sqn // odwiedzony 17924 razy // [czuje|sie|wymiety nlog7 v01f beta] // n-log home
pokaż: ostatnie 20 | wszystkie z tego miesiąca! (0 sztuk) | wszystkie (338 sztuk)
14:40 / 16.04.2017
link
komentarz (3)
Chciałbym napisać coś sensownego ale niezbyt mi to wychodzi. Piję od 1,5 roku, tracę wszystko, mieszkanie, resztkę szarych komórek, przyjaciół, grzebię się w swoim własnym prywatnym grobie. Nie umiem się podnieść. Miłość odrzucam bo w chuj słaby jestem. Mam sentyment TU, to tylko zostanie po mnie, spadam zo
Niedokończone....
Chwilowo na tym skończę.

A tak w ogóle to pantera.
13:40 / 04.04.2016
link
komentarz (0)
a fasadą mojej obłudy jest stwarzanie pozorów.
brudna miłość w brudnych bramach zakazana jak nic.
13:37 / 04.04.2016
link
komentarz (0)
po trzecim nie kontroluję zaciskających si szczęk , i o ile ciało pod kontrolą to umysł łapie odjazdy. oglądam się za siebie żeby sprawdzić czy jedzie jakiś autobus i widzę kolesia który przyciska wskazujący palec do ust nakazując mi milczenie. milczę, sam kurwa jestem i gadam tylko z głosami w swojej głowie, uśmiecham się do dziewczyny która ... właśnie nadjechał autobus i wyrwał mnie z potoku słów. czekam z otwartym ekranem na cdn ... jak zwykle źle się czuję w komunikacji miejskiej, obawiam się docelowego miejsca, słyszę z sześć różnych wątków a kanarzy już dawno przestali mnie interesować. sauna psychiczna, sauna socjopatyczna i mało chigieniczna. tekst. jestem wrażliwy wiesz o co chodzi, nadzieję mam że zapamiętam, wreszcie wróci jakiś napęd. wysiadają dzieciaki z UM, cały mokry i spocony patrzę na czerwone światła samochodów. mam wyjebane
22:39 / 26.03.2016
link
komentarz (0)
Rozsypanym psychicznie.
Tobie ... Nina.
19:05 / 25.03.2016
link
komentarz (0)
Nie wiem czemu, dlaczego, czuję się tak samotnie. Samotnie w swojej głowie. Problemy narastają z każdym kolejnym dniem. Każdy kolejny dzień uwstecznia mnie, z każdym kolejnym dniem tracę resztkę szarych komórek. Jebać to.
Dobrze, że masz okres, który spóźnił Ci się o trzy tygodnie.
Telefoniczna rozmowa wciska mnie do wnętrza mojego ja, ciśnie i boli słowem.
Jednym.
19:50 / 23.03.2016
link
komentarz (0)
Ona mówi że nie. I serduchu jest lepiej, i u mnie i u niego. Czujemy, że żyjemy.
Zerżnąłem Ciebie wczoraj jak dziwkę, to nie była miłość.
Dbałem tylko o swoje potrzeby, dojść, do końca.
05:52 / 03.03.2016
link
komentarz (1)
A Ty mówisz nie.
Zapamiętaj, zapamiętasz.
05:27 / 25.02.2016
link
komentarz (0)
myszka mi zkjeża z połanego łóżka. żarówka która śiecićm powinna leci mna marsa, nie wiem ile, ale troch.ę Do Obersztolcen. sorry odjechałem, bo myslicier

gratul;uje . nawet nie wiem komu.
05:03 / 25.02.2016
link
komentarz (0)
Szczerze ?

U SCHYŁKU WIEKU

A ty myślałeś/aś że co ?

Jointy, browar i seks !
11:51 / 24.02.2016
link
komentarz (0)
"Motherfucker to można teraz powiedzieć do Ciebie, bo przeleciałeś moją matkę"

HrHr
05:30 / 09.02.2016
link
komentarz (0)
W sumie nie wiem czy on mnie obudził czy sama się obudziłam, obmacywał mnie w środku nocy. Było całkiem fajnie, chciałaś mnie do kompletu ale spałeś. Wkurwia Ciebie twoja matka zabierając ci TWÓJ telefon bez pytania. Czujesz się bezpiecznie, bardzo na miejscu ....
06:20 / 14.01.2016
link
komentarz (3)
Jestem stary, mam te prawie 46 lat co wcale nie mówi, że jestem mądrzejszy.
Pociąłem się, spałem z matką a później z jej córką. Raz spałem z nimi obiema.
Piję już długo, boję się poranków, obudzeń się obawiam.

Czuję, wiem ... jestem popierdolony.

Uwstecznianie przyśpiesza.
23:19 / 18.12.2015
link
komentarz (0)
Od jakiegoś tygodnia żyję w jakiejś bajce. Robię rzeczy, których sam nie rozumiem, sensu w życiu nie mam, celu nie zauważam. Tylko i wyłącznie samo destrukcja i robienie tego co mi sprawia przyjemność. Jakoś tak, jak zwykle coś piiii ...
21:38 / 28.11.2015
link
komentarz (0)
W tym momencie mógłbym zamknąć swoje chęci, potrzeby, wymagania i oddać się Twoim chęciom, potrzebom i wymaganiom. Mógłbym być dla Ciebie, kimkolwiek zechcesz, frajerem z kasą, lamusem z kwiatkiem, pluszowym misiem, dmuchanym mięśniakiem, poprawnym politycznie PIS owcem, anarchistą bez powodu, lewicowcem, leniwcem, służką w domu, czernidłem do butów, ćpunem, deską do prasowania, nutą disco polo, krzykiem, wrzaskiem, miłością, żebrakiem z ulicy, piwem oblanym człowiekiem, kotkiem, tygrysem, zwierzęciem, gnidą z korporacji, pikselem na monitorze, puszką piwa pustą albo pełną, ciapatym detonatorem, burką na głowie ciapatej kobiety, pustakiem z klasą.
Ale nie jestem niczym co sobie wyobrażasz, jestem niczym elastyczna egzystencja, wewnętrzna konwersacja pomiędzy moimi Ja.
Swoją pustkę uzupełniam Twoimi lękami przed jutrem przyszłości.
Nic.
16:08 / 28.11.2015
link
komentarz (0)
Nie pamiętam, nie chcę pamiętać złych wydarzeń. Odrzucam je od siebie pomimo tego, że działy się 5 minut temu. Za zły dobór słów przesadzona reakcja boli stratą. Nawet sobie myślę, że wystarczy wyciągnąć rękę, powiedzieć wyluzuj ale czasami ja też mam swoje granice poniżenia. Dlatego tego nie robię. Pewne rzeczy są niedopuszczalne nawet dla takiego kogoś jak ja. I w takich momentach mówię sobie: NIE. Nastąpi: samotność, wyobcowanie, bezsilność, bezradność, niezrozumienie, NIE zrozumienie. Nastąpi. I wolę to od pierdolenia, próby zachowania własnego wewnętrznego spokoju (czego?), dopasowywania się do innych, spełniania ich oczekiwań, dobierania słów do ich wewnętrznego pasowania (powtórki). Bycia gotowym, cały czas gotowym na przyjmowanie tego co mi przynosi życie i jego (życia) rzeczywistość. Nic nie jest ostateczne. Rzygam sobą, otoczeniem, niespójnością, zaskoczeniem, brakiem umiejętności, osranymi latami, przyjaźnią, znajomymi z fejsa, muzyką, grami, zawieszoną muzyką i na koniec rzygam swoim sercem, moim wewnętrznym ja, swoim ego, niby prostymi myślami wyrzyguję, pawia stawiam na swoje emocje na uczucia. Jest mi smutno w pewien sposób. Nie czuję się obrażony, jest mi po prostu smutno. To mogło się nie stać, mogło nie nastąpić. Z klawiatury wylewa się piwo, piwo ocieka z mojej głowy, wsiąka mi w spodnie, w koszulkę, w łóżko, kroplami odbija się od panelowej podłogi (jechane skojarzenie z kaplicą!), przesiąka mi skórę i mięśnie, ugrzęza pomiędzy przewidywaniem a oczekiwaniem.
Oczekiwaniem czego ?

Końca.
23:42 / 17.11.2015
link
komentarz (0)
Rzadka (brzydka) jak moje uzębienie. T.
21:41 / 09.11.2015
link
komentarz (0)
„Był taki czas, gdy ciągle się spieszyłam. Na przykład jechałam tramwajem i chciałam, żeby on jechał jeszcze szybciej. Miałam ten pośpiech w sobie. I nagle pomyślałam: „Zaraz, dokąd ja się tak śpieszę? Przecież na końcu czeka na mnie trumna” (śmiech). Pozbądź się tego wewnętrznego biegu. Oglądaj świat, obserwuj, co się dookoła ciebie dzieje, bo życie mamy jedno, a przecież we wszystkim można znaleźć tyle piękna. Właściwie samo to, że się żyje, jest już czymś cudownym.”
~ Danuta Szaflarska

nc
12:14 / 07.11.2015
link
komentarz (0)
Umieram.

Dla świata, dla rzeczywistości. Ciebie tu nie ma, nie istniejesz, chociaż tak bardzo bym chciał abyś była tutaj. This love. Łeb mi siada, siadają itd itp. kończę bo bredzę.
20:19 / 29.10.2015
link
komentarz (0)
W pragnieniach obsadzam
Dotyk, pocałunkiem uzależnienia
Mówię, słyszysz anioła
Nieprzytomnie obok lądują
Łzy szczęścia, łzy strachu
Każda chwila na nowo
Kiedy boisz się samotności
Porzucenia, bycia niepotrzebnym
Nic nie wartym człowiekiem
Bliżej już nie będę
Przyzwyczaj się, jestem i kocham
Umieram bez Ciebie, psychicznie
Umieram dla świata, fizycznie

Dziękuję.
22:50 / 28.10.2015
link
komentarz (0)
Czy ty walisz swoimi diabelskimi raciczkami w tę ziemię ?

Pare chuji w odpowiedzi i ha, ha , ha....

Pięć, pięć.
22:20 / 28.10.2015
link
komentarz (0)
Schlać się.
Slayera posłuchać.
Nie myśleć.
Być robotem.

Czekać do soboty.

I na tle mnie stać.
21:20 / 22.10.2015
link
komentarz (0)
Czego brakowało ?
Stałego dotyku, kontaktu, miękkości ciała, zapachu, może tony emocji których opisać nie umiemy. Czego ?
Zaufania, kiedy mówisz mi wszystko to co możesz mi powiedzieć.



lepimy w weiersz

To Ona i jej uczuć tona.
18:49 / 22.10.2015
link
komentarz (0)
LĘK

Bawisz się ze mną, niczym kotkiem, który biega za zawieszoną na niewidocznej uwięzi zabawką. Kiedy się znudzi, znudzisz się i Ty.
I tyle z tego pozostanie, gorycz i rozczarowanie.
Chwilowo kotka bawi zabawka.

Boję się, lękam, odrzucenia, bycia śmiesznym i naiwnym, małym nic nie wartym człowieczkiem, zagubionym i wykorzystywanym przez samego siebie do niepewnych inwestycji uczuć, lokat w mocne emocje, marnowania życiowej energii.

Wystarczy na dzisiaj.
19:47 / 20.10.2015
link
komentarz (0)
Dlaczego teraz
Miałoby się skończyć
Moje życie kiedy
Zaczęło być tak
Cudownie

Dlaczego dzisiaj
mam stracić wszystko
co budowałem
od dwóch tygodni
DZISIAJ ?

Takie tam teksty proste i kiepskie w odczuciu, pozbawione zastanowienia i przemyślenia, może szczere i prawdziwe, może tylko czcionka na ekranie. I tych może, jest jeszcze kilka (dziesiąt) wariantów.

Dożyć do jutra do 11:00.

Tylko tyle.
20:03 / 18.10.2015
link
komentarz (0)
Gra o Tron

"Rozumiem, że jeżeli nie zamkniesz tej pizdy, którą masz zamiast gęby, będę musiał zeżreć wszystkie kurczaki w gospodzie"
21:30 / 17.10.2015
link
komentarz (0)
Trzymam się resztek normalności muzyką Sepultura Arise i Roots Bloody Roots.
Jak zwykle koncertowo spierdoliłem swoje życie. Siadło wszystko, praca, mój wewnętrzny w miarę poukładany spokój, stosunki pomiędzyludzkie. Padło wszystko.
A wystarczyło to jedne, jechane, pojedyńcze i pierwsze piwo.
Runęło, zawaliło się.
Jestem w punkcie zero, (myślę ?) co dalej ?

A teraz Post Regiment Kolory.

Tylko zmieniają się kolory
Zielony, żółty i czerwony
Tylko zmieniają się kolory
Zielony i czerwony

Przypadkowi przechodnie
Potrącają mnie w biegu
Idę z nikąd do nikąd
Zaglądają mi w twarz

Tylko zmieniają się kolory
Zielony, żółty i czerwony

Coś czego nigdy nie było
Jest jeszcze raz
Podnoszę się i znowu upadam
Nie pytaj mnie kim będę zaraz

Nie znam tutaj nikogo
Lecz nienawidzą mnie
Idę z nikąd do nikąd
Wszystkiego boję się

I KURWA WYSTARCZY
18:23 / 12.10.2015
link
komentarz (0)
Kolejny rozdział mojego życia dzisiaj właśnie się zamknął.
Czuję smutek, żal, stratę, odrzucenie i taką tam inną kupę emocji, których nie potrafię opisać w tej chwili.
Własny wkład w swoje samopoczucie miałem oczywiście jak zwykle, wiem gdzie i który raz popełniłem jeden błąd po którym zeszła lawina konsekwencji.
No muszę z tym żyć.
I tyle.

Nawet się jebany frajer nie przywitał.
13:50 / 10.10.2015
link
komentarz (0)
Młócił jak rolnik siano. Tosiek.
10:40 / 10.10.2015
link
komentarz (0)
CREED - One Last Breath

"Proszę, przyjdź, bo upadam
Trzymam się tego co uważam za bezpieczne
Chyba znalazłem się na drodze donikąd
I próbuję się wydostać
Przekrzykuję się z grzmotami
Ale zbliżam się do ostatniego tchnienia
I dlatego pozwól mi powiedzieć
Pozwól mi powiedzieć

Trzymaj mnie teraz
Stoję sześć stóp od krawędzi i myślę:
Może te sześć stóp
To nie tak dużo?

Patrzę w dół, to już koniec
Rozmyślam o wszystkich moich błędach
Myślałem, że znalazłem drogę dokądś
Gdzieś w Jego łasce
Zawołałem "Niebiosa, pomóżcie mi!"
Ale zbliżam się do ostatniego tchnienia
I dlatego pozwól mi powiedzieć
Pozwól mi powiedzieć

Trzymaj mnie teraz
Stoję sześć stóp od krawędzi i myślę:
Może te sześć stóp
To nie tak dużo?

Śledzą mnie smutne oczy
Ale wciąż wierzę, że coś dla mnie zostało
Więc proszę przyjdź, zostań ze mną
Bo wciąż wierzę, że zostało coś dla Ciebie i dla mnie
Dla Ciebie i dla mnie
Dla Ciebie i dla mnie

Trzymaj mnie teraz
Stoję sześć stóp od krawędzi i myślę..."
09:46 / 09.10.2015
link
komentarz (0)
TERAZ

Właściwie (pierwsze słowo które przyszło mi do głowy) to nic. Piję trzecie piwo, kumpel pojechał na program. Powinienem być w pracy ale ogólnie mam wyjebane i chwilowo nie jadę. Mam bardzo ciekawych ludzi w pracy, którzy "stoją za mną murem". Określiłbym to, że raczej przede mną. Trochę mnie to dziwi, czuję się zaskoczony, nie rozumiem ale jest to miłe, jakoś przyjemne.

Się kurwa zakochałem, zauroczyłem czy coś tam. Decyzję podjąłem, że się wymiksuję z NIEJ. Dałem sobie miesiąc, minął już prawie tydzień a ja nadal jestem w miejscu startu. Jest miękka, pachnie delikatnie kobiecością, ubóstwiam Ją dotykać, rozmawiać. Nawet Jej zwykła obecność sprawia mi przyjemność. Brak tapety na twarzy, nie wychuchano-wydmuchana paniusia, czysta normalność, naturalność. Bardzo to lubię, w ogóle, w życiu. Robi mi 50 % dobrego samopoczucia, każdego coraz bardziej ciężkiego dnia (Boiler Limp Bizkit - na uszach).

Nie mogę, nie potrafię się z niej ogarnąć.
09:17 / 09.10.2015
link
komentarz (0)
MOJE DWIE OSOBOWOŚCI

Mnie we mnie nie ma jednego. Zawsze istniał mój brat, drugi Jacek, drugi Bączkowski. On zawsze starał się, on pracował i stąpał twardo po ziemi. Pozwalał na wybryki, odjazdy, ćpanie, na kradzieże i na ból najbliższych. on zawsze pozostawał trzeźwy kiedy ja byłem pijany, naćpany, on zawsze zachowywał cząstkę normalności.

Istnieje nadal - kłóci się ze mną, toczymy takie prywatne wewnętrzne wojny.

O normalność.
O sens.
09:05 / 09.10.2015
link
komentarz (0)
Odnalezione.

Taka ona, piękna, taka nasza, wymłodniała przez te kuracje, środki, kosmetyki takie. Wymłodniała.
Popada w rodzaj nrkolepsji, częstuje mnie, mnie częstują sekundą swojej wspaniałomyślności. Toleruj mnie. I coś tam na koniec ...

Na progu rozmawiam ze zmarłymi. Tam istnieje moja matka, tam są prochy naszych przodków. (CÓŻ ZA PIĘKNE DREWNIANE SŁOWO).
01:27 / 06.10.2015
link
komentarz (0)
Specjalnie dla Ciebie Sylwia.

Musisz zanim zaczniesz, ominąć klimat włażenia w dupę. Tu nie o to chodzi.
Krótko Cię znam a wręcz mógłbym powiedzieć, że w ogóle Ciebie nie znam.
Jest coś w Tobie takiego, że czuję że jesteś naturalna i dobrze mi się z Tobą rozmawia. Wrażenie ... jebać. Wystarczyło mi jak pokazywałaś mi zdjęcie (cia) i mówiłaś kto się zapił do śmierci. Za wyjęcie kolesia ze śmietnika ,za podniesienie go z rynsztoku masz u mnie szacunek. Jesteś twarda baba i za to Ciebie lubię.
Powtórzę, tu nie chodzi o włażenie w dupę.

Popatrz na czas kiedy to pisałem.
Ten co podrzucił Tobie chajsik, właśnie leży i chrapie delikatnie.
Jakby to skończyć ?
Dobra, wiem.
Zrobimy tak.
Jak będziesz w stanie, żeby mi tą stówkę zwrócić to ok.
Jeśli nie będziesz to potraktuj to jako taki (sory tak mi przyszło do głowy) pseudo prezent pod choinkę na święta.
To są tylko jebane papierki.
Postraj się zatrybić co do Ciebie pisałem.
Trzymaj się.
Pozdrawiam, przytul synka.

Jestem sobą, teraz.
08:21 / 04.10.2015
link
komentarz (1)
"Tak przykro o tym mówić gdy
Ty w plecy miłość wbijasz mi
Jak kruk przez dziurę gapisz się
Wciąż za daleko do mnie jest

Mówisz,że wszystko trwa
Nie mów mi, że nie ja
Odkochaj nas i chodźmy stąd

Tobie dam na imię strach
Sobie wezmę jeszcze mniej
To więcej niż mógłbyś mi dać

Tak przykro dzielić jeden sen
Materac przeciąć pół na pół
Podzielić kredą ciało i
Położyć serca dwa na stół

Mówisz,że wszystko trwa
Nie mów mi, że nie ja
Odkochaj nas i chodźmy stąd

Tobie dam na imię strach
Sobie wezmę jeszcze mniej
To więcej niż mógłbyś mi dać\"

Żałuję, że tak późno poznałem Przemyk.Renatę.
14:22 / 10.07.2015
link
komentarz (1)
Ze dwa dni wcześniej, zanim nlog przestał działać właśnie myślałem co będzie jak padnie ? Padł a ja z biegiem czasu coraz rzadziej próbowałem dostać się na stronę i żal powoli zaczął przygasać. Pomimo wpisów z 1/3 mojego życia z 15 lat, przestało mi zależeć, pogodziłem się ze stratą. A On ? Wrócił ! Co za łajza.

Nie ma co pierdolić. Nie piję od prawie pół roku.
23:26 / 30.11.2014
link
komentarz (0)
W stanie na pogranicznej pseudo trzeźwości zupełnie nie mma pojęcia jak mam zkończyć , reozpocząć ten swój kolejny dzień.
Slipkont kręxci mnie jedynie muzycznie.
20:57 / 25.11.2014
link
komentarz (0)
Nie ponosi mnie fantazja ani omamy słuchowe poalkoholowe.

Próbuję ogarnąć jakiś tam program do streamowania na żywo, tak trochę dla zabawy i kiedy udaje mi się ustawić odpowiednio scenki, okna odpowiednie odpalić i cieszyć się, że coś jednak działa to po odsłuchaniu nagrania pojawiaja się dziwna rzecz:

w połowie jakiś głos krzyczy: Odejdź już. ODEJDŹ.

Mając słuchawki na uszach podczas rejestracji jak to zwykle bywa nic nie słyszałem. Myślę, że to jakiś współlokator darł ryja, albo mam taki czuły mikrofon, że głosy z zaświatów wyłapuje. :)

Skasowałem zbyt szybko żeby móc to komuś unausznić.

Siedem.
15:02 / 23.11.2014
link
komentarz (1)
Oke.
Niezbyt trzeźwy rozpamiętać się staram wczorajszy wieczór, w którym wszystko było by fajnie gdyby nie pojawiła się woda rozlana na 1/5 podłogi. Co? Kto ? Jak ? Dlaczego ? Nic nie pamiętam i niepotrzebnie paliłem blanty. Gwóźdź taki malutki. Czy mnie ktoś tą wodą oblał, żebym się uspokoił, czy co ? Mokre spodnie i woda w kapciach, kurwa co ja robiłem ... ?

Dylematy poranno-obiadowe. heh. ;)
17:25 / 21.11.2014
link
komentarz (3)
Niby staram się być, samowystarczalny, samemu stanowię swoje prawa, uważam, że nikogo nie potrzebuję, ale ... są takie chwile w których namolnie wręcz ubiegam się o kontakt, interakcję jakowąś, odmianę i bycie razem. Zacząłem po parunastodniowym byciu trzeźwym, zacząłem znowu pić. Wale po 10 browców dziennie i nie pamiętam jak wyglądała końcówka dnia poprzedniego. Powtórki i te same sytuacje jak co dzień. Pracuję na: zwykłe żarcie, podstawę utrzymania, na wybryki słuchawkowo-myszkowe, na egzystencję pracuję. Ale gdzie psychika ma swoją stajnię, gdzie zasypia i budzi się ? Gdzie ma swój azyl ? Kurwa. Jestem zwykłym cyborgiem w plątaninie czasu, emocji, prywatnych odbiorów, a i tak chcę żeby Madonna pokazała cycki. Niby przeżyłem ojca, ale jak tak dalej pójdzie to życie zakończę tak jak on. Tyle że trochę starszy. Ale kurwa sztuczka.

Słowa do mnie: jesteś we Włochach, wynajmujesz pokój, jest zajebiście, zakręcę malutkim bączkiem (incepcja, końcówka, film).

Kocham Ciebie. Cały czas. Czyli nigdy.
16:23 / 07.11.2014
link
komentarz (0)
O sytuacji:

Zmieniłem miejsce zamieszkania. Wynająłem pokój (z osobnym wejściem) na pograniczu Włoch i Ursusa. Do pracy mam 10 minut, wypad do sklepu po jedzenie raz w tygodniu. Cisza, spokój, nikt mi się nie wpierdala. Kuchnia, łóżko, ciepło. 800 zeta. Tyle kosztuje równowaga psychiczna. Czy to drogo ? Uważam że nie.

O sobie:

Nie piłem alkoholu przez trzy tygodnie, do wczoraj. Wczoraj wypiłem jedno piwo i tak jak oczekiwałem, dzisiaj wypiłem już chyba z sześć. Piwo w tym czasie odzyskało swój smak, pierwszego nawet nie poczułem. Dzisiejsze są takie już inne, pozbawione kontroli, chęć z przyzwyczajenia chociaż mógłbym NIE. Spoko pały nie przeginam, jutro do pracy zarobić na jakąś myszkę gamingową do kompa. Zaciskam dłonie, składam pięści.
Czytam to co piszę i czasami nie wiem o co chodzi. I właśnie dlatego nie kasuję.

Inne:

Z dnia na dzień przybywa siwych włosów a miłość życia jest daleko, skacze z samolotu uprawiając skydiving, cieszy się z opuszczenia Polski, i ja tu nie mam nic do powiedzenia. Jedynie zazdroszcząc, kibicuję, oddając swoje życie w Twoje władanie (jeśli kiedykolwiek będzie to potrzebne).

Samotność:

Jest dobrze. Nie spotkałem się z moimi najbliższymi znajomymi od dwóch tygodni.
Brakuje mi tego.
Dlaczego tego nie robię.

Noc:

W nocy kiedy wychodzę zapalić papierosa księżyc dobiegający do pełni świeci tak mocno, że nie są potrzebne żadne elektryczne światła.

PLACEBO - jakiś best z youtuba.

PA.
17:20 / 07.10.2014
link
komentarz (4)
THX za komentarze z poprzedniego wpisu.
Dobrze.
Moja wersja jest inna, bo od pewnego czasu jak już ćpać dragi przestałem doszedłem do wniosku, że jeżeli sam sobie z czymś nie poradzę to nic nie jest mi w stanie pomóc. Jak mam iść do psychologa skoro właściwie to ja trzeźwy jestem tylko w pracy. Mam iść po 5 browcach ? Przecież mnie wyśmieje. Hehe ;)
Myślicie, że niechęć chociażby do pełnych tramwajów, autobusów, hałaśliwych zachowań miasta to jest depresja ? Ale i co ? Załóżmy że, wszystko jest cacy. Dostaje tabletki jakieś tam. I co ? Żyć na uwięzi, pakować się w kolejne uzależnienie ?

Dobra sorry bo zacząłem pisać jakbym na maila odpowiadał, rozmowę prowadził, czy coś.

Dzień dzisiejszy (ale mnie naszedł spokój) zaczął się standardowo piwem wypitym przed pracą, w robocie lajt. Przeczytałem ze 100 stron Hyper Versum. Pojadłem. Wypiłem ze trzy kawy.

Wybaczcie. Dalej tego nie pociągnę. Znów się zamknę na kilka dni.

Slayer - God Hate Us All.
18:59 / 06.10.2014
link
komentarz (2)
Zadaję sobie pytanie: Jak mogę zmienić te swoje życie ? Powydobywać się z dołów, z wewnętrznej odchłani pesymizmu, ze swojego alkoholizmu i nieudaczności życiowej. Jak ? Przestać pić, to jest jasne. Tylko pytanie pozostaje nadal aktualne. Nic mi się nie chce. Nurzam się w książkach, już nawet nie wybieram, czytam co popadnie. Historię, fantasy, psychologię społeczną, cokolwiek żeby tylko nie myśleć o swoim życiu.
Ktoś powie: Weź nie pierdol, inni mają gorzej i dają radę.
Tak, jasne. Może gdybym nie miał nóg było by mi lepiej.
Nikogo nie chcę obrazić, nikomu za skórę zajść nie pragnę ale ... no niestety przegrałem swoje najlepsze lata, nie mam nic wartościowego i myśli samobójcze przestały być tylko przelotną chwilą. Najbardziej boli mnie chyba to, że przestałem tworzyć a te tworzyć to nie jest istotne co, przestałem się rozwijać, uwsteczniam się, odpływ mam. Czuję się samotny w tej swojej głowie, wśród tych wszystkich uczuć, które każdego dnia atakują mnie z różnym natężeniem. Atakują. Każdego dnia. Te. Uczucia.

Tool - cover - 46 & 2 - by kids.

Chwilowo nie chce mi się już uzewnętrzniać.
20:01 / 26.08.2014
link
komentarz (1)
Razem z kumplem, wręcz przyjacielem, rozdajemy pieniądze bezdomnym, wspieramy finansowo dzieciaki naszych znajomych, którzy już nie zyja, chlamy browary pod sklepem i kupujemy alkohol niepełnoletnim za dwa szlugi. Witaj Polsko, rzeczywistości, witaj. Wieszamy na sobie ostatnie szmaty, klocimy się. Kocham go jak brata, z innej matki.

Weekend zabral mnie na wycieczke po najczarniejszych obszarach mojego mózgu, w odchlan rezygnacji i szaleństwa, niepewności i niewiedzy, zabrał mnie ...

Otrzasam się, próbuję dojść do siebie. Jem (buhahah)jeśli mogę, ciesze się z poranka o 4:30 gdzie nie bola mnie podroby. Ide tam gdzie dawno mnie nie było i daje z siebie 300%. Reakcja zwrotna z poczuciem winy. Tak wlasnie się to konczy.
CDN
19:45 / 26.08.2014
link
komentarz (0)
Tak właśnie zamiar mam rozpocząć kolejny wpis, kolejną rysę na duszy, kolejny sznyt. Coś się zmieniło w mojej psychice, wciąż towarzyszy mi jakiś lęk, niezrozumiały, bezpodstawny i paraliżujący, lęk przed podciętym gardłem, przed stratą pracy, przed wojną mogącą nadejść ze wschodu. Najchętniej użył bym teleportu do przemieszczania się pomiędzy chatą a pracą, bo wysiadam w panice z komunikacji miejskiej i idę na piechotę. Nie, nie jestem trzeźwy, ale w miarę spokojnie patrzę na otoczenie, słowa składam ... jakiekolwiek. Nie krzyczę i nic od nikogo nie chcę, izoluję się w swoim klimacie, próbuję być samowystarczalnym odludkiem i obserwuję. Widzę te grymasy na twarzach kobiet, dziewczyn, którym się przyglądam a nie myślcie że ze mnie jakiś zboczuch, tak po prostu patrzę na ładne kobiety a one (nie wszystkie) czasem zachowują się dziwnie, parskając jak klacz, naburmuszając usta jak stara dziwka, robią obraźliwą minę. Dlaczego ? Ale też jest tak, że niektóre uśmiechają się i ja, z odległości kilku kroków czuję te ich zmieszanie, akceptację, uznanie dla mojego podziwu, zachwytu, poczuciu ...

Standard, dodaję tylko by nie zapomnieć.
Piwem zalana klawiatura chodzi mi ciężko, pewnie jeszcze nie wytrzeźwiała.

19:12 / 08.08.2014
link
komentarz (2)
Ja pierdolę, ile ja tego w głowie mam.

Pogrywam sobie ze swoją rzeczywistością w baaardzo niebezpieczne gierki, od jakiegoś tygodnia. Jedne ( z tych gierek) robią mi samobójstwo, inne słuszny wpierdol. Większości z tych sytuacji które mi to robią nie pamiętam zajebany browarnianym alkoholem. Wyjebane mam na pracę wtedy gdy wstaję o 7:30 i nie mogę wstac z łóżka, łóżka ? Barłogu, kurwa. Do pracy nie idę mając wyjebane po 3 cim browarze o 8 mej rano. Spotykam się z tymi z którymi najbardziej lubię się spotykac (pierdolone yahoo robi mi z c z kropką c) . Spac nie mogę przez dwie kolejne noce, kiedy śnią mi się jakieś chore akcje chociaż może to rzeczywistośc wali do mnie oknami i spod podlogi. Może ? Spod?

Wymiety i spierdolony przez caly ten tydzien wracam w piątek i staram się w ogole być, kiedy wkurwia spoznienie pierwszego lepszego autobusu, po jednym piwie, wy krzyczycie do mnie spierdalaj, ogarnij się i o co chodzi. Chuje. Chodzi o moją glowę, o mnie chodzi a wy kurwa bezmyslnie ryczycie mi nad uchem i mnie nie sluchacie. I mnie wkurwiacie, kiedy buzuje się coraz bardziej, adrenalina i zawieszony speed rozkurwia mnie coraz bardziej. A wsrod Was powinienem się czuc lepiej, lagodniej, bardziej wyluzowany. Więc o co tu kurwa chodzi.

WRZESZCZE DO WAS KAZDYM SWOIM KAWALKIEM CIALA, ZE NIE WYRABIAM. POMOCY WRZESZCZE A WY KURWA CO ?

Zwykle drwiny i niezrozumienie, wyjebanie, pierdolenie. Tak jak wy. Nie dziwcie się czasem ze uciekam, ze sam chce być. Tak mi już lepiej, samemu.


Pierdole ide pic.
19:46 / 29.07.2014
link
komentarz (0)
Kiedyś, ci wszyscy których określałem mianem zgredów mówili: Po czterdziestce czas zapierdala (mówili lagodniej), jebac polskie krzaki. Mieli racje. Doroslem, przestalem (choc nie do konca) byc malolatem. Zaczynam przyznawac im racje ze swoimi 44 na karku uważam ze te ich spostrzezenia nie byly bezpodstawne. Wiekszosci ich juz nie ma , nie wyrobili psychicznie, rzucajac sie z mostu albo wieszajac sie w domu na linie. Jestem bliski odejscia, próbuję, walczę, nie udaje mi się... Rozumiem Was co już Was tu nie ma. Rozumiem, natomiast nie popieram. Cos pewnie pieredolę, zrobiony 6tym piwemm ale moze nie.

Ostatnie dwa weekendy obiecywalem sobie ze odpoczywac bede. I chuj z odpoczynku.
Masakra, zjeb i chujnia, kupa kasy poszla sie pierdolic.
Nie mam za co jesc, lipa na totalu.

I wiecie co, te moje wpisy takie nie skoordynowane. I kurwa bardzo dobrze, jest jakikolwiek przekaz.
22:27 / 17.07.2014
link
komentarz (0)
Chyba czwartek.

Moje wpisy robią się bardzo osobiste.

Nie mogę ogarnąc sie po ostatnim weekendzie. ostatni to w mysli ten z poczatku tego tygodnia. dwa dni w pracy wyjete z zyciorysu, na kacu i w stanie psycho-fizycznym w skali do 10 , -1200.

Kumpel pozycza mi 2 dychy.
Pracuje w temp. +40
Jestem wykończony i o ile kiedyś samobójstwo widywałem tylko w moich wyobrazeniach, teraz pojawilo sie na serio.
Próbowałem kupic wsrod znajomych gnata.
A chujki robia sobie ze mnie jaja. O klamkach.

Wiem, wiem.
Musze isc sie przespac, jutro do pracy, niby lajcik.

Po raz kolejny zostawie ten wpis, bo mnie przeraża.

JACEK NR 2: (ja z nim gadam, w swojej glowie, prawdziwy kutas psychiczny)

Wez stary, nie od dzis wiadomo ze jestes zlym czlowiekiem. Za takie grzechy nie masz innej, drogi. Dół, piekło.

Piekło, wysmażanie znaku diabła na przedramieniu.

Mnie jest jeszcze jeden, aleee mam kumpli, a nawet przyjaciol, ktorych jest jeszcze ze dwóch (6).

Końcówka.
Nieskoordynowane moje zapisy, kiedy ledwo trafiam w odpowiednie przyciski.
Wszystkim. Nocy dobrej.
20:21 / 16.07.2014
link
komentarz (0)
Pierdolę.

Że mam tyle do powiedzenia. W rzeczywistości mam tyle do powiedzenia, że nie pierdolę. Środa, chyba.
21:25 / 24.06.2014
link
komentarz (0)
Kiedy zdejmuję jedną słuchawkę z lewego ucha, żeby słyszeć te wszystkie uwagi mojej pani właścicielki, że za dużo zużywam prądu, wody za dużo leję, że jestem alkoholik i śmierdzę, to dla świętego spokoju. Tak mówią, milczę jak koza. Beeeeee..
To teraz wyobraźcie sobie ten cały shit co we łbie mam. W mikserze pocięte, wymieszane, rozkawałkowane dni, myśli, obawy i lęki, pragnienia i potrzeby, uczucia i doznania, przeżyte lata, obsrane dni. Długi i narkotyki. Teraźniejsze obowiązki, obcy ludzie, nowe miejsca. Wyobraźcie sobie to w moim umysłowym mikserze.

Ale nic to, z tym wymiksowanym czymś (nawet nazwać tego nie potrafię) staram się robić swoje, człowiekiem być, iść do przodu i się nie przejmować.

Moje NIE przejmowanie się przybrało obraz alkoholizmu.

Spoko. Daję radę.
Jestem boski. (Informacja dla nie obeznanych).

Dobranoc, dziękuję.
22:17 / 03.06.2014
link
komentarz (2)
Współpracowałem z dziewczyną w sumie może 5h.
Była inna, bardzo wykształcona,inna.
Bardzo chciałbym spróbować być, choć przez chwilę z nią być.
Nie moje loty i nie moja bajka.

Gdybym tyle nie pił to może bym spróbował.

Odpuszczam sobie, bo Ona mnie nie zmieni.

Pantera. Far Beyond Driven.
22:01 / 03.06.2014
link
komentarz (0)
Teraz trochę z wyobraźni. Spotykam Ciebie po raz drugi w życiu. Mam do zaoferowania, swój bagaż konkretnych doświadczeń, a Ty mi przedstawiasz cały swój przez lata wykształcony umysł. Obrączki na Twoich palcach nie widzę, więc myślę sobie, że jesteś wolna. Wolna od tych wszystkich zjebanych porównań, od ocen wolna jesteś. I ja w tej chwili z bukietem kwiatów, róż bukietem, próbuję się przypodobać. Układamy te różne segregatory na tych najwyższych półkach, a ja z tej wynajętej firmy patrzę tylko na Twoją dupcię. Wiem. Przeginam.
05:47 / 29.05.2014
link
komentarz (0)
Nie ma lekko, jak z pracy wróciłem o 3,40 rano, powodując narastający głód alkoholowy zaopatrzony w kolejne browary dotrwałem poranka następnego dnia.
Jest 5:30 a ja słucham Fear Factory. Piękna była dzisiaj Warszawa. Nikogo na ulicach. Zdeklarowany zostaję wampirem. Jebać. Fear Factory - Mechanize. Spoko, trochę mi odpierdala. Chciałbym być kimś innym, zmienić się. Nie umiem, nie wychodzi mi. Zapijam te wszystkie swoje nieudacznictwa, rzeczy które bym chciał ale nie umiem. Resztkami sił podnoszę się z rynsztoku, dźwigam się. Boli mnie to, że żyję na pograniczu, szaleństwa, bezrobocia, ubóstwa, bycia nikim. Balansuję. Na pograniczu. Dziękuję.
09:13 / 24.05.2014
link
komentarz (0)
Obudziłem się, w stanie trochę dziwnym. Czy nie przerobił mój organizm wczorajszej \"najebki\", czy już, kurwa jest taki stary, ten mój organizm, że nie przerabia, czy w końcu ja dałem mu tyle, że nie daje rady. Pytania bez odpowiedzi. Gotuję jajka kurze. Czasami trzeba coś zjeść. Zrobiłem kolejne dwa, wstawiłem pranie. Jestem ? Niezbyt. Dwie dychy w kieszeni spodni krzyczą do mnie ogarnij się, a ja głuchy na wołanie najbliższych znajomych już wiem ( o 8 rano ? !) że te wołania nic dla mnie nie znaczą, jakbym głuchym się stał, bo i tak wiem że te wasze wołania, z kieszeni, z rzeczywistości, z pracy, z normalności, zapiję kolejnymi piwami i będzie mi dobrze. Na chwilę, na wieczór. Usnę i nie będą mi się śniły popierdolone sny o mojej jutrzejszej pracy, nie będę wzywał matki przez sen ani kochał się ze swoją byłą w wielkim łóżku.

