semeley
komentarze
Wpis który komentujesz:

przeprowadzka


Sem przeniosła się z całym swoim majdanem z diarylandu, któremu padł serwer, wskutek czego wcześniejszych wpisów nie dało się odczytać. Przeedytowała je dodając polskie znaczki i kilka komentarzy do wcześniejszych wpisów…
Trochę tego jest… Jeśli komuś się chce czytać – proszę bardzo. Jeśli nie… To co do jasnej cholery tu robisz? :D ;)
Najstarsze wpisy oczywiście na dole :)


date: 2005-05-18
time: 12:22 a.m.

wariactwo :D



Ludzie powariowali wokół mnie…
A może tylko ja to tak widzę..?
Odkrywam nowe twarze ‘starych’ znajomych…?
W końcu po ostatnich rewelacjach wiele się pozmieniało.

Mimo wszystko, Spawn, nie zamierzam dorabiać za Banderasa i to tylko dla Twojego kaprysu. O NIE! :D


date: 2005-05-12
time: 1:33 p.m.

Flower



Pamiętam nasze plany sprzed kilku lat… wyszaleć się, poznać świat… zamieszkać razem... :-)
To były czasy… Grecja, później Kornatka i my razem :-)))
Cóż, jak to zwykle bywa los płata figle…
Ale nie ma źle, hmm?
Kochana moja, byłaś bardzo dzielna i jak widać – udało Ci się – sprowadziłaś na ten świat Nowe Życie – gratulacje :-))
Dzięki Ci wielkie, że jesteś, że JESTEŚCIE :*
Chociaż.. muszę przyznać… że zazdroszczę Ci tego, co masz. Mimo, że z przypadku, i chyba raczej nie w tym czasie kiedy miało to nastąpić… ale masz coś co mi już odgórnie zostało praktycznie zabrane… Chociaż ktoś może powiedzieć, że 30% szans na dziecko w przyszłości to dużo i cuda się zdarzają… ale ja już mój limit cudów na życie chyba wyczerpałam…
Zbudowałaś sobie coś pewnego w życiu a to takie trudne przecież… GRATULACJE raz jeszcze :-))
Kocham Cię.
WAS!!! :]

date: 2005-05-06
time: 3:34 a.m.

SSDD



zaburzenia snu na tle nerwowym
zalecane: unikanie stresu i większych emocji
reszta wyroku we wtorek…

PKP

date: 2005-05-03
time: 3:20 a.m.

About To Crash



Something has left my life,
And I don't know where it went to..
Somebody caused me strife,
And it's not what I was seeking.

Didn't you see me, didn't you hear me?
Didn't you see me standing there?
Why did you turn out the lights?
Did you know that I was sleeping?

Say a prayer for me,
Help me to feel the strength, I did.
My identity, has it been taken?
Is my heart breakin' on me?

All my plans fell thought my hands,
They fell thought my hands on me.
All my dreams it suddenly seems,
It suddenly seems,
Empty


Pustka we mnie…
Jedyne co czasem czuję to gniew na coś, co się wydarzy… irracjonalny, który i tak szybko mija.
Słowa innych przecedzone przez tę pustkę tracą swój sens i wydźwięk same się nią stając.
Niczego nie planuję, nawet na godzinę do przodu. Chyba całkowicie poddałam się temu, co jedni nazywają losem, inni przeznaczeniem, a co ja nazywam Wielkim Chamstwem – bo ciągle mi te moje plany pieprzyło – od tych najmniejszych do tych najważniejszych. Niszczyło marzenia – jedno po drugim, zabijało je nie patrząc na mój ból.

***


Zauważyłam, że potrafię spojrzeć na innych ludzi… nawet popatrzeć im w oczy, iść z podniesioną głową… ale tylko wtedy, gdy w uszach gra muzyka. Kiedy cichnie momentalnie zaczynam udawać, że mnie w ogóle nie ma – wbijając wzrok w ziemię jakby szukając atomów tego, z czego zbudowane jest podłoże i kuląc się w sobie.

Życie, egzystencja, byt, istnienie – obojętnie jak to nazwać… zastanawiam się czy to ma jakikolwiek sens, czy tylko, jak ktoś powiedział: „just because”…



P.S. Skąd wiedziałeś Spawn, ze leżę na podłodze?


date: 2005-04-22
time: 2:09 p.m.

