14:21 / 07.03.2002 link komentarz (2) | Przyszedł J. Do późnych godzin nocnych męczyliśmy się nad butelką. L. sączył piwko (może chory?...,0).
Było bardzo sympatycznie - w dużej mierze dlatego, że J. tym razem ani nic nie odstawiał, ani nie rzucał tych swoich dziwnych tekstów, ani nie robił maślanych ocząt.
Głowa mnie dzisiaj trochę boli, a tu niedługo do pracy trzeba ruszyć... :(
Przeżyję. Jutro mam przecież wolne. :,0) |