Wrażenie mam takie, że za dużo przecinków używam.

Zapomniałem o muzyce, Satrianiego zarzucam krzywymi obelgami, od żydów mu wymyślam jego karierę, jego cudowne podejście do muzyki. Jak Bach, tudzież Mozart i ze Slayera gitarzysta śp. Po prostu zakładam na uszy słuchawki.

Pogodziłem się z ugotowanymi jajkami kurzymi. Wybaczyły mi ten gorąc a ja studzę je w zimnej wodzie.

Satriani swoim graniem wywołuje uśmiech. W sumie to chyba szczęście przemawia moją mimiką gdy go słucham. Dreeeesssszzzsszzzszcze mam. :)

Jak jestem rozjechany psychicznie.

Potrafię ze stanu dobrego samopoczucia przejść w stan totalnego doła, kiedy łzy zalewają mi spojrzenie, duszą kiedy oddycham. Nie umiem się powstrzymać a one atakują i dręczą mnie. Na całe szczęście: MAM PIWO !

Czy ja kurwa kimś jestem ?

Muszę iść spotkać się z kimkolwiek, bo czuję że wariuję.
I pierdolić te jajka co kwiczą mi z boku, że tym razem im zimno. Chcę nie być, nie istnieć. Żałuję że mam świadomość. Chciałbym się nie urodzić. Nie jestem typem samobójcy. Tak tylko piszę.
21:52 / 23.05.2014
link
komentarz (0)
Coś.

Recepta na okulary. Do dali na P - 0,5 i na L tyle samo.Śmieję się. Próbuję zbagatelizować umijające lata.
21:39 / 23.05.2014
link
komentarz (0)
Kontynuując.

Dzisiaj, cały dzień składałem: a to pozdrowienia, a to jakieś uszczypliwości, i znowu jakieś włażenie w dupę, ale zostały mi tylko : trzy piwa, samotność, chore sny , moje i nie tylko.
Jacku, ogarniasz ?
Mamusiu, ZAWSZE.
21:30 / 23.05.2014
link
komentarz (0)
Wpisy walę na dwa razy, bo często u mnie tak bywa, że net mi zawali i całość spisu spierdala (wpisu idioto). Wpisu.
21:26 / 23.05.2014
link
komentarz (0)
Mhm.

Nie jestem gościem, który z wywieszonym jęzorem patrzy na kobiety. Nie jestem. Ale zdarza mi się tak w mym życiu, że niektóre, te na mieście spotkanie przechodnie dziewczyny powodują u mnie zachwyt. Tak było dzisiaj. Panienka ze 30 lat, nie przesadna, nie umalowana, nie expresyjna. Kształty = boskie. Specjalnie wsiadłem w inny tramwaj, żeby móc na nią jeszcze chwilę popatrzeć. Niezbyt ekstrawagancka, ani głośna, ani jakaś taka jak większość. Była, tu i teraz, była. Nie narzucając się nikomu, skromna i cicha. Buty na obciachach,ale tyłeczek pikny. Czułem żal, wysiadając z tramwaju. Tyle.

Byłem tam, spróbowałem wbić się na imprezkę Yah Love Tattoo i mi nie wyszło.
18:30 / 21.05.2014
link
komentarz (0)
Nie wiem.
Muszę to uwiecznić, swój strach, płacz swój i łzy. Czytam, Noc Żywych Żydów, i_could_have_lied, mirabelkę, zanurzam się w słowie pisanym , które mieszam z piwem w dużych ilościach. Siedzę czasem przed monitorem przez godzinę i nie pojawia się nic sensownego, myśl jakaś, jakiekolwiek przemyślenie.

Wzruszają mnie Wasze myśli, ląduję na ziemi, nie myślcie, że to takie dupowłaztwo. Są słowa, które bardzo mi pasują. Utożsamiam się z nimi. Resztę negacją odrzucam.

Ogarnij się.

Niezbyt.
22:58 / 18.05.2014
link
komentarz (2)
Dobry wieczór ?

Cytacik: " My, wieczne szczeniaki rozbiegliśmy się po całym świecie i brakuje mi mojego małego stada. brakuje mi tego, że możemy być wszyscy razem w jednym miejscu, robić zwykłe rzeczy, upić się winem i spać w jednym domu jak przystało na psy z jednego miotu." Wyrwane z kontekstu ale tak pasujące, że nie mogę się powstrzymać.

To na początek. Dalej ...? Może być tylko gorzej.

Mój świat opiera się bardziej na ... (czytaj dalej samo przyjdzie).

Rezygnuję z wpisów, komentarzy. Nawet nie umiem ich poprawnie napisać. Przestanę cytować, wrzucę coś od siebie. Będą literówki i błędy. Coś. Tak jak kiedyś kot zaznaczał swoją obecność swoją pazurzastą łapą.





00:04 / 15.05.2014
link
komentarz (0)
Parę rzeczy z dzisiejszego dnia.

Pani Szef robi mi badania wysokościowe powyżej 3 metrów. Nie za bardzo wiem po co ale nie wnikam. Kosztuje to trzy stówy i ona płaci, ale nie wiem dlaczego, bo i tak pracuję na nielegalu. Nic to. Jestem w zaprzyjaźnionej przychodni. Odwiedzam po kolei z pięć różnych gabinetów, gdzie robią mi różne dziwne badania i w końcu trafiam na starszą Panią. Z całym szacunkiem, konkretną. Nic jej o sobie nie mówiłem. Kobieta w 2 minuty powiedziała mi więcej o moim życiu, niż ja jej. Trzasnęła mnie na problemie z tarczycą, a później zapytała a raczej stwierdziła, że mam/miałem problem z narkotykami. Tak mnie ujęła swoją spostrzegawczością, że przytakiwałem tylko. Dużo tu mówić, pisać, ale tak mnie przygniotła ostatnim stwierdzeniem: " No to dziadu idź i nie rób tego więcej." Z grubsza ujmuję chociaż słowo dziad pojawiło się. Spoko. Fajny przekaz, mi się podobało. A badania, takie kurwa w kit, kasa, przerób,a o to czy ktoś myśli samobójczych nie ma nikt nie pytał. Nie mam. Ostatnio ;). Okulary zalecane mi to -0,5 na oba oka. Do prac wysokościowych tylko soczewki. Buhaha. 300 zeta w kit. Polska paranoja.

Halina stawia mi chińczyka. Za grubo poszedłem. Nie byłem w stanie zjeść wszystkiego, co sobie zamówiłem. Pazera ? Ktoś spyta ? Nie. Byłem głodny.

Jutro bujam się w zwyżce, wzwyżce, na podnośniku jakieś 20 m nad ziemią. Jestem po trzech a dwa kolejne czekają. Staram się, nie giąć pały. Jakoś mi wychodzi.

Faith No More - Angel Dust. Muzyka.

Najpewniej coś ominąłem. Ale uj w to.
19:37 / 08.05.2014
link
komentarz (0)
Że, nie lekko, Fear Factory, Archetype.

Z mózgu tylko słoma wystaje, nie za bardzo wiem co chcę a o czym pisać to zapomniałem. czytam to tu, to tam, jakieś odpowiedzi, wypowiedzi mam, ale za kurwe nie trybię. Nawet przesyt mam browców. Czekają na mnie, przymilają się i łaszą do mych nóg. Czekają na wypicie.

Uspokój się.

Roz-pier-do-lo-ny. Ja - cen - ty .
Ktoś mi powie o co mi chodzi ?
Błysnąłem ?
Jak zawsze.

22:23 / 06.05.2014
link
komentarz (1)
Dla Ciebie Iwonko. Bez podtekstów. Moje myśli : Anioł wybawił mnie z poczucia totalnego bezsensu, z dna mnie wyjął i mówi: Jacek, pracujemy jutro i w niedzielę. Tego anioła chciałbym przytulić, na kolana paść i stopy lizać, pić wodę po wypłukaniu jego stóp. Co najmniej Chrystus. Bluźnię bo nie wierzę, nie lubię narzuconej wiary. Była piękna, bez makijażu, zmęczona delikatnie dzisiejszym powstaniem o poranku. Czy kobiety muszą zawsze się silić na bycie piękniejszymi niż są w rzeczywistości ?" Nie nadintrpretuj, to tylko moja nienormalność. Dziękuję.

Powyższe to cytat. Ze mnie ... hyhy.

Ku pamięci.
20:28 / 06.05.2014
link
komentarz (0)
Jestem.
Fałszywy.
22:35 / 04.05.2014
link
komentarz (1)
Niestety.
Tak się ułożyło, że znowu poczułem się niepotrzebny, zbędny. Zawsze pojawia się ktoś, kto jest ważniejszy ode mnie. Mnie to nie dziwi, ale czasami jak się umawiam z ludźmi to lubię być słowny. (Chociaż żadnej umowy nie było).

Sorry, taki mamy klimat.

Powyższe żarciki Jacku skwituję Tobie w kilku słowach:
Oczekujesz zrozumienia ? Jego nie ma.
Płaszczysz się i próbujesz ? Nie zasługujesz.
O litość błagając ? Spierdalając.

Dziękuję, z dołu, nie z góry.
21:48 / 29.04.2014
link
komentarz (0)
Chcisłr tu coęęęęęęęę. Aloe sory, die napierfffolile , okureww. Ne poprawui ych ltroweek. Najebany jestem.
16:21 / 28.04.2014
link
komentarz (0)
Co jest śmieszne w tym wpisie? To że właśnie się tak zrobiłem, że nie idę do pracy na 18. Wyjebane mam, jak pomyślę o tych wszystkich rzeczach, które mnie dotykają to chcę tylko pić alkohol, słuchać fajnej muzyki. Tylko tyle chcę. Chciałbym mieć spokój, najbardziej taki wewnętrzny kiedy wstaję z rana i pozytywne emocje. Tylko tyle chciałbym mieć.

Ale nie mam, zmagać się muszę ze swoimi jakże dramatycznymi doznaniami, ze swoją ironią. Macie tak, że czasem nienawidzicie siebie samych ? To witam w klubie.

Zachlewam się, nachlany zasypiam myśląc !, że jutro będzie lepszy dzień. Myśląc, to nie jest adekwatne ha.

Z kim mam się napić, kiedy dojdę do porozumienia z samym sobą, kiedy odważę się spotkać z kimkolwiek? Myślę, czuję ? że nigdy.
Chwilowo dziękuję.
12:27 / 28.04.2014
link
komentarz (0)
Siedzę przy otwartym okienku nowego wpisu i ?
Tak usiłuję zrozumieć, dlaczego się tu uzewnętrzniam, dlaczego tu lądują moje myśli, uczucia, tajemnice ?

Puściłem sobie niewłaściwą muzykę. Placebo, Sleeping With Ghosts.

Ale nic, ogarniam. Dlaczego tu się produkuję, szukam zrozumienia, lansuję się, akceptacji ? O co mi chodzi ? Najchętniej bym kupił ze trzy skrzynki browarów, zamknął się w pokoju na trzy dni i pił i pił i .... PIŁ ! Takie mnie nachodzą dziwne chęci żeby " Zostawić Las Vegas". Czasami mam po prostu dosyć zmagania się z rzeczywistością. Ale to tylko słowa, chęci, zamierzenia, a owa rzeczywistość jest inna. Aha, kiedyś pisałem że nlog to taki śmietnik, mój internetowy.

Śmietnik niepotrzebnych myśli. Tyle.
11:56 / 28.04.2014
link
komentarz (0)
To nie jest tak, że do ulubionych dołączają przypadkowe osoby. Czasem przeglądam wpisy użytkowników nloga i z 20 różnych przekazów trafia do mnie 1. Wtedy zatrzymuję się na chwilę, wrzucam wszystkie i czytam. I jeżeli w reszcie wpisów jest ten sam magnes co w ostatnich to to jest to.

Się zbytnio nie będę produkował, bo najgorsze połączenie jakie znam to alkohol i internet, w moim wykonaniu oczywiście.

"Kocham Cię pokrętnie, według krzywych Beziera"
Krzywe Beziera to takie linie w programach graficznych, rysowane takie i tak pojebane, pokręcone właśnie, że ich do tej pory nie rozumiem. I takim właśnie wydawało mi się, w tym momencie, uczucie do Renaty.

Nie rozumiem, że co Kraków :)
Myślę, że nie znajdę Ciebie poza nlogiem.

A teraz ? W sumie dni się nie różnią, może dzisiaj tylko czuję upływ czasu, bo zaraz minie rok jak mieszkam tu. Tu gdzie pokój wynajmuję. To chyba trochę chore, ale jak tylko rano oczy otwieram, to pierwszą myślą jest iść po piwo. No bo przecież wieczorem dnia poprzedniego, jak mam, to wypijam wszystko. No i idę do sklepu, kupuję. Piję przed 12 już czwarte. Na 18 do pracy, ale najchętniej to nawaliłbym się w trzy dupy. Prawie jak co dzień. Nie pamiętać, nie czuć, nie bać się, nie przeżywać, nie musieć, nie chcieć. Takie globalne NIE!

Zostać warzywem.

Pozdrawiam. Wszystkich.
21:41 / 26.04.2014
link
komentarz (3)
Jak bardzo to polubiłem ? Ciekawe czy skojarzy. Cytacik:
"Na przyszłość;
Jeżeli masz coś do mnie to napisz to na kartce,
włóż do koperty i WSADŹ SOBIE W DUPĘ!"

Właśnie coś chciałem do CB napisać ale spoko, napiszę na kartce, wsadzę w kopertę a później sobie w dupę. Dobre teksty :)
01:50 / 25.04.2014
link
komentarz (1)
Dlaczego, kiedy jestem nawalony w trzy dupy, lubię pisać. Dlatego że jestem szczery. Walę prosto z mostu. I nie tyle o tym co mnie boli, kogo nienawidzę (kurew poprawiam literówki kiedy cały sens mojego wpisu spierdala.) Tu wyrzucam całego siebie, tu się kocham, słowami tymi buduję swoją rzeczywistość. Istnieję bardziej w wersji elektroniczno internetowej niż niż coś tam. Suicidal Tendendencies na uszach i wyjebane. Jestem jak postać z Ghost In The Shel. Pijany jestem, biję na mohera. Biegnę dokądś ? Sory. do nikąd. Rozczarowanie ? Jebać. Kurew zamknę zwieracze.
00:03 / 25.04.2014
link
komentarz (0)
Taki kurde wpisik odnośnie mojego patriotyzmu.

Na wschodzie dzieje się ciężko i jak sobie pomyślę, że to może nas bezpośrednio dotknąć i że będę musiał iść do jakiegoś (kurwa) wojska i dadzą mi broń i będę musiał stać na straży naszych granic, albo zabijać w imię czegoś czego za chuj nie rozumiem, to ja mam na to swój taki prywatny sposób. Najprostszy.

Wypierdolę sobie w łeb.

Nigdy nie byłem patriotą, nie kocham Polski, ja się tu po prostu tylko urodziłem. A jak spojrzę na to ile mi zabiera ZUS, jak marnują się moje podatki na chociażby straż miejską, na kurew służbę zdrowia, to mi normalnie opada szczena. Mam swoje lata i "mój" kraj ma mi do zaoferowania pracę za 5 zeta na h. Nie jestem nikim, potrafię co nieco, ale rynek pracy jest bezwzględny. Twardy jest. A jak do tego dołożę te swoje przećpane lata to robi się z tego zero. Zero możliwości. Ja nie narzekam, po części sam zadbałem swoimi błędami, że mam tak jak mam. Ale jeśli miałbym iść i walczyć o .... to ni chuja.

Wypierdolę sobie w łeb.

I podsumuję to krótkim cytatem z tekstów piosenek Marii Peszek:
"Sorry Polsko, sorry Polsko, sorry Polsko, wybacz mi.
Sorry Polsko, sorry Polsko, nie chcij więcej mojej krwi."

A dzień ? Piękny. Cieplutko, zasypiam przy otwartym oknie, kocham wiosnę i lato. Chociaż tyle dobrego w tym świecie.

Za czas poświęcony na czytanie mnie, dziękuję. ;)
01:03 / 23.04.2014
link
komentarz (0)
Nie ma lekko.
Pierwszy dzień kiedy siedzę o 0:52 przy otwartym oknie i słyszę jak ptaki śpiewają, latem śpiewają, a te puste skorupy samochodów milczą nie wyrywane tymi swoimi mechanicznymi koniami, tą mocą ukrytą pod maską nie lansują się i milczą. Patrzę w niebo a tam same gwiazdy, czyste niebo. Jutro będzie piękny dzień. Ten sam ptaku piszczy do mnie, woła mnie Jacek, kurwa patrz. Jakie to wszystko jest piękne. Nie umiem czytać z ptasich warg, ale te literówki, które poprawiam mówią mi idź spać. Jak mogę no kurwa jak, mogę skoro to jest takie inne. Bawi mnie ten mój odjazd, wole to niż ... Nic, więcej. Dwuznacznie.
23:58 / 22.04.2014
link
komentarz (0)
Ostatnio nie za bardzo wychodzi mi pisanie, o sobie, o innych ani nawet pseudo prozy czy coś tam. Ale dzisiaj spróbuję, bo już nie wiem co mogę zrobić, żeby poczuć się lepiej.

Krótko o przeszłości. Jak byłem małolat i miałem ze 12 lat to przed snem kleciłem jakieś wierszyki. To dawało mi spokój, zasypiałem spełniony, zadowolony i spokojny. Dzisiaj nie dość, że ciężko mi wykrzesać z siebie jakiekolwiek sensowne myśli to jak już nawet, to nie mam takiego efektu jak kiedyś. Zestarzałem się. No ciężko się dziwić, minęły 32 lata. Zawsze chciałem żyć w przyszłości, takiej futurystycznej, cyberpunkowej. Zawsze chciałem mieć implanty (chociażby głupiego radia, które mógłbym włączać kiedy chcę, zasilanego działaniem mięśni, wszystko wewnątrz, żadnych kabli nic) o wstawkach typu internet i wyświetlanie wprost na siatkówce oka, itd, itp, nie wspomnę. Mnie od pewnego czasu jest dwóch: jeden to Ja, ten co działa, robi, pije, pali. A ten drugi to zawsze obserwator, obiektywny, analizujący, oceniający, dołujący. Jest ze mną wszędzie na każdym kroku patrzy co robię i czeka, na moje gorsze chwile kiedy potrafi mi wytknąć błędy z którymi ja nie umiem polemizować. Wtedy siedzę kiwam głową i załamany wypłakuję się sam sobie w rękaw. Skurwysyn. Potrafi mnie dojechać.

Ktoś mi ostatnio pisał, że to może depresja. Hmmm ... Może. Nie neguję, ale brałem ze dwa lata temu jakieś leki i uj mi to dawało. Było. Teraz zaczynam mieć problemy ze swoimi znajomymi, którzy też nie mają lekko, coraz trudniej się z nimi porozumieć, izoluję się, unikam, chociaż to są ludzie których znam od 27 lat. Gryzą mnie, wściekają się, a ja nie wiem o co im chodzi. Nawet teraz w te święta spotkałem przychylność ze strony mojej kierowniczki. A dzisiaj myślałem, że chce mnie zjeść. Gubię się nie wiem, czy to są tylko moje wyobrażenia, emocje jakieś, czy faktycznie coś ktoś do mnie ma. Nie wiem. Staram się o tym nie myśleć ale jak mi siada na łeb to nie mogę się opędzić.

No niestety z chajsem też jest ciężko, no bo jak się nie ma stałej pracy tylko dorywczo się robi jak robota jest, to tak jest. (Hihi.) Ale jak już wpadnie kilka zeta (kilka 20) to co mój mistrz robi ? Kupuje piwo, chociaż wie że za dwa dni nie będzie miał co jeść. Oho (włączył się ten drugi).

Odłączyłem moje sumienie i powiem, że nie żałuję, że mam przed sobą jeszcze ze trzy piwa, jakiś zjebany komp z lat 2000, laptopa w lombardzie i niewiadomą przyszłość. Czasem w takim stanie jest mi dobrze, zaczynam mieć wyjechane.

Dygresja będzie teraz.
Sorry zmieniłem zdanie, dygresji nie będzie.


02:22 / 18.04.2014
link
komentarz (0)
Eeeee ...
Próbuję się uspokoić, kiedy po wypiciu pięciu kolejnych (dzisiaj to już 11) łapię fazę na parę kolejnych. Boję się siebie, swoich decyzji, tego że zaraz mogę wyjść z "domu" i włóczyć się po nocy razem z niepewnością jutra ... i właśnie teraz znikła wena , nie wiem o co mi chodziło. Postaram się iść spać. Ale nie wiem ...
01:22 / 17.04.2014
link
komentarz (0)
Przeczytałem dzisiaj o 24:30 czyli 0:30 wpis i_could_have_lied. Ehhhh.
Chwilowo sie nie produkuję bo Satriani mi robi dobrze ;)



19:30 / 13.04.2014
link
komentarz (0)
40 zeta pęka, tak szybko jakby mi ktoś je z kieszeni wyjął. Laptop w lombardzie za 4 stówy, boję się, że jak polecę, popłynę za ostro to nawet nie będę w stanie przedłużyć. Dziwią się mi, ja się nie dziwię. Poddałem się, zrezygnowałem, uległem. Głowa mnie zaczyna boleć, zaraz chyba spać pójdę. CDN.
18:45 / 13.04.2014
link
komentarz (3)
Mając te 44 lata na karku ciężko mi się żyje. Nie dość, że prawie połowę swojego życia przećpałem, to teraz kiedy od pięciu lat trzeźwy jestem od narkotyków to jestem alkoholikiem. Zamiennik taki. Czasami czuję, wiem, że wariuję, boję się wsiąść do tramwaju, do autobusu się boję. Irracjonalny lęk, obawa uj wie przed czym. Piję od dwóch miesięcy, może miałem ze trzy dni bez niczego, żadnego alko. Piję na smutek, na nagrodę piję, nawet lepiej mi się śpi po spożyciu. Jestem wykończony psycho-fizycznie. Lubię się upijać do nieprzytomnośći wtedy nie wiem co się dzieje i w sumie gówno mnie to obchodzi. Moralniak następnego dnia powoduje wisielcze myśli, namawia abym się zabił. Zagryzam zęby, trzaskają te resztki, walczę, próbuję wypłynąć, oddech złapać na powierzchni. Kiepsko mi to wychodzi. Kiedy zapodam niezbyt odpowiednią muzę to potrafię płakać z bezsilności prawie godzinę. CDN.
22:53 / 01.04.2014
link
komentarz (0)
"a ja ciebie nie!"

Niestety nie zawsze spotykam się ze zrozumieniem. Zawsze chciałem kochać Ciebie ale nigdy mi nie wyszło.
14:11 / 21.03.2014
link
komentarz (1)
Zanim zacząłem pisać tu cokolwiek (dzisiaj) to zadałem sobie pytanie, odpowiedź nawet sobie dałem, że czego będę słuchał. TOOL 10000 DAYS. Jak zwykle znikło mi 10000 słów, które po drodze do \"domu\" atakowały mnie i wydawały się sensowne.
Anioł wybawił mnie z poczucia totalnego bezsensu, z dna mnie wyjął i mówi: Jacek, pracujemy jutro i w niedzielę. Tego anioła chciałbym przytulić, na kolana paść i stopy lizać, pić wodę po wypłukaniu jego stóp. Co najmniej Chrystus. Bluźnię bo nie wierzę, nie lubię narzuconej wiary. Była piękna, bez makijażu, zmęczona delikatnie dzisiejszym powstaniem o poranku. Czy kobiety muszą zawsze się silić na bycie piękniejszymi niż są w rzeczywistości ?

Produkuję dużo słów, które nie za bardzo znaczą cokolwiek.

CDN.

CDN właśnie teraz.
Aniołom obiecałem, że napiszę o nich. Napisałem też, że to nie będzie proste. Koncepcji nie mam, kurde. Może to się pojawi samo, tak by było najlepiej, najprawdziwiej.

Mało jadłem przez ostatnie dwa dni, brak kasy odbija się na mojej psychice i pozostawia długotrwałe ślady, ba, wieczne. Nie wiem co mam ze sobą zrobić. Resztkami umysłu usiłuję wracać w teraźniejszość. Pierdolę głupoty i znikam twórczo. Usiłuję opisać to jak się czuję, ale nie znajduję słów. Powyższe to żenada jakiś niski lot jaskółki. Wróbel je resztki bułki.

Nie, kurwa nie.
21:09 / 18.03.2014
link
komentarz (0)
Sprzeniewierzam się, zdradzam, mojego ukochanego nloga na rzecz facebooka. Kurwa jestem wyklęty, przeklęty, wygnany i zakazany. Jak to pięknie ukryję. Przeraża mnie moja osobowość, fałszywość i zdrada. Moje ideały pękają razem z moim sumieniem, ze starością idą wspólnie w zapomnienie. I temu Panu w dniu dzisiejszym dziękujemy.
00:10 / 15.03.2014
link
komentarz (0)
Dwa dni bez komputera, dostępu telefonicznego, powodują we mnie powrót, moich najgłębszych myśli, doprowadzają do "normalności". Powracam z jednio-dwudniowego wypadu na Śląsk, raczej do Ogrodzieńca. Czekam trzy godziny na pociąg, poznając tutejszą florę i faunę w Zawierciu. Ten wpis ma tyle sensu ile może mieć blondynka pytająca czy ta winda jedzie w prawo. Wkurwia mnie to, że 20 min temu układałem słowa, nie pod publikę tylko pod sens swojego życia, a teraz nic nie pamiętam. Coś jak " Łapię chwile ulotne". Wróciłem, jestem wkurwiony, zadłużony u szefowej na 100 zeta i za chuj nie wiem jak dalej mam ciągnąć to swoje popaprane życie (silę się na kulturę bez wulgaryzmów). Serio wkurwia mnie to, że ten wpis miał wyglądać zupełnie inaczej. (Nie lansuj się, kurwa). Milcz !.
21:39 / 08.03.2014
link
komentarz (0)
Mogę pierdolić, różne smuty na różnych forach. 95 % z nich nikt nie zrozumie. Mogę się alienować grając w te wszystkie przeglądarkowe gry, osiągając kolejne levele. Mogę komentować wpisy innych, chociaż czasami nie wiem co się dzieje, bo jestem tak pijany. Mogę.

Mogę też, zanurzać się w swojej nostalgii, w swoim świecie , mogę się zanurzać w melancholii, i nikt mi tego nie zabroni. Mogę. I robię to. Lubię.

I żegnam płytkimi słowami.

Płytka: Far Beyond Driven - Pantera.
15:08 / 26.01.2014
link
komentarz (0)
Było tak:
Miałem wszystko. Zaplecze socjalne, miłość, opiekę, kobietę, która mnie kochała, mamę która jeszcze żyła, miałem gdzie mieszkać, kochać się, spędzać noce przytulając się do ukochanej dziewczyny. Pić z nią wódkę podczas seksu, wspólnie gotować obiady i całować się na do widzenia wychodząc do pracy. Byłem w raju.
Teraz mam czyściec. Siedzę, piszę, rozpamiętuję. Nadzieję mam, że im więcej będę o tej swojej przeszłości mówił, pisał, tym mniej będzie boleć. Tak myślę.
Było dobrze ale ja wolałem narkotyki, speeda, heroinę wolałem niż rzeczywistość. Nie doceniałem Ciebie , będąc tylko głupim skurwysynem, jebanym egoistą, heroinistą. Minęło parę lat. To wszystko piszę z dzisiejszej perspektywy, z zadupia świata, ze studni mojego ja. Staram się być, kimś ale mi to niezbyt wychodzi. Browary wypływają moimi oczami.

Załamanie nerwowe - Maria P.
20:33 / 24.01.2014
link
komentarz (0)
Tak. Kurwa. Taki stan. Kogo witamy na dzisiejszym nlogu. Weterani po 12 lat. Kogo ? Kim oni są ? Coś mi zabiorą. Jebać moje paranoje i mój stanbardzo nietrze żwy. Tyle czasu mibeło. Kurwa tyle. Jesateśmy at


Dodam ten wpis tylko dlatego, że mnie bardzo przeraża. Jebać. Kochać. Tyle.

Spoko stary niebawem zaliczysz swoje 44 urodzinki. CHUJ.
21:50 / 19.10.2013
link
komentarz (0)
Zrzut.

przytulam się do braku poduszki
w nie istniejące prześcieradło
wycieram swoje nogi upieprzone
zmęczeniem tych dni którymi ty
karmisz swoje dzieci
nie mów mi kim mogę być bo
mogę być kimkolwiek albo nikim
buduję swoje własne światy o których
nawet nie masz pojęcia i jest mi z tym
dobrze
żegnam czule czyli w ogóle



pod swoimi pazurami znajduję cały dzisiejszy dzień, brud z podłogi, syf z rur, które odprowadzają albo doprowadzają chuj wie co i dokąd. siedzę jak zwykle na barbakanie i myślę, że nikt (?)


siedzę sobie na bankowym, mija mnie 5 pierdyliardów ludzi, przechodniów, mnie mija i kiwam sobie głową słucham clawfinger sprzed 17 lat i kurwa co? świat krzyczy na mnie, krzyczy do mnie tymi swoimi tramwajami, autobusami swoimi wrzeszczy wypierdalaj, a ja nadal widzę te mijające mnie nogi bez twarzy najedzony i zrobiony i sram na to wszystko. ochotę mam taką wstać i zacząć wrzeszczeć. tysiące nóg miliardy. boję się wrócić do trzeźwości, boję się, po prostu. jakbym usiadł na środku to by mnie zdeptali faszyści jebani. po deklu mi wali i na konkrecie zagubieniem, izolacją i odosobnieniem. pierdolę i na przekór im albo bardziej sobie siedzę tu i się staram.
18:51 / 08.09.2013
link
komentarz (0)
Nie lubię tytułów ale ciśnie mi się na usta tylko jedno: SAMOTNOŚĆ.

Jest w słuchawkach wciśniętych w uszy, w dziesięciu groszach na telefonicznym koncie. Zaczyna się tam gdzie nie oddzwania puszczony sygnał, komplikuje się nie umiejąc złożyć zadowalających słów i chwyta bezsens za spódnicę. Mamusiu, mamusiu ! Ja chcę ! Chcę ! CHCĘĘĘĘ ! Histeryczna implozja kipi szklanymi oczami, oszustwem słodkich łez. Bluźni wiarom, zawstydza terapeutyczne wywody, dużo śpi i nie pamięta. Buty wyciąga ze śmietnika, strzelając w panice oczami na prawo i lewo. Chowa się poza zasięgiem kamer w zaułkach w których nie bywa nikt. Przycupując na chwilę przed kolejnym zrywem w rzeczywistość w einsteinowskie teorie czasu i przestrzeni, w równoległe światy. Kiedy budzi się rano delikatnie przybita wczorajszym piwem, liczy skarpetki i zakłada koszulkę z kościstym fakiem z małą dziurką. Bywa, że bywa z kimś na tyle krótko aby traktować ten fakt jako nie były. Rzyga na koniec krótkim spazmem jadąc po pieniądze. Wtedy się czuje, NIE CZUJ SIĘ, jak jednodniowy milioner i wie o jutrzejszym dniu zbyt wiele, żeby się nie przejmować. NIE PRZEJMUJ SIĘ. NIE !
14:49 / 10.04.2013
link
komentarz (0)
Warszawa.
Zgubiłem dowód.
Dramatycznie szukam miejsca do pomieszkania.
Jeszcze dramatyczniej szukam pracy (co łatwe nie będzie bo dowód dopiero za 2 tygodnie do odbioru).
Jest tragicznie.
Jeszcze kredyty ciążą i komornik.
Ehh.
Nie poddaję się, próbuję wydostać się na powierzchnię.
.
22:02 / 11.03.2013
link
komentarz (0)
Ciezki tydzien, duzo niewiadomych. Próbuję. Cały czas.
18:50 / 15.01.2013
link
komentarz (1)
Branitz

Cały czas uciekam. Przed listem z UP, przed przeszłością, przed planami na przyszłość, przed sobą. Lęk ? Mhm. Zwątpienie ? Mhm. Codzienna beznadziejność. Autorytet wpada w tygodniowy ciąg i przestaje być autorytetem do końca. Niezrozumienie dla reakcji M. i D. drażni mnie, wolałbym tego nie słyszeć, kolejna ucieczka. Tęsknota gdy kocham, smutek po porażce przy próbie, której nawet nie podejmuję ... O co ? Kurwa ? Śmiech w słuchawce z radosnego zmienia się na drwiący, prześmiewczy. Nie w realu - u mnie w głowie.

Informacje które cieszą przychodzą same, jakby wiedziały o moich planach i same się realizowały. Co z tego, że są jak są tak krótkie jak westchnienie. A za nimi przychodzą te złe. Atakują z przeszłości już dorosłe i mocniejsze, zadomawiają się w mojej głowie, gnębią natrętnie i piją nałogowo. Dymają moje emocje, rechoczą i kpią. Szepczą szyderczo w bezsenne noce - Ale z ciebie cipa. - poniżają mnie. Moje ego tylko kiwa głową potakując - Biedny Jacuś, ojj tak. - Czasem te moje ego buntuje się i rzuca ostro angielskim wulgaryzmem do wszystkich i do nikogo: FUCK OFF !

Często staram się być perfekcyjny, może nawet do przesady a z drugiej strony nie lubię być chwalony (może tak rzadko byłem, że nie potrafię się tym cieszyć?). Bagatelizuję jak zwykle.

Małe sukcesy są nic nie warte. Potrzebuję solidnych kopów. Potrzebowałem od narkotyków, od alkoholu, od życia potężnych dawek adrenaliny, zadowolenia, przygnębienia, żalu, smutku, żeby coś czuć. Cokolwiek.

Krzyczę do Was.

Kiedy on leży mi na podłodze i nie daje się podnieść, zastanawiam się o co tu kurwa chodzi. Jakiś totalnie zjebany eksperyment, czy uj wie co? Krzyczę do Was, kiedy padają autorytety, kiedy nie wiem co się dzieje. Jesteś zajebany. Bredzisz coś jak usiłuję Cię obudzić. Ty mój, kurwa, autorytecie. Pręż się dalej swoim opanowaniem nałogu, swoim kontrolowanym piciem. Jesteś BOSKI. Co najmniej BOSKI. Pokozaczyłeś 0,5 l na dwóch i gnijesz w moich oczach, gubisz mnie i oczywiście już masz gotowe wytłumaczenie na to wszystko. Marudzisz mi 2 godziny powtarzasz po 3 razy te same fakty. Chrapiesz leżąc na podłodze. To wszystko co się dzieje to może tobie nic nie robi, ja za to mam takie zamieszanie w głowie, że sobie nie jesteś w stanie wyobraźić. Kurwa, zeszczałeś mi się na wyrko. Niech to szlag trafi. Wymiękam, nie mam siły.

Krzyk.
Tytuł jak obraz Munka bodajże. Nieważne.
Czy ja pije ? Pani kierowniczko ja piję cały czas. Parafrazując teksty z Misia uśmiecham się obłudnie. Kręci mi się w głowie nie dlatego, że wypiłem trzy piwa. W sumie to nie wiem czemu. Bagatelizować się staram ale to upierdliwa przypadłość. Wykańczam się i fizycznie i psychicznie, po równo. Kompulsyjne, napadowe picie. Walę pod ośrodek a nóż się przyda. Pstryk. Ostatni czwarty browar. Ostatni nie dlatego, że mam dosyć. Ostatni bo chwilowo nie mam więcej. Już układam plan na jutrzejszy (dzisiejszy) poranek, gdzie kupię, gdzie wypiję zanim dotrę do pracy. W tle mąci Placebo. Nie piję wódki. Nie lubię, a może staram się przed samym sobą grać tego lepszego alkoholika co to wódki nie pije ? Nie wiem. Raczej chyba nie lubię. Wali mi po deklu. Czuje czasem, że wariuję, że tracę kontakt z rzeczywistością, w autobusie, w pracy, wśród znajomych. Wszystko jest jakby obok. Jakby działo się bez mojego udziału, jakbym patrzył na to z boku, z dystansu. Czekam na termin. Z jednej strony jest mi to na rękę, bo jeszcze popiję conieco (połowa listopada to jeszcze 1,5 m-ca picia !) ale chciałbym już tam być. Nie wierzę, że to coś zmieni ale trzeba próbować. I to jak najszybciej. Podpieram głowę dłońmi, za oknem zaczęło padać. Kurwa. Dobranoc.

Trochę bzdurzę powyżej. Parę dni temu zabrało mnie na tydzień i piłem wódkę. Też mi coś. Posprzątałem już po tym tygodniu ostatkiem sił. Sił innych ludzi nie swoich.



15.10.2012
Podczas powrotu z pracy tak dużo analizowałem, tyle tego było, że wszystkiego nie spamiętałem chyba. A jeszcze to opisać ... ? Spróbuję.

10.10.2012
0.63 na alkomacie. Wyjebali mnie z pracy. Muszę szybko stworzyć jakąś nową wersję swojego życia. Beta oczywiście.

W mroku czerwień jest światłem.
Introwertyczna ciemność
Ciemni introwertyka.


13:21 / 24.11.2012
link
komentarz (0)
Wypad robię do Branic. Alkohol. Terapia. Teges. Kurwa. Pa
23:44 / 22.11.2012
link
komentarz (0)
Pchła budzi mnie w środku nocy i szepcze... patrz tu wszystko jest możliwe. Przyznam jej rację. Te koty spod łóżka z którymi nie poradził sobie wczoraj odkurzacz, wypełzają, łaszą się, albo wystraszone szukają drogi ucieczki. Miałczą uciekając przez asfaltową drogę, prawie ginąc pod kołami samochodów.Za oknem fruwa sobie, jak gdyby nigdy nic superman na dywanie pożyczonym od
dżina z lampy Alladyna. Patrzy drwiąco na moje zdziwienie. A co, myślałeś że z tym moim lataniem to tak naprawdę ? Śmieje się cicho. Naiwnie myślałem, że tak. Chyba czas dorosnąć i przestać wierzyć w bajki z TV, czas odesłać Alicję na drugą stronę lustra, bo błąka się skwaszona po korytarzach z sinymi ustami i szczerze mówiąc wadzi tylko, staje się meblem wynoszonym na śmietnik, zbędnym gabarytem. Van Gogh odwiedził nas ostatnio i poprzewracał swoje słoneczniki. Pierdolę mówi, obetnę sobie drugie ucho. I leżą tak do góry kołami jak ja po dobrym przepiciu. Jego słoneczniki, jego sprawa.
Słyszałem, że na strychu straszy. Mówili że w piwnicy dusi. Sprawdzałem. Owszem straszy na górze kurzem i ogólnym wiekowym nieładem a w piwnicy dusi odór stęchlizny i rozkładu. Powieszę się i tu i tam. Będą mieli o czym mówić, co przeżywać. Jakiś konkret. Jak każda bajka i ta nie może obejść się bez krasnoludków. Ci Nasi mają wyjebane. Kołują co wieczór na dwie flaszki wódki, piją je w czterech. Sikają po kątach i śpią pod peleryną niewidką zajebaną Harremu Potterowi, drzwi wyrywają z zawiasami. A potem jest na mnie albo na zwierzęta, bo każdy pijak to złodziej jak stare porzekadło rzecze. I łobuz. I obszczymur jeszcze.
Moi wierni aluminiowi towarzysze muszą już iść, wrócić na swoje miejsce na skupie surowców wtórnych, zatem i ja, straciwszy swych słuchaczy też muszę się pożegnać z tą bajką.