Jestem Kotem



Kiedy skrzywdzisz Kota, jego nie obchodzi, czy chciałeś, czy nie chciałeś mu tego zrobić. ON rejestruje jedynie fakt, że został skrzywdzony przez kogoś, po kim by się tego nie spodziewał. Kot traci zaufanie, nie chce przebywać w Twoim towarzystwie, prycha i ucieka gdy się zbliżasz – pokazuje tez pazury gotowy do obrony przed najmniejszą nawet krzywdą.

Jeśli jednak nadal chcesz być przyjacielem Kota musisz mu to udowodnić od razu… nie czekać na lepszy moment – lepszy moment nie nadejdzie! Musisz udowodnić, że nadal Ci na Kocie zależy w sposób w jaki mówiłeś, że tak.
Gdy Kot nie widzi żadnych starań uczy się jak już Ciebie nie potrzebować.. Widzi, że jednak Tobie nie jest potrzebny już więcej, a może i nigdy nie był.. I go tracisz.

Nic na to nie poradzisz, a wiesz dlaczego?
BO TAKA WŁAŚNIE JEST NATURA KOTA!


date: 2005-04-20
time: 23:57 p.m.

śmieszna sprawa



Człowiek, który jakieś dwa miesiące temu był w moim domu, spał ze mną i obok mnie w moim łóżku, przytulał, całował i mówiła, ze mnie kocha (i inne tego typu słowa bez pokrycia, jak się po niedługim czasie okazało  ‘I think we are good friends’) teraz nie ma najmniejszej ochoty, powodu, czy też odwagi by się ze mną spotkać… Będąc dosłownie rzut beretem od mojego miejsca zamieszkania.

Wniosek: Jestem bardzo złą osobą, skoro inni się mnie najwidoczniej BOJĄ.
Musiałam temu człowiekowi zrobić coś bardzo złego, zasłużyć na takie traktowanie.. (nic przecież nie dzieje się bez przyczyny, powodu) tylko do dzisiaj nie wiem co.


date: 2005-04-19
time: 4:10 a.m.

cold fire…



Życie bez celu
przytłacza nas.
Spełnijmy więc
co los nadarzy
- lub rogu Śmierci
usłuchajmy
w mrok wezwani.
Gdy cel nam w życiu
nie przyświeca
martwe są oczy,
udręką los
niech lepiej pierś zbroczy
samobójczy cios

– Księga Policzonych Smutków –


date: 2005-04-17
time: 2:57 a.m.

tank you :-)



Dzięki Wam, chłopaki za te chwile szalonego śmiechu :)
Ostatni raz tak szczerze śmiałam się… w lutym… heh, już prawie zapomniałam jak to jest, gdy śmiechu nie trzeba udawać :/

Stokrotne dzięki :*
No i btw – fajne z Was chłopaki :D

Chociaż ten wielki Come Back był niepotrzebny :> ;)


date: 2005-04-16
time: 3:47 p.m.

In my dreams, in my dreams…



Suddenly she felt a slight movement of air in the room where she was sleeping. She turned around and noticed Her. She was standing on the edge of the bed. Old clothes filled with emptiness... Piercing eyesight.. Creaky voice. The Death. 'I heard you called me so here I am', She said. 'Came to take me finally?', asked the girl with hope visible in her eyes. 'Tell me.. where do you belong, Ewa, where is your place?' asked the Death. 'Nowhere', she replied. 'Certainly not to the dead ones, not yet, sweetie' She said, turned around and vanished.
'Even SHE doesn't want me!' she thought angrily and simultaneously sadly.

***



I see that what I've done suits you... That should be good...
But the worst is awareness that you really don't need me. Well, I claimed it some time ago... but someone put me through another ilussion - 'you were always needed!' Bullshit everywhere.


date: 2005-04-14
time: 2:24 a.m.

more…



Coraz bardziej zmęczona… Nienawidzę się a ciągle muszę przebywać w swoim własnym towarzystwie – deprymujące.

