bezdźwięczne wargi
A miałeś być piękny wciąż odświętny w dzwonkach
Z schabów i kurczaków cukrowych baranków



Tak, wzdłuż twej skóry otwierałem suwak
Aż stałeś się złoty jak na płótnach Dali
Czy sprytniej od innych składałem trybiki
Zacierałem kłamstwa choć przecież bolało
Kiedyś mi wśród innych dumnie na msze kukał



O przemkło tak szybko a nie chciałeś skorup
Bólu bicia w dzwony aż gdzieś pękną w składni
Przebłysk w oczach ciepły pragniesz dziecka z Downem
Gdy biegnie do stołu z kredek składa skromnie
Dziób puszek pazurki nareszcie rozumne



I czekam na wzgórzach wszystko jednocześnie
Co było jest będzie i nie ma początku
Jest śmierć w tych trawach i z śmierci wstawanie
Nim cień na kuropatwach z Tobą kłosy zamknie



26 marca 2013. Wilanów


Czasami świat jest niemiłosiernie ciężki od nieprzyjemnych zdarzeń. Każde słowo,
każda nowa okoliczność gmatwa nam życie, plany, marzenia. Najpierw jest zniecierpliwienie,
niedowierzanie, z czasem pewność,że wszystko się przeciw nam sprzysięgło


a jednak wstajemy, a wstajemy z samotności klęski, szczęśliwy ten komu słowa dotrzyma
przyjaciel. Jest to walka o następny oddech, byle wstać. Wielu czyni z nas to w modlitwie


Zdrowych i pogodnych moi drodzy, czekam tych dni, bo czekam na oddech