A teraz poważnie.

Pozostało 1,5 h do 4:00. Zdarzają się dziwne spotkania w środku nocy z tubylcami tego przybytku. Dziewczyna, której drzwi otwieram kiedy siedzi na kiblu pociągając nosem z komórką w ręku. Albo koleś sprzątający kibel ( o 2 w nocy !!) i mamroczący do siebie. WTF. Mam swoje przemyślenia w tym temacie, ale to są moje przemyślenia. Nic Wam do tego.Znowu kaszlę od nadmiaru wypalonych papierosów bo traf chciał, że wczoraj było mnie stać na paczkę. Wkurwia mnie dziecinność ludzi w pracy. Większość to po prostu kumple, prości na tyle że nie kumają drobnej sprawy żeby mi pomóc sprostać (ohhhh jakże wielce odpowiedzialnemu stanowisku brygadzisty na dodatek w zastępstwie) zadaniom w tyrce. Jakaś w tym racja jest, że unikam odpowiedzialności. Tam gdzie mogę. Problemu natomiast nie mam zebrać baty jak coś nie wyjdzie.

Dopada mnie faza dolna, wszystko zaczyna się psuć, tracić sens. Powstrzymam się od skasowania powyższych słów, chociaż nie wierzę że są jakieś specjalne. Nie wiem komu. Chyba sobie.
21:46 / 14.08.2012
link
komentarz (0)
Umarł Gasiuk.
Rocznik 1969. Prawie mój.
Jeszcze żyję.

Wóda, bezsens, laptek za półtorej wypłaty.
Cel postawiony na trzy miechy zrealizowany w 1,5.
Kozak jestem. Przewrotnie.
Tablet innym razem.
%
22:05 / 14.06.2012
link
komentarz (0)
Mam jakieś wrażenie,że moje życie jest bardzo pokręcone.
22:50 / 24.05.2012
link
komentarz (0)
Pożegnałem Cię czule
Piwnym oddechem

Już po Tobie. Barycz jest.
Miesiąc mija, ptaszki, żabki, gwiazdki a słyszałem że też sarenki.
Nie palę. Tzn palę elektro szluga. Cool.
Nie piję alkoholu. Cool.
Mieszkam z fajnymi ludzmi. Cool.
Dużo pracy. W domu ODPOCZYWAM wreszcie. Cool.
Ale i tak jakoś pusto.

Pa.
06:19 / 07.04.2012
link
komentarz (0)
Nie ćpam.
Jest źle.
W głowie.
18:20 / 09.02.2012
link
komentarz (1)
Mhm.
Myślę. Że długo nic nie pisałem, zanikam, marnieję. Starzeję się. Zmieniam się co dnia. Inny jestem.

Ośrodek skończyłem 15 m-cy temu. Jak jest? Trzeźwo, nie licząc piw wypitych w tym czasie.

Im dłużej Ciebie nie ma tym bardziej mi Ciebie brakuje. Tęsknię za czymś co już nie wróci, bliski płaczu.

Po latach doceniam to, co miałem.
I jakby to znaczenie jakieś miało, parę dni temu skończyłem 42 lata.

Wystarczy. Spierdalam. I ch mi w d.
07:09 / 11.06.2011
link
komentarz (0)
Zrzut z telefonu.

Łańcuchy z hakami w ciele skierowane w różne strony. Strzałki i muzyka. Flash.

Suicidal. Do góry nogami. Alfabet morse\'a w ekran odwrotnie z tłumaczeniem. SOS. Czerwień. Stare.

Poznaję starość. Oswajam się. Cykl zdjęć i tekstów. Różne miejsca.

Rzucę mięchem. Będę trendy, bo teraz w modzie jest bycie wulgarnym.

Kim jestem, żeby odmawiać i krytykować czyjś sposób wyznawania wiary? Kraków, autobus 123, 5:10.

Widziałem ostatnio jaskółkę, co psa w budzie trzymała. Pies zdechł, jaskółka odleciała. Tylko buda została.

Rano was nie nienawidzę, bo was nie widzę. Jazda autobusem o mdłości przyprawia. Zabawa, przednia zabawa. Fuck you all. I'am cool...

W tych mieszkaniach czas rządzi się innymi prawami. Teraz stoi w miejscu. Od 30-stu lat. Kiszka. Przeprowadzka.

Widzę emocje w ludzkich spojrzeniach, zazdrość o czerwoną sukienkę i o figurę w słodkich słówkach. Warszawka 01.06.2011.

PAN JÓZEF UPADA PO RAZ TRZECI.
13:03 / 17.04.2011
link
komentarz (0)
Aha...
Słucham chętnie takich tworów jak :

Clawfinger z lat 90-tych, Deftones z tych okolic, Pantery FBD, TGSTK, ale jak słyszę New York i i need the doctor nawet nie wiem w czyim kawałku to moje horyzonty osiągają szczyt.
Tyle.
10:21 / 17.04.2011
link
komentarz (0)
Kliknąłem pajacyka. Mój 1 grosz w posiłki (?)
Piwa dwa, mocne bardzo i tak samo wskazane.
Poblokowane prywatne nlogi.
Kalenchoe.
Nic nie ma znaczenia.
Lista zadań na dziś sporządzona, wykonam.

Jeżdżę do pracy autobusem. Nucę swoją poranną mantrę w oczekiwaniu na jego przyjazd: "dam radę, kurwa, dam radę, będzie dobrze ". Wstaję rano i boli, fizycznie boli układ kostny, do tego stopnia, że nawet nie wiem czy boli brzuch, wrzody na dwunastnicy, wątroba, czy boli mój odizolowany mózg. Robię swoje będąc jednocześnie obserwatorem, patrząc na rzeczy, które dzieją się obok mnie. OBOK. Wszystko obok. I gubię się i nie jestem wielowątkowy i , i , i , i , i kurwa i.
Polutuję rozjebaną MP3-kę, muzyka.
Dziękuję. Dobranoc. Dobry wieczór. Dzień dobry. Cokolwiek.
22:33 / 27.03.2011
link
komentarz (0)
Film The Reader ścisnął mocno moje gruczoły łzowe. Kolejny początek tygodnia Nad Drwiną. To drwina życia recyclingu.
10:44 / 26.01.2011
link
komentarz (0)
Za cztery dni mam urodziny. Czterdzieste pierwsze.
Hajs. Pierdolnę tym wszystkim. To chęć.
19:30 / 17.01.2011
link
komentarz (0)
Czego ten świat ode mnie chce?
12:58 / 03.01.2011
link
komentarz (1)
To co proponuje nam w większości co najmniej 20 kanałów telewizji kablowej to totalne gówno. Ciężko mną pozamiatać, pozostawić wrażenie. Tak więc:

MARTYRS - francuski
CANDY - z Heath'em Ledger'em

Znacie podobne? Lepsze? Dajcie w komentarz.

Jebać.
12:17 / 21.11.2010
link
komentarz (0)
Minęło trochę czasu. Nieruchome źrenice zapadniętych oczu nadal atakują z częstotliwością raz na trzy dni. Parę piw w ostatnim okresie. Rząska i tyra na budowie. Znika mi z komórki notatek treść ...

do pracy jeżdże z Qentinem Tarantino
on pije alpage a ja tańsze wino
kozacy o kulach i bez jednej nogi
bażanty z carrefoura poziom podłogi
nie rymuj wszystkiego to nie o to chodzi
by trzymać tam ryj a nie obie(?)...

muzyki
13:19 / 26.09.2010
link
komentarz (0)
Jutro do Warszawy.
Machine Head.
13:27 / 17.09.2010
link
komentarz (0)
W dniach to jest 525. Rok i 5 m-cy w skrócie. W dniu dzisiejszym kończy się mój monar. Nostalgia, upływ czasu. Nieokreślenie. Życie.
23:40 / 27.08.2010
link
komentarz (0)
Ściana domu na ul. Różanej obrośnięta roślinnością oraz pionowy rządek balkonów w okolicach pl. Inwalidów. Tamta część Krakowa jest zdecydowanie inna, przyjemniejsza. Kiedyś...
08:28 / 07.08.2010
link
komentarz (0)
Listy dwa, e-mailem słane:

Piaty dzien mija. Wszystko ustalone, pogrzeb we wtorek. Od dzisiaj przesypiam bezczynnosc, polykam ksiazki i z trudem wydobywam sie z zasysajacej mnie przeszlosci. Chcialem, naprawde chcialem i potrzebowalem tego aby uczestniczyc w pogrzebie staruszki w sposob bardziej osobisty, samemu dopilnowywujac spraw, zaliczajac formalnosci w kolejnych miejscach ale niestety procedury zusu i pazernosc zakladu pogrzebowego skutecznie odsunely mnie w cien. Wlasciwie to nie zrobilem nic. Wszystko obok, poza mna. Juz sie pogodzilem. Zanurzam sie czasem w starych dokumentach rodzinnych, zdjeciach osob o ktorych nic nie moge powiedziec, aktach zgonow, swiadectwach pracy, ocenach swiadectw szkolnych. Wchlaniam informacje unoszace sie razem z kurzem powlekajacym dawno nie ruszane karty historii. O ojcu z notatki milicyjnej 3,6 promila w momencie smierci, o uderzajacym podobienstwie pisma mojego i mojego ojca i o ksiazeczce dokumentujacej wszycie mu esperalu w 1968r. Znajduje zdjecia mojej mamy jakiej nie znalem, listy do Niej od zakochanego Andrzeja, zdjecie chyba jedyne, ojca jak mnie trzyma na rekach gdy mielem 5 m-cy... przemijanie.

Odebralem dowod z nowym miejscem zameldowania. Oplacilem czynsz. Zlozylem papiery o zostanie glownym najemca. Jakos idzie, a nawet nie jakos, idzie dobrze. Wszystko zmierza do jednego punktu w dobra strone, po mojej mysli.

Nie bede sie rozwlekal. Radze sobie, niecierpliwie wyczekuje Krakowa.

Terazniejszosc jest tam, dalszy ciag.

Wracam we wtorek wieczor.
------------------------------------------------------
(Tak Dorota, do wszystkich ...)



Nocne zmory, polludzie w polcialach wyganiaja mnie w srodku nocy na dworzec. W poszukiwaniu polaczen biegam z centrum na zachodni a PKP i PKS w zmowie poukrywaly poranne kursy krakowskie. Krzykliwi komentatorzy wypadaja slowotokiem z telewizora. Zle ustawiona antena zasiewa ekran niebieskim kolorem dajac mi namiastke telewizji N. W miedzyczasie Klejnocki czaruje mnie pseudoautobiografia o tym jak ominal go menelizm. Nie moge sie zmobilizowac, przelamac jakiejs wewnetrznej blokady, zeby zadzwonic do paru osob, znajomych mojej mamy z wiadomoscia o pogrzebie.

Lubie cmentarze, lubie ich spokoj sakralna cisze, powolnosc i odludnosc w robocze dni. Na brodnowskim dopuscili ruch samochodowy na glownych alejkach co zaburza spokoj zmarlym. Moj rowniez. Cmentarze mniejsze te bardziej enklawowe sa skondensowane, zageszczone jak slodkie mleko w tubce. Zageszczona nostalgia i zaduma. Lekko zaniedbane cierpliwoscia czasu. Spieprzyli, spieprzyli brodnowski.

Jedno w kaplicy bylo przyjemne. Chlod. Wystraszylem sie gdy przypadkiem, wkladajac Ci w rece troche zyciowych wspomnien, dotknelem Twojego lodowatego ciala. Poce sie gorycza, lzy gorycza rozbijaja sie o drewno trumny, kafelki podlogi i metal wozka. Mysle gorycza. Solidna sciana od kilku dni budowanej kolei rzeczy rozpada sie tak szybko w widoku zapadnietych oczu i wychudzonego ciala. Rozpadam sie razem z nia. Mowilem do Ciebie : Mamo?? Mowilem: Obudz sie ?? Nadzieja w formie pytajacej. Stracilem opanowanie w kazdej chwili wyczekujac uniesienia piersi w kolejnym oddechu. Delikatnie uchylone powieki i martwe nieruchome zrenice. Mamo ?

Niech to juz sie skonczy ....

Chodzilem po cmentarzu sluchajac God Hate Us All - Slayera, jako heretyk i bluznierca.

Jutro pogrzeb. Jutro wracam do Krakowa. Wreszcie. Jestem zmeczony.
----------------------------------------------------
I stary jeszcze jeden. Swiateczny.

z pustyni emocjonalnej
plastikowych piaskow
klepsydry przemijania
zyczenia przesylam

pozdrawiam plastikowo
J.
01:53 / 29.07.2010
link
komentarz (0)
31.07.2010 wieczór, umiera moja matka. Czarno-biała praca starszego laboranta ciemniowego, czarno-białe życie. Nie było mnie przy Niej. Jade wieczorem do Warszawy.
10:57 / 24.07.2010
link
komentarz (1)
Pani Dorota mnie denerwuje.
A bez ceregieli to wkurwia mnie granicznie prawie do rękoczynów.
Krępel boli. Jeżdżę samochodem przygotowując się do egzaminu na prawo jazdy. Pracuję na pół gwizdka na razie. Tendencje zwyżkowe. Nasz wspólny wynajem mieszkania zbliża się coraz większymi krokami. Cieszę się, wierzę w Ciebie, siebie, bo się da. Tak czuję.
Twój okres mnie nie lubi. Z wzajemnością ;).

Slayer.
18:32 / 28.06.2010
link
komentarz (0)
sajgon.
10:14 / 14.06.2010
link
komentarz (0)
Jestem.
Kim =|.

Sprzeciw. Woda brudna i śmierdząca. Kuba. Natka. Gorąc. Sklepy. Kwiatki. Urodziny. Ewa o 2:15. Ból kręgosłupa.
Zaprzeczenie materializmu a potrzeba posiadania.

Najnowszy deftones.
17:10 / 03.06.2010
link
komentarz (0)
że pogoda do dupy, że obiadu nie ma, że mięśnie bolą i że jeść mi się chce i że czytać nie będę, że zaburzenia, że choć do łóżka, że potrzebuję, że bądź i zniknij, że uczucia i że pustka, że sensu nie ma, że dziś nic na siłę i że makabreska, dewiacja wzrokowa i w końcu że w dupę chuj i że rozpierdol, rozerwanie niespójność ... i że bez końca.

umyłem futerko pogłaszcz mnie (nie?)
17:18 / 30.05.2010
link
komentarz (0)
warszawa - totalnie męcząca dni trzy
kicień - odpoczynek dni półtora
01:14 / 20.05.2010
link
komentarz (0)
Dzisiaj po powrocie do ośrodka pojąłem prawdopodobny całokształt tego jak musiałaś się czuć te kilkadziesiąt dni temu.
A nawet nie wiem czy nie więcej.
Nie czekał bym chwili dłużej gdyby nie pewne okoliczności łagodzące.
Nieodwracalnie mnie tu już nie ma.

Wieczory, noce, cały dzień, spędzone z Tobą.
Nie żałuję żadnej sekundy.
Chcę jeszcze, więcej, silniej tak bardzo jakoś normalnie naturalnie.
Wsparcie, akceptacja, wytrwałość wywracają mnie na zewnątrz.
Kocham Cię.
11:17 / 17.05.2010
link
komentarz (0)
nie mogę wyjść z łóżka
10:48 / 07.05.2010
link
komentarz (1)
10.05.2010
po słowie staję się
nikim

--------------------------------------------
niebawem pyknie 10 lat współpracy z nlogiem.
a i leninowej też.
ależ retrospekcja.

10 kurwa lat.
piardło.
21:10 / 03.05.2010
link
komentarz (0)
wytarto mną podłogę. trochę ...

zrzut
kochaj mnie proszę za równy parkiet w pokoju co leży
za kolor złoty mych rąk dwóch lewych
i za to że smarkam na chodnik spod stóp wyrywany roboli nietrzeźwych brygadą
widziałem przejazdem jak czekasz na tramwaj z torebki wyjmując chusteczkę i cały dramatyzm sytuacji gdy ptak ci nasrał na ramię lewe
kochaj gdy piję prosto z butelki dowcipne uwagi kolegów z roku w braku kultury
01:21 / 01.05.2010
link
komentarz (0)
Ekipa w pracy zapierdala dragi. Siedzi mi to we łbie. Ciii ...

chomikuj.pl/Junior73/Muzyka
01:12 / 30.04.2010
link
komentarz (0)
w pracy:
preferujesz dopalacze?
koleś wyciąga do mnie rękę w której trzyma fifkę z blantem.
normalność kurwa.
siedzi.

nie bądź ... taka.
09:50 / 26.04.2010
link
komentarz (0)
W przyszłą codzienność. Dzień pierwszy.

Popierdolone rozmowy telefoniczne H.
Ewa przy zielonym stoliku.
Nie ma monety.
W głowie dominuje Renata.
12:24 / 24.04.2010
link
komentarz (0)
Praca.
Ploter CNC.
I reszta.
Jest dobrze.
01:25 / 22.04.2010
link
komentarz (0)
czasami jest tak, że jest dobrze, przyjemnie, miło, radośnie, konstruktywnie. wszystko rusza z miejsca z takim poślizgiem aż czuć swąd spalonej gumy. no dzieje się po prostu wiele.

skąd przeczucie w takim razie że jest za dobrze?
skąd niepokój kiedy się coś zacznie pierdolić?

własnoręcznie zarobiona kasa, pierwsza (no druga) od co najmniej roku.
10:49 / 20.04.2010
link
komentarz (0)
khehem. fuck.
zdarza się, łatwo powiedzieć.

uj w szkolenia bo ich nie ma.
01:14 / 19.04.2010
link
komentarz (0)
żenada. fizyczność oddzielona od psychiki i emocjonalności.
dzień w którym pochowano prezydenta na wawelu.

a miał być taki piękny.

kocham cię. ciężko.
11:50 / 16.04.2010
link
komentarz (0)
Śmierć prezydenta obchodzi mnie.
Bokiem.

Wałbrzych.

Maniek drugi raz. Ścięcie z terapeutką. Delikatne z wycofaniem. Poddenerwowanie. Naty dzisiaj nie zobaczę z wkurzających powodów niezależnych.

Wracałem do Krakowa jak do siebie. I czułem to we mnie.
Tyle.
08:33 / 14.04.2010
link
komentarz (0)
Maniek.
10:37 / 13.04.2010
link
komentarz (0)
Praca na nocki powoli odchodzi w niepamięć. Zawiedzionym.
Nurzam się w smole.
I chleb jem w stodole.
21:07 / 12.04.2010
link
komentarz (2)
Stomatolog. Pierwszy raz od paru ładnych lat.
Pani zapytała co robimy (bo mam 8 do usunięcia a resztę do naprawy) to kozacko odrzekłem, że rwiemy. Spociłem się w 5 sekund jak zobaczyłem takie jakieś dłuto czy śrubokręt. Przesadzałem z tą paniką. Znieczulenie działało tak jak powinno, nie bolało prawie wcale, jedynie takie dziwne wrażenie chrzęstu w japie przy operacji. Było kurwa fajnie. Poszły dwa. Jeszcze tylko 6. Mrał.

Zadajesz pytania, które mi się odbijają przez resztę dnia. I kminie. A może nie powinienem?

Czas z Tobą to chwila. Zawsze za krótka.
01:39 / 12.04.2010
link
komentarz (0)
rrrrroooozzzpierdaaalllaaają mnie czasem te społeczności.
yhhh.
wzajemność
00:44 / 10.04.2010
link
komentarz (0)
Świat jest malutki. Wypatrzyłem Michała w trójcy nadchodzącej chitosem. Heh. Konkretnie jest, wreszcie konkretnie.
Cieszę się.
Wiem jak mam.
Teraz już wiem.

Będzie topsze.
18:32 / 03.04.2010
link
komentarz (0)
Fuck. R.

Niestabilność.
10:52 / 02.04.2010
link
komentarz (0)
zapiski wstecz parę
-------------------

pn. 07.12.2009
serce mi się otwiera i więcej nie na papier

śr. 09.12.2009
coraz gorzej mi ze społecznościami. lotnisko, wieża, krążenie

czw. 10.12.2009
10-ty. 8 miechów. niesłowność.

już pt. 11.12.2009
dwupłaszczyznowość pięciozłotowa
- to doładowanie jest ważne 10 dni
- myślę, że będzie ważne dłużej ... dużo dłużej ... drobiazg.

piątek 11.12.2009
z kiedyś: wszystkojedność. nietykalność. nieobecność. piątkowa planówka z zebraniem kadry.

mam ci za złe że mnie lubisz
gdy wieszam się na twojej szyji
i wgryzam w tętnice okresów menstruacyjnych
prywatna przestrzeń uwiera kanciasto
kobiecością spomiędzy twoich ud

odrealnienie. tak bardzo cię chcę dotknąć, fizycznie poczuć, objąć. pojmowanie wykraczające poza moje normy zdystansowanych stosunków międzyludzkich. zaniechanie.

sobota 12.12.2009
ewa. renata. koniec świata. ta. dtx dziś i jutro.

niedziela 13.12.2009
niedzielny brak ciebie. świadomy wymuszony wybór. po części. granice wartości i pojmowanie zła-dobra. konteksty po korekcie. nie wydajesz mi się.
terapeutyczny konfesjonał
spowiedź warstwy
pokuta powłoki
żenuje niespójnością

poniedziałek 14.12.2009
zdenerwowanie, akceptacja, współczucie, wdzięczność, ciepło, podniecenie.
śnieg pada na mnie. zimno. ta.

wtorek 15.12.2009
prztyczki w nos, cegiełki do ściany. zaprawa, ćwiczenie. z uśmiechem. kokokokokieta.

czwartek 17.12.2009
spokój przez cały dzień. tylko spokój. więcej nic.

poniedziałek 21.12.2009
wywijam się z posiedzenia. wróciliśmy z kurczakiem z częstochowy, gdzie dwie linie tramwajowe nie wymuszają zapamiętania rozkładu jazdy mpk. szybki internet, allegro. rodzina, koko.

wieczorem włącza ci się pierdolenie, jedziesz z pół godziny a mi słoma wystająca z butów rozsiewa na nieużytkach nasiona. zatykam uszy deftones. zżywasz się mówisz, co bliskie jest literówką do nałogu. skojarzenia mocniejsze niż długopis znaleziony w samochodzie. nawet dycha mocniejsza. dewaloryzacja. magnetyzm poduszki wygrywa ze zbłąkaną stratą czasu a z tramwaju pierwsze wypadają słowa. zaangażowanie w bunt powoli dociąga do wartości krytycznych. świadomość wkalkulowanych strat na poziomie przyswajalnym uśrednionym. lecz albo chyba oraz nie. rycerze moralnośći, krucjata hipokrytów.

wtorek 22.12.2009
prezenty pod choinkę potrafią zaskoczyć. posiedzenie bezemnie. ok. destabilizacja, dezorganizacja d jak dorota i wszystko jasne. przykrość, przykro. niesprawiedliwość. układziki. błąd w linii kodu intuicja. pomyłka. coraz zimniej to i kaftan coraz grubszy.

i want stop falling in you - deftonest

układ linii papilarnych wskazuje na nietykalność dóbr osobistych

środa 23.12.2009
bez chęci?
katatonia

30.12.2009
list z sądu. nie odwiesili mi zawiasów. dobrze. koniec roku. pizdowato.

18.01.2010
wydobywam się z całkowitej atrofii. dwa tygodnie.

mieszkam w pałacu
pełnym pajaców

11.02.2010
puk. puk. dziesięć. art. 207 zakończony 8-ma m-cami prac społecznych po 30 godzin. krótko i zwięźle.

12.02.2010
anka. zawsze takie pytanie w takich sytuacjach. dlaczego i ile można znieść. dlaczego. króciótko w temacie i zwięźle. nadal.

nd. 14.02.2010
nie. awaria marii.
zachowuj się poważnie nie baw się jedzeniem.
RRR

na biało zapadało. pleszów w kołderce.
mentalne przetoczenie płynów ustrojowych owocuje nieskazitelnym wyglądem zewnętrznym i nastrojowym podejściem do zagadnienia polityki ekumenicznej stowarzyszenia siewców zgorszenia

16.02.2010
im więcej czytam, im więcej dowiaduję się o sobie, im więcej sytuacji jakoś bezpośrednio mnie dotyka i widzę swoje reakcje, podświadome reakcje organizmu to chaos. za dużo. przesyt. zagubienie.
i do pracy byś się wziął na dzień dobry. a raczej zamiast
mrugnij, kurwa.

18.02.2010
wiosna nadciąga zmianą stanu skupienia wody. społeczności tracą nam bezproduktywnie czas.
komunikacja pozawerbalna. hrhr.
wad u ciebie szukam. od dłuższego czasu.
dużo nie wiem i nie rozumiem ale jedno jest pewne. chcę byś była dużo czy mało - nieważne, byle nie wcale. bo renia nadal ma nogi, tym razem nie ogolone a ludzi chcę brać takimi jacy są, jeśli już brać się decyduję.

anal. iza.
lana. iza.
zalana iza i anal.
analiza izy.

23.02.2010
57 rocznik kurdę ... mała cząstka mnie czuje się szczeniacko. długa męcząca społeczność a mi mówią prezesie. hihi.

02.03.2010
evanescence. jakieś dziwne samopoczucie, mimo że tyle jest do zrobienia, pewna mobilizacja, poczucie że wszystko będzie ok. chęć działania, odczuwania, przeżywania ... ciężko z emocjami, ciężko im ze mnie się wydostać.

a ona mi pachnie i dotyka, mówi do mnie, powierza, ufa.
a on mi mówi w tajemnicy o piłce nożnej, maltretuje i nazywa zgredzik :)
ona się skrystalizowała, on się przybliżył.

skupiam się. słucham. staram zapamiętać. dużo uwagi poświęcam jak nigdy przedtem. i mam satysfakcję, że umiem się cieszyć, że układa się coraz lepiej. i mam satysfakcję, że nie chodzi o mnie.
uśmiech jest ciepły, szczery.
jeszcze tylko obrobić swój ogródek

03.03.2010
że żenada, że be. z bardzo dużym trudem staram się unikać porównań. puryści kurde. PURYŚCI, CZYŚCIOSZKI hrhr.

04.03.2010
szkolenia rozpoczęte. jakoś się nie ogarniam dzisiaj. wszystko takie czasochłonne. do domu muszę jechać.

09.03.2010
czas albercie, czas. bardzo się staram zrozumieć tych na wyciągnięcie ręki. drobne najbardziej kłujące sytuacje, epizodziki, zaborczości, samolubność, egocentryzm. ciebie tu nie mogę pojąć. jestem zaskoczony? zawiedziony? rozczarowany? zasmucony? odpycham powracające ciągle natrętne myśli.
subiektywizm skrajny, nadinterpretacja. jestem nikim.

21.03.2010
jesteś ciepła i pijesz kawę. wesoła. odstaję bo zbliża się warszawa. podświadomość reaguje znanym trybem. sny się spełniają, wkraczają w nasz wymiar. wiem o tym, doświadczam osobiście. przytulam ciebie mój grzejniczku. nie machasz. chusteczką.
pociąg toruję drogę do łóżka.
pusto mi się zrobiło.

powrót do domu. pakuję się. piszę list do matki i rozpadam się. zakrywam dłońmi twarz i wyję po cichu. mokro. w tych łzach jest wszystko, cały dzisiejszy dzień, trochę krakowa, cała warszawa, lęk, niepewność, fascynacja, spokój, niepokój, żal, rozgoryczenie, radość, smutek, rozdrażnienie, współczucie, zrozumienie, wdzięczność, agresja, ból, przeszłość, teraźniejszość, przyszłość, rozdarcie, konieczność, rozkojarzenie, wdzięczność, serdeczność, miłość, panika, zwątpienie, pragnienie, tęsknota ...
przechodzi mi. mam wrażenie że to jakaś farsa, wyolbrzymiona przesadzona wrażliwość. cisza dzwoni w uszach. cicho pobrzękuje lodówka w kuchni. nie czuję się tu bezpiecznie. nie ma ciepła. nie ma cie-pła. tęsknię. tragedia. samotność fizyczna. więź mentalna. tobie dziękuję. dzisiaj. teraz. na ten moment. umieram, pragnę, potrzebuję. 0:20 wstaję 5:00 4 i pół.

nie lubię tego słowa
ono w przesadzie brzmi
jak obelga fałszem
na kilometr. MILCZ.

jaki być taki kotek? cieplusi, milusi i przyjemniusi. pogłaskać, przytulić, jak głodny nasypać do miseczki karmy gram 200-cie. klepnąć, uderzyć jak w kuwetkę nie trafi czy łóżko lub buty zaleje. zostawić do pracy wychodząc pobawić się, za wąsy poszarpać. sztuczną rybkę na żyłce pod nos podstawić i śmiać się jak biega ganiając za zabaweczką. można pograć na uczuciach sierściucha, trącić struny popędów, dopuścić. ogonek podwinie, miałknie cicho, języczkiem się obliże smakiem obchodząc.

kotek mały
boi się benzyny
swądu spalonej sierści
boi się również
za ogon karuzeli

(za stany lękowe mojego kotka odpowiadam ja sam, za paranoje i spiskowe teorie. i za siwe futerko)

myśli kotka wędrują własnymi ścieżkami. kotek spada na łapy cztery i nie chce być głaskany. ZAPOBIEGAWCZO. ASEKURACYJNIE.
zaufanie, bezpieczeństwo, spokój, zrozumienie, szczerość, otwartość (koalicja wartości)

26.03.2010
dużo niepewności, dużo ciepła. akceptacji. zrozumienia. uczuć. trochę lęku. dziecinności. dorosłości. ręce się nam lekko pocą. mówisz o przyszłości nietuzinkowej, miłej, spełnionej. tak bardzo pragnę, że aż się bać zaczynam. nie ucieknę, nie odpuszczę. chcę. i tak będzie. tyle. wszystkiego w tobie.
stylowa :) w stylu :)

31.03.2010
szukam w sobie przyczyn, bo skutki są namacalne. jak pęka spokój robi się pusto powstaje mur. betonowy schron. do schronu uciekają emocje a za nimi wyprowadzają się myśli. zamykają drzwi i idą spać. na zewnątrz zdenerwowanie ulice zamiata, rozkojarzenie popija a nie wiadomo o co chodzi robi swoje. pozytywy? przyczyny? dlaczego? co niby sie stało? czy to przesada? czy taka normalność? jak usunąć, uciszyć lęk, sterroryzować niepokój, który jak upierdliwy komar brzęczy latając wokół głowy

01.04.2010
up. 12 osób. idzie. sprzeczka. wkładam drugą słuchawkę i znikam, daleko od hipokryzji. disturbed

i jeszcze z kiedyś
podejdź proszę do mnie
poważnie w rozmowie szczególnie
wtedy będę zaistnieję naprawdę
nieprawdę pominę osobie
02:13 / 30.03.2010
link
komentarz (0)
Północ.
Ciszę rwą na strzępy trzy dzwonki.
T. zapomniał tabletek.
Próbuję uruchomić umysł, pogonić neurony do jakiejkolwiek pracy.
Z dyżurki cicha rozmowa sączy się przez drzwi.
Półmrok.
Wpisuję się w schemat introwertyczny.

Nie mogę sobie wyobrazić, że Ciebie nie ma.

nie ma
i amen
17:22 / 28.03.2010
link
komentarz (0)
Posuwam się poza granice.
Jeśli chodzi o zagrożenie i nietykalność, nie jest tak całkowicie nierealne, że mógłbym z zimną krwią poderżnąć komuś gardło, zabić jak warchlaka. W moim wypadku ta świadomość jest dość przerażająca.

W myślach.
Kocham Cię.
12:55 / 27.03.2010
link
komentarz (1)
Nie sądziłem, że dopadnie mnie kiedyś.

Nie mogę jeść, zawieszam się pomiędzy i w trakcie czynności, stan umysłu jakbym jakieś psychotropy zażył, ciągłe poczucie braku Ciebie, nieważność czegokolwiek innego poza bliskością z Tobą. Znikła bezstronność. Jest jednostronność z bardzo BARDZO dużym naciskiem na Ciebie.

Czasie zlituj się.

Zakochałem się.
13:47 / 21.03.2010
link
komentarz (0)
Getto spokojnej starości ... kurwa.
A ty gdzie masz swój dom ?
Przewartościowania związków z kobietami ...
Zaufanie ...
Skomplikowany, dający do myślenia dzień. A ja do tego pierwszy raz czułem taki spokój i wszystko było takie czytelne, klarowne. Jasne?
Cipki kobiet są podobnie smaczne :)

Renata mnie fascynuje, ale jestem na głodzie ;)
01:21 / 20.03.2010
link
komentarz (0)
wyobrażam sobie jak ciebie nie ma że pusto że brak że brak czerwonych w białe kropki klapków permanentnym będzie nie przejściowym jedynie kiedy jesteś w domu
00:53 / 15.03.2010
link
komentarz (0)
Na wroty. Brak dystansu. Kuj. Kuj. Człowiekowstręt. Zlepiam maila od paru dni.

pachniesz mi tak dziewczę moje
aż mi się mózgu prostują zwoje
18:26 / 07.03.2010
link
komentarz (0)
Zapalniczka. R. W pysk.
23:57 / 28.02.2010
link
komentarz (0)
Może i czas już zacząć się cieszyć z parunastu m-cy abstynencji.
Z wolności od strzykawek i igieł. Od poheroinowych skrętów lodowatych poranków, snifów rozdzierających czaszkę, poamfetaminowych zejść w szarości nadchodzących zmęczeniem, alkoholowych upodleń rynsztokowych strumieni. Od bezsensowności od atrofii. Piguł, blantów, grzybów, insuliny, relanium, kwasów, klonów, wódki, kompotu, kleju.
Dosyć.
20:16 / 13.02.2010
link
komentarz (0)
Niemożność zarobienia jakiejś kasy doprowadza mnie do stanów co najmniej dziwnych. Izoluję się dzisiaj i denerwuję. Kurwa, 30 zeta, na bilety takie i owakie. Jakże niewiele ...
16:55 / 11.02.2010
link
komentarz (0)
Istnieję w szaleńczym galopie czasu.
m10

W. Eichelberger - Zdradzony przez ojca - wycinki:

...
Z jednej strony, jako dorastający mężczyźni, zostajemy pozbawieni archetypowego wzoru męskiego, z drugiej doświadczamy nadmiaru negatywnej strony kobiecości. Te dwa składniki naszej wewnętrznej konstrukcji decydują o tym, że tak trudno nam być z kobietami. Długoletni kontakt z matką nauczył nas wprawdzie być z nimi, ale w szczególny sposób. Znosić je, tolerować, unikać, radzić sobie. W kontakcie z matką nie nauczyliśmy się budowania dobrych, ciekawych i głębokich związków. Znacznie częściej, zamiast szkoły budowania i tworzenia przechodziliśmy szkołę przetrwania. Potem trudno nam wzbogacać, twórczo rozwijać i wzmacniać nasze partnerskie relacje. Potrafimy albo opiekować się kobietami, albo od nich uciekać. Albo oddawać się w opiekę, albo gardzić i wywyższać się. Budowanie partnerskiego związku z kobietą jest dla nas bardzo trudne. Tym trudniejsze, że często tak mało wsparcia w tej sprawie otrzymujemy z drugiej strony.
...
Niektórzy z nas postanawiają, że nigdy nie będą tacy jak ojciec. Odcinamy się od swojej agresywności, ponieważ agresywność w każdej postaci kojarzy nam się z ojcem. Tworzymy iluzję, że jesteśmy dobrym człowiekiem, który nigdy się nie gniewa. W rezultacie nie potrafimy stawiać granic, kiedy trzeba, ani zachowywać się adekwatnie w sytuacjach, wymagających szybkiej, zdecydowanej, czasami agresywnej reakcji.
...
Matka nie była w stanie otworzyć na nas swojego serca. Potrzebowała nas, ale nie kochała. Mieliśmy dostarczać emocjonalnej satysfakcji, której brakowało jej w związku z partnerem, a wcześniej w związku z rodzicami. W rezultacie ruszyliśmy w życie z przeświadczeniem, że nie zasługujemy na miłość kobiety, i z koniecznością udowodnienia sobie i światu, że tak nie jest. Niestety, potrafimy dać tylko tyle, ile dostaliśmy od matki. Rozkochiwać i zachwycać, przeżywać egzaltowane uniesienia - podczas gdy nasze serce, pełne lęku i niepewności, pozostaje szczelnie zamknięte.
...
Niestety, nasza inicjacja trwa w nieskończoność i często przekształca się w uzależnienie od izolacji i braku odpowiedzialności. Po jakimś czasie górska, monastyczna czy jakakolwiek inna kompulsja inicjacyjna może stać się jedynie fasadą, zakrywającą naszą niedojrzałość, czymś w rodzaju niekończącego się obozu skautów.
...
Jeżeli zauważymy, że z drugiej strony możemy mieć do czynienia z dużymi-małymi dziewczynkami, które bardzo potrzebują męskiej opieki i wsparcia, to otrzymamy obraz najczęściej w naszych czasach spotykanego związku kobiety i mężczyzny. Dwoje małych dzieci przebranych za dorosłych walczy zażarcie o to, kto komu siądzie na kolanach. Obolali, rozgoryczeni i zlęknieni szukamy schronienia w samotności, osładzanej od czasu do czasu płatną miłością.
...
16:43 / 09.12.2009
link
komentarz (0)
kocham ciebie pokrętnie, według krzywych beziera.
08:50 / 06.12.2009
link
komentarz (0)
wierzbia nie będzie.
renata.
08:46 / 06.12.2009
link
komentarz (0)
Środa 02.09.2009

mogę wszystko
mogę milczeć, krzyczeć
mogę zostać, wyjechać
mogę zrozumieć, oszaleć
mogę się pociąć, ogolić
mogę wszystko
spierdolić

zmiana. ciężka i eksploatująca, zakończona. wewnątrz zgaszone emocje nie wykluły się na nowo. zduszam, tłamszę, rozgniatam je jak robaka. jestem dobry, ba w tym jestem narcystycznie najlepszy. nawtykam sobie od najgorszych, sam siebie wydymam swoimi myślami. kolejne sznyty na duszy. czekam na jutro na d. ciekawe albo i nie ciekawe. chujnia w słowie. spać.

czwartek 03.09.1009

d. mnie sprowadziła do parkietu. pułap za wysoki. przeorganizować ...
zmęczony jestem. czas cyka jak bomba zegarowa. nerwowe odliczanie. spróbuję porozmawiać z r. nie wiem, kiedy, czy i czy to o czym chcę będzie tym o czym otworzę usta. rozliczenie w niedzielę (ipt). włodek powrócił w stanie odmiennym. kontaktuje.

piątek 04.09.2009

obawa. spaczona decyzyjność lub całkowity jej brak. emocje studzone samotnością. list, litania do swojego sumienia, ta co nigdy nie powstała, czeka na przelew.
lekko nostalgicznie. pada deszcz, żółw chyba zasnął, bo nie usiłuje się wydostać ślizgając pazurkami po szybie akwarium. w towarzystwie kupki moich ciuchów i aic w uszach przenoszę stan ulgi na papier. jeszcze dziś w telefonie do warszawy usłyszę swoją decyzję i już nie będzie odwrotu od wyprawy do stolicy. rozjadę się przy matce, kurwa rozjebie mi się system. próbuję się z tym oswoić, poprzewidywać na przyszłość, nie dać się zaskoczyć. oszust ze mnie do mnie. i po kiego tak uciekać?

sobota 05.09.2009

sny wydobyły się z nieistnienia. udaje mi się je zapamiętać, pozostają. odzwierciedlają mój stan najsilniejszych emocji, pokręcone i wymięte, ale zawsze to coś, gdy się nie śniło parę ostatnich lat albo tych snów nie pamiętało. leżę 7:05.