Pocieszająca choć trochę jest myśl, że mogę od tego towarzystwa uwolnić kilka osób – na jakiś czas chociaż.
Na bardzo krótki czas bo ja bez Nich wytrzymać już nie potrafię..


date: 20050-04-12
time: 3:38 p.m.

so tired



Jestem już taka zmęczona tym wszystkim… Stanem ducha, sytuacją w domu, wszystkimi myślami, które niechciane – same pojawiają się w mojej głowie, życiem ogólnie, byciem sobą..
Żałuję, że nie można życia odłożyć na jakiś czas na bok, tak, jak odkłada się czytaną książkę i później wraca się do niej, albo i nie.
I szkoda, że nie mogę bycia sobą i tego nastroju odwiesić do szafy jak jesienny ciuch i włożyć np. coś wiosennego…
Niestety, można być tylko tym, czym się jest – nic więcej nie można.



date: 2005-04-07
time: 12:51 a.m.

ILLUSION




Once I had a dream... we were together, so happy, so in love. You held me in your arms while we were sleeping and when I awaked you were still there - for me, with me. I finally was in the place where I should be - I felt it.
But it was an illusion... I cannot be loved, I cannot want to be with somebody, I cannot want to be happy. I don't deserve it. Or I deserve it for a short while.
Anyway, I should thank you for disillusioning me.
You see, till yesterday I even had an illusion that I can change your mind, that your feelings were true and they didn't vanish yet. But if they would be true and so strong as you said - they would not disappear so fast. One week you loved me, another one you stopped, weird, isn’t it?
I couldn't change your mind when you said you loved me, so how could I be able to change it now, when you don't feel anything to me...
We all are under some illusions...
I'm not anymore.


date: 2005-04-06
time: 3:20 a.m.

hopeless writing…




I'm still holding on somehow
Wishing I could change the way the world goes round...


date: 2005-04-05
time: 2:49 a.m.

a duty?




You talked to me...
About things that has no matter to me..
But you talked and this is the most important things to me.
I assume that you WANTED to talk to me if you started.

And.. every time I tried to talk to you in a way I did it before... you were changing.. so cold.. starting to use sharp words that originally were meant to... hurt
It's not the way I want.
It's not the way I need.
But if it's the way you need and want... then I'll keep dragging it on
But I don't know for how long.
I have impression that I am pestering you so maybe I should stop - I see that it's not good for you.
One thing amaze me... 'I think we are good friends' - the way we talked... like completely strangers. I am not sure whether you really consider me as your friend - you didn't show it to me as the way you did before.
I don't feel needed, rather unwanted, as if talking to me was a kind of duty for you.
Don't worry, it isn't.
For all the time we were talking I used to have a feeling that you care. It's gone now.
I must select my words now in a way I needn't have done it before. Kind of hard.


date: 2005-04-04
time: 12:14 p.m.

happy?



Isn't it strange
That the stars don't shine no more now since you're gone
Isn't it strange
That we can't look back and say just what went wrong

Isn't it strange
That you told me ONE THING suddenly changed your mind
Isn't it strange
That you come here for me turn away and leave me behind

I wanna know now where we are
Should I pretend and let things be
I wanna know when what you've done
Could you come face to face with me

Isn't it strange
That the world seems to turn away when I try to explain
What's so strange
That two can be as one and yet not same

I wanna know now where we are
Should I pretend and let things be
I wanna know when what you've done
Could you come face to face with me

'Cause it feels like I'm drowning
Feels like I'm drowning without you
I know the feeling
'Cause I felt this all before
And it feels like I'm dying
Feels like I'm dying now I know the truth

I hope you don't feel just like me
I hope you're happy

I hope you don't feel just like me
Fuck I hope you feel much worse than me
Maybe not so happy
Not so happy? - welcome to my world



