00:42 / 16.03.2002 link komentarz (0) | Mam niechcianego adoratora - taksówkarz - codziennie z własnej inicjatywy wozi mnie do pracy. Do dzisiaj myślałam, że mnie po prostu lubi, a tu się zaczęło: Masz może czas po pracy? Może byśmy gdzieś wyskoczyli?
Znowu rozczarowanie... :(
Zgasiłam go tekstem o obowiązkach wobec męża i gromadki dzieci. Chyba poskutkowało.
Od jutra jeżdżę autobusem... :( |