ŚNIŁAŚ MI SIĘ. KŁADŁAŚ GŁOWĘ NA MOIM RAMIENIU, SIEDZĄC OBOK. BYŁO CIEPŁO W ŚRODKU. TAK POPROSTU.

zaskoczyłaś mnie pomiędzy kęsami spaghetti. wyczytałaś mnie i ucieszyłaś. idę. nie rozumiem stanu w jakim się znalazłem po rozmowie z tobą. niedosyt jednym słowem. na siłę powstrzymywałem się przed odprowadzeniem na przystanek (pojechałaś samochodem). denerwuję się. czekać do środy bądź czwartku, odlegle. rodzaj fascynacji? nie znam cię prawie w ogóle, skąd takie odczucia? postawić granice? sobie, relacji, potrzeb, możliwości. psze pani. dystans. zgubił się. zanikł. intensywna sobota.

na ile jesteś sobą a na ile dopasowujesz się żeby osiągnąć cel. dowiedzieć się tego co chcesz. wpasować wiadomości w rubryki, szuflady. OKREŚLIĆ WERSJĘ I NUMER SERYJNY? znaleźć powód, mój powód, mojego życia. trącasz odpowiednie struny, pociągasz te sznurki co trzeba. mówisz - indywidualnie. elastyczność.

nie przywitam cię kwiatami
i sztucznością garnituru
bez romantycznych bzdur
obejdziesz się

niedziela 06.09. 2009

spokojny poranek. nie kreślę wczoraj. tajemnica, o ja pierdolę. no i nie pamiętam rozmyślań sprzed 20-tu minut. koniec. na krawędzi sensu.

poniedziałek 07.09.2009

relatywnie długo rozmawiałem z dorotą. powstały pytania, na które nie potrafię szybko odpowiedzieć. co mi daje, co jest takiego, czego oczekuję, w tym że otaczam się kobietami? zanim zasnę, pomyślę? dużo czuję, za dużo myślę. aż boli. walić. szmacić się. kolejność. kura zapodał zajawkę. spróbujemy zobaczymy. faza.

wtorek 08.09.2009

środa. ewa. czwartek. ulotki uleciały razem z połową dzisiejszego dnia. deftones. strzelanie kapslami. przedszkole. starość. w odpowiedzi na pytanie z wczoraj, nie jestem pewien czy chcę grzebać w swojej podświadomości i stwierdzać, że jest tak lub tak na podstawie domysłów czy przypuszczeń. jak bardzo starcza gestykulacja jest jednaka i przypomina mi moją staruszkę. sylwia wróciła fizycznie, jednak ze mnie wyjechała już wtedy i nadal ma wakacje. może się wyprowadzi na stałe. nadzieja? boli mnie głowa.
wieczór. głowa boli nadal. rozmawiałem z agnieszką. było inaczej niż z pozostałymi, tak bardziej bez sensu. nie popłynąłem w otwartość zbytnio. jakoś sucho i na siłę trochę. bierze się to ze mnie? chuj w te pytania ? czy nie? jacek wydaje mi się przeintelektualizowany.

widziałem starość
pełzała w ekstrementach
śmierdząca i bezradna
trzęsła rękami

widziałem młodość
za płotem
panie przedszkolanki
doglądały odchowu

środa 09.09.2009

bardzo szybka środa trzasnęła biczem. ewa jutro. czekam. tak mało czasu albo tak mało mnie w czasie. takie kurwa uj wie co. lateralus tool-a jest taki niskogruntowy. nieufność łączy się z poczuciem osamotnienia, bo niby jak mam jej powiedzieć szczerze? lepiej milczeć i jeśli już się mylić to potajemnie, wewnątrz. nie ranić bez pewności. w stronę znanej paranoi. mhm. egoizm. dwuosobowość. ironia. jeszcze trochę to będę w trzech osobach. jak bóg. nawrócę się.
próbowałem z dorotką wymienić się słowami, ale gdzieś są granice możliwości i czasu. nic to. zrozumienie jest. niewiedza jest lepsza od niepewności. niedopasowanie wewnętrzne do opowieści.

czwartek 10.09.2009

m5. pokasłuję chorobowo. kilka zdań na wymianę, kuchnia a jutro ulotki. natralność kobiet (choć naturalność to bardzo względne pojęcie) zawsze jest na wysokiej pozycji, podlega mojej subiektywnej ocenie, stopniowaniu, wysuwa na wiodące pozycje lub usuwa w cień. tak i tu. nie udało mi się porozmawiać z ewą. wkurwienie i parę emocji towarzyszących przerodziło się w spokój, akceptację i pewne zrozumienie sytuacji. do soboty cierpliwe oczekiwanie dobrze mi zrobi. zimne: cześć lub cieplejsze: dobranoc. nie ingeruj. wybierz.

piątek 11.09.2009

ulotki były dzisiaj dziecinno-bezczynne. piesek, rowerek, konik i krowa plus cow&chicken, johnny bravo oraz ofca w wielkim mieście. no i radzik z wielką pardubicką. renia kładła głowę na moim ramieniu siedząc obok. we śnie było ciepło, teraz było normalnie. blokady rulez kurwa. czytelny lider i to jak. się kaszle nadal. jutro sobota, gdyby nie ewa, chętnie bym się wkręcił na zmianę. wieczór - pocę się jak bym stał pod prysznicem, nadal kicham i kaszlę. izolatka bez temperatury. ibuprom i rutinoscorbin. mam nadzieję, że rano będzie już ok. a jak nie to się wkurwię. i ch.
btw - wirus zapalenia wątroby typ c - ujemny
wirus zapalenia wątroby typ b - ujemny
i kupa innych mądrych słów ... pffff.

i zapach królików
w twoich oczach
aż lewatywa wycieka
ekstrementalnie
okiem lewym

sobota 12.09.2009

z drugiej strony nie ma nic. zwykła nieobecność, sen bez wizji. koniec, spadając ze schodów półpiętra. przedawkowanie, upadek, spokój. bez fonii. cierpliwość, oczekiwanie, rezygnacja. wyłączam się. a tak w ogóle to niby dlaczego ktoś ma mi poświęcać swój wolny czas? niby kim kurwa jestem? buahahaha. wewnętrzne drwiny i szyderstwa. anioł nie nadchodzi i nie pojawi się jeśli się nie zmuszę. same kurwy cisną mi się na usta ... psze pani.

DIABEŁ W GUMIAKACH
przyszedł do mnie diabeł w gumiakach i hawajskiej koszuli. ani poranna pora ani człowieczy wygląd nie był niczym niezwykłym, ot zwykły kocmołuch. nawet nie próbował a może nie chciał pojawiś się przede mną w sposób bardziej zaskakujący, przechodząc przez ścianę lub wypełzając z kibla. wszedł drzwiami.
- jestem diabłem niestandardowym - zareklamował się miesznką jąkania, pełną nerwowych tików, niemożnością utrzymania wzroku w jednym miejscu i głosem jakby właśnie robił kupę.
...
...
zmieszał się i wyszedł. lekki zapach siarki rozproszyłem egzotycznym odświerzaczem do powietrza.

- kocie rozgrywki -

ANIOŁ W STEREOTYPIE
anioł był niedaleko prawdy. wiedziałem o tym, widziałem go. rozwijał skrzydła gdy otwierał usta. wzorem jezusa stąpał nad wodą parkietu. gdy spałem, pilnował mnie aurą swojej nieobecności. anioł czyta pragnienia pisane językiem myśli, siada naprzeciw konsumpcji, w trakcie. aniołów również dotyka czas, wytyczne na etat. aniołom nie da się wyrwać piór, czasem jedno poświęceniem dla wszystkich spada subiektywną wieczność. anioł jest nadzieją, odchodząc, gdy wróci z niedosytem bytu. skromność anioła zawiera się w środkach komunikacji miejskiej i kredkach z pierwszej klasy a kocie oczy w drapieżnej inwencji wyobraźni. ...

niedziela trzynastego

ponoć kotka. z oczu w sensie. kurwa, naprzód. w ogóle drugi dzień tu pełen pozytywów. tyle. później może PI. już później. PI jak pizda. jutro znów się ulatniam. i ch w d w moje wyimaginowane problemy. bzzzz ...

poniedziałek 14.09.2009

ewa nakleiła mi znaczek prioritare czy te na środę. niebawem cierpliwość mnie rozjebie ...
twoja śmierć jolu uleciała wraz z tysiącem ulotek w skrzynkach pocztowych. w sumie mogłem chociaż na każdej dopisać twoje imię.

wtorek 15.09.2009

patrzę na dorastanie. dziecko, które dwa miesiące temu schodziło po schodach na tyłku, nie mówiło jeszcze i było malutkim brzdącem, którego bałem się dotykać, dziś chodzi na dwóch nogach i zaczyna walczyć, wydobywać o pierwsze słowa. mamo już mu wychodzi. niebawem repertuar wyrazów rozszerzy się, przestaną być potrzebne pieluchy a pojawi się nocnik, urośnie. mam żadką (moją) możliwość obserwowania tego z dnia na dzień. ciekawe, przyjemne w pewien sposób. bycie matką ciepłe, opieka nad dzieckiem obowiązkowa i nie łatwa. bez lajtu. a ona jest nieokreślona.

bądź bez kitu jak szyba w oknie - przeźroczysty

(zdenerwowanie, niezrozumienie, rezygnacja, serdeczność, zaskoczenie, zadowolenie, ból, p. winy, smutek, nadzieja, szczerość: zaufanie, ciepło, zrozumienie, obiektywność, akceptacja (wszystko w pytajnikach)
dzień spokojny, szybki. udało się spotkać z panią z mops-u. brnę w szczegóły dotyczące umieszczenia stauszki w dps, czytam te ustawy, wyobrażam sobie jej łzy, jej samotność, pewną bezradność na wydarzenia i wiem źe to nieuniknione, że tak trzeba, że to chwilowo jest najlepsze ale serce walczy smutkiem, chwyta się nadzieji, że może dam radę. może uda się to jeszcze wyprostować. koincydencja sprzeczności myśli i emocji.
dzisiaj stało się dla mnie jasne, że alkohol dezintegruje identycznie wewnętrzność człowieka jak narkotyki. zaskoczony? uświadomiony? zaryzykujmy ironią: wyleczony? pa.

rozmawiam czasem ze sobą. jesteśmy na ty, bo i ślizgaliśmy się na tym samym gównie, piliśmy bruderszaft i stanowimy nawzajem część siebie, co nie znaczy, że smycz na której wyprowadzamy się z używalności jest krótka.

środa 16.09.2009

zadowolenie, zaskoczenie, spokój, zrozumienie, br. pocz. wł. wartości, radość, zainteresowanie, nadzieja, zakłopotanie, serdeczność

czwartek 17.09.2009

szczerość na poziomie wysokim, którą lubię a trudno mi się słuchało. staram się być delikatny. nie wiedziałem co mam rzec. poczułem się zmieszany. otwartość. ciepło, zaskoczenie, zainteresowanie
odpoczywam od natłoku myśli. dobre dni ostatnie, dużo przemyśleń, pytań do których nie znajduję na razie odpowiedzi. trochę spraw powoli mi się krystalizuje zmienia w większe kawałeczki tych puzzli do poukładania. nadruk na tych puzzlach to ja.

może to, że nie mam, nie chcę żyć, mieć wartości, celów, tłumione jest poczuciem winy, bycia szmatą, poczuciem życia nie w zgodzie z samym sobą. może ...? najciekawsze i zaskakujące jest to, że sam wewnątrz siebie doszedłem do przekonania uwaga: abstynencja jest dla mnie celem a przy mojej awersji do przyjmowania innych twierdzeń za swoje ot tak w locie, bo tak, na siłę, jest delikatnie mówiąc szokujące. pozytywne ale szokujące. abstynencja moja dla mnie.

piątek 18.09.2009

jestem chyba jednak przygłuchy. jutro grupy z aśką. dziś zmiana. roztrzepany dzień w środku. ciuchy. niekonsekwencja.

sobota 19.09.2009

pierwsza połowa dnia pod hasłem: ameryka.
po grupach: niby nic, takie życiorysowanie o zabarwieniu emocjonalnym a się poblokowałem. zwinąłem się w kulkę i nic do mnie nie docierało. siedziałem sobie w środku. później. pokój reni jest inny. wydał mi się ... dopieszczony? poukładany a przede wszystkim cichy i spokojny. jak bardzo różnił się od meliny, do której doprowadziłem swoje mieszkanie, jak bardzo był normalny, zwykły. było mi miło i przyjemnie, że ktoś podzielił się ze mną, wpuścił mnie do swojej prywatności. obejrzałem wreszcie pi. matematyczno liczbowy, czarno-biały. nieistotne zbyt. na ścianie wisiał obrazek, nie wiem czy wizerunku jezusa czy jakiegoś świętego, obwieszony dwoma różańcami. na drzwiach szafki kuby przyklejone plakaty z postaciami piłkarzy. na półeczce nad łóżkiem zdjęcia kuby i faceta życia reni w wieku niemowlęcym. książki, nawet nie próbowałem przeczytać tytułów, autorów, siedziałem ... tak chciałem zostać, wtopić się w te meble, wetrzeć w ściany, wymalować na suficie, wdeptać w podłogę, że aż wyszedłem.
o co ci kurwa chodzi? otrząśnij się !
* popcorn i oldschool*

niedziela 20.09.2009

miły poranek miły ... miło. cukiereczek w szeleszczącej folii skondensowany kilkoma latami samotnośći rozpuszcza się , memłany, smakujący, w oczekiwaniu na nadzienie, sedno. za mocny, jak czasami miętówka lub hardcore'owa guma do żucia, przynosi zbyt wiele doznań. nie rejestruję nic poza nimi, nie walczę, nie stawiam granic, szlabany połamane. drzazgi tylko czasem przebłyskiem ukłują to tu to tam, w dupę, w serce ...

wymaluję się na biało
w sufit wyschnę
kurzu pyłkiem opadnę
i na półce zamieszkam
będę błyszczał pod stopami
odpornością na ścieranie
idiotycznie erotycznie zostanę
poduszką, kołdrą lub łóżkiem
wtedy, czymkolwiek, choćby,
drzwiami, wychodzę

poniedziałek 21.09.2009

pazur wieczorny. późno spać, bezsenność do 2:00. ulatniałem się z rana. kimono na ławce. pierdolenie.
cukierkowy środek zaczyna smakować goryczą, zwaliła mi się konstrukcja z lodu. czuję do tego stopnia, że aż mam dosyć, siebie, niemożności odsunięcia pewnych emocji przykitranych gdzieś tam. autoagresja, zdenerwowanie, bezsilność, sprzeczności i niewiadome. mam ochotę się pociąć albo wrzeszczeć, kopać, gryźć. nie czuć. jak małe dziecko jebnąć focha, rzucić się na podłogę i tupać nóżkami w spazmatycznych szlochach. przenoszę. rozdzielność serca wewnętrza i umysłu pomysłów. ściskoszczęk, pozostałośći poamfetaminowe. zamotanie. częste zwisy i resety. we wszystkim widzę cokolwiek, cokolwiek co mi się kojarzy brakująco, niedotknięte, zapomniane, wyparte. chcę z kosmosu, dążenia z kosmosu a ja w skafandrze. kosmicznym.

kurczę. chciałeś to masz. szczerość, kolce, czas, dużo, zrozumiale, powoli, spokojnie.

jak to się zaczęło - ... masz czasem tak, że kogoś mijasz i go nie zauważasz a później go widzisz i jest dziwnie? - or something, obieżnie, od tyłu, nie prosto, z domysłami ale czytelnie. dobranoc.

wtorek 22.09.2009

kraków mnie zasysa, przyciąga, nie wydaje się być już taki brzydki jak podczas pierwszej jazdy tramwajem na pleszów po trasie jakby przydługiej i męczącej wtedy. cukierkowo. jednogłośnie w/w. słodkośc skapuje ze słów. dorota zbyt. adama kable. kukukurde.

bo mam tłumik na wypasie
i nawet jak pierdzę to
malinowo spisuje się katalizator

zapierdalam na czołowe
abs spierdolił na zakręcie
a poduszki mają wolne wyjścia

ale przecież zapałka
pali się dłużej niż
dwie sekundy ...
więc co ty mi tu będziesz pierdolił o kinie wschodnich sąsiadów

i ja też dorota nie wiem - i tyłem do mnie nie podchodź.
o ja pierdolę!
o ileż to by było prostsze po krótkim spierdalaj.
mieszasz mi we łbie.

środa 23.09.2009

b.ż. widlaki. bliskość, kurwa, bliskość w pizdu. palety, żywność. bliskość. dorota, plan terapii, kurwa. niezrozumienia wkurwienie. i niech mi ktoś powie, że mam się przestać blokować emocjonalnie, uczuciowo. heheheh, dzisiaj niech mi powie. kurwa, dzisiaj. chcę spierdolić i zamknąć się. nic nie mówić. nic nie czuć. aha, aha. mhm. pobiegłem i red hot.

czwartek 24.09.2009

za mało snu, ledwo się obudziłem i już to czuję w bolących gnatach. btw ... po co kurwa mówię o takich rzeczach jak rozjazd, obarczając ciebie pewną świadomością. wymuszającą świadomością ... wczoraj miałaś chłodne ręce, pogłaskałaś mnie. piesek być grzeczny, hau. kolejny raz ulotki.
- twoje -
żeby było ciepło i bezpiecznie - możliwe?
żeby nie bolało - jak to ???
pozwalam ci.
- twoje -

piątek 25.09.2009

b.ż. czekam aż wrócisz. wiem a może tylko mi się wydaje, że oni mają rację.

bycie razem - w warunkach wymuszonej abstynencji seksualnej w odniesieniu do pojęcia jedności w związku k-m.

niesamowita książka, nie mogę się oderwać a już 1:00. taką zajawkę to miałem przy monologach waginy eve ensler parę lat temu. jest nieźle.

sobota 26.09.2009

chemical brothers, korn, bb, henry rollins band, placebo, satriani, infectious grooves, lp.
grupy, kilka społeczności w ciągu, zmęczony, niewyspany, ciążą mi powieki, idź po pranie, idź się, emocje w zmęczenie.plan. kolacja, której nie zjem. degradacja psychiczna i moralna. z grup - pawła umiejętność manipulowania ludźmi - pfff. dziwna kaśka. inna anka. zaskoczony jurek. PWW, PWW, PWW.
pierwsze co mi wpadło do głowy jak okazało się, że dzieciaki są u reni to że może u mnie (nas). tu jest chujowo. a teraz żałuję, bo czułem, że muszę ją przytulić, że chcę, że potrzebuję a tylko kot zmarźnięty i wystraszony, wdrapał mi się na kolana, zwinął w kłębek i osłonięty usnął obok mojego oczekiwania. miałem niedosyt. wyspać się koniecznie.

niedziela 27.09.2009

nie wyspałem się.

poniedziałek i wtorek 29.09.2009

- ładna kobieta? - darek.
- ma styl, ma takie drogie ciuchy - darek.
:)
nadal się nie wysypiam. mrau. fryderyk ch. a renia ma nogi. będę sikał do kuwetki (oby już nigdy). liście na jutro, jesieni ty moja.

środa 30.09.2009

zimno się robi. renia rozpaliła w kominku. słyszałem dzisiaj, że jestem ogarnięty. wczoraj wyjechał gała. darek zasypia obok. dwuznacznie. piotr, jacuś, piotrek. uhu, emil pyta co tam piszę, aha i mówi że to takie ... dziewczyńskie. żę e?

czwartek 01.10.2009

ujmując krótko. właśnie sram. wcześniej ... znowu budziłem się w nocy. renia. od wczoraj wiedziałęm, że jedzie do mops-u. niby nic, ot nie będzie jej parę godzin. jeszcze zanim wyruszyła, z wyprzedzeniem czułem, że jej nie ma, brak, pewien smutek, że nie nadziejemy się na siebie gdzieś w domu i ... tęsknota. tak niewiele. dotknąć, widzieć, wiedzieć. przy stołach siedzieli inni przeźroczyści i nieobecni, puści i tylko mietek na misia przyciągnął ze sobą jej aurę. nie mam słów, nie znajduję, do opisu tego jak wyglądała renia wychodząc. no nie potrafię. j. addiction.

- tylko żebyś jej nie skrzywdził -
z zaciśniętych zębów o którym to odruchuzdałem sobie sprawę po usłyszeniu powyższych słów, wynika? oburzenie, że niby ja? mogę? ją? skrzywdzić? mocne poczucie winy (przeszłość), natychmiastowe przeciwstawienie się i znegowanie usłyszanej wypowiedzi, jakby nie mogła być prawdą, chęć ucieczki agresywna , oślepiająca. końcowe opanowanie i zmuszenie się do kontynuacji rozmowy. zrozumienie i akceptacja. słowa do reni. spokój. (rozmowa z aśką)

STOOOOOOOOOPPPPPPPPPPP

czwartek 07.10.2009

- że nie czuję -
błyskawiczna zmiana. zapiekanki. orzechy uprzedzone. kawy trzy nie cztery. problem z zapamiętaniem 6 cyfr. patelnie pytające. idź już, późno jest, jacku, dwa razy pisane.

niedziela 11.10.2009

mhm. telefon. n.

wtorek 13.10.2009

m6. kraków i renia. starsza pani w dos. zagubienie, w pewności, że trafimy. inna komunikacja. (zapadam się w niej po kres.

czwartek 15.10.2009

panie w dps-ssie. pani w dps-ssie. zdjęcia. sarenki trzy z boiska uciekły, refleksyjnie z grup i samotność na anty.
inaczej. pół dnia w krakowie, niby tak samo jak we wtorek, ta sama trasa a bardziej dziko. jak zombie. z kapturem na głowie w komunikacji i poza. lekka zamotka w galerii. w empiku nie znalazłem odsłuchów, następnym razem poczytam. chory się robię. renia, chory na ciągły niedosyt, nie mogę ochłonąć, nie przemawia ani obiektywizm, aniracjonalność, nawet się zmusić nie mogę, żeby ochłonąć, przeziębiony ciągłą potrzebą.

niedziela 18.10.2009

przepustka wkrótce. będzie warszawsko i dużo spraw do oblatania. mama, staruszka. mogę wszystko.
mano negra, sisters of mercy, the cult, faith no more.

środa 21.10.2009

ff. ograniczenia. połowa wyjechała zabierając ze sobą śmietnik indywidualności. nastał spokój i nawet jedyna społeczność bardziej przypomina jedność. niech już nie boli. uśmiechnij się. proszę. 29 badania psychiatryczne do zarzutu z art. 207. orzeszki na noc. zjedz.
ze dwie godziny gdzieś indziej, nadchodzą. fuck. były trzy z okładem.
dużo bardzo miłych słów, czynów dzisiaj mnie dotknęło. pielęgnuję je bez nazewnictwa, jeszcze nie teraz, nie. kubarenata, krzysiek, kamil+łukasz. wcześniej marek, emil. dorota wie. darek będzie ciężki, dorota wie.

sobota 24.10.2009

nie mogłem odnaleźć adasia, basia przekaże. kiedyś pójdę po zmierzchu. zmiana niedziela. na papierosa teraz.

niedziela 25.10.2009

- bo mnie dorota to co najmniej w połowie tu nie ma -
cofam się. wyłączam. dorota przytula mnie, mówi i może kłamie. ufam jej, to skąd może? brak pieniędzy, robaczek po szafce. 3 godziny społeczności. o 2:45 za długo. za. budzę was, przepraszam, kuba, szkoła. jutro przecież jest poniedziałek. chwilowe zapomnienie. obawiam się ciebie dotknąć, neguję swoje potrzeby, odpycham. wracają w zmienionych wartościach, później się źle śpi. dajesz mi tydzień ...

poniedziałek 26.10.2009

zimno mi. rezygnacja i ucieczka. zapadam się do wewnątrz. kurator, jakaś sprawa 28-go, kurwa nie pamiętam jaka. uczepiłem się ciebie. mhm. nie umiem ci pomóc. mhm. idę. donikąd. nigdy nie zapomnę krakowa z tobą. mhm. nuda i chujnia uszami, oczami i porami skóry. jestem zdrowy, jestem. paparara. ff. nie dystansuj się, nie, jacku. mogę wszystko. hehe.

wtorek 27.10.2009

źle sypiam, krótko. nie czuję zmęczenia. mało (za) jem. bzz. z lewej, z prawej i ze łba. dobiło, zacumowało. 0:20.

czwartek 29.10.2009

szefa ogarniam trochę. emil. odszedł. smutne do zobaczenia. nerwy na brak czucia, a na przebitki tłumik. 0:50. placebo. muszę, chcę, mogę. wyjść. na chwilę. wyjść. pocałuj mnie. skorupiak. pocałuj na przyzwyczajenie na normalność. śpij ...

piątek 30.10.2009

pierwszy sprzeciw. dwa. angielski w godzinę. lampki dwie, emil odpowie. kościół odpycha rozkojarzeniem, czy kurwa coś. ale nie z tego jest gdzieś przykro? nic kura, nie kuma żaba a bocian to naturalizowany polak. idź już.
tak. jest mi przykro. mhm jest. rozżalenie i niezrozumienie. nie atakuj w ten sposób, bo po co.

późno ale najwcześniej. 23:58. tydzień mija. rufi do warszawy. mhm. zajeżdżam się żeby wyrwać te parę chwil dla siebie z tobą, żeby móc spokojnie zrobić to co najbardziej chcę. przekopulować mentalnie, oswoić się, zacząć gdzieś, gdzie będzie mi najłatwiej przyzwyczaić się. popatrzeć w tv, obejrzeć coś, przytulić, cmoknąć w policzek .... pieprzyć pewne ograniczenia, zluzować wreszcie i zmniejszyć dystans. i kiedy już koniec z dobrym czasem to to. nic to. bądź. wczoraj. jutro. mrugnij

sobota 31.10.2009

jutro pierwszy. pytasz czy trochę chociaż. nauczam się pisać normalnie, nie drukowanymi czcionkami. raz jeszcze nie drukowanymi czcionkami. mam jakieś pismo. heh. dziwnie się pisze. regres. pocałuj mnie. przelotnie. już. już. cicho. od tąd tak.pytasz dzisiaj czy możesz mi jakoś pomóc. nie, odmawiam. dorota w poniedziałek. dotykam cię. tragedia przewiewem mi przez głowę.

niedziela 01.11.2009

" kiedy się kocha to trudno zachować dystans..." i przykłady. jacek w.
no i trafił, wstrzelił się.bo nie ma innej drogi jak tylko uciekać.pozbawione dystansu konkrety, ale i drobiazgi, dotykają, uwierają niewygodą. gdy powstają traktowane są jako prawda, pewnik. odparowane z obiektywizmu oceny, na których zależy. resztę olać, jebią się ... ciekawa niedziela u kresu. jeszcze papieros i spać. 0:09. skutecznie zniechęciłaś mnie do świeczek. róż nie mieli na cmentarzu, niezastawiony stół pozostał. kuba jest lepszy w tekkena. wyszło ps3. zazdroszczę ci snów a erotycznych to już w ogóle. w ogóle nic mi się znów nie śni. ogół wrócił do mizerii, raczej. lepiej. mówić. zostałem. nie żałuję. kaloryfery grzeją jako jedyne i jest wreszcie cieplej w domu. anarchia to przeżytek. pa. już, już cicho. pssst.

poniedziałek 02.11.2009

bo trzeba się wspierać począwszy i zakończywszy. dorota, reanata, nie. renata, dorota. taka kolejność. dzisiaj konkretnie w słowach, punkt zaczepienia. chociaż trochę nieswojo to jednak lepiej trochę. nie ma może, chyba ani trochę, u mnie nie ma. różnorodność, zmienność, nie jednostajność. sms. do tego piję. a czy cmoknąć w szyjkę to ja będę jeszcze mógł? czy to już nie? podtekstami. darek wylądował. 0:38. przyśnij mi się, przyśnij. zabij. bzzzt. już. już późno. już jutro. renifair na qmail czy gmail.

wtorek 03.11.2009

coś mi przeszło. tak jakoś lepiej, łatwiej. no, wróciłem, odbieram. znowu już jutro. zmiana, kuchnia, zakupy. kroi się eksploatacja. renata, wrażenie miałem była rozpromieniona. pachniała w kosmykach włosów, w muśnieciach na pograniczu, delikatnie, zmysłowo. kuba prześmiewa mnie szyderczo-zaczepnie, waląc z grubej rury. trawię. padam ze zmęczenia. zapamiętaj co ci się dzisiaj przyśni - mówisz. spróbuję ale pewnie nic. 0:25.

środa 04.11.2009

16:00. wyeksploatowany. machnąć ręką i pójść spać. kawa. papieros. kuchnia, kurwa w sensie. kropka. 01:00. wszystko się przeciągnęło, zmęczenie zwiększa nerwowość. terapeutka mi tu będzie priorytety ustawiać w hydraulice kuchni gazowej. późno.. nie zdążyłem, czasu nie było a szkoda. jutro, jutro rano. lubię dotyk. dotykam albo głaszczę, zależy. przez ścianę nawet, mentalnie.

czwartek 05.11.2009

wilgotna i chłodna, zamazana, zniekształcona optycznie podróż tramwajem. woń smażonych patelni bije mnie w nos. krwawię. powracam co chwilę do zdjęcia. oczy trzy razy. wysiadamy. siedem osób tym razem, bez zapachu alkoholu, kopania po wyciągniętych nogach, policji z aresztantami. oczekiwanie. pani zadaje pytanie jak się czuję. odpowiadam, dobrze tak jakby można w jednym słowie zawrzeć całokształt mnie. bariera poczucia winy uwidacznia się, staje się wręcz namacalna. idźmy. IDŹMY. chcę ciebie. koniecznie. nieodwołalnie.
********
mentalnie magiczne, poprawiające nastrój wspomnienie, fotka cyknięta na brązie gdzieś w pamięci. brak na sms. nie kontaktuje. dziś upiję się otoczką słów mowy. pochłonę cię inaczej, nie informacyjnie. eksperymentalnie. wracamy. powrotny replay.
********
w kit jednak nie. wywrócona koncepcja do przeorganizowania na biegu, minut pięć. doładowanie placebo. pusto mi, chore dziwne, niezrozumiałe, zniechęcające. już czas. niedoładowany. i nic poza bólem mokrych oczu, rozjebanym początkiem głupim ostrzałem świateł, końcem w połowie i niemożnością bycia w sposób, który mógłbym uznać za przydatny. w trakcie i po. zdecentralizowany. ani informacyjnie, ani inaczej. wkurwiam się.
********
hmm ... może. brak możliwości zapanowania nad pewnymi stanami emocjonalnymi ... i coś tam. p.
dywan jest zielony a wzorek w kwiatki adekwatny. dywan wymierny fizycznie, wzorek płaski.
mam niebieskie spodnie, niebbieskie konkretnie.

może kiedyś spróbuję
wulgoci twoich oczu
konkretnie posmakuję
może kiedyś zapalę świeczkę w łazience

dwudziesta druga trzydzieści to samobójstwo ojca, zasłużony chłód i obojętność. za plecami renaty wzrok w faktycznie gęste włosy. a tym razem światła pogasły i nie rozbłysły żadną presją ani złośliwością. sprawiedliwość, równość, braterstwo. bosze. brak konsekwencji więc po co to było pierdolić, że na każdym? śmieszne. kurwa darek ! nie stuprocentowo pewny wypad za tablety. 11 do 7 jakoś tak, za. nie mam sms-ów. cisza.

piątek 06.11.2009

ale spieprzyłem sprawę z wyjazdem. nawet dopiero po chwili uświadamiam sobie, że mogę też jechać we wtorek. renata ocknęła mnie. nie za tydzień. tak się zajeżyłem, przez taki drobiazg w sumie.
masz zimne palce, dłonie, bezbarwne paznokcie. lubię ten chłód wtedy gdzy mam ciepłe ręce. grzeję, zagarniam jak najwięcej, otulam. i nie jestem wtedy podzielny, wychodzę ze społeczności, znikam. ciało i umysł osobno. dobre stany, pozytywne, radosne, ciepłe, głupie, głupawe, abstrakcyjne, śmieszne=wesołe udzielają mi się gdy siedzisz obok i mówisz.zbliżasz mnie do normalności, celując. najbardziej się gubię chyba wtedy gdy nie rozumiem, ciebie, siebie, otoczenia.
********
byłem gdy spałaś. kuba oglądał tv. sekund pięć. jutro też jest dzień. będę. i ty będziesz. może nie uśniesz. mrugnij ... 00:40. kasuję uda. sms.

sobota 07.11. 2009

zjechany obiad. trochę wolnego czasu. porażka w pewnym sensie może mi jechać po wartościach, przygnębiać, powodować że się będę przejmował. będą mnie bardziej bodły docinki, złośliwości. mogę też wzruszeniem ramion skwitować swoje pomyłki i niedociągnięcia, odsunąć na bok, wyrzucić. i nie mącić. drogi dwie. wytłumaczeń też sie parę znajdzie. mogę włączyć obojętność, odporność i nic się nie przebije. chociaż to zależy z której strony. dopchać się do doroty. jesteś trafna. to dobrze a nawet bardzo. się nie dopchałem.
jest wcześnie 23:11. mhm. telewizja. film. komedia czy inne uj wie co. nie odbieram nic. sceny w filmach wywołują jakieś reakcje. zaskoczenie, strach, zażenowanie, pożądanie. patrzę tępo w kineskop i nic. choćby, a chuj nicby. przytłumiona muzyka. czy ja jestem zmęczony? czy jak? czy co? tępota, milczenie, izolacja. żle. ja pierdolę, podświadomość. durnieję, coś nie halo.
mam dziurę w skarpoetce, suche dłonie, zaciskam szczękę aż trzeszczą zęby, bazgrzę, już i muzyka jest daleko. wstrząsu. jebie mi się. bezsens. a przecież nic się nie stało.

poniedziałek 09.11. 2009

wkurwiacie mnie !

wtorek 10.11.2009

renata.
********
wystawiam rękę za okno, jeziorko na dłoni, pada. uśmiecham się do smsa, raduję wręcz. rzucam wszystko, ląduję w kuwetce obok, kocham, zasypiam, leżę, cokolwiek przy. krople deszczu na szybie zlewają się w całość, jednoczą. jak epizody z życia. mam dreszcze. mokry kraków, podniecony, otwarty. i kocham go. wszystko przez ciebie ! i do. przedewszystkim. smsy.
dzień był tak rozjechany a jakoś udało się go okiełznać wygospodarowując trochę wolnego czasu. smacznego. dobranoc. pranie. 01:22. już święto, środa i ciepło, i... została mnie cząstka, tam, zawisła czy coś, jako kolejna. lego. nabierasz realności. lepiej. coraz. sen.