Well... maybe I would change the last few verses... I don't understand your behaviour although I wish I did. I can think about thousands of theories and I may never find the real one.
I always wanted to know the truth rather than half-truth or some pitiful lies that were supposed to protect me from the pain. That's a real bullshit since the truth - I can agree - causes a lot of pain but is more understandable and gives that kind of pain that is said to purify. All the lies, silence, hedges... this causes more pain than plunging a knife at your back. The question: why? how come? still bumps in your head if the truth, the TRUTH is not stated unambigiously.
I have already forgiven you even if I don't know how to call it... Your mistake, cowardice, lost...
If that's was a mistake - you made it some time ago, not now.
Cowardice... well, I have no opinion.
But if you felt lost.. you should have let me to find you.
You didn't.
Just wanted to be here for you, I still want.
Yeah, I may want but I got no chance to do it anyway.
People say I'm crazy trying to understand you. But DO I believe that if you let me do this... gave me some clue... things would be pretty different than they are now.
Maybe you would even talk to me now...
But you don't want to. And again I don't know why. I have a feeling that I've hurt you much... but that'll remain only a feeling since you didn't tell me what did I do wrong. And I must have done something wrong... Would like to know it... don't want to make similar mistake in the future supposing I have one.


date: 2005-03-18
time: 3:29 p.m.

aims



Jeszcze całkiem niedawno moim celem było uszczęśliwienie kogoś.. myślałam, że to robię, tak mi wmawiano, ale to nie była prawda…
Teraz jest coś innego… Ponieważ zamordowane zostało Zaufanie i Szczęście zbuduję z ich zwłok taki mur wokół mojego ogrodu, że każdy, kto do tej pory się w nim nie znalazł, bez mojego pozwolenia sam do niego nie wtargnie. Choćby nie wiem jakiego podstępu chciał użyć.
Ze wszystkich purpurowych róż – i tak już umarłych – zrobię sobie wielką miotłę do wymiatania z mojego ogrodu ludzi nieopatrznie do niego wpuszczonych.
Niech boli.. Im większy ból tym wyższy i grubszy będzie mur.
Niech ból wspomnień - słów i czynów – codziennie przypomina mi, ze nie mogę chcieć, że nie mogę marzyć, że nie mogę pragnąć. Dlaczego nie mogę? A po co mam znowu wkręcać się jakąś iluzję, skoro już tyle razy przekonałam się, że nie dostanę tego, czego chcę tak bardzo i prawdziwie. Albo tak jak teraz – dostanę na chwilkę.. ktoś mi pokaże jak może być dobrze, że nie musi być źle i natychmiast, jak tylko uwierzę, ze mi też wolno to mi to zabierze.
Udowadniając, że mi się nie należy – każde dobro jest dla ludzi wspaniałych, coś wartych.. A dla mnie.. Dla mnie są echa ich szczęścia.
Powinnam być wdzięczna za to, że mam jeszcze moją szarość.
Ale NIE jestem.


date: 2005-03-16
time: 4:15 a.m.

zapewnienia.



Miałam nie dostać od Ciebie kopa tylko miłość i wsparcie. Tyle razy mi to powtarzałeś. I co zrobiłeś? To właśnie Ty przyłożyłeś mi najbardziej.
Wyciągnąłeś mnie z dna praktycznie, na swojej pewności zaniosłeś mnie na wielką górę błagając o zaufanie i moja miłość. A kiedy uwierzyłam i zaufałam tak do końca Ty pokazałeś mi rozpościerający się piękny widok, który miał być tylko dla nas po czym zepchnąłeś mnie w jeszcze głębszą przepaść.

I jeszcze miało mnie to nie zaboleć.


date: 2005-03-13
time: 5:35 a.m.

JAK?!




I jak tu wierzyć w siebie… że się jest coś wartym, że się coś dla kogoś znaczy…
Że można jeszcze coś mieć od życia, że się zasługuje na przyjaźń i miłość…
Jeśli najważniejsza osoba, która Ci to wszystko przez długi czas wmawiała nagle zachowuje się tak by udowodnić Ci, że jednak wcale tak nie jest, że nie jesteś nic wart i na nic nie zasługujesz.
Że tak Ci się tylko wydawało…


date: 2005-03-12
time: 7:55 a.m.

dark lonely days, dark lonely nights…




Dni i noce się dłużą… wydają się trwać w nieskończoność..
Nie wiem na czym stoję. W co wierzyć?
Kiedy znów zaświeci słońce?
Kiedy znów poczuję się bezpiecznie?


date: 2005-03-09
time: 4:52 a.m.

I wandered lonely as a Cloud…




Zadziwiające…
Ktoś Ci coś mówi… przekonuje Cię do czegoś.. nawet czynami…
chce by mu wierzono…
A kiedy wreszcie zaczynasz Wierzyc to okazuje się, że nie ma już w co – tym razem przynajmniej już po części.

