17:28 / 17.05.2004 link komentarz (13) | Podazam ulica szybkim krokiem, goraco debatuje z siostra, niechcacy pukam kogos swoja torba, rzucam "przepraszam" i biegne dalej.
Nagle czuje szarpniecie za ramie. Jakis groznie wygladajacy typ, z nieciekawa mina i wyrzutem w glosie mowi do mnie: mnie nie mozna szturac, wlasnie wyszedlem z wieznienia po 7 latach.
Mina mi zrzedla, siostra stoi zamurowana i wychodzi na to, ze musze sie sama bronic;,0)
Alez przeprosilam pana, a teraz moge nawet pozyczyc wszystkiego najlepszego.
Facet nieco uradowany powiada; no to moze na dobry poczatek postawie Pani piwo?
Dziekuje, ale nie moge, jestem umowiona z mezem.
I nikt mi nie powie, z moim zezowatym szczescie moge liczyc tylko na meza recydywe;,0) |