środa 11.11.2009

spuchłem. jeszcze nie boli. szybki dzień, za. święta. tenterenten. impulsywnie. bez kontroli, nieprzyjemnie. zarząd. emil. pokój nasz, nas raczej czterech. piotrek nawija. uciekłaś mi renatko, nie podoba mi się mój ryj. wylizał bym cię jak pies, wszędzie. normalnie nie. smsy. dobranoc wczesne.

czwartek 12.11.2009

NIE. posiedzenie sądu o wykonanie warunkowo zawieszonej kary pozbawienia wolności. i nie chodzi o : co?, tylko: kiedy? lepszych terminów nie mają: 22.12.2009. daję sobie czas do świąt, żeby były we mnie i odwrotnie. żeby były z całą gamą zapachów, klimatów, odczuć. żebym dawał, może niewiele ale wszystko i żebym brał jak najwięcej, bo to ma ścisły związek. znak równości. zapominam.
antybiotyki na spuchnięty ząb.
mam jakiś żal, chyba do siebie, za związane ręce. że nie mam czasu, bo jestem źle zorganizowany, że nie robię tego co (chcę?) (powinienem?) trzeba. 00:30. wszystko w przełożeniu.

piątek trzynastego

a jak nie to co? FF. warszawa, maku, ja. w niedzielę wszystko. zmiana jutro wytrąca mnie. oczywistości policzkują. wartości, kurwa, wartości. jak bardzo szczypie? sprzeczności na których sam już się nie łapię. mówisz do mnie i nie mogę nie brać. do siebie.

so so bo ta 14.11.2009

może grzywka trochę za krótka, bardzo dobrze ci w krótkich włosach, kompozycji dopełnia ... byłem. puk. zajechanym. i nie dołuję się, chyba raczej z tym walczę na siłę. abc.
tak było też tamtym razem. stawialiśmy kropkę nad i nie można zapukać. odwodniłem się, kręciłaś tyłkiem a ja strzelałem kapslami. na stronie 143 masz opis. przeczytaj go dokładnie zrozumiesz siłę przyciągania ziemskiego i einsteinowską teorię względności w czasie się przenieś i przestrzeni, żygam i pluję. w zapachach nie ma mechaniki w poszukiwaniu jest nadzieja.

niedziela 15.11.2009

KRK-WAW
wariacja na temat pięknej panny, koty i ludzie. święto przebiśniegu, w drodze do warszawy 21:00 hrabal mnie wzruszał. współpasażerki rysują sobie po rękach. nawet ładnie. pociąg miał opóźnienie. 23:00 pod klatką bez kluczy. otwieram drzwi pudełkiem po tic-tacach. nic się nie dzieje. myślę, że odcięcie. winda, guzik, klamka, drzwi. matka. nie było mnie pół roku a tak jakby minął tydzień. emocje zerowe. mała powierzchnia i niska. gubię się i motam. opakowanie po strzykawce. staruszka płacze. powiedziałem jej o krakowie. płacze w bezsilności jak sama mówi - co mi przyszło na starość? - odbieram do siebie, jedzie po sumieniu. odpycham chęć jak najszybszego powrotu. opowiadam o pleszowie, pokojach, terenie, kuchni, o pracy i reszcie. mama zasiewa niepokój - a jak ci nie wyjdzie, czy napewno znajdziesz pracę, mieszkanie? - gubi mnie w decyzjach. postarzała się, schudła, rękami trzęsie stale. wycieram jej łzy, trzymam za rękę i głaszczę, zmieniam pieluchy i czeszę. włosy związuję w kucyk. całuję w policzek i czoło. chwyta mnie za rękę. jemy, pijemy, palimy. zimno po nocy bez przykrycia. w domu czyściej ale jest chaos. 8:00 wstaliśmy, wychodzimy. kurator na kocjana. bilety tańsze niż w krk. rozmowa z kuratorem długa w sumie. autobus. piszę w autobusie. blue city. nie wrócę tu, nie wrócę. w blue city nie ma już sklepów w których pracowałem. wpad i wypad. szybko jakby uciekająco ale chyba normalnie. przystanke 157, podjazd pod ud. sprawdzam zameldowanie. wymeldowany z ostatniego. nie zameldowany nigdzie. gość w domu, intruz ... powrót. zaczynam sprzątać. jemy kanapki na biegu. maku kupił kawę. ochydna woda. szukam papierów. szukam. pióro. sprzątam ... bilety na jutro na centralnym. funfel od mojego kompa. jak sądziłem lipa. żadnych jazd, żadnych emocji. naturalnie, normalnie. wracamy. śrubokręt do klatki schodowej, bo domofon nie działa. ciotka przyszła punktualnie. sąsiadka wścibsko pakuje litery cztery. usiłuję z ciotką zaczerpnąć prywatności w kuchni = wychodzimy. przylatuje za nami. zaczyna mnie irytować. zakrzykuje nas prawie swoimi racjami. nie zgadza się jakby miała cokolwiek ... robię się nieprzyjemny. wyrzuty mi czyni o szacunku, że brak. pomimo całej wdzięczności za pomoc mamie, cisnę jej dobitnie cedząc słowa. nie przeklinam, to pewien sukces. gestykuluję. brak opanowania. rozmowa ucięta w połowie. ciotka stoi po mojej stronie. rozumie. przytakuje, może myśli podobnie, może słucha argumentów. poparcie. wdzięczność wydusza ze mnie mokre oczy. najostrzejsza reakcja od wczoraj. wyszły. wyszli. dalej tylko staruszka. po raz kolejny pyta o to samo: - a skąd ona jest? - dopytuje. całuję ją ... śmiejemy się często. szokujące, że jest tak jeśli nawet trochę na siłę. tą chwilą, teraz, tym uśmiechem. walę z grubej rury uważnie w skupieniu na mimice: - mamo, opowiedz mi o tacie? - reakcja natychmiastowa, potok słów wypowiedzianych za szybko. kolejne rozstrzeliwują mnie przy ścianie. słyszę to po raz pierwszy w życiu. o tym, że go kochała i nie jest ważne (gdy pytam czy babcia miała coś przeciwko ich związkowi) co inni sądzą o osobie, którą się kocha. o tym, że na kolejnej imprezie u kumpla za dużo wypił i serce nie wytrzymało. podpytuję słowami nie używanymi wcześniej, o konkrety. ona odpowiada. pił często, był alkoholikiem. samonasuwające się pytanie o przemoc. potwierdza. bił ją w domu jak przychodził nachlany, bił ją w pracy w ciemni w małym pokoiku laboratoryjnym w ukryciu za kotarą. czasem koledzy z pracy reagowali, często nie. cieszę się, że go nie ma, że nigdy mi go nie brakowało, że już jej nie krzywdzi, że umarł. dociera do mnie wrażenie pewnej kontynuacji tej przemocy w moim wykonaniu. strzały z nikąd. pierwszy raz czuję szczerość, bezpośredniość w rozmowie z matką. jakoś tak. całujemy się. uspokajam na siłę jej ręce. nie płacze, na zimno. reszta wieczoru z makiem, pogaduchy na luzie. wiara, chrześcijanizm, trochę obrabiania dupy, wojsko, fajki, alkohol .... parę podobnych myśli. fajnie, luzuję się. wydawało mi się, że już tak nie potrafię. a jednak. znów mogę wszystko. chcę. gaszę światło. dobranoc sms-sie. dobra?

8:30. jemy. pomagam staruszce ubrać się, wyrzucam pieluchy. pije. je. płacze. mówi, że często z rana. płacze, płacze. zrywamy się do dps i administracji. bilety. autobus. szybko. ciotka na 12:00 dokończyć rozmowę. w pomocy społecznej panie nagle zleciały się nie wiadomo skąd, jakby trędowaty przyszedł. atakują mnie, że robię coś na siłę. sprzeczam się z nimi, tłumaczę i opowiadam o krk. jedna wymięka. do drugiej dociera. uspokaja się i zaczynam rozumieć co do mnie mówi. ma trochę doświadczenia i racji. obiektywizm on. zabełtała mi trochę, życzy powodzenia. autobus, przystanek, oparcie, wysiadka, przesiadka, strzały, eksplozje, momenty. porwany ciąg wydarzeń. adm mnie uspokaja brakiem zadłużenia mieszkania. wracamy z buta. - poproszę golonkę i coca colę - rzuca maku i rechoczemy pod czerwonym wieprzem. śrubokręt, winda, drzwi. ciotka punktualna jak zawsze. 10 minut spokoju. nadciąga grażyna. mama często płacze, nie akceptuje swojej bezradności, braku samodzielności. myślałem, że może do mnie ma pretensje i łzy ale nie. sprzątam dalej. jakaś pompka z igłą ląduje w koszu. poprostu. jemy coś. karmię staruszkę, zabieram grażynie tv, bo nie jest jej. - dwa lata się mamą opiekuję - wyraża brak wdzięczności. próbuję ją udobruchać ale macha rękami z rezygnacją. macha rękami również mój egoizm zabierając tv pod pachę.zostawiam ją obrażoną na świat. sprzątam na ile mogę, wyrzucamy łachy. śrubokręt, winda, drzwi. szybka kawa. ostatnie chwile z mamą.płącze co chwila. trzymam i całuję jej dłonie, głaszczę enty raz po prawie białych włosach. jest smutna. - moja małpka, może być małpka? - pyta. może być. może być cokolwiak. - przyjedziesz kiedyś z nią? - uśmiecham się. WYCHODZIMY Z OPÓŹNIENIEM.
centralny. pączki. peron, tor, wolne miejsca. jedziemy, wracamy. dobrze, chyba spokojnie. mam zaciśniętą szczękę. znów opóźnienie pociągu. wyjście, papieros, bilety, tramwaj. kraków. wróciłem i cieszę się. jestem. pewnie śpisz, nie odpisujesz. dobranoc sms-sie.
WAW-KRK poniedziałek + wtorek

środa 18.11.2009

przesypiam budzik. gaz zamarza. zakupy. wkurwiona renata. milczę. pearl jam. w porządku .... w czym? unikatow zdjęcia mnie w ciągu jak ... nc. wasyl, ślub mim, parę fotek macro i audio płyt gorillaz. jakoś powyżej średniej. mało czasu. 23:55 wczesnym dobranoc odkłada mnie do poduszki. M7 i trochę.

czwartek kolejny

najistotniejsze. doroty: wszyscy mówią, że się nic nie leczysz. renaty: czuję, że mam do ciebie bardzo daleko.
ukłuło lekko zrozumiałą oczywistością.
test anki 567 odpowiedzi.
masz kurwa rację. nie czuję się normalnie. mam do siebie żal, mętlik. zazdrości przeciwstawiam racjonalizm, zrozumienie, spokój ale ... nie wystarcza. i nie szukam matki. przesadzona delikatność ? jako zarzut zaniedbania. i przekonanie coraz silniejsze, że to jednak ze mną coś nie tak. a pragnę a chciałbym, a tęsknię, zachwycam się i kurwa często zazdroszczę. tak jak dziś makowi czy ance ...
może już jest ciepła woda.
23:23 / 13.10.2009
link
komentarz (0)
M. Kraków i Renata.
15:19 / 31.08.2009
link
komentarz (0)
Poniższe z soboty.

Rzekłaś: Myślę, że trafnie wybrałeś terapeutę, D. jest dobrym fachowcem.
Ta. Czyli, że moje wybory są dobre. Ostatnie 15 lat zdaje się temu przeczyć. Ta. Generalizuję i uogólniam.

Rozmach trochę za duży. Za późno. Dom napina szwy, firanki powieszone w oknach, wyprane, białe, sałatki zmieszane obecnością majonezu, odkurzacz nawdychany. Jestem. Tu. Teraz.

Kobierzyńskie echa nie milkną. Nie mogę już dłużej tej kakofonii słuchać. Nie walczę, nie zatykam uszu, uciekam w nieobecność. Bezsilność, niezrozumienie, rezygnacja, niedziałanie. Złość. Dryfuję w różnych dziwnych pomysłach. Nadal zblokowany przed monitorem, siadam z brakiem prywatności.
E. była rzeczowa. R. weselsza. A. zmęczona. Chodzę, szlajam się w zakamarkach. Zmęczenie, nawet lubię ten stan.
I spierdalaj.
15:07 / 31.08.2009
link
komentarz (0)
10 będzie 5. Poniższe z piątku.

Muzyka rozkręca mi umysł, zwiększa odczuwanie i wrażliwość na emocje. Ciągle tu czuję jej niedostatek.

- Męczą Cię ludzie? - pytasz.
- Owszem, ale nie cichą cielesną akceptowalną obecnością. - odpowiadam.

Dużo słów o nim. Zainteresowanie słowem. Chęć poznania, zrozumienia, zaakceptowania? Jego? Siebie? Tolerancji? Sporo pytajników.

Wybucham tak gwałtownie, że mój wewnętrzny cenzor ma za mało czasu na reakcję. Inie reaguje przed faktem. Późno ..? 23:30 Kręcę słomki. Rocznica siedemnasta, duźo pracy i skojarzeń z czasem komuny i malowaniem trawy na zielono. Operacje na przecinkach i kropkach. Podtekstach i niedopowiedzeniach.
Próbki.

zaraz zamykam dom
przesunę skobel drzwi
pogaszę światła pościemniam
zakamarkom, pajęczynom, schodom
pozostawię oświetloną
drogę ucieczki, jasną.
wszystkim.

koc w kratę, w kostkę
tusz w kartkę, w kratkę
usta w ciszę, w kreskę
jawę w sen, w noc
20:50 / 29.08.2009
link
komentarz (0)
Rozmawiałem z E. Ta. Nie teraz.
Nic na siłę. Nieśmiałe próby komunikacji. Efekt jakiś jest. Brnę.
21:40 / 28.08.2009
link
komentarz (0)
Współczucie i raz jeszcze współczucie. Żal . Niestety wylądował w Kobierzynie. Nawet nie chce mi się pisać o plotach, delikatnych psychozach pojawiających się tu i ówdzie podczas gdy był. Przekłamania, niedomówienia. Większość poszła do cyrku. KURWA. Dosyć. Czytam jego teksty, te elektroniczne i takie prawdziwe z duszą, na papierze. Trudno odszyfrować odręczne pismo. Znajduję usprawiedliwienie na swą ingerencję w czyjąś prywatność. Na szczęście całe to nie ciekawość.
- A co?? - zapytałem swego obiektywizmu.
- Wytłumaczę kiedyś, czyli nigdy. - odpowiada moje poczucie winy.

Cytat:
"Najlepiej kamuflują się psychopaci. Po rzezi wychodzą z psem na spacer. Sąsiedzi na nich się nie skarżą. Ich stan to dla nich normalka."

Nie mam czasu. Musze ... Musze. E. ma mnie na czerwono. Ciebie chwilowo nie ma. Błogosławiony stan. Nie ma. Uciekać od przeszłości. Uciekać. Sprzeciwiać się i nie uciekać. Pozostać w przeszłości ? Tez nie. Pozostaje terazniejszosc.

Powtorki.
22:18 / 25.08.2009
link
komentarz (0)
M 4 i 1/2.
Liczyć, pamiętać, sobie przypominać będę, bo przesądy nie mieszczą się w moje szufladki. Ulega zmianie, przepoczwarza się społeczność. Ciekawy czasu, wycinek zapisywać muszę. Pojawiają się w naszym gronie, nowe osoby. Ta, która dotarła ostatnio jest, a przynajmniej tak głosi, Lucyferem. Facet magistrem filozofii. W przekazie brzmi to na tyle wiarygodnie co dla poniektórych, że powstają z tego jakieś obawy, wręcz lęki i opowieści dziwnej treści. Pole do obserwacji pewnych zachowań ludzkich jest doskonałe i korzystam jak mogę. Poza tym z braku czasu znów nie porozmawiałem z E. i to co miałem jej do przekazania rozmydla mi się w przeszłości. Zmianie ulega ustosunkowanie się do bycia tu, na chce (nawet chyba za bardzo), kolejny kaleka. Do jedenastej parę minut, więc nie dam rady przepisać kilku słów z wyjazdu. Ale później. Wracasz niebawem, a w temacie tym nieokreślenie. Priorytety, ważna sprawa, staram się ustawiać. Dużo w niepamięci.
Z dźwiękami towarzyszy : P - FBTD.
16:51 / 22.08.2009
link
komentarz (1)
Wróciliśmy wczoraj w chaos i wewnętrzną dezorganizację. Marszczę się i wkurwiam a chuj wie o co mi chodzi. Znów nie miałem dosyć czasu na pogawędkę z E. Będzie w czwartek dopiero. Zacierają mi się słowa. Jak tak dalej będzie to uciekną bezpowrotnie. Czy szkoda?
Dzień skondensowany. Jutro grupy. Próbuję.
FF.
22:53 / 16.08.2009
link
komentarz (0)
kolejny dzień pod hasłem milczenie. izoluję się od własnych myśli i gdy kiszę się w sosie własnym tak bardzo do dna, że aż brakuje tlenu to może pomyślę o oddechu i powierzchni. najbardziej mi brakuje siebie. mnie wewnętrznie. wyjeżdżam na kilka dni poza ośrodek. spróbuję się poskładać. chciałem porozmawiać z e ale już kolejny raz nie uda się. jakiś kurwa zajęty jestem. w ogóle jakaś ciekawa reakcja, bo zawsze mam do ludzi dystans a ona wstrzeliła się bardzo w moje zainteresowanie kilkoma słowami i parokrotnym powtórzeniem specyficznego żartu. dystans zmienił oblicze . jest ... hmmm ... krótszy. sposób w jaki się porusza, pewien luz w gestach, mimika twarzy, spojrzenie, swego rodzaju ciepło i jeszcze prawdopodobnie parę innych rzeczy, które trudno mi ponazywać, powoduje że jest magnetyczna. wykluczę zupełnie wątek z podtekstami seksualnymi, bo po pierwsze: jest psychologiem w pracy, drugie: niedawno urodziła dziecko i ma rodzinę oraz trzecie: jestem jej pacjentem. mi styka.
21:15 / 12.08.2009
link
komentarz (0)
Obiektywizm stoi obok i podpowiada. Milczę.
22:35 / 11.08.2009
link
komentarz (1)
miesiące cztery
względność czasu
brakiem

zamieniam oczywistość na swoją subiektywną rzeczywistość
nie myśleć, nie widzieć , nie słyszeć, nie czuć
dziwnie, nieokreślenie

.
22:19 / 07.08.2009
link
komentarz (0)
"tym razem jeszcze wrócę"
i pozamiatałaś mnie ryżową szczotką
zgarniam się na śmietniczkę

arktyka

w uszach fear factory
22:19 / 06.08.2009
link
komentarz (0)
Paragraf 207.

Mhm.
17:31 / 04.08.2009
link
komentarz (0)
Nie mam czasu.
I jedynki.
20:36 / 01.08.2009
link
komentarz (0)
Trwam.
Jak telewizja.
HCV też na minusie.

Jola ma dziś operację i w ogóle raka i przerzuty ... cienko z nią.

Sprawiedliwość życiowa.
Kurwa.

Napisałaś "całuję" na końcu emila.
Dziwnie. Mi. Z tym. Bardzo.
16:18 / 24.07.2009
link
komentarz (1)
Ujemny.

I tak jak na chłodno i spokojnie, pogodzony z wynikiem, podchodziłem do badania, tak spokojnie i bez większych emocji przyjąłem jego wynik.

Ot tak.
22:18 / 22.07.2009
link
komentarz (0)
Przesunięcie.
Po wyniki w piątek.
Lajtowo. Serio. Będzie co ma być.

a kot wyjada zlewki z wiader
17:15 / 21.07.2009
link
komentarz (0)
Pani ukłuła mnie pięć razy i nie była pewna czy pobrała mi wystarczającą ilość krwi aby badanie mogło być przeprowadzone. Po odbiór wyników jednak we czwartek. A w razie czego będzie mnie kłuła ponownie.

22:02 / 20.07.2009
link
komentarz (0)
Jutro badanie krwi na wirusa HIV.
Wyniki pojutrze.
I nic. Więcej.
22:50 / 17.07.2009
link
komentarz (0)
Mhm ...

Kontynuuje ...

M3 z kawalkiem
20:18 / 21.06.2009
link
komentarz (0)
Monar.
08:00 / 20.09.2006
link
komentarz (0)
Źle, źle i źle po stokroć.
05:06 / 15.08.2006
link
komentarz (0)
Dziś wolne. Zapierdalam jak zapierdałaem. Wypijam do 10 kaw dziennie. Jeszcze pracuję. Ciężko spłacane zapożyczenia i hardcore w firmie.


Zgrzytu-zgrzytu.
Trybiki.
03:28 / 23.06.2006
link
komentarz (0)
Ależ się wpierdoliłem w sytuacje...
Stres non stop od około 2 m-cy robi spustoszenie na mej głowie. Jeszcze trochę a będę wyglądał jak wiedźmin ... jeszcze troche ...

Don't push me because i'am in to the edge
i'am train not to loose my head

Czy jakoś tak.

Kable.

Aha. Zlukane:
HIGH TENSION
DEVIL'S REJECT
UNLEASHED

Werdykt: Najgorszym był Devil's Reject z Robem. Pozostałe w dechę oba.
09:17 / 09.03.2006
link
komentarz (0)
Pogrążyłem się kurewsko ....


No More Her.
10:42 / 20.11.2005
link
komentarz (0)
Niedziela. Praca. Skręt. Fear Factory.

Zapierdalam bez zahamowań.

Fuck.
19:32 / 21.05.2005
link
komentarz (0)
Habla abla.

Dziś 12 godzin (no prawie) w pracy. Dużo tych no teges... Dostałeś zwrot podatku nadpłaconego w zeszłym roku - kurde zazdroszcze i nadzieję mam, że niebawem i do mnie doleci. Się przyda. Kredycik po prostu pstryk i już. Ot tak. Dwudniowi milionerzy.

Cmoks.
11:53 / 19.05.2005
link
komentarz (0)
Zlukać:
HIGH TENSION
DEVIL'S REJECT- Rob Zombie
UNLEASHED (!!!)

Ciekawe czy ...
20:21 / 18.05.2005
link
komentarz (0)
Mhm.
Wziąłem kredyt.
Teraz troche wyprostuje tak krzywe akcje.
Oby.
Tyle.
20:47 / 15.03.2005
link
komentarz (0)
Zapierdalanie maksior.
Buhhh i kable.
21:19 / 28.02.2005
link
komentarz (0)
Czas zapierdala.
08:10 / 17.02.2005
link
komentarz (0)
TWÓRCZOŚĆ PROSTA, JAKŻE NIEWINNA I PIERWSZA

SPOKOJNE CZY ROZCHULANE
NASZE MORZE KOCHANE.

GRAJACA SKRZYNKA
GRAJACA SKRZYNKA GRA CO DNIA
GRAJACA SKRZYNKA TRA LA LA
SPIEWA ,MOWI, GRA
GRAJACA SKRZYNKA LA LA LA.

PAJACYK Fikus
PAJACYK FIKUS PLATA FIGLE, ROZNE PSOTY
CIAGLE WPADA W PRZEROZNE KLOPOTY.
PSOCI I FIGLUJE
Z TYM SIE DOBRZE CZUJE.
WSZYSCY KRZYCZA NA PAJACA ,
A ON DALEJ KOZIOLKI WYWRACA.
FIKUS ZAWSZE SMIAC SIE BEDZIE
CZY TO W DOMU-ZAWSZE WSZEDZIE!

SERCEM
SERCEM KOCHAJ
SERCEM CZUJ
SERCEM ZAWSZE MILUJ
ONO NIGDY ZAWIESC CIE NIE MOZE
UFAJ ZAWSZE MU W POKORZE.

OWOCE-WITAMINY
JEDZ OWOCE SMACZNE, ZDROWE
DO JEDZENIA SA GOTOWE.
MAJA WITAMIN DUZO
TWEMU ZDROWIU DOBRZE SLUZA.

autorka tych wierszy jest Ewelina Pawlikowska

bez ingerencji
21:47 / 16.02.2005
link
komentarz (0)
BTW trafia mnie jak na co którejś stronie widze zdjecia kotków ... Kotki takie, kotki srakie, kotki przeciągające się, śpiace, kurwa miałczące ... Szkoda, że jeszcze nie ma srajacych i żygających do dopełnienia tematu. Grrr.

Nie no lubie zwierzęta.
20:51 / 16.02.2005
link
komentarz (0)
Palenie tytoniu prowadzi do crack'a ...

ZŁODZIEJU ! ... Zanim ukradniesz .... ZAPYTAJ !

I inne gówno co odbija się niczym piłeczka ping-pongowa od stołu tenisowego w mej głowie.
21:28 / 14.02.2005
link
komentarz (0)
Pluję na prawo i lewo: " .. chuj w dupe ... pierdolę ... jebać to ...", jakbym chcial schować głęboko swą bezradność. Walę po kablach i nawet wlasny dom jakby mnie odpychał. Nigdzie i z nikim, poczucie samotności w sytuacji. Ohh jakiż to ja biedny jestem.

Zatrzymany w rozwoju na poziomie 25-cio latka.

Wrrr ... Grrr ...
13:22 / 29.11.2004
link
komentarz (0)
Źle.
04:47 / 29.10.2004
link
komentarz (0)
Znalazłem pracę, tudzież może raczej praca znalazła mnie. Założylem konto w m-Banku, obaczym w praniu.
10:17 / 01.09.2004
link
komentarz (0)
Dobrze znane klimaty, spocony, nerwowy i takie tam inne. Dzieje się nic. Zdycham.
09:16 / 25.08.2004
link
komentarz (0)
Jakimś jebanym dziwnym trafem zniknął cyfrak. Złoczyńca nieodgadnion do tej pory ... Kurwa. Sie połaszczyl na 500 złotych patafian w morde kopany.

Dziś szukałem i znaleźć nie mogłem. Dziwne. Moze to i dobrze? Cienizna aż piszczy ... I chuj. Fragi i dragi.

Boli ...
02:20 / 09.08.2004
link
komentarz (0)
Niedziela.
Smoła kapie z nieba. Pełzam w niej powoli.
Nie dzieła.
07:23 / 06.08.2004
link
komentarz (0)
No to na heroiczną nutę z gównianym przytupem (uhh jak plasło):

szepczesz do mnie
słowa miłe a ja tylko
o tym myślę jak
pierdolnąć heroinę w żyłe

ty juz myślisz o ...
następnej wiośnie
hajs kojarzę ja
na amfe ... donośnie

Przeginam, nie wybrnę, właściwie to już po mnie. Siedzę sobie po nocach i delektuję spokój, wypisuje głupotki, staram się, staram choć łatwo to przychodzić nie chce, wyluzować, trochę oklapnąć ... Prozac. Proza klasy ce. Taaa ... ale to już było a powraca snami. Choć w papierach lat przybyło to naprawde wciaż jesteśmy pojebani ...


Modliłem sie do nloga ja ... Jarząbek Stefan.
09:37 / 17.07.2004
link
komentarz (0)
Mhm. No coz klawikord na ps'sie nie wbija mi u tylko z kreska. Kreska to i owszem ale juz minęło bardzo długo. Jak bardzo to zależne jest od teorii względności. Gram sobie nocami w MUD'a. Praca ... omińmy. Itd.

Browarki nocna pora wchodza mi najlepiej.
04:04 / 09.07.2004
link
komentarz (0)
Nie jesteś pijany, jeśli możesz leżeć na podłodze, nie trzymając się jej.
-- Dean Martin
19:51 / 30.06.2004
link
komentarz (0)
No i kolejny dzień. Tu nie wyszło tam po pycie.
Do dupy. Nadal zwiedzam uliczki miasteczka Donikąd.

Osrane to wszystko.

Wrociłaś na ściemy.
05:34 / 14.06.2004
link
komentarz (0)
Niezbyt jest. Niedziela niezbyt się rozumie. Kamyczki w bebechach. Mhm.
03:43 / 06.06.2004
link
komentarz (0)
Dotarłem. Droga była długa i męczaca. I oto jestem u celu. Dotarłem Donikąd. I Buch.
09:41 / 04.06.2004
link
komentarz (0)
Male rozbiegane dziecko rozglada sie lobuzersko.
Male rozbiegane dziecko syczy: Pobawisz sie z nami w chowanego?
Dlugonosa niska mieszczanka probuje zlapac za rekaw swojego synka lecz ten wymyka sie ze smiechem.
Gwaltownie gestykulujac mowisz szybko do malego rozbieganego dziecka: ToWskakujDoPlecaka..
Wskazujesz otwarty skorzany gnomi plecak.
Male rozbiegane dziecko podaza na polnocny-wschod.
Gwaltownie gestykulujac szybko mowisz: OjNieBojSie
09:12 / 14.05.2004
link
komentarz (0)
Powiesiłem się
Dyndam i kołyszę
Jak przystało na
Wzorowego wisielca
07:14 / 25.04.2004
link
komentarz (0)
Niezła pora, kiedy GG milczy zupelnie na czerwono, w sklepie trzeba budzić Panią sprzedawczynię a kolejki po piwo nie uświadczysz.

Pora niezła, kiedy przy trzecim piwie namysł łapie na trzy kolejne, niedziela.

Niezłą porą wbijam, do siebie chyba sam, w eter irca czcionki arial a czytam courier'a.

Miesiące padły, jak juz nadmieniałem. Teraz tylko kanał lewy, kanał ... lewy?
Stereofonia i dolby sorround jebło w gruzy.

Pisze.
Po co.

Dotarłem daleko. Boli jedynie ...
I to chyba nie mnie.
05:31 / 13.02.2004
link
komentarz (0)
Tak tylko czasami się zastanawiam czamu ...
... a szczególnie Masklin ?
Co imienniku?

Jak to było?
Mam swoje sciany cztery a nawet trzy i poł.

Z muzyki ...
Good Friends and a Bottle of Pills.

MHM
miesiąc sie wyzerował.
PFF

Ojaaaa ile błędów to masakra.
Nie tu, w ogóle.
06:31 / 04.01.2004
link
komentarz (0)
Z leksza z dupy i świątecznie.
Sylwester podobnie.

pod choinką prezent sobie
sam dziś podłożyłem

pakując myślałem:
jeden ... bo przecież
dwa to już przesada
bez kokardek prosto
pełny minimalizm

przeżuwam realność
nieistniejącego drzewka
i pustych obietnic

M21
07:55 / 24.12.2003
link
komentarz (1)
Moż wlaśnie pkt. nr 1 tłumaczy dlaczego nie lubię tej światecznej papki ... :| Pff. Niebawem 2004.
01:41 / 12.12.2003
link
komentarz (0)
1. Zgubiłem gdzieś uczucia.

2. .. dwa lata - niedługo ..
11:32 / 04.11.2003
link
komentarz (0)
Człapiąc po zakupy zastanawiałem się nad swoją przesadzoną złośliwością. Bo mi chyba nie wystarcza jak sprawa na "noże" już leci. Dołożyć szpilę wetkniętą w najmniej odpowiednim momencie wespół z cynicznym uśmiechem, to to co lubię ... I tu zmienię Leninowej basen-rewolucje na muszla-rewolucje. Po oporach.

Grób się załamał. Nie wytrzymał naporu czasu. Kątem oka w pęknieciu wypatrywałem bielejących kości. Będąc na bródnowskim wiadomego dnia zauważyłem, że cmentarz też może zostać ulicznym przybytkiem kultury. Szkoda tylko, że akurat repertuar składał się z utowrów okresu wojennego a nie punka lat 80.

I'm broken - Pantera.

Może juz ...

PS: odnośnie komentarza do poprzedniego wpisu - dora2: hyhy wiesz co? przyjałem, że rok ma 300 dni ale nie to jest najlepsze ... najlepsze, że to właśnie Ciebie dotyczyło :,0).
11:50 / 24.10.2003
link
komentarz (2)
Jakoś tak spojrzałem na me ulubione. Ponad połowa ma miech niebytu. Tajemniczo wygląda natomiast ostatni: 12349 dni, 9h 37m 10s temu. Heh, to jest powyżej 40-stu lat. ?

Nawet dotkliwe zimno świata zewnętrznego nie otrzeźwiło mnie do tego stopnia, aby nie zdziwić się, że święta, choinka, sylwester i szampan na nowy rok, to już za dwa miesiące.

W hamaku lub kosmonauta.

Norma ponad normę! 342% normy! Puk, puk?
04:12 / 16.10.2003
link
komentarz (0)
Wczoraj, oglądając 1z10, olśniła mnie jedna odpowiedź. Medea to dramat jakiegoś (chyba bo już zabyłem,0) greckiego pisarczyka. Głąb będzie głąbem. Nic dodać nic ująć. Pisałem ja, głąb.
16:46 / 13.10.2003
link
komentarz (0)
Uciekam. Gdzie mogę tam uciekam. A cyferka ilości odwiedzin pnie się w górę. Kokany loguś, kok any.

Ironio won !
15:33 / 10.10.2003
link
komentarz (0)
Mułek zasysa.
Podchodzi:
Godsmack , Foo Fighters , Type'O'Negative oraz cudne Alice In Chains.
Mud się położył.

BTW. Im bardziej w temacie tym łatwiej o tolerancję.
16:30 / 27.09.2003
link
komentarz (2)
Odebrałem dowód osobisty. I właściwie wszystko fajnie, choć przyznam, że przy składaniu zapotrzebowania podpiałem się na niebiesko a nie jak Pani urzędniczka mówiła na czarno, tylko jakoś wcale tego podisu nie widac na plastiku.
Nie kumam, jak można nie przyciemnić skanu żeby wszystko bło jak trza. I to przez miesiąc. Pff ... Profesjonalizm.
12:56 / 18.09.2003
link
komentarz (0)
Kubek nlogowy 34 zeta. Hmmm? Komercja wszędzie nas dosiędzie.
Porty. Firewalle. Kurde, z pomidorem to jeść? Czy ogóras lepsiejszy?
Stałe. Radiowe. Nie tu.
09:16 / 10.09.2003
link
komentarz (0)
Żółte liście na drzewach.
Jesień nadciąga.
Ciekawe, jak sobie radzi kot bez butów?
17:22 / 27.08.2003
link
komentarz (3)
Kolejne podejście do PI zakończone niepowodzeniem - znów zasnąłem. E-tam. BTW, PI to jest film.
20:55 / 26.08.2003
link
komentarz (3)
[xxx]

Dziś będzie PI w TV. Może tym razem nie usnę.

M TRWA
10:31 / 21.08.2003
link
komentarz (3)
Połknąłem tą książkę przez dwa kolejne poranki, zanim ekipa wstała gotowa do pójścia nad morze. 200 stron, 24,90 zł, trochę jakby drogo ale warto było. Żadko coś tak zapada mi w pamięć.

"GDYBY TWOJA POCHWA SIĘ UBIERAŁA, TO CO BY NOSIŁA?

Beret.
...
Męski smoking.
...
Tylko Armaniego.
...
Urządzenie rażące prądem do odstraszania intruzów.
...
Wysokie obcasy.
Koronki i glany.
...
Płaszcz przeciwdeszczowy."


I kilkanaście stron dalej:

"MOJA POCHWA BYŁA MOJĄ WIOSKĄ

...
I wtedy przyśniłam, że mam tam zdechłego zwierzaka, zaszytego grubą czarną żyłką wędkarską. I nie mogę się pozbyć smrodu tego zdechłego zwierzaka, a on ma poderżnięte gardło i krew przesiąka przez wszystkie moje letnie kiecki.
...
Ale wtedy żołnierze wsadzili mi tam długi, gruby karabin. Taki był zimny, że ten żelazny drąg przebił mi serce. Nie wiedziałam, czy zaraz strzelą, czy mi go pchną w skołowaną głowę. Sześciu ich było, potworne doktory w czarnych maskach, i butelki też mi tam wpychali, i jeszcze patyki, i kij od szczotki.
...
Ale wtedy słyszałam, jak skóra mi tam trzaska, pisnęła tylko jak cytryna, w rece został mi strzęp pochwy, oderwana warga, i teraz z jednej strony w ogóle nie mam wargi."


MONOLOGI WAGINY - Eve Ensler

Feminizm kapie z każdej kolejnej strony. Przeczytać koniecznie. Ciężkie.
13:20 / 11.08.2003
link
komentarz (3)
Hmm

Miesięczny wypad nad morze i na mazury.
Szyja, szyja, szyja ...

Męczące.
Bzzt.

19.08.2003

Posiałem dowód. Podarłem karte mobilizacyjną. Od dwóch tygodni tylko raz wypiłem 5 piw.

Jest normalnie. Jest?
I jeszcze zapomniałem jak się chociażby bolda robi.
[kręcenie głową z niedowierzaniem]

m17
14:04 / 13.01.2003
link
komentarz (0)
W rozchylonych dłoniach kwiat w kolorze, rzekłbym czerwonym. Albo ... niech będzie żołty, bliżej mu do goryczy, zmieniam barwę świadomie. Krzyczę, wpierw krótko i cicho w sześciokąt scian, odbić kąty dobrze obliczone. Krzyczę, już głosno i długo, zwielokrotnione wracają wymiotując, słowa.

GRUDNIOWE
13:55 / 07.12.2002
link
komentarz (0)
ble ble i bla bla

celtyckie krzyże nad nią
pochylone zamierzchłym
śpiewały obliczem

oddychała piaskiem
morze spijała w przypływie

namiotem nagiętym niebo
gwiazdy mrugały zalotnie
odchodzisz ... szeptaly

w ostatnim oddechu
garść wciągnęła piasku
morzem popila
i
nie ŻYŁA!

i ble ble

ciocia Genowefa przypala
ogorki w słoikach kiszone

chińczyk sprzedaje
francuskie perfumy
u ruskich podrabiane
za polską walutę

kroi nożem rybkę złotą
w nadziei odzyskania
kolekcji pocztowych znaczków

Zwisał ze stołu ochłap.
Krótki czerwony dźwięk.
W szkarłatnej kałuży
Bełkocze pochyłą
Czcionką
Kap, kap, kap.
13:23 / 07.12.2002
link
komentarz (0)
W lewo.
Zasłona brązowo-miodowa, firanka biała. Zieleń, kwiaty, brąz, doniczki.
W prawo.
Komputer nieżywy, fotel, czarne krzesło.
Z tyłu.
Kanapa, ciuchy, ściana, zdechłe kwiatki.
Z przodu.
Żywy komputer, wódki butelka, pomidorowy sok.
Obok.
Matka, koty, rachunki, zima.
We mnie.
Pusto, zagubieńczo, zimno.

Nie chce, a to ten lepszy dzień ...
18:49 / 28.11.2002
link
komentarz (0)
Dobrze. Przyznam się.
Od jakiegoś czasu z coraz wiekszą czestotliwością zatrzymuje mnie w tv śmiszny serial. Serio. Kfalifikuje się do pierwszej piątki razem z reklamą.
Bo reklama też była nieziemska.
Ach ... byłbym zapomniał - tytuł: zbuntowany anioł.
Czasem. Polecam.
:,0)
i później:
Proponuję czasem okiem rzucić na forum. Też dobre.
06:51 / 01.11.2002
link
komentarz (3)
Dzisiejszy dzień zaczął sie o 4:55. Przeziębiony jestem czy co?
Od bardzo dawna ciekawi mnie jeden hościk:
prosiaczek z aster city

Hmm? :,0)

Zachorował. Zapadł. Przyszedł pan doktor.
Młotka dobył i kielni. Zoperował.
Stary skruszony dom liże się z ran.
08:54 / 28.10.2002
link
komentarz (2)
MUD mnie zassał maksymalnie. Rachunek zabił (prawie,0). Sen zimowy zaczęty. Ogolnie nijako.
Hyh...
18:25 / 05.09.2002
link
komentarz (2)
Mam dwie ludzkie kości z kawałkami mięcha.
Idę je sprzedać rzeźnikowi.
Znaczy chciałbym ale jestem 9-ty w kolejce.
00:30 / 04.09.2002
link
komentarz (3)
Kilka dni i nocy. Milczenie w najwyższym wymiarze. I te i tamte. Pozdrowienia dla Płocka i Grodziska. Wypiłem piwo. Robię notkę. Dzisiaj dla mnie jest środa. Idę spać.
21:05 / 28.08.2002
link
komentarz (4)
Mi tam udaje się codziennie i na okrągło. Szczególnie we wtorki kiedy dowiaduję się, że nie muszę jutro przychodzić do pracy. No jest jo! . Hihi.

bezrobotny
09:05 / 26.08.2002
link
komentarz (0)
Niezgranie samolotów pod czujnym okiem Fryderyka: jeden ma odlot a drugi przyziemienie.
17:55 / 25.08.2002
link
komentarz (0)
kórde.
porwałem się jak a3. wydania kieszonkowe drze się trudniej. staram się czytać coś co i tak wiem że nie dotrze. nawet nie zostanie w pamięci śmietnika. to co czytam ma na mnie taki wpływ jak zdarzenia z 11 września na tubkę pasty do zębów colgate. po raz chyba piąty słucham primusa tales from the punchbowl. brudne dźwięki. pogłaskany zostałem raz emilem z 02.08 raz drugi linkiem. jestem obok. obok ciebie. pusto strzasznie. izolacja. nie dotykaj. nie mów. nie komentuj. napisać coś by nie napisać nic.nic i nic. winda żarówka dół góra. oscylacja. jest dobrze. dobrze jest. jest? wyjmij rękę z nocnika. sny. zdarzają się. z oscylatora. dwa na pół roku. chcę śnić. a emil się mylił.
kórde.

"Lepiej byłoby nie zaczynać. Nie płodzić żadnych słów. Ponad te, które. Najwyżej przepisać. Tamte. Nie dawać rad, skoro to pisanie radzi sobie (rodzi siebie,0) samo. Pozwolić mu na nie-trwanie: w podobraziu, bezspojrzeniu, niedorodzeniu. Oglądać zza ścianek macicy.
...
Więc już nie mów. Uczyń swój język bezradnym. Nie porównuj. Nagości nie da się porównać z niczym. Można przed nią tylko stanąć we własnym obnażeniu.
..."