Więc pytam: po co to wszystko zaczynać?


date: 2005-03-02
time: 12:00 a.m.

naive




Naiwniara ze mnie..
Może czas to zmienić?



date: 2005-02-25
time: 3:26 p.m

Flying without wings…




Chciałam latać a nie miałam skrzydeł. Nie wiedząc o tym spadłam z nieba i potrzaskałam sobie zadek. Ktoś stał przy mnie i pomógł mi się pozbierać. Kolejna nauczka na przyszłość.

Wniosek: trzeba znaleźć/odzyskać skrzydła… Pomożesz mi?


date: 2005-02-23
time: 5:44 p.m.

dream…




Marzenie mam w tym momencie tylko jedno: niech spokój ogranie moje wymęczone ciało i udręczoną duszę.
I co? – znowu się nie spełni.


dopisek: 2005-05-21 fakt – nie spełniło się do dzisiaj



date: 2005-02-13
time: 3:08 a.m.

sleepless night



Mimo zmęczenia nie potrafię zasnąć. Brakuje ciepła i bezpieczeństwa…
W moim życiu wydarzyło się coś, co mogę swobodnie nazwać cudem :)
Jednocześnie ostatnie dni były dla mnie takie, jakie powinny być, a to, do czego musze wrócić teraz jest dla mnie obce.. i jakby już nie moje. „Rzeczywistość” i rutyna – szara codzienność będzie jeszcze bardziej szara po tym, jak ostatni dane mi było zobaczyć cała paletę kolorów, jakie może nieść życie… Dobre i to, bo przecież mogło tego nie być, choć tęsknota będzie nie do pokonania…


date: 2005-01-30
time: 3:21 p.m.

vs



Wyobrażenia vs rzeczywistość – kto wygra?
Na razie i tak się nie dowiem, więc dlaczego się nad tym zastanawiam?

Błędne koło :-/

dopisek: 2005-05-21 wygrały wyobrażenia jak można się domyśleć po późniejszych entries..


date: 2005-01-30
time: 4:35 p.m.

who am I…?



Tego nie wie nikt… A już na pewno nie ja, mimo tego, że znam siebie najlepiej.
Ludzie określają mnie jako: słodka, cudowna, kochana, mądra, wspaniała… Niedawno ktoś patrząc na moje zdjęcie powiedział: atrakcyjna..
A mnie się chce śmiać jak to słyszę/czytam. Albo raczej gorzko śmiać. Przecież ja taka NIE jestem!
Mówicie, że się nie doceniam.. możliwe, może mam za niskie poczucie własnej wartości a za wysoką samokrytykę.
Ale jedno co wiem, to to, że wy wszyscy mnie przeceniacie co sprawia, że czuję się jeszcze gorzej.
Mówiąc: „na pewno CI się uda, Ty jesteś taka mądra, wierzę w Ciebie” sprawiasz, że czuję się jak nieudacznik, którego pomylono z kimś kto potrafi wszystko.
Próbuję tłumaczyć, ale nikt nie słucha… bo w końcu WSZYSCY wiedzą LEPIEJ niż ja na co mnie stać.

Tkwijcie sobie dalej w tym błędzie – ja umywam ręce.

date: 2005-01-16
time: 8:17 p.m.

symetria



Świat nie ma sensu – trzeba mu go nadać samemu.


date: 2005-01-15
time: 4:42 a.m.



Kiedy nadejdzie dzień zdarzenia nocne wydają się mieć mniejsze znaczenie, przestają niepokoić… Zdają się być głupota nawet – ale tylko do czasu gdy znów taka noc nadejdzie.

