Po pierwsze: nie planuj.
Powinnam w tym momencie sciemniac Warszawiakow a wychodzi na to,ze siedze na kacu z obrazona miona ala mimoza. Wyjazd przesuniety przez glupote ogranizatorki(czyli mnie,0) na poniedzialek. No dobrze, Warszawiaki nie zajace, nie uciekna;,0)