08:18 / 01.12.2002 link komentarz (2) | Zlizaja mi sie egzaminy koncowe. Jako, iz wcale nie mam ochoty sie do nich uczyc, postanowilam urzadzic sobie maraton Musierowicz, a tak bardziej konkretnie Jezycjady. Jako gowniara czytywalam ten typ literatury mlodziezowej na parapecie kuchennym, jeszcze w starym domu na Okeciu. I tak sie ta podroza sentymentalna przejelam, ze, ani sie obejrzalam, jak cala Jezycjada (11, 12 ksiazek?,0) zostala przeczytana 'od tylu', czyli od Kalamburki do Kwiatu Kalafiora. Teraz upne sie chyba Lucy M. Montgomery, albo, w najgorszym razie, Dzieci z Bullerbyn. Ciam Ciam pyszotka. |