Nowy Rok… nowe znajomości (?) nowe zdarzenia dobre i złe.. nowe problemy…
Problemy? Jak na razie moim jedynym jest czas, który za powoli płynie. A pewnym jest, że gdy będę chciała by zwolnił lub nawet się zatrzymał – on zacznie pędzić jak szalony…
Życie…

date: 2004-12-18
time: 10:53 a.m.

marudzenie ;)



Chciałabym mieć tą Twoja pewność i zero wątpliwości… Nie bądź więc samolubem i podziel się nią ze mną ;)
Wtedy moje wątpliwości znikną… I będzie jak ma być.


date: 2004-12-17
time: 2:54 a.m.

discovery



Odkryłam, że nie potrafię już mówić tego co chciałabym powiedzieć… Nie chodzi o pisanie – te akurat idzie mi doskonale a i tak nigdy nie będzie miało prawdziwego wydźwięku moich myśli. Mówić do Kogoś… w obawie, że tembr głosu będzie nie taki jak powinien być, że słowa, które powiem nie oddadzą pełni tego co mi w głowie siedzi… A jeśli nawet to w nikłym stopniu. Większość moich myśli to obrazy – nie słowa.. opisane za pomocą wyrazów stają się niejako.. płytkie.. mniej kolorowe… mniej moje. Z reguły milczę wtedy, pogrążam się w moich marzeniach uśmiechając się sama do siebie.
Chciałabym przekazywać me myśli tak, jak widzę je w mojej głowie – niemożliwe – więc, póki co, będę się starać najlepiej jak potrafię opisać to wszystko słowami.



date: 2004-11-23
time: 3:47 a.m.

Happiness



Zaufanie rozrosło się we wspaniałe drzewo…
I z oczami wielkimi jak spodki odkryłam, że w drugim końcu mojego ogrodu wyrosło nowe Drzewo… Ono się już samo nazwało – to Szczęście :)
Jest jeszcze malutkie… słabe… jakby nie wiedziało, czy ma rosnąć dalej, czy też wystawiło zaczątki swoich gałązek za wcześnie… Chyba trzeba mu pomóc – wspaniałą odżywka dla niego będzie rozmowa z Tobą. :))


date: 2004-11-18
time: 4:33 a.m.

Gala said



Don't Ever
By: Author Unknown
Don't ever be reluctant to show your feelings when you're happy, give in to it.
When you're not, live with it.
Don't ever be afraid to try to make things better you might be surprised at the results.
Don't ever take the weight of the world on your shoulders.
Don't ever feel threatened by the future take life one day at a time.
Don't ever feel guilty about the past what's done is done. Learn from any mistakes you might have made.
Don't ever feel that you are alone there is always somebody there for you to reach out to.
Don't ever forget that you can achieve so many of the things you can imagine.
It's not as hard as it seems.
Don't ever stop loving don't ever stop believing, don't ever stop dreaming your dreams.

Sem says: Don’t EVER smoke this stuff that the author did!!! :D


date: 2004-11-02
time: 2:33 a.m.

heh.. zwątpienie



Zaufaniu dzisiaj odpadła dzisiaj jedna gałązka… Nieduża wprawdzie, ale boli mnie to.. Mimo tego mam nadzieję, ze moje (hmm nasze?) Drzewo będzie nadal rosło…
Samosiejki Gali znowu podniosły trochę główki i to już raczej nie jest tylko moje wrażenie :)
Ciekawe jak zareagują na wiadomość, że próbowałam powiedzieć, ale adresat zwiał :D Ale nic to, mam jeszcze limit czasu.
A mój Kfiatószek milczy.. myślę sobie – co dzieje się? :-/

Dzień refleksji.. i świece nadal płoną..


date: 2004-11-01
time: 2:57 a.m.

wieści gminne ;)



Przygasłe i coś ostatnio nadwątlone przez szereg wydarzeń kwiaty Gali zdają się podnosić znów swe główki ku słońcu. Dobry to znak choćby to było li tylko wrażenie moje.
W moim ogrodzie zaś zawitała Najukochańsza Osoba moja wraz z jeszcze nienarodzoną swą Pociechą i przyszłym Mężem. Wniosek: Przyjaciel to także darmowa poradnia przedmałżeńska a do tego seksuolog :] LOL


date: 2004-10-31
time: 3:50 a.m.

Trust…



Osoba, która sadzi mi róże w ogrodzie bardzo pomogła mojemu Drzewu urosnąć. Już się nie chwieje iż radością przyjmuje każdy, nawet najmniejszy promyczek mojego szczęścia. Nazwałam je Zaufaniem wierzę, że będzie rosło z dnia na dzień aż w końcu stanie się takie mocne, ze nic go nie złamie.

