08:41 / 27.10.2008 link komentarz (5) | I nie nie nie nie może być spokojniej. Sam nie wiem. Słońce było uspokajające rano i tylko bzdury z objazdem na wiochach mnie poddenerwowały. Bo powiedziałem sobie, mam czas, spokojna muzyka gra, jadę przez wiochy do pracy. Ale już po wiochach się okazało, że objazd a znaki nagle okazały się złe. Nie było problemu, ale mnie z rana, w drodze do pracy takie rzeczy denerwują.
Ale mało tego. Rozpoczynamy pracę, uruchamiamy pocztę i jest jeszcze gorzej. Zaczynam ciężej oddychać, ścisk w (suchej)klatce piersiowej i nerwy. Co z tego, że mam "podkłądkę" że nie jesteśmy tak winni jak wyglądało by na to, ale co z tego? co? Taki syf i w tych momentach nie obchodzi mnie , że grand dont come for free i tylko się wnerwiam jak nic. Świadomość kąpieli w bagnie wraca błyskawicznie. A do domu daleko.
Chciałbym siąść i się pocieszyć i opisać to tutaj, chciałbym tego i tamtego, a przede wszystkim odpowiedzi w którą stronę warto iść? Ale tej odpowiedzi nikt mi nie da! Bo nie ma ludzi z przyszłości nie ma rozwiązań na życie.
Czy jestem uzależniony od przygnębienia?
Jacek Marzyciel Myśliciel Własnoświatowiec. |