Wpis który komentujesz: | I nie nie nie nie może być spokojniej. Sam nie wiem. Słońce było uspokajające rano i tylko bzdury z objazdem na wiochach mnie poddenerwowały. Bo powiedziałem sobie, mam czas, spokojna muzyka gra, jadę przez wiochy do pracy. Ale już po wiochach się okazało, że objazd a znaki nagle okazały się złe. Nie było problemu, ale mnie z rana, w drodze do pracy takie rzeczy denerwują. Ale mało tego. Rozpoczynamy pracę, uruchamiamy pocztę i jest jeszcze gorzej. Zaczynam ciężej oddychać, ścisk w (suchej)klatce piersiowej i nerwy. Co z tego, że mam "podkłądkę" że nie jesteśmy tak winni jak wyglądało by na to, ale co z tego? co? Taki syf i w tych momentach nie obchodzi mnie , że grand dont come for free i tylko się wnerwiam jak nic. Świadomość kąpieli w bagnie wraca błyskawicznie. A do domu daleko. Chciałbym siąść i się pocieszyć i opisać to tutaj, chciałbym tego i tamtego, a przede wszystkim odpowiedzi w którą stronę warto iść? Ale tej odpowiedzi nikt mi nie da! Bo nie ma ludzi z przyszłości nie ma rozwiązań na życie. Czy jestem uzależniony od przygnębienia? Jacek Marzyciel Myśliciel Własnoświatowiec. |
Inni coś od siebie: |
Nie można komentować |
To stwierdzili inni:
(pomarańczowym kolorem oznaczeni są użytkownicy nlog.org) |
kecaj_kecaj | 2008.10.27 18:02:45 tak, myślenie boli. bardzo, a ja nie mogę przestać myśleć cały czas coś obmyślam w swoim świecie. A to wcale nie tytułowanie:) nawet mama na mnie mowiła marzyciel jak miałem z 3 lata....:) sensualite | 2008.10.27 14:56:55 się utytułowałeś, to już się per KecajU zwracać nie śmiem ;p odpowiedzi każdy by chciał... wiedzy o jutrze też.... myślenie boli, tyle kasiente | 2008.10.27 13:10:25 to chyba jest kwestia podejścia. wrażliwości. dystansu. tak mi się zdaje. jedni podejdą na lajcie, wyjdzie-niewyjdzie [następnym razem się uda], a drudzy będą się przejmować, wkurwiać, siwieć [to nie ma sensu, po co próbować]. ludzie są pesymistami, sam fakt, że jak się zajebiście zaczyna układać, w pewnym momencie ściągamy na głowę myśl 'to zbyt piękne, coś się musi spierdolić', no i się w końcu pierdoli. może to głupie, ale w takich ochujałych momentach to : http://www.youtube.com/watch?v=Ju-FJCZCHUI kecaj_kecaj | 2008.10.27 11:56:28 nooo tak, tylko dlaczego tych lepszych jest mniej?? Czy myśmy się do cholery urodzili po to, żeby się martwić? Żeby mieć problemy? To dziwne od czego zależy obciążenie takim "gównem" , że jeden ma lepiej a drugi gorzej i to niezależnie od włożonej pracy.... kasiente | 2008.10.27 11:39:22 ta, mi kiedyś mama powiedziała, że jak się już nie ma z czego cieszyć to trzeba choćby z tego, że świeci słońce. ja odparłam 'a jak nie świeci?' to z tego, że pijesz dobrą kawę. 'a jak mi nie smakuje?' etc. w pewnym momencie stwierdziła, że i tak mnie nie przekona i dała sobie spokój. są dni... kiedy bywa lepiej, są te gorsze. inaczej nie będzie. 'i tak kurwa mać do zajebania.' |