dobry_zly // odwiedzony 5202 razy // [technics1200 szablon nlog7 v01f beta] // n-log home
pokaż: ostatnie 20 | wszystkie z tego miesiąca! (0 sztuk) | wszystkie (19 sztuk)
16:33 / 11.04.2005
link
komentarz (2)
Wczoraj były imieniny mojego syna.
Standardowo, jak co roku przyszli ci sami goście. Babcie, dziadek i francowata szwagierka (siostra żony) z mężem. Szwagier, niby mężczyzna a ciota. To wcale nie znaczy, że ja przy nim jestem taki męski. Absolutnie nie. To on jest zniewieściały. W tym małżeństwie ona nosi spodnie. Oboje mnie wkurwiają. On – swoją pizdowatością. Ona – niezachwianą pewnością środka świata – za jaki się uważa. Każde jej słowo jest trafne, każde wyważone. Nigdy nie popełnia błędów i w dodatku ma receptę na wszystkie ułomności. Rozmodlona do granic niemożliwości.

Teściowie mają dwójkę dzieci. Dwie córki. Moja żona jest 11 lat starsza od szwagierki. Jest całkowicie przez nią zdominowana. Całe życie, jak szwagierka coś chciała to natychmiast miała. Teściowa stawała na głowie, żeby zaspokoić jej żądze, łącznie z pianinem które jej teściowa na żądanie kupiła. Nawiasem mówiąc, pewnie siedziała przy nim 10 razy, potem jej się znudziło. W latach 80/90 zagraniczne wycieczki – żeby szkolić język. Teściowa harowała na kilku etatach, żeby zarobić na jej fanaberie. To tylko kilka „grubszych” przykładów. Ukoronowaniem, było kupienie szwagierce mieszkania. W zasadzie nie kupienie a wykupienie mieszkania po jakiejś rodzinie. To nie była jakaś kosmiczna kwota ale jednak spora kasa. Dla niej było wszystko, dla mojej żony nic. Widocznie teściowie uważali, że w stosunku do mojej żony nie mają żadnych zobowiązań. Aż się dziwię, że jej to nigdy nie przeszkadzało.
Trzeba oddać sprawiedliwość, że szwagierka nie zmarnowała swojej szansy i bardzo dobrze się wykształciła. To jej plus. Dzięki temu ma dobrze płatna pracę. Ale nie mogę przeżyć, że wszystko to działo się kosztem mojej żony, która tego nie widzi lub nie chce zobaczyć. Nie cierpię francy-szwagierki, choć wydaje mi się, że bardziej powinienem z tego powodu nie cierpieć teściów. Nic, ale to kompletnie nic mojej żonie nie dali. Finansowo, jeśli byliśmy w biedzie, pożyczali kasiorę ale zawsze co do złotówki musieliśmy ją oddać. Nawet wtedy jak moja żona studiowała w dość drogiej prywatnej uczelni i byliśmy w długach po uszy. Nie darowali nawet złocisza. Pewnie dlatego, że szwagierce była kasa potrzebna. Odwrotnie, do moich starych, którzy jak pożyczyli, to nigdy nie zhańbili się odebraniem pożyczonych pieniędzy, pomimo, że zawsze chciałem je zwrócić. Tak naprawdę, to studia żony sfinansowała moja matka emerytka. Jej matka nie dołożyła do tego nawet złotówki. W tym czasie, szwagierka, pięknie się uśmiechając, cierpliwie wysysała z mamusi wszystkie możliwe złotówki.

Szwagierki nie cierpię jej jeszcze bardziej z prozaicznego powodu. Niestety wymknęła się moim przewidywaniom. Za młodu, biegała samopas, niemalże bez kontroli. Moi Teściowie na wszystko jej pozwalali. Dwunastolatka, do domu przychodziła kiedy chciała. Przewidywałem, że zejdzie na psy. Moje przewidywania się nie sprawdziły i na psy nie zeszła. Ma dobrze płatna pracę. Poszczęściło jej się, ale jeśli chodzi o dobra materialne wszystko kosztem mojej żony.

Żona prosiła mnie, żebym na imieninach zachowywał się odpowiedzialnie i nie zabierał za specjalnie głosu w dyskusji, bo z pewnością będą rozmowy o papieżu – „a ty masz inne zdanie niż wszyscy”. Dlatego, na wolałem siedzieć możliwie długo w kuchni, żeby jak najmniej przebywać w towarzystwie tego rozmodlonego towarzystwa. Szczególnie miło mi było być daaaaleko od mojej ulubionej szwagierki.

Zły, zdecydowanie ZŁY