Joanna Mueller
00:03 / 23.08.2002
link
komentarz (1)
tak. to jego winisz za potknięcia o krawedź alkoholizmu. mokotowskie pola przechodząc wykąpany basenem tramwaju kaczki mijasz geiszy krokiem. [pójdź po betonie]. zdjęcie zobacz. otyłość brzucha zapadniętego w policzki anorektyczki. nie wyważaj otwartych słów dopasowanych do normalności pasowania. niewinną zamień w inną. szesnastki rżnie się wolniej niż trzydziestkidwójki [cóż za muzyka]. nie używaj imienia kogoś kogo tutaj nie ma. bytu lizanie jako postawa. [od lodu] rośliny nie rosną na policzkach. dotknij żądaniem przycisk na przystanek nacisk. [może stanie]. jak się zasapiesz na pociąg będziesz miał kolejkę. [stawiam]. żył tak krótko że nie zdążył pod ostrzał z groty. trzy miesiące.

a tak w ogóle to się pierdol.
12:03 / 22.08.2002
link
komentarz (2)
Poważnie.
Jak już będziesz, kiedy wrócisz, porozmawiamy.
Jeśli pozwolisz.

Poważnie nie.
Co do majtek, to przecież wystarczy np. kupić dwie sztuki. Jedna na tyłek, druga na półkę. Jeśli amator/ka dobrze się w czasie wstrzeli, to nawet na nówki się może załapać.
Ale jeśli ktoś nosi dwie na raz to JA przepraszam.

;,0)

17:23 / 19.08.2002
link
komentarz (2)
Jestem. Odporny. Na paznokcie i zęby.

Łabędzie 2 plus 5.

"jesus built my hotrod"
00:03 / 19.08.2002
link
komentarz (0)
Dwie godziny w czapce z daszkiem do tyłu.

i
11:30 / 15.08.2002
link
komentarz (3)
Krok. Anteny na wizje. Szczęście całe, że to "Światła wielkiego miasta" a nie "Wybacz mi". Drugi. Zmień kanał. Teraz tylko oczy, otwórz, puszkę, zamknij. Trzeci. Gdy szepczą o cenie aluminium na rynku surowców wtórnych, nie dociera ani strumień satelitarnej brei ani hermetyczny przekaz kablowy. Fonia opala się. Z cynkowanej blachy dach szczypał w stopy ciepłem na pograniczu. Czternasty.

doktorzeee doktooorzeeeee
tak slucham
że e że e

mrugnij

aha - sprzedaję. sprzedaję sqn.nlog.pl.
cena 1 złoty. na szyję łańcuch.
hehe szkoda że są problemy ze skinkami.
01:27 / 14.08.2002
link
komentarz (0)
jakby

mały problem z rozpozniem własnej twarzy w lustrze. ooo chujowy dzień! po chwili pierdół jestesmy na kolejnym fajku na palarni. kiosek. nie ma to jak ujrzeć własną twarz w prasie. dziś potłukę wszystkie lustra. numer 08/2002 national geographic.
13:17 / 09.08.2002
link
komentarz (0)

w kącie różowy miś
udaje że śpi stoi
od wczoraj zapobiegawczo
jutro nie wyprowadził
kwiatów na spacer
przylepił oczki
wyrwane łapki
poprzyszywał
grubymi nićmi

obiad
zupa pomidorowa
jadła mi z ręki
szybko?
"przezroczyste milczenie"
[uprzedzając pytanie]
"dlaczego? - była godna"

nie szukaj
nie ma
00:26 / 06.08.2002
link
komentarz (0)
- w zeszłym tygodniu złapałem gołębia, stąpającego dostojnie obok ławeczki pod blokiem, gdzie popijałem piwko
- w sobotę miałem iść na koncert organowy J.S.Bacha ale oparłem się o kolumnę zygmusia i popijałem piwo przy połamanych nutach
- dnia następnego pojechałem do Wołomina, była pizza, wódka z colą, piwo oraz spacer do lasu, w którym wykopałem sobie dołek
- jest dzisiaj, które zbytnio nie różni się od wczoraj, bo wykopany dół jak był tak jest a ja piję piwo

Czasem (a może nie,0) "wchodzę" na szczyt (ten na b.,0) i mam ochotę położyć się na plecach, poznać wielorybka, postawić kropkę (raczej niewidoczną spację,0), wyjechać z kopyta w monitor a pozostałą część elektronicznego badziewstwa wyrzucić za okno.

A po wszystkim napić się piwa i również, jak jedna z nlogowiczek, zapisać się do klubu osób, które nie lubią jedynaków wychowywanych przez matki. Ojej-ku.

m5
18:05 / 02.08.2002
link
komentarz (0)
podejście trzecie nieudane - zaraz będzie padać
"chodzą myśli po głowie
mówi wyrażenie potoczne
wyrażenie potoczne przecenia
ruch myśli"

tylko nic
01:43 / 01.08.2002
link
komentarz (0)
e
Znów Empik, znów chęć nabycia drogą kupna cd z dźwiękami. Bad Brains i ... ciężkie brzmienia łamane przez hm, lipa. Koleś, który ma dostęp do "bazy" tego co mają na sklepie, wysyła mnie na dział (jakiś tam zapomniałem,0) Coś jeszcze powinno być. A na literę B. to tam znalazłem Bad Boys Blue.
Kontrolnie w temat.
Bardzo.
Browce.
Kumpel.
Kebab.
Pani strzepująca czcionkę z gazety wyciągniętej ze śmietnika.
Leżący Pan ochlajmorda.
Z e tylko gazetka o komercyjnym art, kupiona za pięć zeta.
15:51 / 31.07.2002
link
komentarz (0)
Taa. Zapierdziel. I pusto w główce.
08:51 / 20.07.2002
link
komentarz (0)
Dobra. Koniec. Czas tu coś zmienić. Hehe.
17:03 / 19.07.2002
link
komentarz (0)
O ile ABS sprawuje się dobrze (z małym opóźnieniem,0), to CBC nie wyrabia na zakrętach. Oddam się mechanikowi.
10:55 / 19.07.2002
link
komentarz (0)
Z rana wziąłem prysznic zaburzeń.
Z kranu leciała krew.

"narkomani i faszyści
punki kurwy terroryści
syyyyfff
pozabijać ich"

TZN XENNA
02:40 / 19.07.2002
link
komentarz (0)
I BB po raz ostatni. Nie big brother. - TBB And Me -

"Nie chce mówić prawdy tym wszystkim sąsiadkom, znajomym z bloku, nie chcę aby te kilka pięknych lat, nawiedziło złe słowo, komentarze ... Wolę powiedzieć jak było, wtedy kiedy był. O tym że było cudownie..."

Życzę (chyba,0) miłej (chyba,0) nocy (chyba,0) ...
01:10 / 19.07.2002
link
komentarz (0)
"mozna komentowac bo nie lubie jak zawsze jest napisane 0 ... "

A ja lubię zero. Dlatetgo bedzie tak. Przewrotnie. Bo lubię, nie sory nie lubię, zara, ale czego?

Zaprzyjaźniłem się z blogiem, który nie pozostawia aż takiego pola do "popisu".

Ale warp rzecze: " ..." a to on jest naszym bogiem i ojcem, stosujmy sie do jego przykazań. A te wrzuty na forum są dobre. Rewelacyjne. Czytamy "jesteś z bloga to wypierdalaj", czytamy i sie dziwimy "kurwimy" ...

A ja to nie wiem o co chodzi?
Dziś postawiłem na szczerość, brutalną, przykrą ale byłem sobą. Dobrze mi z tym, aż za.

Podejmujemy ryzyko w literach na monitorach i podejmujmy. Chyba o to chodzi. Chodzi ...?
19:51 / 18.07.2002
link
komentarz (0)
Mamy jedno istnienie więcej. Jak dorośnie, będzie kobietą. Od dziś mówię Ci TATO. :,0),0),0),0)

Pomyślałem o tym gdzieś z tydzień temu. Tyle ciekawych grafik przewija się w internecie. Odchodzą, przez pad dysku, niechcące skasowanie linków czy też przez zwykłe ludzkie zapomnienie. A jakby tak ... No i mam. Zakręcik w stronę druku, jakiejś oprawy i na ścianę. Dopiero zaczynam. Są ze trzy. Jeden z .ru a drugi Beksiński. Ciekawe jak to będzie, jak będzie tego ze sto? Kiedyś zobaczę. No. Ściana.
04:55 / 17.07.2002
link
komentarz (1)
Tak zupełnie przypadkowo olśniły mnie cztery serie cyfer, po trzy i dwie, zapisane na siatkówce oka.
I ... i ... czasami ... zostaję niemową.

Nie mową.
Milczeniem.
09:36 / 14.07.2002
link
komentarz (1)
Akcja Elle pt. "Ulica nie jest dla dzieci" ma chyba trochę nie trafiony tytuł.

"Dzieci nie są dla ulicy" - "kochani", kurwa, "rodzice".
07:24 / 14.07.2002
link
komentarz (0)
A ramkę to sobie sam zrobię, bo choć próbowałem to nie idzie tego nabyć. Postrugam głupa i obsadzę SZTUKĘ w RAMY.
07:05 / 14.07.2002
link
komentarz (3)
Kawa o 4 rano.

Wrzask. Zerwane połączenia komórek nerwowych kłują, palą, ze ściany wychyla się głowa. Chłonę widok dziecięcej twarzy o zniszczonych rysach, szarej i pomarszczonej skórze, jedynego oka płonącego fioletem. W moją stronę wyciągnięte, ociekające pożądaniem, wijące się przewody, bez ochronnej otoczki, jak ciało obdarte ze skóry. Błysk boli. Uderzenie. Chodnik z bliska przypomina, że trzeba wstać. Nlogi z waty. Trzy próby, wszystkie zakończone niepowodzeniem. Nicość. Fioletowe światło jarzeniówki oświetla wystawę sklepu, falująca tafla szyby sprawia wrażenie żywej. Wyciągam rękę, smakuję zmysłem dotyku. Smagnięcie pejczem, rozpalonym nienawiścią. Zaplotły się dookoła mych rąk, wpiły, kiedy dziecko zaczęło znikać, wciągając mnie za sobą. Obrócony tyłem do ściany, poczułem jej chłód. Wisząc na rozpostartych rękach zostałem nieudolną podróbką Chrystusa.

Noc oplatała mnie nićmi kontrolowanego szaleństwa, owijała bezsennością. Czułem się ciepło i bezpiecznie w czarnym kokonie, spokojnie czekając na przemianę. Teraz tylko odprowadzam ją wzrokiem, rozpływającą się w dymie otatniego papierosa, przeganianą porannym brzaskiem.
20:02 / 12.07.2002
link
komentarz (0)
Za onetem:
"Kura domowa:
Rozwój ras kury domowej rozpoczął się na przełomie XVIII/XIX w. Hodowla kur kierowała się na możliwości użytkowania. Powstały rasy użytkowe: nieśne, mięsne i ozdobne. Najbardziej znanymi rasami typu nieśnego są: leghorn i kuropatwiaki włoskie dające przeciętnie 200 jaj rocznie. Do typu mięsnego należą m.in.: sussex, cornish, osiągające wagę 4,5 kg, oraz bramaputry i kochinchi, osiągające wagę 5 kg. Odrębną rasą są bojowce, używane w niektórych krajach do walk kogutów. Inną rasą są kury karłowate o ciężarze do 800 g bantanki, karzełki japońskie i sebrighty. Kura domowa jest najliczniejszym ptakiem świata."

Dawno z nią nie rozmawiałem.

- Cześć kura?
- Sieman ko ko ...
- I jak ?
- Znośnie. Już tak się do znoszenia przyzwyczaiłam, że teraz nic mnie nie rusza. Znoszę wszystko.

I faktycznie. Znosi różne przedmioty. Jest coraz mniej miejsca. Nie wiem co będzie dalej ...

Dziś prawdopodobnie świat będzie bogatszy o jedno istnienie więcej. :,0) (chyba, że jutro,0) :,0)
23:15 / 11.07.2002
link
komentarz (1)
Zupełnie inny. Tu niż tam. Tak. Faktycznie. Zupełnie. Tylko dlaczego? Ktos mi powie? To dzieje się jakoś tak obok, obok mnie? A może raczej właśnie dzieje się we mnie?
głos: "syneczku, kochaniutki nawijaj jaśniej, bo ja pomimo swojej nieograniczonej wiedzy, po prostu nie rozumiem, nie "kumam - yo"
No. To jsność nastała z kolejnym poczatkiem nocy. Nazwa? Jaka? Prosto bez komplikacji: login składa się z trzech liter - trzy tomy słownika polskiego języka - proste=trzeci - strona? - niech będzie 365 - tysz proste - kolumna druga - hasło siódme - SUBRETKA - jak będzie już zajęte (w co wątpię,0) to się cos wykombinuje innego - już wiesz ... :,0)

Dzień? Jak z bicza strzelił, bo był bicz-menem, czyli krótko mówiąc, alfonsem. Gdzie mu tam do jego braci spiderów i superów. On lubił czerpać kasę ze swoich dziwek, lubił puszczać je w miasto. Był delikatny, nigdy żadnej nie uderzył, kochał się w literaturze Mickiewicza, jadał w MfD, a wieczorami popijał J&B z batatem w dłoni, oglądając po raz czterdziesty w przeciągu (a ciągnęło ich wiele,0) miesiąca swój ulubiony film.
Natural Born Killers.

Dziekuję za present'y :,0)
23:45 / 10.07.2002
link
komentarz (0)
Wrzuta o TiVi.

Cartoon Network TV na kanale.
Krowa i kurczak. Łasica i małpa. Dżony Poklask.
A najlepszy Majtek Bez. Bezkonkurencyjny.
Koszą, zbieraja jak najbardziej udane żniwo, niech śmierć się od nich uczy ...
Kocham kreskówki w takim wydaniu. Miód, może być płynny.

- Prototype 909 - Acid Technology -
23:21 / 10.07.2002
link
komentarz (0)
Jutro mam siedemnaste urodziny, takie hmmm "szczeniackie" i TY i TY wiesz o co biegnie, dokąd i jak bardzo się tym zmęczy ...
Hehe ...
Emil dziś się upił, skurczybyk juz o 12:00 leżał nieprzytomny na podłodze, zapomniał dostarczyc poczty. Bydle.

- historia krawiectwa - jak szył król krak?
- odlot - co samolot ma w ogonie, spotkanie na lotnisku
- taka mała i już ziewała? - bez com - gdzie .pl
- opat na obiad - religia a kanibalizm (2,0)
- popychamy czy ciągniemy? - kłopoty z wejściem przez drzwi

i jeszcze ale oszczędzę ...

poważnie? - poważnie, to z motyką na słońce z tym Kosińskim

a te swoje podteksty wsadź sobie wiesz gdzie ...

:,0)
00:58 / 10.07.2002
link
komentarz (5)
Nic mi się nie chce.
Gdzie jest iskierka?

---------------------------

bez komentarza: od v.
aha i komentarze tam odnoszą się do czegoś innego

---------------------------

3394616 (10:34,0)
masz cos do nabicia bo jestem na glodzie
sqn (10:35,0)
tak wczoraj był czwartek
3394616 (10:36,0)
wypirdalaj do egiptu
sqn (10:38,0)
lepiej ci?
3394616 (10:39,0)
jak nie jak tak
sqn (10:40,0)
ale zapodaj konkret
o co ci biegnie
3394616 (10:43,0)
zeby cie przeleciec

słabe? - GG żondzi
ehh

będziemy w kontakcie - powiedział prąd
doniesienia - dwie walizki i plecak
12:49 / 09.07.2002
link
komentarz (1)
wierzyć?
niby gdzie jesteś jak cię nie ma?
w tym bólu? w skołowanych umysłach dobrych ludzi?
za co oni cierpią? ZA CO?

głos: " za dobroć synku, za dobroć"

- delikatnie pieści mnie lateralus -
12:32 / 09.07.2002
link
komentarz (5)
Na miejsce zbórki spóźniłem się o jakieś 10 minut. Dobrzy ludzie, poczekali na mnie. Trochę byli zaskoczeni mym ubiorem ale po paru wdechach zlali sprawę. Pojazd, którym się przemieszczaliśmy kierowany był przez Pana Krystiana i nic w tym dziwnego nie ma poza jego ciemnymi okularami i białą laską, z którą nigdy się nie rozstawał. Towarzystwo jak się później okazało, było w dechę. Pani Ula, drogę do Pana Boga odnalazła dzięki systemowi nawigacji satelitarnej, pokonała ją na kolanach i padła krzyżem na ruchliwym skrzyżowaniu. Panna Wanda na śniadanie odmawia modlitwę, na obiad hostię spożywa a wieczorem spowiada się do ucha kochance w miękkiej pościeli. Od razu ją polubiłem, bo kto nie lubi kobiet kochających inaczej? Pan Zbysio już pierwszego dnia mianowany został naszym grupowym szamanem a to z powodu jego ciągłego bełkotu, szaleństwa w oczach i zataczającego się chodu. Przy ognisku stawał się prawdziwym medium i w zależności od ilości wypitych trunków zasypiał lub lewitował. Nasz bard, Tomcio, ostry tekkkniarz. Kołysał nas do snu i podczas podróży, skreczując na gitarze, śpiewając kawałki Chopina i tańcząc jak Michael Jackson ze zbyt częstym chwytem za przyrodzenie. Nie można pominąć mózgu wycieczki Pana Bogusia, biegle władającego narzeczem znad Amazonki, papuaską odmianą mowy do drzewa oraz wyjątkową umiejętnością przeklinania po Chińsku. Trzymał również mocną ręką nasza wspólną kasę, trzy kopiejki i pół dolara. Bez niego byliśmy jak bez języka w ustach i bez grosza przy duszy. I na końcu ja w stroju Adama lub Ewy, może jednak Adama, bo jeszcze ktoś mi powie, że chodzę w damskich ciuchach i pewnie jestem homo. Nieprzenikniona czerń nocy zdarzała się nazbyt często i kiedy nastawały ciemności przyświecałem nam gołym półdupkiem niczym latarką.
12:23 / 09.07.2002
link
komentarz (0)
Elio! od dziś modlitwy lecą do Ciebie ... ;,0)
"se" pouzupełniamy kilka ostatnich wpisów ...
12:12 / 09.07.2002
link
komentarz (0)
Szczecin, stocznie, statki, suwnice ...
- ... - tak na dzieńdobry rzekła, kiedy zbierał się do pracy.
- ... - był jakiś dziwny w tej odpowiedzi, inny niż przez ostatnie kilka lat, bardziej zmęczony, przygasły. Wyszedł. Ona nawet nie zdawała sobie sprawy, że widzi go po raz ostatni. Blat biurka, telefon, papiery pozostawione w nieładzie, koperta, list. "... zaopiekujcie się J ...".
Tak niewiele brakuje im do dorosłości. Pestka, jakieś 30 lat na minusie.
Ta Ona to prawie siostra mojej matki ...


Twoje łzy sa gorzkie łzy jednakie
Jutro już będziemy jak oni słabi
Spojrzymy prosto w lustro
Zaciśniemy mocniej szczęki
Zgrzyt zębów uświadomi nam
Przesadę i będziemy PRZESADZENI

Rysa na duszy, kolejny sznyt
Mocno zarysowani, ZARYSOWANI
13:43 / 04.07.2002
link
komentarz (1)
powiało snem spod przymkniętych powiek, wiatrem z nieszczelnych okien
żrenica jak węgiel, choć matu jej brak i płomyki nie skaczą
nadchodzi chwila prawdy, w ósmym dniu tygodnia odejmiemy do dziesięciu
bo dziś każda kropla deszczu pachnie inną samotnością

pójdź do baru, zamów mielone żyletki z arszenikiem i dietetyczną colę
weź ze sobą to co ci najbliższe, zapij swoją chrzanioną wyjątkowość
albo ... siądź przed kominkiem, przy lampce wina z siedemdziesiątego
opowiedz sobie sam ten ulubiony, najlepszy dowcip o twoim życiu
powiedz amen i sprawdź czy na pogrzeb można zapracować trzema pestkami

:,0)
21:54 / 03.07.2002
link
komentarz (0)
Dziś "zabawimy" się w Kosińskiego.
Kilka logów, większość przypadkowa.
Oszczędzę dokładnych cytatów z godzinami i datami.
Nawet nie podam nicków.

Wtórne i nie dorastające.

Później.
22:32 / 01.07.2002
link
komentarz (2)
[O, moja kochaniutka blogownica DZIAŁA. Bloguś.]

- Ty, dlaczego on jest taki chudy?
- Pewnie ostro wciąga ...*

Ziewam. Hmm ... Zaraz kawa. Mocna, innej nie chcę.

Nie chcieliście iść ze mną na chb. No to nie. Zrobiłem wam na złość i również nie poszedłem. Za karę zamieniam eki w romie. Zastępuję chb przez dis. Zażywam nieprzyzwoitej dla uszu kąpieli w decybelach.
Niestety, wybór nie jest zbyt trudny zważywszy na ilość płyt.

Gorący brązowy płyn parzy usta. Fajek. Nie, to nie fajek, to papieros, nie szlug. Nie? Ale co, nie?
I nie jest fajnie, tylko dobrze. Niedobrze?
Rama fajan się zamyka.
Numb - którego wyczekuję od kilkunastu minut.
Za ich kilka spłynę cały dźwiękami.

I żabki w teatrze dramatycznym polane sosem koperkowym.
Egzorta na okoliczność śmierci czorta.
Zafundować sobie kolejny ciężki poranek?

Heh mam błyskotkę.
Dlaczego nie mam mieć urodzin za tydzień? Nawet wiem co chcecie mi kupić na prezent. Łykam cokolwiek, z napisem TOOL. Rocznik nie jest ważny. Zrobicie to dla mnie? Może być na zapas. Podałem na tacy.

PERMANENTNA INWIGILACJA PUSTYNI PALESTYŃSKIEJ.

* brzuch

-----------

!total!
nawet ostatnio chciałem zapytac nnk ile zajmują mu poszczególne pvek'i - po dzisiejszej wizycie na blog'u pytań mi brak - rili ...
* śmiech
** niekum
*** niekum + śmiech
**** nie-niekum
jutro powiem sam osobiście

----------------

user:***
pass:***
okee

Naprawdę, łatwo jest pisać otwarcie, kiedy się sobie samemu nie ma nic do zarzucenia, poza tym, że "dziś zjadłem kanapkę z szynką" (a był post,0) lub "z kumplami chlaliśmy wódkę do piątej rano" (poniedziałek,0).
Ale wystarczy tylko pomyśleć o nietolerancji dla zawichrowań, które co poniektórych mogą spotkać w życiu, dla własnych, samemu sobie uświadomionych błędów i kiedy wreszcie po dłuższym czasie spojrzy się na to trzeźwo, to pozostaje tylko jedno, dwa lub trzy.

Powiedziałeś mi:
"uważaj oni widzą wszystko
każdy ruch dotyk klawisza
nawet jak naciśniesz caps'a
nic nie mówią patrzą obserwują
zbierają do swojej kartoteki
czynów haniebnych niegodnych
notują w swej pamięci występki
twoje wszelkie wypaczenia
twój oddech skażony alkoholem
szarość twej twarzy ból
zmęczonych oczu ..."
15:28 / 01.07.2002
link
komentarz (0)
A może znowu zrzucę wszystko do doc'a?
14:44 / 22.06.2002
link
komentarz (0)
30.06.2002
Niestety nie potrafię się powstrzymać.
Pierwszy blokowany adres wylądował ...
Głupia sobota. Niedobra niedziela.
A jak to wygląda w cyfrach?
Coś powyżej setki.

Gruba krecha.




- Powiedz, czemu mnie tak ranisz?
- Hmmm... Tak. Ja również widziałem ten film.
- Przestań, ja Ciebie nie rozumiem. DLACZEGO mnie tak ranisz?
- Hmmm... Hermaszewski nie był pierwszym polakiem w kosmosie.
12:49 / 05.06.2002
link
komentarz (22)
21.06.2002 (wcześnie a teraz prawie późno,0)
humoru poczucia cd (dowciap,0):
dziadku dziadku pooowiedz
jak było w powstaniu
nieeepamiętam

dziadku pooowiedz
jak było w powstaniu
nieeepamiętamm

dziadkuuuu ...?!
no dobrze dobrze

nieeee pamiętam
syneczku
czy dostałem kulką
po łopatkach
czy łopadką
po kulkach

i pvek
paparara

----------------------------------------------
a moje poczucie humoru:
pvek.blog.pl
zrzut, zwała, postaw pałę
hahaa ...
spróbujcie innych klimatów
-------------------------------------------------
na gg otrzymałem mesydź:
"132to ja ania! :,0) juz wszytsko jest na www.private.ov.pl ale nago lepiej
wyszlam, bo w rajstopach oczko! ale nic. jutro maja wgrac film. boje sie, w szkole znajomi zobacza... odezwij sie na chacie private. caluski
w piekne usteczka :-**"

żensen
-------------------------------------------
Edytowanie tego samego wpisu połyka literki.
Na serio. Błędy transmisji.
Wymyślę coś. Muszę coś wymyślić. Kolejną ściemę.




20.06.2002 + 8000 + tysięcy + (L,0)
Cholercia. Znów dżony dwa razy się odzywa:
Chusteczki:
- pm105.dhcp.adsl.tpnet.pl
- 217.8.168.162
bardzo proszę się zidentyfikować, jeśli Was stać na trochę ... PROSZĘ :,0).
---------------------------------------------------
A i jeszcze:
-pełny "underground" nieee? poszeee ...
---------------------------------------------------
-Sufit mam na ścianach. Lampki przyświecają mi na czarno. Lodówka zamienia się w kuchenkę na mikrofale. Telewizor wygląda z wanny i mówi - woda jest za zimna -pieszczoszek.
A mówili: a to jest a i be jest be. KŁAMALI. OSZUŚCI.
-Wrażeń ze "skróconej" nie będzie, bo skoro gdzieś mi znikło kilkanaście linijek literek, to widocznie miało tak być. A raczej nie być. No i nie ma. I nie będzie. Kibol się we mnie odzywa? Czy co?
-W takie dni jak dziś chciałbym bardzo sie poopalać. Dżojem też. Zakryc to co jest niewidoczne, ale jak się bliżej przyjżeć to jednak widać. Sino. Wolę kosić trawniki.
-Jeszcze trochę i nie wytrzymam. Za dużo. Za kogoś. Jeszcze. Dodatkowo. A co? I za ile? Za tyle = 0.
-Drastyczne cięcia netowe można o kant dupy. "Piekny" tekst jest tu a ponieważ czasem tędy ciężko się dostać to pozwole sobie zamieścić go tutaj.
-Poskakałem ostatnio troche po logach. Pogubiony jestem zupełnie. Nie wiem kto, kim, co i jak, on czy ona, wczoraj, dzisiaj, dlaczego. Totalna dezorientacja. Zerowy poziom rozumienia. Ale czego oczekuję od siebie? Buhahaha... ?

"kto mi powie
co mam w głowie?
i dlaczego swędzi
hhem w pupie?
czemu ciągle
myśli głupie
echem tupią
mi po czaszce

ptak mi nasrał
na gitarę
git malina niechaj
sobie sra ptaszyna
aaaaa niech robi
gdzie popadnie
ja go dorwę
kiedy spadnie

na osranej grać gitarze?
zero wdzięku czystej nuty
kiedy struny z kupą w parze"

Przed Państwem wystąpił:
(brawa,0)
sqn
(jęk zawodu,0)

Jak czytacie to proszę oczki=;,0).
Dobra? Noc? ;,0)




19.06.2002+9
Proponuję luknąć. Koniecznie.
Pięć linijek TEKSTU od dołu.
Wrażenia ze "skróconej" wycieczki później.




taka jak poprzednia
Telbłysk mnie zmiótł. Cudo.
Wyjeżdżam w realność.
Wracam za tydzień.
Pa.




data jaką chcesz
PROZAC'E

"NA ŚCIANIE CIENIEM NAMALOWANY BOSKIEJ OBRAZ MATKI. WIARY DOTYK NIENAMACALNY, DEFICYTEM EMOCJI I DUSZY ŚMIERDZĄCY. SNU GODZIN DWANAŚCIE SPLECIONE W PODUSZKI UŚCISKU. GRZESZNOŚĆ UJĘTA W BLUŹNIERSTWACH JEST NICZYM, SĄDEM OSTATECZNYM. SŁOWA I ZDANIA PIĘKNE W PRZEKAZIE NIE ODDADZĄ NICZEGO. UJMIJMY WSZYSTKO TRZYKROPKIEM BEZ ZNAKÓW ZAPYTANIA I WYKRZYKNIKÓW. MODLĄC SIĘ DO SIEBIE BŁAGAJMY O AMNESTIĘ. KARMEN"

PROZAC'E

poszedłem w tany
ze śmierci aniołami
zatańczyłem
marsz mendelsona
zabiłem w afektu efekcie
czterech jeźdźców apokalipsy
stado czterech koni
rozbiega się
ich cztery strony świata
który z nich poniesie
przyszłość?
jadę na białym
mimo żem płowy
czerwony od wewnątrz
i zewnętrznie czarny

wytyczaj sobie sam
granice nerwowego załamania
może jutro
podejdziesz
zapytasz
dlaczego?
odpowiem
milczeniem

www.wyborowa.com




pojutrze
"Łamał kości i rozrywał mięśnie. Lewa strona klatki piersiowej uniosła się w górnej części tułowia niczym zapadnia. Ręce wdarły się do wewnątrz i po chwili szaleńczej szrpaniny wyjęły zdobycz na powierzchnię, unosząc ją ku górze.
Trzymając serce w wyciągniętych dłoniach, nagi człowiek pijanym krokiem zatoczył sie po pokoju. Przytulił je mocno, podniósł do oczu, do ust. Przycisnął do piersi, pieścił, łkał jak niemowlę."

Nekroskop Pierwszy z pięcioksiągu Briana'a Lumley'a.




jutro
Eksperyment muszę uzanć za udany.
Sam sobie terapeutą i pacjentem.
Internetowe i-lekarstwo.

Przeglądając się w lustrzanym odbiciu, jakim dla mnie jest log, z przykrościa muszę stwierdzić, że widzę zupełnie inną osobę niż ta, której się spodziewałem.

Dodatkowo biorąc pod uwagę fakt, że większość wpisów jest tylko i wyłącznie wybujałą wyobraźnią, cytatami bez cudzysłowów, produktem wtórnym, zalewem wulgaryzmów oraz pomijając części, które naprawdę mi się podobają (0,13,0), to całość jest do kitu. Zmiąć i wyrzucić do kosza. Nie wiem dlaczego ktos to czytuje. Naprawdę nie ro-zu-miem. Jeszcze z miesiąc temu rzekłbym, że mam wysoki poziom samowartościowania. Muszę odpocząć.

Patrząc na to jako na "pamiętnik".
Hmm. Tak. Chcę żeby zostało.

Czy mnie to przygnębia?
Raczej odwrotnie.
Nie.

To wszystko powyżej chciałbym zmieścić w jednej literze.
Ale tak nie można.
To by przekroczyło masę krytyczną.

ajlp




kolejny
Ehhh ...
KPNL8




01.29.7000
Kutwa. Właśnie chciałem wyjebać trochę wpisa. Ale zostaje. W dupie. 1:50?
Ale o co ? Iiiii chlast ...
Gdyby ktoś miał tool-a w 3pm to proszę o e-znak.

NO CO? NIGDY NIE MIELIŚCIE MENSTRUACJI?

OD SIEBIE NIE UCIEKNĘ.

- chlast - (nie wiem nie rozumiem nie chcę,0)




44.-08.2801
Hehe ale klimacik z datą ...
Teraz mogę byc tam gdzie zawsze chciałem.
W przyszłości.
Nie teraz później.
Kazio.




13.08.1991
nie schodządz tylko schodząc
hehe
k.
p.
n.
l7.




11.06.2002
D.N.A.
mesydż z
to był ten dzień
pomyslałem i zadziałałem
chyba najbardziej dzień
coś pojąłem zrozumiałem?
pojechałem i zasnąłem
napierdolony jeszcze
a wiskali i to ostro
spoko spoko bez ściemy
czysty jak łza bez pasty
literatura na "poziomie"
tolkien w czekoladzie
jedna ruska drugi palant
ten na zejściu ta w euforii
no jest oka tak "normalnie"
"nic nie boli można ciąć"
nawet dziary wrzucić chciałem
ale chciałem tylko ja
śniadanie obiad kolacja
system 8:14:22 dowrzutnie
białe różowe zielone
więcej białe albo żółte
śniadanie obiad kolacja
kibel syf i rejon
kiła i grób do chleba
kolejne czekolady dużo
sie zje fajki wypali
szachy z kartki usnąć
syf po dwakroć ja i oni
wyjebali w środku nocy
raczej początku
z mesydż
D.N.A.

-------------------------

A.Czemu.By.Nie.O.Tym.?.

Dziwne zastanowienie. Czy zacząć od góry? Czy od dołu?
Jakie to ma tak naprawdę znaczenie? Żadne.

Dół. (dół,0)
Sąsiad z dołu ma trochę nierówno pod kopułą. Jako dziecko nie bałem sie go, bo tak zupełnie mi to wisiało. Zresztą nigdy się nie obawiałem agresji z jego strony. Czy coś. W ten, zeby nie było prosto. Kurwa dlaczego nie ma być prosto? No to prosto.
Słyszałem, z opowieści, że kiedyś koles miał dosyć
biegających (jak to młodzież,0) dzieciaków po schodach.
Takie tabuny pzrewalajace się nad uchem sa wkurzające.
Aha. Ponoć wyskoczył za nimi z siekierą. Ponoć ...
Innego razu siedząc sobie w "dużym" pokoju i jak to
mam w naturze przytupując (kurwa dlaczego nie zostałem
bębniarzem?,0) w rytm jakiegos tam kawałka, usłyszałem
brzdęk szkła "tłuczonego" na balkonie. Co do k.n. ?
Wyszedłem i zobaczyłem butelkę po szampanie. Wiem kto
mieszka na górze. To nie z tamtąd. Kiedyś wracałem
najebany równo z baletu w postaci ślubu (poprzedni z
którego zwiałem,0) i spotkałem gościa przy windzie.
Byłem strasznie nakręcony. Trzeźwość mysli do tej pory
pozostawiła we mnie zdziwienie. Przybiłem piatkę i ...
nie rzucali butelkami itd. Spoko. Zakumał. Jest luz.
Ale nadal bywa wyjebany w kosmos. A jego mader ? O
jezaa...

Góra. (dół,0)
Tak w gruncie rzeczy odcinam się od dresiarstwa.
Prostackie, to za chwilę będzie widać, ale się
odcinam. Koleś. DRES. DRES. DRES. Ojciec powiesił się
w rocznicę jego urodzin. A także jego babci, dziwny
zbieg okoliczności. Nie zostawił nic poza własnymi
zwłokami. Matka od walenia w szyję. Powtarzam się
(wiem, ale teraz więcej,0). Lubię go. Zawsze go lubiłem.
Teraz z każdym kolejnym wypowiedzanym słowem/czynem ,
kiedy "palimy" razem, pijemy browarek, pożyczamy kasę,
rozmawiamy, czuje jaki jestem mały. Malutki. Podziwiam
jego jasność myśli, jakość działania. Wie co robi. A
łączą nas podobne problemy z przeszłości. Czuje sie
jak debil z wyprostowanymi zwojami, że mogłem TEGO
gościa zakfalifikować do (N.C.,0) "dresiarzy". Pozostała
tylko kwestia samego ubioru. NIC WIĘCEJ.
Strzałeczka j. STRZAŁA.

Dół. (dół,0)
Sąsiadka. Bardzo nie pierwszej (sprawdzone w słowniku,0)
młodości. Perfumy marki wanilia z wodą. Alpażą. Nie
raz spotykam ją w drodze powrotnej ze sklepu kiedy w
siatce, takiej wiecie, "komunistycznej" niesie jakże
znajome kształty. Kształty, które brzęcza kiedy
nieopatrznie straci równowage. Niekiedy schodządz
schodami słyszałem jak darła się na swoje koty. Kilka
razy szukała ich u nas w domu. Kilka razy ... Już. Ale
ma starość. Kurwa mać. PIĘKNĄ.

Mam, psia ich, jakąś dziwna tendencję do spostrzegania
chorych, dziwnych i przykrych sytuacji. Ale nie
tylko...

Fajni sąsiedzi wyprowadzili się z tej klitki i teraz
mieszkają w fajnym, ładnym mieszkaniu na 6-7 piętrze.
Żyją. Fajnie im bez zakrętów. Dorastający syn. Nowe
pokolenie. NAPRZÓD.

A ag ? Spox. Dziś sie zapytałem jak się czuje w roli
ojca. No wiesz nie widać, nie słychać, nie czuję się.
Hehe. Widać g. widać, że jestes hepi. I ja z Tobą.

A ja? No co ? Drugiej takiej osoby jak ... długo
szukać. Oj długo. Tyle a jest. Obok. Zawsze ... k. Za
mną ... Nie.

m:am jlp, ptgstk ... cicho.
-----------------------------------------
"Gdzie kurwy się sypią tam i chuje lecą."
Taaa ...
Można klaskać.
Spotkanie z Kaziem Pułaskim.

Kawa.
Szlugers.
Inter Mediolan.
Sztany do kolan.
(licznik 6,0)

a ja to dzisiaj nie byłem w pracy - żaluzje same się składały - a jeżeli już nie mogę? - mom okres? - czy banana ? (żabki?,0)




10.06.2002
no i co ? i kicha ? moją wina ? pijem ?
------------------
cos mi się pojebało z datą 0dzis jest dziesiąty - jeszcze - k/ który dziś? dziesiąty? klik dwa razy na ikonke z godziną - uwaga: 26 maja! - z/jebany sprzęt
------------------
święta krowa
spojrzała w prwo
jadą
dobrze (pomyslała?,0)
krowa święta
zamknęła oczy
dała chwilę
nna zmiane koloru
święte krowy
chodzą na czerwonym

oyworzyłem oczy
stojęe na pasach
czerwone
stoję

wypalam się
świeczka
ogień
ciemno

dobranoc
23:37
1:30
19:45
----------------
Noc była krótka.
en w "biegu".
Kawa mocna.
Malborasik.
Drugi.
Trzeci ...
Tydzień?
Start.




09.06.2002
W sumie to pierdoła, pikuś taki. Ale nie ma to jak wytykać innym błędy, które samemu się popełnia. Blee.

RESET TEŻ NIC NIE DA. POTRZEBNA ZMIANA OPROGRAMOWANIA.
JA CHCĘ RESET!

Kto chce mi skopać dupę?
Tak się przypierdzielałem do nataszy, że robi błędy. Taaa. Och kurwa jaki ja jestem palant. Po co ? Po jakiego czorta się w ogóle udzielam gdziekolwiek? Ja chcę cokolwiek pisać? Zdania ? Po polsku? BASTAAA.
Skopcie mnie porządnie.
Żenada. Dno. Ja.
Dzięki TheOrange.

wpisy poczytałem
te których nie ma
chociaż są
czy dobrze?
tak
perfekcyjnie

Ponieważ te drzwi są ciężkie i wielkie, to i zamykają się bardzo powoli. Zamykanie trwa. Nie mam tylko pomysłu na okładkę.
----------------------------------------

Dostałem w piątek emilem opis zdarzenia. Autentycznego.
Wiesz, że to Twoja produkcja, więc nie podam autora.

