00:57 / 22.03.2002 link komentarz (2) | Miałam w pracy bardzo niemiłe zdarzenie. Jeden z kierowców poprosił, żebym zadzwoniła do straży miejskiej - przy postoju samochód potrącił kota i zwierzę strasznie się męczyło. Zadzwoniłam, ubłagałam strażnika, żeby oddzwonił do mnie, gdy będzie sprawa załatwiona.
Dobry człowiek - oddzwonił. Powiedział, że przyjechał po kota weterynarz ze schroniska, którego wezwali. Nie spytałam, czy zwierzę przeżyło. Nie mogłam...
Dlaczego ja jestem tak cholernie wrażliwa?! Godzinę po tym fakcie przepłakałam. Z taką wrażliwością cholernie ciężko żyć... :( |