Tak bardzo bym chciała, żeby tym razem nikt nie zniszczył mojego ogrodu tak jak to miało miejsce kiedyś. Myślę, że teraz bym go już nie odbudowała, gdyby jednak tak się stało…

Trzeba się starać… bardzo starać a wtedy wszystko się uda.
I nie martwić się na zapas! ;)


date: 2004-10-29
time: 1:04 a.m.

Magic Garden…



Teoria ogrodów:
Każdy z nas ma ogródek, który pielęgnuje własnymi rękami – to jest nasza przestrzeń życiowa, w której przyjmujemy gości – znajomych, przyjaciół – na dłużej lub krócej… Ogródki znajdują się w wielkim, utworzonym przez pnącza labiryncie i do każdego z nich prowadzą furtki przez które może wejść osoba posiadająca do nich klucz. Klucze po prostu się znajduje… Albo się je ma – to nasze charaktery. Wchodząc do jednego ogrodu – poznając nowego człowieka można znaleźć klucz do innej bramki i tak w kółko. Labirynt posiada pewną wyjątkową właściwość – jeśli znajdzie się już drogę do czyjegoś ogrodu pojawia się ‘teleport’ – następnym razem podczas ‘odwiedzin’ nie trzeba już błądzić… Z wnętrza swojego ogrodu możesz samemu otworzyć furtki – narażamy się wtedy na niespodzianki.
Jeśli naprawdę się kogoś polubi, jeśli okaże się, że właściwa osoba znalazła klucz do naszego ogrodu umacnia się on dzięki pomocy i staraniom drugiego człowieka. Pojawiają się nowe rośliny, ogród pięknieje. Niestety, jeśli zła osoba znajdzie drogę do Twojego ogrodu… albo po dłuższym pobycie w nim okaże się inna niż myśleliśmy musisz zebrać siły wszystkich swoich roślinek, żeby ją stamtąd wyrzucić. I może Ci się uda, może wygrasz.. ale odbywa się to kosztem piękna Twojego ogrodu… krótko mówiąc – zostaje zniszczony… I trzeba całą pracę rozpoczynać od nowa.


Miałam kiedyś bardzo piękny ogród i został zniszczony – w sumie przez własną głupotę, bo sama otwarłam furtkę komuś. Przez dłuższy czas nie miałam sił ani ochoty na to, by zacząć go odbudowywać.. otwarta pozostała tylko jedna furtka, reszta zaś pozamykana była na głucho – z mojej strony. I dzięki tej jednej otwartej furtce.. dzięki tej jednej Osobie zaczęłam znowu chcieć mieć swój ogród, cieszyć się jego pięknem… pozwolić, by dzięki tej Osobie kwiaty znów kwitły, ptaki śpiewały, trawa się zieleniła a woda w fontannie wesoło szumiała.
A teraz… teraz jestem cała sobą wdzięczna tej osobie za to, że nie odwróciła się ode mnie i nie zamknęła tej bramki od swojej strony… zaczęłam dzięki Niej znowu ufać, wpuszczać innych do swojego ogrodu z początku na króciutko bardzo, później na dłużej…
Potrzeba wielkiej chęci życia, by z niej pozwalać kwiatom rosnąć, bo z radości wyrastała trawa, by ze szczęścia śpiewały ptaki a z poczucia bezpieczeństwa wyrastały drzewa.
Ostatnio pojawiła się nowa Osoba – weszła furtką z wielkim „?” namalowanym na niej… i tak jej już zostało… pomaga mi wytyczać nowe ścieżki w moim grodzie i sadzi dla mnie purpurowe róże.

Dziś w moim ogrodzie korzenie zapuściło Drzewo.


date: 2004-10-27
time: 9:34 p.m.

the way



„Szczęśliwy ten, kto jak Tezeusz wyjdzie raz ze swego osobistego labiryntu. Ciężkie są jednak zmienne koleje losu tego, kto nie ma przychylności bogów: błądzenie trwa wtedy tak długo jak jego życie.”
Paolo Santarcangeli

a ja mówię tak: wyjść z siebie łatwo…
…trudniej wrócić.


date: 2004-10-25
time: 9:58 p.m.

okrrrrropny



Elf – osobnik o szczupłej budowie ciała, wysoki; o dobrym sercu i nienagannych manierach; wspaniały Przyjaciel stawiający sobie za punkt honoru bycie honorowym; dłuższe rozmowy z niektórymi przedstawicielami powodują spadanie z krzeseł ;)