----------------------------------------
"POLSKA RZECZYWISTOŚĆ"

Dworzec Centralny w Warszawie w kasach MIEDZYNARODOWYCH.
Bohaterowie:
k1, k2 - kasjerki 1,2
t - touristka z hameryki
j - ja

Podchodzi t do kasy.
t: hello, when does the next train to moscow leave? (czy cus w tym rodzaju,0)
k1: slucham?
t: when does the next train to moscow leave?
k1: prosze glosniej bo nie rozumiem.
t: excuse me?
k1: a, pani angielka... zoska, zawolaj krysie, ona chyba zna angielski...
(przyp. kasa MIEDZYNARODOWA,0)
k2: nie ma krysi, poszla na papierosa.
k1: no to baske, ona chyba po niemiecku zna...
k2: dzisiaj nie pracuje.
k1: no to chodz tu sama, bo nie rozumiem co klientka chce...
k2: dobra ide.
po chwili:
k2: slucham?
t: one ticket to moscow, please.
k2: do moskwy? da, pozalujsta. a w kotoryj czas?
t: excuse me?
k2: nu davajte, sleduszcij pojezd idet v vosiem czasov. hotite bilet pokupit'?
t: (do meza,0) oh my god. i don't understand her...
j: excuse me. could i help you with this?
t: yes, thank you.
j: przepraszam, o ktorej najblizszy pociag do moskwy?
k2: a pan co chcial? kolejka jest!
-----------------------------------
O proszę jak za choćby małą przysługę, taką zupełnie bezinteresowną, można również dostać zjebki.
A wogóle z jednej to śmieszne, a z drugiej ... ale nie będę się tu "mądrzył".

Lewis vs Tyson. "Żelazny" Mike poszedł na złom. Tak go uspokoili psychotropami, wygładzili, że aż przegrał. Nawet komentator zaczął się martwić o Tysona, który ponoć już nie raz próbował samobójstwa. Taki twardy i taki leszcz.

Z godnie z planami zaraz nacisnę klawisz delete. Huk tam. doit.




08.06.2002
Posiedziałem troche przed TV i nagle coś mnie naszło. Ha! Won do Empiku po muzę. Buty, kurtała, bus, jestem. Podczas drogi myślałem co nabyć. Coś mi tam brzęczało innego ale jednak wszedłem z postanowieniem kupna w ciemno. Nigdy wcześniej nie słyszałem nazwy tej kapeli, nawet nie za bardzo wiedziałem gdzie, w jakim rodzaju muzyki tego szukać. Hmmm. Zanurkowałem w heavy/metal/ciężkie brzmienia. Trochę rozczarowany juz zacząłem odchodzić od póły, kiedy nagle ... Jestttttt! Wybuliłem, wróciłem. A teraz zobaczmy co jest grane.
Oczywiście z muzą trzeba się oswoić, bo czasem po jednym przesłuchaniu płyty nie wiadomo czy "podchodzi".
Wkładam płytkę do cdromu.
Na "żywca":
No nie wiem, czy ciękie raczej nie. Ale to dopiero drugi kawalas. Kornowato miejscami. Wokal "melodyjny". Mniamniasty Numb. W sumie to dużo kapel rżnie w ten deseń teraz. Ale ja się nie znam. Z drugiej strony, jesli wogóle ktoś lubi "taką" muzykę to myślę, że nie zaszkodzi mieć tego w zbiorach. A kolejny to przeróbka, dobra nie lubię przeróbek. Fajne. Szybciutki ostatni. Koniec.
A taki Linkin Park np. (fajne spoko, takie bardzo energetyczne,0) ale nasuwa mi się skojarzenie, że pojawiła się tendencja do wymieszania bojsbendów z ostrzejszymi dźwiękami.
O Disturbed tego nie powiem.
DISTURBED - THE SICKNESS

No i tak. Wpierdoliło gdzieś tekst o kobiecie z przystanku. Pisałem, że to nie bedzie takie proste. Ale wina cała po mojej (przehglądarki,0) stronie. Fak.

Prosze bez komentarzy. Ten dzień.

zadużobasówrozsadzamiuszyhehwrociłemniezmokłemtakjak
chciałemboprzestałopadaćaleposadziłemdupęnadfontanną
mającwłaśniewniejwszystkocosiędziejedookołaodpadłem
wswojemyśliinawetwsumiebymotymniechiałpisaćalezdarzyło
sięcośdziwnegopodszedłdomniekoleśnieważneilelatnieważne
jakgooceniłemnapierwszyrzutokaważnejesttocodomnie
powiedziałapowiedziałprzepraszamniemaszczasempapierosa?
ależoczywiścieżemamproszędziękialetytojakiśprzygnębiony
jestes?
sięniemartwmniezostawiłażonaimamtowdupiedzięki
powodzeniaeeeejola?krysia?marta?cojest?
ostatniodostałemlotusaodkogosktorówniezmnienieznaiteż
gdzieśsięprzewinęłożejestemjakiśzdołowanyjestem?
notrzebasięzastanowićtakograniczamkontaktyzinnymi
izolujęsięodnichbiegamposwoimtorzemyslowyminicnikomudo
tegoaleczynapewnonikttegoniedostrzegażejestminiełatwo?
choleratowidaćjaknicwidaćskorojużprzypadkoweosobyna
ulicymówiąmiżecośjestnietaktochybatakjest?
codopracytomiałempójśćdziśalenieposzedłembotoitamtoale
pójdęjutroipierwszączynnościąktórąwykonambędzie
wykasowaniehasła(któregonieznam,0)
umożliwiającegomidostępdonetubotakdalejbyćniemożetojuż
kurwatydzieńzastanawiamsięnadtymczyonwie?czytał?
robisobiezemniejaja?nierobi?mówicośajałapięfazy?
nok.m.dosyćjeśliniechceszinaczejtozróbchciażminimalny
wysiłeknaciskającdeletedoitprzyokazjinieznamsięna
krótkofalarstwiewogólewystarczynetżebywiedziećże
88tocałuchyniewytrzymamzniepewnościążetywieszirobisz
mijazdyniepewnośćjestnajgorszaniewiedzajest
błogosławieństwemdlategojużniedługopojutrzew
poniedziałekzadamcikilkaprostychpytańizobaczymyjak
zwyklepewnieokażesiężetotylkomójwłasnyumysłpłatasobie
takiefiglealemuszębyćpewienbojużnierazadokładniedwarazy
mordowałemsiebietakimimyslamiinietylkoprzeztydzień
razprzezpółroku(kurwamasakra,0)
adugimrazemprzeztrzymiechyterazsobieniepozwolęna
zakręty(tuniechodzionet,0)
wydzieliłemsobieczasnapisaniekawałkamihblockxażeleci
właśnieostatnitokończęplanmuszęcimisiekoddaćkomputra
więckonieczniedziśwezmęsięzainstkętychzłomówdosłownie
iwprzenośniniemniejpozwoląmionenadostepdonetuitojak
najbardziejograniczonywiemtozakrawanaparanojęalecóż
samsobieporadzękawapetnet(licznik5,0)
---------------------
Wogóle
powiewa
dołem.
Dlaczego?

Zjebałem totalnie tekst o kobicie z przystanku. I chociażby za to 0,13.

Zawsze lubiłem deszcz.
Jako dzieciak jeszcze, jak tylko zaczynało padać, zakładałem buty i wybiegałem zmoknąć.

Ciekawe? czy jeszcze pada?
Pada.
Zakładam buty.




07.06.2002
sun: przepraszam, że tak "olewam" Twoje pytania ale czasem trudno mi coś z sensem na szybko napisać. Ale będzie obiecuję. A co do "przemyśleń" ... Co śmieszne? Czy jak? Bo trzykropki pozostawiają wyobraźni takie dopowiedzenia, że aż ...

Wracałem z pracy. Zobaczyłem billboard: "7 czerwca dniem świra". Ześwirowałem.

Nie czuję się "dobrze".

Przy okazji. Oprócz innych czytają to dwie osoby. One wiedzą i ja wiem. Spoko. Ale hosty, których IP prowadzi do Chin trochę mnie zastanawiają.




06.06.2002
Chronologicznie to ciężko ale można się połapać.

Żeby o czymś nie zapomnieć zrobię listę:
- o logach i o mnie
- "zagrożenia" związane z logami w internecie
- uzależnienie od internetu
- trochę pierdół

Postaram się streszczać. Oki jedziem. (to już dom,0)
(po prawie dwóch godzinach widze jak się streszczałem :,0),0)

- O logach i o mnie -
Przeglądając logi innych ludzi, wyodrębniłem trzy podstawowe ich rodzaje. Ludzie piszą:
- o swoim życiu (ogólnie i w przewadze,0)
- wiersze (tylko,0)
- trochę html-a i robią sajcik
Można to oczywiście pomieszać. Do takiego pomieszanego loga (skromnie!,0) zaliczę i swój. Pewnie, że nikt nie będzie płakał jeżeli sqn zniknie. To jest oczywiste.
Natomiast mi będzie brakować (jeśli by znikły,0) logi kilku osób. Bo znajduję w nich coś, coś co mi się podoba, wzbogaca mnie, uczę się a czasami żaden dowcip nie dorówna tym literkom z monitora. No. Kwestia tego czy pisze tylko dla siebie. Nie nie pisze tylko dla siebie. Gdybym to robił to miałbym zawsze loga prywatnego ("zagrożenia...",0) albo pisałbym na papierze. To, że czytasz to TY jest zbiegiem okoliczności. Akurat WY znaleźliście się w takiej chwili mojego i Waszego życia, że czytacie to i tylko od Was zależy czy chcecie czytać dalej czy nie. Nie namawiam, nie odradzam. Wasz wybór. A może być różnie. Tego.

- "Zagrożenia" związane z logami w internecie -
Hmm. Czytałem Sugar. Dziwiłem się: o co może jej chodzić? Czytałem Leninową i po woli oczka mi się zaczęły przecierać. Czytałem v01.nlog.pl gdzie jest link (oczywiście nie będę taki prostacki i nie powiem, że ten koleś jest do dupy,0)i mnie "trzepło". Rozejrzałem się wokół w pracy.(BTW przykład z adminem na obrotowm krzesełku nie ma potwierdzenia w rzeczywistości ale trzeba to brać pod uwagę,0). Wszyscy mają dojście do netu. Łatwo jest, mając choć skrawek informacji, dowiedziec się gdzie pracujesz, jakie masz preferencje seksualne, gdzie mieszkasz itd. A jeśli jeszcze do tego dołączysz logowe wyznania, to masz na każdego haka (prawie,0). I to dużego. Bo większość osób pisząca o swoim życiu, choćby nie wiem jak się kontrolowała, zawsze gdzieś coś może pieprznąć. Z emili (i nie tylko,0) mam konkretne przykłady, że takie rzeczy się dzieją. A ja jestem szczery, czasem aż do przesady więc ta sprawa jak najbardziej mnie dotyka. Tu nie dajmy się zwariować i gdyby nie było innej możliwości też bym pewnie pisał. Okej. Czyli co? Trochę się dygam? Nie? Tak! Ale przecież jestem szczery, walczę o szczerośc, pluję nią dookoła. Cenię ludzi otwartych, więc jak moge się zamykać? Jak mam to zrobić aby nie każdy miał dotęp do mojego loga, jednocześnie nie uniemożliwiając go nikomu? Wpadłem na pomysł. Genialny (hehe ;,0),0). Wystarczy robić wpisy w jednej dacie a nlog.pl jest sortowany po najświeższych wpisach. Chwilowo idealne wypośrodkowanie. Dla mnie. Poczekałem aż mój poprzedni/teraźniejszy wpis zjedzie na dół i nie bedzie widoczny na stronie głównej. O! Tak może być.
Dużo by pisać. Nie bedę zanudzał. Niemniej trzeba to miec na uwadze.

- Uzależnienie od internetu -

Ten temat napotykałem czasami (nawet często,0) na grupach dyskusyjnych, w innych logach i chciało mi się śmiać. I smiałem się. Jak to uzależnienie od internetu? O kuciapa, toz to tylko śmiechem zabić. Hehe teraz się pośmiej hehe. Leninowa ponownie a takim gwoździem do mojej trumny był log theorange (88 specjalnie dla Ciebie ;,0),0)właśnie, gdzie krótko jest przedstawione nic innego jak uzależnienie od internetu. "Mysio szare okienko ...". Tak sie nie da normalnie żyć! Rano. Otwierasz oczy. Pierwsze co robisz to włączasz komputer (o ile wogóle go wyłączasz,0), odpalasz net, wchodzisz na loga, patrzysz co ktoś napisał, piszesz sam/a, plumkasz, czytasz inne logi, pijąc poranną kawę. Patrzysz na zegarek: to juz godzina, moze wystarczy? Okej. Dziś masz mocne postanowienie, więc się rozłączasz (a jak fajnie jest jak się o tym zapomni? - ahhh,0). Idziesz do pracy. Włączasz komputer. Logujesz się i jazda od nowa. Cały tak mozolnie ustawiony plan pracy nagle wali ci się w gruzy, bo oczywiście nlog, emil, nlog, plum, kolejny wpis, statystyki (i nie chodzi o "popularność",0), forum, www ... Cały dzien chodzisz i myslisz: jak to by wyglądało na logu? Co odpowiedzieć, jak, a może za głupie, za mądre, nadmuchane, przykre, kto to czyta itd. Dalej. Wracasz do domu, komputer, net ... Zamiast iśc spać (tak jak to sobie wcześniej obiecałeś/aś,0) nie później niż o 23:00, kładziesz się około 2:00. A o szóstej na nogi i ripley. Przeciez to jest chore. Do bólu. A gdzie rzeczywistość? Jasne, z drugiej strony druta też siedzi osoba. Człowiek. Ale czy przez to masz ograniczyć wyjścia z domu (bo ja np. się ostatnio nie ruszam jak nie muszę,0), zaniedbać starych i dobrych znajomych, których znasz, bagatela, czternaście lat? Tym wirtualnym również należy się szacunek (i to duży - kumkum,0) ale ... A więc jestem. Jestem uzależniony od internetu. A od uzależnień (hehe,0) to wolę się trzymać z daleka, więc w najbliższych dniach podejmę drastyczne środki, bo to zaszło już za daleko. ZA.

Utnę tutaj - nie będzie pierdół bo się zrobiło późno - zakończę jednym zdaniem:

Za jaja to ja juz się trzymam od jakiegos czasu ale teraz tylko musze się troszeczkę mocniej za nie ścisnąć.
88 szczególnie dla Pań.
-------------------------
"Cisza" w biurze. Fajnie. Jeszcze tylko ze trzy godziny. A po mailach jakie otrzymałem w dniu dzisiejszym jestem hhm no zaskoczony i zmieszany.

Muszę:
"... pojecie wzgledne. wiec temat jest z d. wyjety."

Tak nisko upadło. Podniosłem z bruku, otrzepałem i schowałem. Mi się przyda. Pięćzero do przodu. Hehe. No co ja mam z tym fartem w życiu?
- cenzura -
Jeszcze z 60 ... - cenzura - ...niewidoczny.
I będzie "normalniej".

- cenzura -

- TC - (chwilowo linek bez,0)

- cenzura -




W sumie to można i tak. Trochę będzie ciężko z chronologią. Ale... można przecież dopisać daty.

Dla J&S o M&G.
"Ten koń, wiesz taki siwek, pochłonął ostatnie siedem kostek cukru. Tylko jak on poradził sobie z wyrzuceniem opakowania do kosza?"

"Siedzi sobie admin na obrotowym krzesełku w serwerowni. Dziś ma mało pracy, userzy wykazują wyjątkowo wysoki poziom IQ. Nie musi chodzić wtykać końcówek kabli od monitorów i myszy we właściwe gniazda*. Nudzi się, pomimo tego, że uważa się za człowieka inteligentnego. "Ciekawe gdzie te ciołki sobie serfują?" Ruch mychą, klik, klak i ma wszystko jak na dłoni. Hmm ... Oooo? Kolega homoseksualista. A to? I o co tu chodzi? Pamiętniki taak? ..."

Głupi uśmieszek malujący się na jego twarzy mógłbym odczytać jako przychylność, gdyby nie słowa: nie pij tyle bo zwariujesz. ;,0)

* THX : ... (do góry, w lewo i na siedemnastkach powinno być wiadomo,0)

Mądre dzieła mądrzy wykonawcy.
A to wcale nie ...
- cenzura -
16:14 / 03.06.2002
link
komentarz (0)
Tv:
"... nieznany sprawca w ... zastrzelił dwie młode kobiety. Jedynym świadkiem jest 6-cio miesięczne dziecko jednej z zastrzelonych. Przesiedziało w ciszy tuż obok zwłok matki spoczywających w kałuży krwi ... "

Britney Spears:
"Ja jestem za karą śmierci, ponieważ osoby, które dokonały strasznej zbrodni powinny otrzymać taką karę aby dostały nauczkę na przyszłość."

Korwin-Mikke:
"Jestem przeciwny aborcji, bo jak pokazuje życie, wyskrobano nie tych co trzeba."
21:19 / 02.06.2002
link
komentarz (0)
Jetem chyba winien przeprosiny. Tak jak dkw tak i tym w których godzą słowa. Bo kto dał mi prawo do takiego obrażania innych? Uderzania w ich wiarę, poczucie estetyki sugerowanie, że to jest dobre a to złe. Nikt. W realu jestem zupełnie inny. Mało mówię co z reszta mi wytykają. Staram się byc delikatny. Mam jakieś uczucia. A w ramach autoterapii naprawdę kupię sobie dres i naje, bo żeby o czymś coś mówić to trzeba to wiedzieć. A ja nie wiem nic.

Przepraszam.
13:30 / 02.06.2002
link
komentarz (2)
Jestem burakiem.
A to wszystko to tylko słowa.
12:41 / 02.06.2002
link
komentarz (0)
przez tepse już nie - ale jeszcze jest intertele
linków nie bedzie

potłuczone dźwięki

obudziłem się tam gdzie klamek brak
nie wiem dlaczego ale mam na sobie dziwny ubiór
ręce mam na plecach jest miękko i kwadratowo
coś mi świta z dnia poprzedniego już wiem
przyszli do mnie we dwóch draby wielkie były
rzekli: no sqn miarka się przebrała pojedziesz
chciałem nawet uciec przez okno z dziesiątego piętra
ale złapali mnie na parapecie ściągnęli na dół
dostałem zastrzyk taki luźny uspokajający
uspokoili mnie do tego stopnia że podczas drogi
pod cały ten czas toczyłem pianę z ust
naprzemian miałcząc szczekając plując własną krwią
rzucając kurwami piszcząc bekając rzygając
prosząc (jakże to było przewrotne,0) WRZESZCZĄC
nawet zapaskudziłem im samochód ekstrementami

więcej grzechów nie pamiętam
bo nie chcę

a tak wogóle to czasami nie wiem o co mi chodzi
:,0)

- cenzura -
03:05 / 02.06.2002
link
komentarz (1)
Czasem sie czytam.
W skali do dziesięciu, zajmuję pozycję gdzieś w okolicach 0,13. Czyli jest dobrze. Czołówka.
02:20 / 02.06.2002
link
komentarz (0)
I konieczny wpis dla ciebioe "dzioucho" z TV. Pokłony.
"a żaby kumm kum"
hehe
zaraz? o muzyce

Sa takie kapele które wywierają na nas "jakieś" wreażenie. Są. Istnieja w każdym z nas/was. Ja, tak bardzo iu zupełnei osobiście, "podzielę" się ...
" Poczatek. Fajna gitrka ot takie zajebiaste brzdakanie. Idziemy spać. O tak. Muza raczej usypiająca. Zasypiamy pod koniec tego kawałka."
Suicide note part 1
Śpicie?
No to proponuję część drugą:
Suicide note part 2
Powiem "eletryzująca". Wystarczy.
Bedą linki ale nie dziś.
Coś mi po zaworach, pisze się oe lewej czy od prawej. (hehehe,0)

Inne:
"Była, to dobrze powiedziane BYŁA. dziś u nas Pani Krysia. Nie lubbimy Pani Krysi. Pani Krysia zawsze chce ... Później ciężko się wstaje. Cięzko ze świadomością: Zabiłem. Po raz pierwszy w życiu."

hehe

Tfu - rczość.

Śmietnik.
01:06 / 02.06.2002
link
komentarz (0)
Ostatnio zadałem pytannie (take emaliowane,0):
"...(Ale o co chodz?,0)..."
Dostałem jednę fajną odpowiedź:
" ...hmmmm. blewblekustr ..."
Z niecierpliością czekam n a d r u g ą . Wiem, ba, położyłbym za to swój kark pod topór, że to będzie ostatnia. Z dwóch. A jak znacząca.

ostatrnio siedowiedziałewm że koleś z którym pracuję (strzałexczka ojciec,0) pisze SF. I tu i tam. Itd.

.elots an akfif A

Proste? Nie?

Zaraz linka ,bo nie umiem.
Ale zrobiłem sprawę. Cholercia. Odjechałem na maksiora.

I buch, sory, bach.
22:31 / 01.06.2002
link
komentarz (0)
Wczoraj nie poszedłem na dyskotekę dlatego, że nie wiedziałem czy mam założyć adidasy czy najki. A podobno było fajnie. Dziwczyny ciągnęły pod stołem, chłopaki się napierdalali przed wejściem, lała się gorzała i koksik wchłaniany był kilogramami. Żałuję.

I cmokq jazda.

Piję znów (dalej,0) i mnie to piiii. Trochę dużo. A raczej mało. A może jednak dużo. Ale nie, mało. Cholera, a może raczej dużo?

Głos: ... (oniemiał - on internet explorera miał,0)

Projekty leżą. Kwiczą. Jak przechodzę to sprzedam im po kopie, coby jęczały głośniej, bo wokół cisza i czuję się jakoś samotnie i "pedalsko".

Koniec płyty właśnie mi uświadamia, że net przez modem nie jest tani. Ale to mogę wziąźć na "krechę" hhem na kredyt. W przeciwieństwie do kupna kolejnej pary najków (no bo chłopaki powiedzieli, że te w których chodzę sa juz niemodne,0), bo mnie nie stać. Ale w dupie. Kocham moją rodzinkę. Wiecie dlaczego? Bo dzięki niej już jutro pójdę, nie, pojadę na poważny zakup. I kupię sobie te wymażone buciki NIKE, które śnia mi się po nocach i mam polucje.
16:34 / 01.06.2002
link
komentarz (1)
od dzis jeśli ktos cos to na emila - tylko
dodatek parę godzin później:
no nie jeśli juz piszę i nie wrzuciłem na prywatny to też nie moge sobie pozwolic na brak komentarzy - na które czkam i wogóle - no jestem niejednolity i chaotyczny tak jak to ujęła sun w komentarzach - idealnie, IDEALNIE.
15:45 / 01.06.2002
link
komentarz (3)
dziś na światło dzienne wyciągnę myśli stare
w ciemnych zakamarkach schowane zakurzone i brudne
wyczyszczę umyję z kurzu otrzepię doprowadzę
do stanu używalności publicznej wyprasuję
koszulę założę w węzełek zakręcę krawat
i róże ze stołu tak kontrastowe czerwienią
(pozwolę sobie na mały ból,0) w dłoni ścisnę
włożę w swe usta słowa nigdy nie wypowiedziane
nawet przepraszam powiem choć wiem
że to o jeden spalony most za daleko

tylko nie każ mi proszę
iść w odwiedziny
do psychologa


---------------------------------------------------
gagaga - bzttt - hehe mrmiałsstsz - btw chbdiyoh
11:29 / 01.06.2002
link
komentarz (0)
o jezaaa, o mario, o boże tpsa przyśle mi rachunek na którym będzie te dziewięć godzin snu w necie.
02:57 / 01.06.2002
link
komentarz (2)
tu chciałem dwa (osiem,0) słowa wrzucic:
blebleble
bcpzchkjptwtjpijjcznk ? ayh? nkh? zpjdmch?
hehe
mwn d b...
itnnzł...
fyofya
sko
t.
02:37 / 01.06.2002
link
komentarz (0)
dobra - mam znów dosyć - i pierdolę to że miało być inaczej (jeszce sie sile na polskie,0)

ale kurwa kogo?
chafer idealnie ujął - m/in. moje wpisy.

heheh ładnie wyedytowane - pod "publikę":

"fuck you off, fuck you all"

hehe
to oczywiście cytat z "piosenki" więc prosze mi nie mieć za złe

pocałujcie mnie w dupę
czekam
za dużo wypiłem
jednocześnie przepraszam ale
nie ma to jak byc klaunem w "poważnym towarzystwie" i milczeć - obserwować - i mieć ubaw ...
02:15 / 01.06.2002
link
komentarz (1)
:ęzrótwop awruk ęis i ketąjyw ęiborz

od razu napiszę, że uprzedzam ale będę przeklinał (a poza tym mam cięższe akcje już nie wirtualne,0) więc prosze nie zwracać uwagi na błędy ort. (emocje,0):

otóż pewnego dnia wszystko jasne poniżej (komentarz do mojego wpisu,0):

"relax_dkw | 2002.05.30 19:42:49
jak zrobiłeś grafike jak wkleić obrazek itd intex_dkw@tlen.pl prosze odpisz"

pomyslałem aha kolo ma problem i nie wie jak. dobra. skoro jestem świeży i skłonny do pomagania to czemu nie mam się podzielic tym co wiem. i juz prawie bym odpisał na podanego maila ale "niechcący" wskoczyłem do jego loga.
Looknijcie: relax_dkw.nlog.pl a jeśli macie problem z przegladarką po kliknieciu mychą na nicku to może: http://nlog.pl/view.php?user=relax_dkw. Jak zobaczyłem to co tam jest to napisałem w komentarzach (skrócę,0) mniej więcej coś takiego:

"nienawidzę jak ktos sobie ze mnie robi jaja. widzę tu kawał dobrej roboty a ty mnie pytasz jak się wstawia grafikę?"

dobra. to był jeden komentarz z mojej strony.

ale zacząłem czytać co koleś ma do powiedzenia i okazało się że sprajtuje po ścianach i wogóle. aha. to zmienia postać rzeczy. pomyslałem sobie: hmmm sprajciarz, może mu się skądś ta grafika kojarzy. pewnie ma mnie za kradzieja i fałszywego gnojka który przywłaszcza sobie czzyjeś dzieła. to mu odpisałem. szczerze. i teraz to czynię żeby już więcej takich wątpliwości nie było:

(trochę skrócę bo nie chodzi o dokładność tylko o przekaz,0)"może myślisz że jestem takim chujozą że przywłaszczam sobie czyjeś dokonania artystyczne? no to jesteś w błędzie. na grafice umieszczonej na moim logu jest wymieniony autor (co prawda ciężko mi się było odczytać z pierwowzoru ponieważ skan był trochę nieczytelny więc mogłem pomylic ksywy,0) a nawet podany jest rok (w którym też się pomyliłem i ta pomyłka również jest zaznaczona na grafie - error w nawiasach,0). zawsze chciałem malowac sprajtami po ścianach ale niestety nie mam umiejętności."

poszło. sprawdzałem. było.

jest kilka możliwości:

- mój umysł zwariował? (hhem,0)
- jakis błąd na serverze (moje wpisy u kolesia znikły?,0)
- moja przeglądarka nadaje sie na wizyte u psychologa
- kolo skasował wpis ( a co za tym idzie komentarze,0)

kolejność narastająca.

nie było by to dla mnie tak szokujące i tak nie zawracało by mi głowy gdyby nie fakt że koleś w swoim pierwszym wpisie pisze:

"2002.05.30 19:07:59 link komentarz (0,0)
Elo dopiero założyłem tego nloga
I od razu mówie pierdole wszystkich fałszywych ludzi."

?????????????

zakładam że mogę sie mylić - jesli tak to od razu piszę - jestem ci winny przeprosiny i możesz mi najebać przy pierwszej lepszej okazji albo stawiam browar (o ile jesteś normalny i wyluzowany,0) ale jeśli nie to mam dość krótki przekaz:

człowieku - pierdolnij barana w ścianę i nie zawracaj mi nigdy więcej dupy, bo ja nie zaliczam się do grupy ludzi fałszywych. nie jestem fiutem. przyznaje autorom to co jest ich i nigdy sobie nie pozwole na zajęcie cudzej własności. się kurwa szanuję. bo czuję sie jak szmata przez takie TWIOJE akcje. kumasz ? kurwa kumasz?
jeszcze raz - jeśli błąd nie wystąpił z twojej strony - to PRZEPRASZAM !!!

ale jeśli - to chociaż daj znac że się nie mylę - mi to wystarczy.

tyle na ten temat

ja
08:47 / 31.05.2002
link
komentarz (2)
njpzjg1:17andpz4:48dknjspwce?bknb?pkn(l4,0)
21:40 / 30.05.2002
link
komentarz (1)
Stary cedek. Vmrl, css-y, dhtml itd. Nic nie łapię.
Heh ... tak się tego nie da zrobić.
Flaszki? Może ...
Młotek się przydał.
BB - Three MC's and One DJ
14:18 / 30.05.2002
link
komentarz (3)
Rzućcie okiem:
http://nlog.pl/view.php?user=zwrotnica&id=77077
heheburburhaumiał

Narzędzia:
- komputr
- psp5
- animation shop
- notatnik
- winda
- młotek (bez młota to nie robota,0)

Faza:
- onmouseover

Wspomagacze:
- faje
- piweczko WS (kontrolnie 2,0)
- panterka (farbeyonddriven,0)

Zastanawiałem się nad rozplanowaniem dzisiejszego wolnego dnia. Gdzieś tam przemknął pomysł, żeby pójść do pracy. Zboczenie. Jeśli się wyrobię to pójdę, bo kaszana niesamowita.
Wyczajać się do poniedziałku, dużo czasu, może zły okres, bo wolne, wyjazdy, srazdy itd. ale cóż. Wyczajać, bo będę kosił.

Aha. Kolejny tydzień bedzie spod znaku wpisów bez sensu. Juz mozecie sobie darować. Powaga. Zacznę od jutra. Sio. W.

"I FUCKED YOUR GIRLFRIEND LAST NIGHT.
WHILE YOU SNORED AND DROOLED, I FUCKED YOUR LOVE. SHE CALLED ME DADDY. AND I CALLED HER BABY WHEN I SMACKED HER ASS. I CALLED HER SUGAR. WHEN I ATE HER ALIVE TILL DAYLIGHT. AND I SLEPT WITH HER ALL OVER ME, FROM FOREHEAD TO RIBCAGE I DRIPPED HER ASS.
...
YOUR GIRLFRIEND COULD HAVE BEEN A BURN VICTIM, AN AMPUTEE, A DEAD BODY. BUT GOD DAMN I WANTED TO FUCK.
I'M SERVING TOO MANY FUCKING MASTERS."
01:04 / 30.05.2002
link
komentarz (4)
1. pa131.plock.cvx.ppp.tpnet.pl
2. 210.82.124.86
8. pa20.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl
9. rtr.blich.krakow.pl
11. ppp-41.dialup.atcom.net.pl
13. 213.70.105.98
14. gate1n05.rzeczpospolita.pl
18. pc33.kielce.sdi.tpnet.pl
19. pa202.stalowa-wol.sdi.tpnet.pl
20. 213.227.88.1
21. pa41.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl
24. warink00.chello.pl
29. pc33.kielce.sdi.tpnet.pl
31. pb2.stalowa-wol.sdi.tpnet.pl
33. nat.telan.pl
47. pp-serv.pai.net.pl

Się wyczajać, bo pozabijam.

A poważnie dajcie znać kto co i jak.

A jak ktoś kuma o co chodzi z elitą kaliską, w sensie, dlaczego im tak jadą, niech mi napisze tu czy tam. Bo spotkałem się nie raz i nie dwa z totalnym zjechaniem EK. I w tiwi i nawet na logu.
A ja zieolny. Jak to sqn.
Głos: chłopaku, sqn może być w innych kolorach ...

Jazda, jazda, cmokq, cmokq hehe cmokq - o'rety - cmokq, jazda, jazda ... o'joj ... cmokq, cmokq ... jazdajazda , sory ale się nie mogę powstrzymać, cmokq (no się ze śmiechu prawie poryczałem,0) jazda jazda, cmokq, jazda, cmokq ... maj onli friend di end.

Teras anna gieras, czyli mili vanili, czyli pełna powaga:

Czy to co tu czytacie mieści się w waszym pojęciu normalności?

Pytanie do nlogowych gości.

"Garbaty anioł na to, skończ pierdolic tato."
18:08 / 29.05.2002
link
komentarz (0)
Popularny - szlug bez filtra. (pewnie że nikt nie kum,0)
Ale dobra. Przeprowadzę ankietę.
Odbiorcy ... hehe ...

Młyn, młyn, młyn.
Nie wyjdę stąd.
Jutro wolne.
Hik hik huraa.
17:01 / 29.05.2002
link
komentarz (0)
Nienawidzę siebie, kiedy kasuję własne wpisy. Nie ma przez to tu i tam.
Naginam się.
Fak.
15:03 / 29.05.2002
link
komentarz (1)
I talk through my eyes, the words pourin' down
Nobody hears
You ask me what's wrong, but what can I say
Nobody hears

I'm screaming inside, why can't you hear
Nobody hears
You're looking right through me, like I'm not here
Nobody hears
11:35 / 29.05.2002
link
komentarz (1)
TracyChapman - Behind The Wall
W sam raz na dzsiejszy dzień bez słońca.

Malutki piesek z ambicjami.
Hauhau.
09:48 / 29.05.2002
link
komentarz (0)
O żesz kurtynka.
Zaszła jakaś zmiana?:
K.
P.
N.
Witaminka ce.
(licznik 3,0)
Się przejadę. Kiedyś.
Ojoj.



03:31 / 29.05.2002
link
komentarz (2)
No to sru:

Tekst dnia (wieczoru,0):
"Do mnie nie mów nawet w myślach!"

Nora. Karaoke. Lajtowate piwo. Najlepszy skład. Wycie do entej. Pipszona maszynka do dmuchania mówi do mnie "elektycznym" głosem: jesteśpijany (czy coś tam,0). Wynik:1,59 promila. ??? Dobrze,że nie mam wózka. Bardzo dobrze. Się nie znam na piłce nożnej, na boksie i innych "sportach", które "powinny" interesować kolesia. Na malinowo. Ale padło kilka interesujących słów. Dobrze obgadanych z "najlepszymi".

A osobiście? Muszę (chcę?,0) z wami współpracować. Godzić się na takie a nie inne "schematy", bo kurwa nie mam innego wyjścia. Lepszego. Pozostaje mi tylko WRZESZCZEĆ gdzieniegdzie o tym jak mi to nie pasi. Cały mój bunt. BUNT.
(Dalej to tylko przykład.,0)
Weż się buntuj i mów o tym co cię boli, bądź szczery/a, mów prosto i bez ogródek, że przepraszam ale uważam, że jestes CHUJOWY, bo to i tamto.
Pomachasz zarobkom szybciutko - jeszcze dzisiaj.
Machasz ?
A dzieci w domu wpierdalają tapetę ze ściany ...
Machasz?

Śmiało.
Się z ciebie całe miasto ...

I tym optymistycznym (zawsze!:,0),0) akcentem pożegnam Państwa.
Amen.

Głos: synkuuu, nie przesadzaj ...
Ja: ... się! Bo ja ogrodnik jestem?

ST - Nobody Hears
22:55 / 28.05.2002
link
komentarz (1)
Wpis dla mnie.

Nie ma tego dużo. Wręcz bardzo mało. Spieprzaj sprzed kompa, wyłącz tego złodzieja kapuchy i wbij sobie w główkę, żeby poszukać ale za free. I koniecznie z tym coś zrobić. No bo warto.

====== Infectious Grooves & Suicidal Tendencies ======
22:33 / 28.05.2002
link
komentarz (3)
"nawidze jak wszyscy na tym ircu sie caluja: typu: cmokq . kurwa no jak to wyglada pedalsko to przegiecie, albo kogos kto mowi jazda jazda, a nigdy nie przezyl prawdziwej jazdy, w sensie na dyskotece..lub tym podobne."

Jazda, cmokq ,jazda hehe jazda ... jazda na dyskotece.
Cmokq.
Ale mam wyczes spod czaszki.
Hihihi.
Ale ze mnie by była niezła dupcia.
Ojojoj.
Kurka wodna, w dupę konia, motyla noga.
22:13 / 28.05.2002
link
komentarz (1)
Hihihi.
Trochę się modemuję. Internetuję. Link. Krótkie zastanowienie, co ja właściwie robię. A wybieram w jakimś (bzzt,0) formularzu uwaga: Twój Typ Urody. Ewidentnie dla płci żeńskiej.Gładko pomykam po pytaniach o kolor oczu, włosów itd. ale padłem na cieniach do powiek. Huhu. Wybrałem pastelowe. Rżę jak koń. Wynik: Twój typ urody to najprawdopodobniej Lato.
Typowe cechy Lata to delikatność, dyskrecja, ale też niezdecydowanie.
No to się dowiedziałem.
Hihi.
Nie ma to jak być kobietą.
Hihi.
A tepsa zaciera łapki.
12:58 / 28.05.2002
link
komentarz (0)
Huraaaaa.
Informacje z pewnego źródła pozwalają pozytywnie (nie inaczej,0) spojrzeć w przyszłość. Aaaa Gregor dzięki.
Kocham swoją szefową. Cmokasy z szacuneczkiem.

No i weź tu nie pij.
Chlanie na wesoło.
Dziś.
Yesssss ...
:,0),0),0)

I o sobie w jednym słowie: niejednolity.
11:58 / 28.05.2002
link
komentarz (0)
Przychodzi facet do sklepu monopolowego:
- Dzień dobry, nazywam się Antoni Kluska i chciałbym kupić pół litra wódki.
- Proszę bardzo - mówi sprzedawczyni. Nie musi mi się Pan przedstawiać.
- Ależ droga pani, ja nie jestem anonimowym alkoholikiem!
11:55 / 28.05.2002
link
komentarz (0)
1. Przepraszam osoby, których ocenę skasowałem w tak chamski sposób, pisząc gdzie indziej:
"...ktos za przeproszeniem pierdoli o fajnym skinie .."
Sorka. A pierdolę to ja.
Głos:
- Idż synu i nie grzesz więcej.

2. Jemesis: wiesz nawet nie zerknę na kod, bo to nie o to w tym wszystkim w/g mnie chodzi. Można wypierdzielić grafikę na maxa, flasze, cuda bajery, pięknie to wszystko sklecić w kodzie i w efekcie końcowym otrzymać shit. Gorzej: otrzymać coś przeciętnego. A przy okazji: może kogoś dziwić co może mi się podobać w jednym linku powyżej. Hmm ... Brak przesady pomimo (tak myślę?,0) ogromniastych możliwości i umiejętności. I jeszcze trochę. Tyle.

ad.1 Reklama z przystanku idealnie pasująca do mnie:
"Bo w Warszawie to są same buraki". Huhu burbur.

ad.2 Nigdy nie byłem geniuszem matematycznym ale jak widzę coś takiego:
if(!(x=d[n],0)&&d.all,0) x=d.all[n]; for (i=0;!x&&i to chwilowo mi się nogi uginają. Kiedyś spróbuję to zakumać.
Głos: Taaa ...
09:20 / 28.05.2002
link
komentarz (0)
Pieję znowu. Malutki kogucik.

