11:23 / 20.10.2008 link komentarz (6) | Rany czy tak to ma wyglądać? Jak mnie boli dzisiaj głowa znów. Cóż wiem, po meczu też mnie bolała - zmęczenie i te sprawy, organizm był wyczerpany bo przecież 70 minut na boisku to trochę, co prawda nie w pomocy, ale biegałem swoje i czuję to w nogach (i głowie) Przegraliśmy no i bardzo szkoda. Nie szło, a magnes w kierunku bramki był słaby.
Ale nie o tym nie o tym nie o tym była mowa.
Wracamy do punktu wyjścia.
mogę napisać w skrócie: nie ma przyszłości, praca zabija, życie jest piękne w 30%, nie będzie lepiej.
Mogę nie napisać tego w skrócie, ale będzie że się powtarzam, ale w końcu...piszę to dla siebie tak??
Poniedziałek przywitał mnie szarpiącą łepetyną jak już wspomniałem. Jeszcze przed pracą czułem to więc nie ma wymówki, że boli bo stres i syf w robocie.
No jestem teraz tutaj i męczę się, dostałem po głowie raz za popełniony błąd - akceptuję OK. Chińczyków już obecnie nie cierpię, za wszystkie kłamstewka i fałsz. NIE CIERPIĘ WAS! (I tak nie przeczytacie tego buraki).
Męczę się z tym całym baraństwem i debilizmem nie widzę poczucia misji już nie widzę sensu i wątpię w poprawę. Co gorsze wydaje mi się , że gdzie indziej będzie tak samo bo przecież każda praca się z tym wiążę. Chyba, że fizyczna, ale znowu pracując fizycznie byłbym niezadowolony z towarzystwa i auto-wartości. Wiem bo już to przerabialiśmy.
Wniosek jest prosty. Żeby żyć , trzeba zarabiać, żeby zarabiać trzeba pracować, żeby pracować trzeba zostawić radość, marzenia , złudzenia i pozytywy. Wyssie to z Ciebie wszystko i tyle.
Nie widzę sensu w tym wszystkim nie nie nie i chyba już nie zobaczę i chyba mnie to boli.
Chyba chcę wegetować. Chyba jestem w punkcie usrania i uwikłania w to bagno. Kecaj - fatal error Syntax error i niestety pokręcenie głowicą nic tu nie da jak w C64.
Chciałbym wystartować od nowa zmienić coś , ale ten cały kryzys sryzys strasznie ograniczył pole działania i jestem...Nieszczęśliwy. |