UWAGA – niektóre Elfy mają bardzo ostre kły – podobno :]

P.S. Słyszałam też, ze jeden Elf zostanie taktykiem oddziału SWAT. Konkretnie ten, którego ulubionymi owockami są wisienki :P


date: 2004-10-24
time: 1:17 p.m.

tabula rasa




Dlaczego człowiek nigdy nie ma tego, czego chce?
Gdyby bowiem pragnął tego co już ma, to miałby to, czego chce.
Ale on nigdy nie pragnie tego co już ma i dlatego nigdy nie ma tego czego chce!!


date: 2003-10-21
time: 12:45 a.m.

Moon Angel



Wchodzę
W noc
Nieskończoną
Ja – dziecko gwiazd
Przybywam słysząc
Odwieczny zew
Zatopiona w ciemności
Czerń – siostra
Przyjęła
Jak zawsze
Wiatrem
Pocałowała


date: 2004-07-10
time: 3:30 a.m.

Obowiązki



Większość rzeczy, które robimy, robimy, bo musimy, bo tak wypada…
Niestety niewiele jest rzeczy, które robimy bo CHCEMY.
Wniosek: Życie składa się praktycznie z samych obowiązków.

Przynajmniej chyba żyjemy – bo chcemy, w końcu w każdej chwili można to przerwać…

Może zmienię zdanie jak tu wrócę ;)


date: 2004-07-03
time: 12:20 a.m.

dylematy…



Mam czas, być może parę dni
A wszystkie do przeżycia
Czerwono – żółto – szaro – biały film
Mam krew przybraną tęczą barw
Wszystkich, jakie znam…

A z drugiej strony:

Chyba płynę tam
Gdzie wszystko się kończy
I nie wiem, co wiem
Jakiś dziwny clown
Zasłonił mi słońce
I mówi mi:
„hej, nie bój się
Spójrz na mnie – to Ty
niby się śmiejesz
a w oczach łzy
Spójrz na mnie – to Ty
już nie masz przecież sił..”

Jestem a jakby mnie nie było…


date: 2004-06-28
time: 17:40 p.m.

just a smile…



Zwariowany dzień.. latanie od sklepu do sklepu… chyba wszyscy to znamy ;)
Znudzona okropnie Sem postanowiła przeprowadzić eksperyment i zaczęła do każdego suszyć zęby… rezultaty:
- jedno podziękowanie od starszej pani – „bo to tak miło zobaczyć jak młodzi są zadowoleni” :)
- jedna propozycja randki – „Ty, zobacz, uśmiecha się do Ciebie! Bierz się za nią!!” :D:D:D
- kilka znaczących spojrzeń – „obiło jej” – obstawiam, ze to mieli na myśli :]
- przetrzepany przez ochroniarza plecak w hipermarkecie – „aaa bo pani się tak uśmiechała :/ to myślałem, że ma pani jakiś powód” LOL :)

A wszystko to w myśl zasady: „put a smile on your face – make the world the better place”…
A może to nie był ten uśmiech? hmm ;)


date: 2004-06-27
time: 7:07 p.m.

me



The wind circles in my head
I feel no pain
But my heart is bleeding
Have you ever felt the same?

I look in your eyes
Wonder your smile
Think you are here
Sleeping in my mind

And The Darkness came…

I can’t see anything
I can’t feel you
But The Faith
Will always be there



I will NEVER give up...

Inni coś od siebie:


Nie można komentować
To stwierdzili inni:
(pomarańczowym kolorem
oznaczeni są użytkownicy nlog.org)
astral | 2005.05.23 01:31:41

mi juz pada powoli :P

semeley | 2005.05.22 21:14:00

teraz Ci padnie na mózg :] zobaczysz :D :P

astral | 2005.05.22 21:10:26

czytalem, a jak ;) tak po łebkach :D

cheshirecat | 2005.05.22 20:59:28

ehh sem sem:)

semeley | 2005.05.22 20:35:11

lol :D nie mów, że wszystko czytałeś :o

astral | 2005.05.22 20:22:18

hehe, tresciwy wpis, nie ma co ;)