Za wulgarny jestem.
Za dużo k. i p. i wogóle.
Kawa.
Szlug.
Śniadanie.
Czyli.

(licznik 2,0)
01:52 / 28.05.2002
link
komentarz (3)
O moich:
"O żesz ty jaki fajny skin - jakie fajne grafiki - belbleble i wogóle super spust" z cytatów.

Ludzie - okulary se kupcie - czy inne wspomagacze:
(nie będę przeklinał,0) - jemesis_poter rozkłada -wszystko co widziałem do tej pory na nlogu związane z grafiką, dopasowaniem do tekstu - gdybym mógł to bym się chyba spuścił - naprawdę - kurwa wyjob - nie z tej ziemi - ani z tamtej - miałem pierdolić o głupotach a zeszło mi się na sztukę - hehe - MAX! Nie żartuję ...
20:22 / 27.05.2002
link
komentarz (4)
Przeszło mi.
Cieniutki jestem, oj cieniutki ...
Kawa.
Szlug.
19:34 / 27.05.2002
link
komentarz (0)
STOP
19:21 / 27.05.2002
link
komentarz (2)
aaaaa kurwa maććć

dość! amm dosyć wieczne zakręty grafika z plusami wpierdol szpital smierc prochy hosty chuj w te hosty cos sie ostatnio we mnie zmienilo i juz kurwa nie moge wymiekam wszystko przez ten jebany dzisiejszy sen bo ty tak a ty to tak źle dobrze przemoc nienarodzone dzieci skurwysyństwo a skąd a dokąd praca niepewność brak miłości za dużo miłośći gąbka zamiast mózgu napisać nie napisać żyć psychotropy człowieczeństwo debilizm starość

AAAGGGGGRRRRR wrrrrr.

dziś się upiję
chcę wyjechać
misiek jedziem do skurwiaej szwecji?
na serio?
18:39 / 27.05.2002
link
komentarz (6)
????????---- 217.8.168.162 -----????????
14:07 / 27.05.2002
link
komentarz (2)
Błąd: zostawiłem kompa z odpalonym IE na nlog i poszedłem na fajke. Debil.

Dire Straits.
Kawa.
11:24 / 27.05.2002
link
komentarz (1)
Śliczne.
Piękne.
A słoneczko hmmm...

O kant dupy.
08:35 / 27.05.2002
link
komentarz (0)
Śniło mi się coś koszmarnego. Obudziłem się w jakimś dziwnym stanie. Zwaliłem to na duże ilości kawy. Teraz mi się przypomniało i już czuję, że dzisiajszy dzień przez ten jebany sen będzie inny.

Katuję się dalej.
Kawa.
Papierosek.
Śniadanie.
Czyli.
08:19 / 27.05.2002
link
komentarz (0)
Zamiast.

Jest pięknie.
Śpiewają ptaszki.
Rozkwita roślinność.
Blablabla ...
02:33 / 27.05.2002
link
komentarz (0)
Kogo?
22:34 / 26.05.2002
link
komentarz (1)
DX-BALL. Gierka jest stara (jak świat,0) i prosta. Cegiełki, kulka i pałka z bajerami. Wyniki jakie widnieją na high score są wymiatające. Pierwsze z osiem wpisów przekracza i to znacznie 100 tysiaków. Najlepszym jest 158 z kawałkiem. Jej dzieło, mojej ex. Na ten pierwszy wynik trzba poświęcić conajmniej ze dwie, trzy godziny a i dojście do ostatniej planszy dla niewprawnych graczy kończy się wynikiem nie przekraczającym 130,000. Kiedyś nawet stawaliśmy w szranki i ambitnie walczyłem o chociażby piątą lokatę ale teraz to już mogę zapomnieć. I zapomniałem. Debeściacka dziecinka. Zresztą to chyba genetyczne, bo jej tata zajmuje pięć kolejnych najniższych wpisów. Też niewąskich. To tak po godzinnej obserwacji jej walki o wynik tylko 65,000.

Miałem to zrobić już jakiś czas temu. Ale lepiej późno niż wcale ...?

Nlogowe reminiscencje:

1. Wyznanie miłości dresiarza:
" ... z czułością w oczach:
- Kurwa, ale się w Tobie zajebałem."

2. W pierwszej chwili jak przeczytałem poniższe to przyszedł mi na myśl Eminem :,0). A wogóle to luuuzzz:
" - moja malzonka jest:

- zarzygancem
- lesbijka
- alkoholiczka"

3. Niezapomniana zwała, że takie "prace" też ktos na tym świecie wykonuje:
- "... powiedzial mi, ze czytal o jakims gosciu, ktory pracuje w banku spermy zagrozonych zwierzat czy cos takiego i musi robic minety nosorozcom i innym zyjatkom, w plastikowych rekawicach. hehehehe, podobno spuszczaja sie do kublow, tyle tego jest ..."

Chwilowo wystarczy. Zjb. :,0)

Czasem wydaję się sobie zupełnie płytki, ale tak w sumie to wali mnie to na malinowo.
17:10 / 26.05.2002
link
komentarz (0)
Powiedziałem.
Myślę (?,0), że zrozumiała. Widziałem to w jej oczach, z każdym słowem bardziej wilgotnych. Kwiatki poszły na bok. Chyba już wie, że istnieje w moich myślach, nie tylko w tak wymuszone dni, jakim jest dzisiejszy dzień ale i w każdy inny, ot tak bez przymusu, bez specjalnej okazji.

Wyciągnięte ręce świecą w ciemności jak stare miasto.

Obiad:
Razem z moją byłą małżonką zrobiliśmy zespół. Taki kulinarny. W sumie to nic specjalnego. Kurczaczek (z którego pozostały tylko piersi,0), ziemniaczki (młode w aluminiowej folii, właśnie się duszą czy smażą,0) w 200'C. Żurek z kiełbaską (nie białą niestety, bo nie było,0). Pomidorki, cebula, zielony ogóras, trochę oleju, oregano.
Obijamy się o siebie w kuchni, wyrywając sobie narzędzia i produkty, klepiemy sie po tyłkach, hichocząc jak małolaty, dotykamy się w przelotnych otarciach, przytulamy, już tak na serio. Po tylu latach nie ma innej możliwości. Ani chęci. Każdemu życzę odczuć coś TAKIEGO. Coś tak niesamowitego.
13:30 / 26.05.2002
link
komentarz (2)
Tak. To jest dobry dzień, żeby jej o tym powiedzieć.
12:35 / 26.05.2002
link
komentarz (0)
Jestem z Tobą, istniejesz w mych myślach, nawet powiedziałbym, że zbyt często, trochę się martwię, pewnie zupełnie niepotrzebnie, niemniej wielkie podziękowania za znalezienie słów i czasu, jeszcze dla kogoś, pomimo własnych problemów.

Dzień matki. Taaa. Płytki standard. Kwiatki. Blee ... Zastanawiam się czy moja mama pojmie, że wystrój mego loga jest właśnie dla Niej. Ku jej pamięci, z szacunkiem. I to wcale nie wykonany w dniu matki ...

Poranny dylemat. Do petów przyda się popiołka. Ale w jakim kolorze? Wybrałem przezroczystą.

Pet, kawa, net ...

Niedziela ...
00:15 / 25.05.2002
link
komentarz (2)
Głównym sponsorem dzisiejszego wieczoru jeeest:
ŚMIETNIK

Rym niedokładny. chór muł
Wrzeszczał chór gdy zdychał muł.

Rym, którego nie ma. tak nie
Ja chcę tak a ty nie.

Rym bardzo niedokładny. w a
Idź ty w, ciągnij a

Rym, który będzie. -. -.
...

Notacja podobna:
Kameleon.
Chorągiewka.

Światełko ...
Mój przyjacielu ... (brrr,0)
Co ja bym zrobił bez elektryczności?

Zamykam oczy.
Zanurzony w ciemność.
Wsłuchany w bicie serca.
Wbity w rytm życia.
(Oczywiście powtórki,0).

Się kurwa nie poddam.
Nigdy.
Już nigdy.

(45min,0)
22:26 / 24.05.2002
link
komentarz (0)
Nie trzeba namawiać misiaczka na miodzik.
22:23 / 24.05.2002
link
komentarz (1)
Zaszły zmiany. Ślepa naiwność. Ktoś obcy. A bliski.

Pochmurno.

Niewiedza jest lepsza od niepewności?!

Łatwo napisać słowo, które nic nie znaczy.

Świeci słońce.

chbdigyourownhole
01:59 / 24.05.2002
link
komentarz (0)
Królestwo.
Jestem po piątej części, czyli na poczatku drugiej. Się rozkręca czy jakoś tak. Tylko nie wiem, dlaczego moja staruszka po obejrzeniu kilku pierwszych scen wyszła do drugiego pokoju czytać gazetę a znajomi na temat Sz.P. Larsa mają wyrobione nieprzychylne zdanie. Źle ująłem. Może nie na sam jego temat ale na temat jego twórczości. I nie tylko moi znajomi. Gdzieś natknąłem się na: "A Triera to nienawidzę." Ke ...?

Przez ostatnie kilka dni zmarnowałem conajmniej dwa ciekawe ujęcia na fotki. Tak mi się wydaje. Bo nie zajmuję się fotografią jakoś bardzo szczególnie. Kiedys (może,0) kupię sobie cyfraka. Widzę to raczej w formie elektronicznej i po obróbce komputerowej. Absolutnie też nie jestem jakimś grafikiem, sprajciarzem ani nikim podobnym. Ot tak. Eksperymentalnie. Może to wyprostuje co poniektórych. Albo re.

I obiad o 21:30. ???

Może się powtarzam ale podoba mi się:

Dwóch kolesi smaży splify. Jeden pyta:
- I cooo? Chapi?
- Nieee ... Pedegree pal ...

A w tle brzdąka Andres Segovia.
19:18 / 23.05.2002
link
komentarz (2)
Po raz ostatni:

cośtamcośtam.ipartners.pl proszony o identyfikację

A jak nie ... tooo ... hehe ... nic.
Paranojom mówimy stanowcze: NIE!

Hihi ...
14:23 / 23.05.2002
link
komentarz (0)
dlp-gtc- ... .ipartners.pl

Jest ...?
Czy się czai?
02:22 / 23.05.2002
link
komentarz (0)
Miałem iść spać ...

Trochę cyferek ku pamięci:
4154 - skpzcs
936 - m/h/I/G
się przyda.

Primus - Glass Sandwich
00:48 / 23.05.2002
link
komentarz (2)
A jednak.
Gubię przecinki i kropki.
00:43 / 23.05.2002
link
komentarz (3)
Stonowałem swoje teksty. Paranoja jest wielka, wielka w swej beznadziejności. Zmiękczyłem. A i tak dziwnie czuję się z moimi wypowiedziami tak "szeroko" dostępnymi.

Do Leni: pomajlujmy. Proszę. W miarę możliwości, czasu i chęci. W tej lub odwrotnej kolejności.

Bunt czy blunt, co za różnica. Hehe ... dobre. Bez włażenia w dupę.

Od jakiegos czasu piszę "normalnie". Po polsku. Z przestankowymi (czy jak je tam zwał,0), ortograficznie i wogóle pięknie. I z dużej. Bo na codzień to tylko wielkimi literami. DRUKOWANYMI. Myślałem, że już inaczej nie umiem. Ale umiem. A do słownika zaglądam tylko czasem. Ale po co o tym piszę? Hmmm ...? No po co?
Nie chodzi o to, że jestem bezbłędny i błędów nie popełniam, ale niektóre, te najbardziej widoczne, poprostu "rarzą" (hehe czy dobrze?,0). I tyle. Żeby już nikt nie wiedział o co mi biega.

Papierosek. Malborasek. Lajcik.
Koniec zwariowanego dnia. Jutro kolejny.

"przeciez z tego modemu sie korzystac nie da, nie wiem jak ludzie moga serfowac po necie z modemu, padaka kompletna"

Jeszcze dwa dni temu bym się spierał ale dziś to tylko dwa słowa: TAKTAK.

Walnę tutaj, bo zakazałem sobie publicznych wypowiedzi. Ej no nie mogę: "... to co napisałas Mariposto" i "ale stchurzylas". To "alkochol" czy brak "siłownika"?
Przepraszam, jesteś spoko i wogóle ale ... "TAK NIE WOLNO".
Tak, jestem ironiczny. I to na maxa.

Przepitraszam ...

Jestem okropny. I jak papier toaletowy.

Dobranoc.
17:23 / 22.05.2002
link
komentarz (0)
Wrrrrr ...
Zaraz zamienię się w zwierzę. Będę gryzł. Albo lepiej. Przejdę się po biurze i będę znaczył terytorium, obsikując wszystko po trochu. Hehe ...
Wrrrrr ...
Dzień: telefon, telefon, szlug, telefon, tak, nie, tak, jutro, telefon, klient na recepcji, telefon, robota stoi, telefon, klient na recepcji, robota drgnęła ale przez kolejnego gościa na recepcji znów utknęła, telefon, idiotka w telefonie, mail, jeden, drugi, tak napewno jutro, faktury?, szlug (bo nie wyrabiam,0), ale to musi być na jutro! (buhaha,0) a nie może być za tydzień?, idiotka na żywo, xero, drukarka uzależniona od papieru wydaje piskliwy dźwięk z powodu jego braku, schody, na górę, schody, na dół, telefon ...
Aaaaaaaaaaaaaaaa ...

Gdzie jest kawa ?
A gdzie muzyka ?
02:17 / 22.05.2002
link
komentarz (0)
ZDERZENIA II

Jedziem.

Dużo. Naprawdę dużo mi ucieka. Przelewa się przez ręce, kapie wspomnieniami na podłogę, znika w otchłani niepamięci. Ale są ZDERZENIA, które pamiętam, łapię je, zanim wymkną się z mojej dłoni, mego pojebanego umysłu.

Czrno-białe kanpki.

Dziś odebrałem emila. Ze szkoły. Szkoła, do której emil uczęszcza, nie jest raczej szkołą, która mi sie podoba. Nie mam na nią również żadnego wpływu. Ta szkoła, to szkoła zarabiania kasy. Dlatego w najbliższym czasie wystosuję do szkoły emila odpowiednie przesłanie. Postaram się aby było dobitne. Cytacik: "I have visited sqn.nlog.pl and noticed that your website ..." (?,0) "... is not listed on some search engines ... who visit your website will definitely increase. SeekerCenter is a unique ... to over 500,00 search engines - a really low-costs ... Best Regards - Vanessa Lintner - Sales&Marketing SeekerCenter."
Się piórkuj. Delikatnie.
Cdn...

A Rammstein na Matrix'ie jest podczas napisów końcowych.
(?,0)

Z cyklu: "Pokochaj mnie mamo."
- Ją można kupić za słodycze, za zwykły kawałek cukru. I wiesz, to jest brak uczucia, miłości ze strony rodziców, którzy zagmatwani we własne problemy nie mają czasu i nie myślą o dzieciach. Te oczy wpatrzone we mnie kiedy odjeżdżam i pytanie: Czy moge jechać z Tobą?
Serce na kawałki. W sosie własnym
A byłem z nią, lat 8 (wytedy 7,0) w kinie na Toy Story. Trochę dziwnie się czułem, zarykując się ze śmiechu przy kolejnej scenie, kiedy ona siedziała obok milcząca.
W sosie. Serce.

Z cyklu innego: "Kurtura."
Zachciało ci się. Idziesz, otwierasz drzwi. Za nimi duża ilość, napewno ponad przeciętną, białych przedmiotów. Takich ceramicznych i połyskliwych. Otwierasz kolejne drzwi i stajesz zdziwiony. Ten zajebany kibel jest brudny. No do k.n. on jest obsrany.
A przecież pracujesz. W "dużej" firmie. Na codzień masz doczynienia z ludźmi, jakże wykształconymi, znającymi jezyki, umiejącymi wyssać z klientów ich ostatnie soki, chwalącymi się swoimi pięknymi zdjęciami z dziećmi, jeżdżącymi samochodami za cenę powyżej bańki. Światowi goście. Pod krawatem. W gajerze. "Biznesmeni". Ci od wódki i najebki. Wolę ... .

Tą od podłogi. I brudną.

A o firmach audytorskich już nawet nie wspomnę. Nie no, wspomnę, ale nie dziś.

Jedzie stęchlizną.
I chuj.
Wogóle, szmatławo.

Rammstein - Heirate Mich
00:58 / 22.05.2002
link
komentarz (0)
Wreszcie jakiś obiad. Smaczny czy nie, nieważne. Jest. I to się liczy.
...
Kocham deszcz. "Floods". Dla kumatych. I niekumatych. Muzycznie.
I jeszcze dużo.
Kiedy, tylko?
13:45 / 21.05.2002
link
komentarz (4)
Wczoraj się dowiedziałem, że moje niektóre:
- Gdybym miał gnata, to bym sobie chyba strzelił w łeb.
są brane trochę na poważnie. (Nie? Tłuściochu?,0)
Otóż, może kogoś to zdziwi ale nie mam tendencji samobójczych. Żadnych. Spoko. Bez obaw. Nie.

"Suicidal Tendencies - How will I laugh tomorrow"

O! Taby. :,0)



12:44 / 21.05.2002
link
komentarz (0)
Muza: Smooth_Jazz_Cafe z serwerka z emeptrzy.

Dzisiejsze Wprost. Lepper stylizowany na Hitlera. Czerwoną czcionką "Heil Lepper", "Co piąty wyborca chce rządów Leppera."

Spokojny, luzacki dzień.

Wczoraj wieczorem poskakałem trochę po logach. Myślałem, że się normalnie posikam. Ze śmiechu. Co nie przeczytałem to się zarykiwałem. Już mi przeszło.

Nic.
22:19 / 20.05.2002
link
komentarz (2)
Cypress Hill - Skull&Bones
Wreszcie. Jeszcze z pół godzinki i wypadam. Super.
A nawet już ...
11:26 / 20.05.2002
link
komentarz (0)
Ależ zapierdziel ...
Jak tak dalej pójdzie to nie odpiszę ...

Kulwa.

Masklin: szybki i krótki opisik (połączenie mi zgasło w sobotę,0) podeślę jak czas pozwoli.
09:02 / 20.05.2002
link
komentarz (0)
Sen? 1/3. To starata czasu. No ale ile można?
Zasnąłem o 2:00.
Wstałem o 5:00
?
19:20 / 19.05.2002
link
komentarz (3)
Słone ...
Nie słodkie ...
A jak ...

I nawet tęcza pojawia się w mokrym załamaniu światła.
19:12 / 19.05.2002
link
komentarz (0)
ZDERZENIA

Dzień się zaczął. Był cudowny. Do czasu. Tak ogólnie to optymistycznie. Cały czas.

Bo wy wszyscy jesteście twardzi. Jak skała albo głaz. Łudźcie się dalej. Tacy w porządku i do rany przyłóż.

Ta, o dwunastej zrealizowałem się w wycieczce na starówkę, Mokre słowa i litery. Mokre coraz bardziej.

Rozjechana psychika, rozjechana psychika i tylko kot patrzy mi prosto w oczy, jakby zdziwiony ...

A tak bardzo chciałbym mieć laptopa i komóreczkę, nawet z jej 9600/s. Przynajmnbiej więcej by tu było. Mnie. Tylko mnie.

Przestałem kasować literówki. Mam tyle do wklepania, że sobie darowłaem.

Tak. Teraz już wiem co następuje po ciszy.

Po pierwsze: wreszcie odpowiedziałem na maila. Na rzazuie tylko na kartkę ale to juz blisko ...
Po drugie: każdy wypad w miasto kończy się dziwnie, inaczej niż zamierzałem.
Po trzecie: już nie żałuję, że nie wziąłem ze sobą Herberta, tak ku przypomnieniu, Herberta z jego Panem Cogito. Teraz wylądowałbym chyba na psychiatrycznym.

Poszedcłem. Kupiłem. Usiadłem. Lubię stare cegły, takie sprzed wieku albo lepiej. Barbakan. Ja. Stos kartek i wiatr. Ktos podał mi jedną. Dziękuję.

Godzina. Napisałem odpowiedź. Skończyłem. Ze sobą. Teraz luzik. Czyste wchłanianie promieni słonecznych. Poszedłem i kupiłem jeszcze jedno piwko. Wiadomo. WS. Przeniosłem się na inną część barbakanu. Posiedziałem, posłuchałem kilku dźwięków kolesia, który gubi rytm na bębenkach. Podchodzi inny koleś. Na oko. Czterdzieści lat, pijaczyna.
- Sory, nie masz czasem trochę browaru ?
- Spoko, mam. Masz.
- A, wiesz potrzebuję zapić spirytus, bo tam (pokazuje palcem,0) to tak mnie rzuciło, że nie wiem ...
- Spoko, pij ... Cały dla ciebie ...
Wyjmuje białą buteleczkę, pojemnik ze spirytusem z apteki.
- Zobacz, kupiłem to za 2,90zł - I pije, zapija warką.
- No teraz to już lepiej.
- Ile już chlasz?
- A od lutego, jak wyszedłem z więzienia, żona mnie rzuciła, z mieszkania mnie wydymano ... itd...
Pogadaliśmy z minutę.
- A ile dasz mi lat? (ja w odpowiedzi na jego pytanko jakieśtam,0)
- Nie więcej niż dwadzieścia.
- Buhahahaha, toś się poślizgnął, bo mam ...
- A w życiu tyle ci nie dam ...
Poszedłem. Uciekłem. Jak zwykle.
Usiadłem na rynku. Tu mnie dopadły, ciężko powstrzymywane i bardzo chcące się wybić na świat łzy. Zabiłem je trzema mrugnięciami powiek.
Bzzzzt ... (tu się coś działo ale nie pamiętam:,0)
(Z kartki,0):
Kościół. Poszedłem do kościoła. Lubię chłodny klimat, szczególnie w takie ciepłe dni. Trochę się obawiam, że to co robię, bo wyjąłem kartkę i piszę, jest brakiem szacunku do miejsca w którym jestem. Ale co tam. Przexcież nie istnieje policja kościelna? Nie? Chłodno. Spokojnie. Akustyka! Kocham akustyczność kościołów, wystarczy czysta strunówka i już. Zero elektroniki. Czysty anplakt. Czuję się trochę dziwnie. Pośród tych modlących się (nie ma mszy,0), załamanych, odwiedzajacych, ja z pisakiem w ręku i kartką białą jak opłatek. Ci klęczący. Szukający ukojenia. Usiadły dwie młode panienki. Złozyły ręce. Zaplotły palce. Cybaaa klęczą. Boję się spojrzeć. Siedzę, czekam. Na co? Panienki poszły. Widocznie wystarczy im kilkuminutowy "kontakt" z bogiem. Raz w tygodniu. Dwóch? Na m-c? Wychodzę, już wystarczy.

Mijam ludzi. Może to ty? Albo tamten, to ty?

Dobrze ,że wiem, że ten to ja.

Tym bardziej optymistycznie, żegnam.

A tyle mi uciekło ... Kap ...
18:12 / 19.05.2002
link
komentarz (0)
pac72.warszawa.sdi.tpnet.pl

Adam ?
Jeśli to ty to się nie czaj - napierdalaj ....
11:33 / 19.05.2002
link
komentarz (0)
Ósma. A miałem spać do upadłego. Aha. Jak zwykle zamierzenia nijak się mają do rzeczywistości. Wypad po fajki. Sqnwpl@wp.pl wkurza. Wkurza kilkuminutowe załadowanie się poszczególnej strony, żeby odczytać ewentualną pocztę. Ale jest. Nadzieja. Nadzieja na sqn@nlog.pl. Minimalna. Ale jest. Kocie wrzaski z rana. Dwa zwierzaki parskają na siebie. Rudy z białym. Kolana. Znowu ciepły ciężarek.
Niedziela.
Śłońce.
Ciepło.
:,0)
23:28 / 18.05.2002
link
komentarz (0)
Upadł z jej kolan jak kłębek włóczki.Rozwijał się w pośpiechu i uciekał na oślep.Trzymała początek życia.Owijała na palec serdeczny jak pierścionek, chciała uchronić.Toczył się po ostrych pochyłościach, czsem piął się pod górę.Przychodził splątany i milczał.Nigdy już nie powróci na słodki tron jej kolan.

Wyciągnięte ręce świecą w ciemności jak stare miasto.

- Matka - Zbigniew Herbert -

Chylę czoła.
23:21 / 18.05.2002
link
komentarz (0)
Właśnie byłem.Właśnie wróciłem.Od kumpla.Ze szpitala.Żyje.Ma się kiepawo.Przynajmniej tak wyglądał jak weszliśmy.Sala.Dziwna.Dwukolorowa.Biało-biała, no może troszkę szarawa.Oprócz niego dwóch pacjentów ...

Nie.
Do szpitala się nie przyzwyczaję.Nie lubię woni sterylności i piguł w białych fartuchach (a gdzie słownik?,0).Pieprzonych automatów od ochraniaczy na obuwie.Za złotówkę.Łóżek z elektrycznym sterowaniem pozycji.Długich korytarzy, długich i bardzo pokręconych.Pacjentów, którzy są chorzy, nie wiadomo na co.Pacjentów, którzy są chorzy, wiadomo na co.Pacjentów w stanie agonalnym.Po przeszczepach, operacjach, pobitych, po wypadku, samobójców.
Nie.

70-cio minutowa "Medea", przemknęła mi tylko przez dzisiejszy dzień.Dramat, o nienawiści, zdradzie i zemście.Dużo trupów.Kilka fajnych ujęć.Szczególnie to ze sztywnym koniem w tle, gdzie na pierwszym stoi Medea.A ... i początek.I jeszcze koniec, drzewo i dwie linki.Postawa starszego syna.
18:05 / 18.05.2002
link
komentarz (0)
Nie.No nie.
Chciałem dzisiaj zeskanować coś, tak na biegu.Tam daleko.Może raczej tutaj.I się zaczęło.W poszukiwaniu skanera.Pół godziny później.Mam dosyć. E... pozostał ostatnim miejscem.Wszedłem.Zapytałem.Yessss.Zrobią skan.Huraaa ...
Poprosiłem:
- 600 dpi, cz-b, tylko ten wycinek (10x5cm,0), w jpg, na dyskietkę.
Zadowolony czekam.
- Przepraszam ale 600dpi się nie da. Może być trzysta?
- Ależ oczywiście.
5 minut później:
- I będzie w kolorze ...?
- Niech będzie ...?
I na koniec:
- Ale niestety nie zmieści się na dyskietkę, mogę zgrać na cd ... za 15 zł.
Tu się również nie poddałem.
- Dobrze.Poproszę.
Zapłaciłem.Po chwili trzymałem w ręku jakże drogocenną zdobycz.
W drodze do domu.
Podczas czasu spędzonego w E... mignął mi w tle, tak kątem oka, Photoshop.Zastanawiałem się dlaczego nie dało się cz-b.A nie dało się dlatego, bo zostało zachowane jako kolor.A druga maszynka już tylko wycinała i zgrywała.To jescze nic.Naprawdę.Włożyłem płytkę.Plik.135KB.Inne rzeczy na płycie.1,04MB.Szkoda że nie poprosiłem o wysyłkę przez net.Taniej by wyszło.
A i ile więcej zabawy?
A mogłem pojechać do tam.
Lenistwo?

psI.Tak wogóle to w E... znajdował się K...
02:08 / 18.05.2002
link
komentarz (0)
prosto w oczy
powiedz jak
mnie nienawidzisz

krzyknij na mnie
tupnij nogą
przestrasz

wchłonę wszystko
każdy wers
literę

wykrzyknik !
pytajnik ?
kropkę .

każdy cios
krew i ból
wsiąknę

wytrę szmatą
do podłogi
brudną

całość ujmij
jednym słowem
krótkim
22:16 / 17.05.2002
link
komentarz (0)
z cyklu odwiedziłem zobaczyłem polubiłem - point81 - jutro we wstążkach - czy ktoś chce czy nie - ahhh ale rifa - oczywiście chynaa z am również - koniecznie
17:28 / 17.05.2002
link
komentarz (0)
Rozejrzał się wokół. Dno pokrywał muł, gęsty i ciemny. Wiedział, że jego ołowiane stopy nie pozwolą ujrzeć więcej świata. Mówić. Stąpać po zielonej trawie. Otworzył usta. Zaciągnął się wodą. Jak ryba, tak, jak ryba. Nigdy nie chciał być rybą. Do teraz. Nadzieja na oddech znikła, przeistoczyła się. W mgliste marzenie. Nie zostało mu wiele czasu. Wyjął broń. Dotknął lufą skroni. Nacisnął spust. Nikt nie będzie decydował o jego życiu. Za niego. Nawet śmierć. Znaleziono go nazajutrz. Kilka butelek po wódce. Jedyni świadkowie udanych urodzin.
18:10 / 16.05.2002
link
komentarz (1)
już poszedłem do domu
aha
no ale cóż jest spoko
12:37 / 16.05.2002
link
komentarz (4)
chorera - znów zawalona nocka - czuję się jak tonowa mucha w smole - wymięty zmasakrowany i zamulony

cu
do
wnie

dziś nie wyrobię - 17-nasta won do domu i już
04:45 / 16.05.2002
link
komentarz (1)
podstawka - jedna pod piwo - druga na uszach w słuchawkach (am-jagged little pill,0) - o proszę angielski z wejścia i poprawnie:

23:15 - o tej był początek

dziś kontrolnie - cztery - (hehe zaraz się złoży,0) - podnisłem dwie ręce - dłonie ściśnięte w pięści - mam ochotę wrzeszczeć - robię to - ale po cichu - krzyczę - nie nie krzyczę - ale właściwie krzyczę (flashback?,0) - i z innej beczki - nie to że nie lubię rymowanek wogóle - takie:

"idę
zabieram swoje
litery
cztery"

to tak - a takie (bez osobistych wycieczek - to tylko przykład,0):

"Czy znacie ten ból, który dusze truje,
gdy przyjaciel jak wróg, nagle na nas szarżuje... "

to nie

ale "tfurczość" jest do indywidualnego odbioru

dobra - trochę o tym:
pod spodem znajdziecie - trudno załapać chyba nie będzie czego dotyczy ten tekst - tamto to było w pigułce - a teraz trochę rozszerzę - nie wiem po co - taka faza:

ja - tramwaj - "gęste" i trudne chwile zamknięte w jednej godzinie - wypad do kfc - tak żeby trochę się zluzować zapomnieć czas - szyba - koleś na wózku inwalidzkim - bez nóg - przystanek - wysiadka - jedna myśl - jebać browar jebać kfc (do którego i tak poszedłem,0) - do it - wracam ze trzysta metrów - wkładam mu w rękę dyszkę - jeszcze się tłumaczę - wiesz sory ale nie mam luźnej sytuacji więc sory że tylko tyle - trzymaj się - powodzenia - może to tylko moja jazda ale widzę nikły uśmiech na jego twarzy - odchodzę - poczułem się lepiej - spełniłem dobry uczynek - jestem super - no super? - aż brak mi słów ... - teraz jak o tym myślę to aż mi się zrobiło mokro ...
zmniejszyłem to do minimalnych rozmiarów - jeśli ktoś NIE ŁAPIE proszę o komentarz - wystarczy ...

za dużo palę - i co robię w tym temacie? - palę mniej - nie ilościowo - jakościowo - malborasy lajtasy - z goldeniasów amerykaniasów

w ciągu najbliższych dwóch trzech dni uzupełniam niedociągnięcia - medea i królestwo kolejne części - zobaczmy co tu mamy - szczególnie medea mnie ciekawi - bo klimat królestwa już znam - pojedziemy zobaczymy

co do podobania się - mej "tfurczości" graficznoelektronicznej - nie przesadzajcie - to można zrobić w godzinę - nic specjalnego - jak powstanie coś z czego będę mógł "ciągnąć" osobiste zadowolenie to powiem - niemniej dziękuję - nonstopanderkonstr.

alanis m. perfect - rozpierdala - mnie - a teraz (po 10 minutach forgiven - czysta energia - aaarghhh ... - a po 20 - ironic - MAX

ostatnio zapylam po dwanaście godzin w pracy - męczące - nie to żebym w życiu nie pracował więcej i na okrągło przez cały tydzień - ale teraz mnie to męczy - za mało czasu - za mało dla mnie - mało? - dobrze że mogę się przespać - 6 godzin jest chyba ok? - aczkolwiek granice są ostro zatarte ... (bardzo ostro bo jest znowu 3:00 a wstaję o 6:00,0)

negatywów pełno - no bo jak się ma matkę starszego laboranta ciemniowego (słabe?,0) - od black&white - to jak może być inaczej

pozytywy - ha! - są - nawetsobieniewyobrażaciejakie - wiem że to mało czytelne ale takie zamierzenie - zaufanie którym jestem obdarzany (?nawet nie mam ochoty na słownik jp?,0) - kolejny szlugh zamiast przecinka - przywraca równowagę po wczorajszych bezdennych akcjach - jeśli już w coś wierzę (bóg - a co to? i gdzie?,0) to właśnie w takich ludzi jak ty ("i to bez włażenia w dupsko",0) - myślę że już ...

chyba było by na tyle dzisiejszego wieczoru

ps. kotek jest kokany włazi na kolana tak że nawet nie czuję jego ciężaru
kokany
poprostu

uwaga kotek pisze:

yhnlofc

no bo tak szeroką łapą trudno zaznaczyć inaczej swoją obecność :,0)
13:41 / 15.05.2002
link
komentarz (2)
reni jusis - eee ale może komuś się podoba
fisz - ? średnio na jeża
za to muza z south park - ok

kupię sobie gnata na ostre będę napierdalał fiutów po kolanach - marzenia ehh
17:33 / 14.05.2002
link
komentarz (1)
no kurwa nie mogę jeszcze:
"zahlastana fifulka" hihi ...
zlew
17:31 / 14.05.2002
link
komentarz (0)
na serwerze pojawiły się jakieś nowe mp'3 - o będę miał okazję posłuchać fisza reni jusis innego satrianiego innego guano apes - masssa

kwakwa - kocham czeski - n i e d o w y j e b a n i a:
- stonka ziemniaczana: mandolinka bramborova
- kuracie trupy - kurczak przygotowany do spożycia w markecie
zwała :,0)
12:13 / 14.05.2002
link
komentarz (0)
kupił przychylność
inwalidy

taniocha
za dychę

uśpił
swoje
współczucie

jest jak jest
całkowita akceptacja zdarzeń
minus cieszy
:,0)
20:04 / 13.05.2002
link
komentarz (6)
"Największy pokój m4 pogrążony był w ciszy. Nad pluszową, prostokątną kanapą wisiał obraz jednego z Przyjaciół - rozmowa nocą. Błękit tej nocy podkreślało światło czarnej lampki. I właśnie pod tą lampką siedziała babcia.

W jej rękach migały srebrne druty, a zielona wełna falowała na bladozłotym parkiecie. Światło rzeźbiło w jej twarzy, a srebrzyste włosy spływały na ramiona.

- Babciu, zaśpiewaj coś, nudno tak bez radia - dziewczyna patrzyła z uśmiechem na kobietę, przymierzajac do niej w myślach swoją twarz.
- ...a wszystko to, bo Ciebie kocham, nie wiem jak bez ciebie mógłbym żyć... -.
- delikatnie dotknęła pomarszczonej ręki - Nie, nie to. Zaśpiewaj -.
staruszka uśmiechnęła się przepraszająco. Srebro w jej rękach na chwilę umarło - Rusa kosa, rusa do pajosa... - głos drgał lekko. - To śpiewał Twój dziadek -.
-W Bezdanach? - miękko spytała wnuczka.
-W Operze Wileńskiej - pomarszczona dłoń gładziła włosy koloru lasu - Kiedy prosił mnie o rękę - dodała cicho.

Ta staruszka to moja babcia."
02:25 / 03.01.2001
link
komentarz (0)
03.01.2001
Od jemesis_poter:

.. "Bylo sobie kiedys dwoch ciezko chorych mezczyzn, ktorzy dzielili niewielki pokoik w pewnym szpitalu. Pokoj, naprawde maly, mial tylko jedno okno. Jeden z chorych, ten, ktorego lozko znajdowalo sie naprzeciw okna, mogl codziennie po poludniu - w ramach leczenia - siadac na godzine w swoim lozku, co mialo pomoc odprowadzic flegme z pluc, czy cos takiego. Drugi mezczyzna musial niestety caly czas lezec.
Tak wiec kazdego popoludnia pierwszy z chorych siadal wsparty poduszkami naprzeciw okna i spedzal godzine, opisujac swemu towarzyszowi, co widzi za oknem. Najwyrazniej okno wychodzilo na park. Byl tam staw, a w nim kaczki i labedzie. Dzieci rzucaly im kawalki chleba albo puszczaly lodki. Pod rozlozystym i konarami drzew spacerowali, trzymajac sie za rece, zakochani; byly kwiatyi trawniki, na ktorych grywano w softball. A w tle, za drzewami, rozciagal sie wspanialy widok na miasto.
Mezczyzna, ktory nie mogl siadac i ogladac tego wszystkiego, sluchal lapczywie slow wspoltowarzysza, cieszac sie kazda minuta opowiesci. Dowiadywal sie, jak to jakies dziecko nieomal wpadlo do stawu i jak slicznie wygladaly dziewczeta w letnich sukienkach. Odnosil wrazenie, ze dzieki realcjom swego przyjaciela sam widzi dokladnie, co dzieje sie za oknem.
Ktoregos popoludnia uderzyla go dziwna mysl: dlaczegoz to niby tylko tamten mezczyzna mialby rozkoszowac sie widokiem z okna? Czy i on nie mial prawa wyjrzec na zewnatrz? Wstydzil sie swojej zazdrosci, lecz im bardziej staral sie o niej zapomniec, tym wieksze dreczylo go pragnienie zmiany. Zrobilby wszystko, byle wyjrzec przez okno.
I oto pewnej nocy, wpatrzony w sufit, uslyszal, jak jego wspoltowarzysz budzi sie i kaszlac i duszac sie, rozpaczliwie szuka przycisku, ktorym moglby przywolac pielegniarke. Nie pomogl mu jednak, obserwowal go tylko. Oddech tamtego biedaka wkrotce zamarl. Rano zabrano jego cialo.
Odczekawszy nieco, by nie przekroczyc granic przyzwoitosci, mezczyzna poprosil, by przeniesiono go do lozka na przeciw okna. Spelniono jego prosbe. Otulony posciela, lezac wygodnie, czekal, az wszyscy wyjda. Potem podniosl sie ciezko na lokciu i zaciskajac z bolu zeby, zerknal przez okno.

Za oknem byla sciana." ..

* Autor nieznany. ("Balsam dla Duszy",0)