uszol // odwiedzony 103007 razy // [znowu_cyan nlog7 v01f beta] // n-log home
pokaż: ostatnie 20 | wszystkie z tego miesiąca! (0 sztuk) | wszystkie (558 sztuk)
01:15 / 20.05.2002
link
komentarz (5)
A wiec weekendzik byl piekny ,zacznijmy od piatku ,ponownie zawitalismy na molo ,tam juz wucek ,grypz,froog i vaxior czekali ,troszke posiedzielismy pod merlinem ,kolejny krok to fontanna kolo brdy ,bogart ,ah duzo tego w sumie bylo ,w koncu na dobre usadowilismy sie w medyku ,potanczylismy nieco z paszczykiem ,jak sie okazalo narysowal sie jeszcze Iras I jacek ,wucek w pewnym nei poczul sie za dobrze ,wyszedl i chyba po pol godzinie syn marnotrawny wrocil w troszke lepszym stanie ,ogolnie do chaty nie wiem nawet o ktorej wrocilem ,ale to jest jeszcze nic ,sobota--siedzimy sobie u paszczaka z Fejtem i tak mowimy ze mozna by bylo na dzialeczke wyjechac na grilla ,ale nagle wpadl lepszy pomysl do glowy --"jedziemy nad morze pomoczyc troszke stopy w baltyku " ,kupilismy olej opalowy (paszczaka uno zajebiscie na nim jezdzi ,heh,0) ,bylo tego 20 litrow ,wrocilismy na lesne ,zaproponowalem wyjazd wucensowi ,ale ten zamulil ,zalalismy olej do baku ,zadzwonilem do grypza ,ten na szczescie nie odmowil ,dwie godziny pozniej zwarci i gotowi dotarlismy do Tesco po film do aparatu ,no i zaczelo sie ,w ogole mielismy ubrania wyjebane ,mundur rosyjski ,flaga ZSRR ,kask kolarski ,caly stroj heavy metalowca ,kapelusz farmerski ,jak juz mowilem w 5 usadowilismy sie w koncu w wozie ,paleta kenigerow za plecami ,zaczelismy jechac ,5 kilometrow za Bydgoszcza dyni wymyslil ze musi sobie szyby wymyc i tak oto on myl ,my konsumowalismy pierwszy browar ,w koncu ruszylismy ,w ogole atmosfera maksymalna ,lalo sie piwsko ,spiewalismy piosenki ,kurde no jak na szkolnej wycieczce ,co pol godziny przystanek na oddanie moczu ,w ogole nawet nie zdajecie sobie sprawy jakie w Polsce sa fajne nazwy miejscowosci ,mijalismy tez dyskoteke "Bambrówka ",czego to ci ludzie nie wymysla ,droga piekna ,pasy oswietlone jakimis odblaskami ,jedynym mankamentem byl brak tirowek na poboczu ,ale bez tego jakos mozna zyc ,w koncu kolo polnocy dotarlismy do gdanska ,zamienilem sie na chwile w przewodnika wycieczki ,w sopocie bylismy juz chyba po polnocy ,"ktoredy na krupowki??",bardzo madre pytanie innym zmotoryzowanym zadawal pan Fejt ,zrobilismy symboliczne zaslubiny z morzem,nie ma to jak 4 osoby leza na tobie na plazy ,poszlismy na molo ,wzielismy sobie kolo ratunkowe na pamiatke ,chcielismy tez napis"wystawa figur woskowych ,ale jakis pies + latarka nas wystraszyli ,chwile pozniej spadlem na plecy z dwoch metrow chyba ,grypz myslal ze nie zyje ,ale jakos przezylem ,w ogole nie ma to jak kapiel na golasa przy zajebiscie zimnej wodzie w baltyku ,wzielismy jeszcze troszke piasku w kieszenie i wyruszylismy dalej ,zachcialo nam sie tabaki ,ostro bylo ,w koncu pojechalismy jeszcze do Gdanska na starowke ,neptun tym razem nie sikal ,wczesniej kupilismy jeszcze browary ,milo ,bardzo milo ,spacer o 3 w nocy po gdansku to calkiem wyjebana sprawa ,w koncu wyruszylismy w drogfe powrotna ,zaczely sie ostre toasty ,za to ze jedziemy samochodem ,za usmiech dyniego ,za licznik kilometrow ,sam bog jeden pamieta za co jeszcze ,gdzies pod gdanskiem kupilismy na stacji widelce plastikowe ,paszczak wzial caly pojemnik ze spagetti ,w ogole na masce samochodu pelno makaronu ,ale co tam ,pozniej akcja z zaglowkiem dyniego ,powiedzial ze mam mu oddac albo wysiadac ,wybralem drugie wyjscie ,zaglowek wzialem ze soba ,zostalem sam na jakims przystanku pks huj wie nawet gdzie ,po paru minutach zlapalem naszych chlopakow na stopa ,machajac zaglowkiem ,ah zapomnialbym jak to paszczak robil striptease na stacji benzynowej ,az jakis pan w tirze sie obudzil ,dobra pozniej zasnelo mi sie na troszke ,przez sen pamietam tylko jak spiewalem jakis piosenki razem z chlopakami ,jak sie obudzilem to grypza juz w samochodzie nie bylo ,w domu bylem chyba gdzies kolo 6.30 ,ogolnie wyjazd wyjebany ,oby zdarzalo sie to jak najczesciej ,wiecej szczegolow tu,a dzisiaj??caly dzien zamulanie ,zrobilismy sobie jedynie wyjebany obiadzik u paszczaka i sie zyje jakos ,najgorsze jest to ze jutro zajecia ,a ja zero przygotowany ,ale jakos przezyje ,trzymajcie sie