21:37 / 22.05.2004 link komentarz (7) | No to jestem:,0) Bylo bosko, z tym, ze dzien za krotki i nie zdazylam obskoczyc wszystkiego i wszystkich ziomkow;,0)
Obywatele z Lotu nie popisali odwolujac siostry lot 2 godziny przez planowana godzina. Nieladnie, bardzo nieladnie. Juz bylysmy w ogrodku, witalysmy sie z gaska a tu dostalysmy po nosie i musialysmy niczym przekupki wloczyc sie z torbami po Wawie. Noc spedzona w hotelu i mili goscie za sciana.
Wrocilam ostatecznie dzis, wymeczona ale z bananem na gebie;,0)
Oczywiscie nie bylabym soba gdybym nie zaliczyla paru przygódek. Wstyd pisac o reszcie jednak moge tylko napomknac, ze wracajac mialam przesiadke w Malborku. O losie, dworzec pelen kiboli wracajacych z meczu i obstawy w postaci polijantow wyposazonych w dlugie czarne palki:,0) Z zaskoczki podbiega do mnie typ i tu co nastepuje;
pani Otylia, o jak milo. Z zawodow Pani wraca? I co, jak tam z motylkiem sprawy stoja?
Ja probuje wtracic, ze mi do Otyli jak swini do nieba, ale typ lekko podchmielony zdaje sie mnie w ogole nie sluchac.
Pan dalej; koledzy, Otylia Jedrzejczak, nasza dziewczyna tu jest.
Czuje, ze robie sie czerwona jak majtki ktore mialam na studniowce dawno temu tak na marginesie;,0)
Policjanci usmiechaja sie pod nosem, mi za wesolo nie jest. Szalikowcy na mnie patrza, ludzie patrza a Pocoloco stoi rozpalona, cala w pasach i probuje sue wytlumaczyc, ze ona nie i w ogole.
Uratowal mnie pociag, do ktorego wskoczylam swinskim pedem.
Uslyszalam jeszcze z oddali; jestesmy z Toba.
Ale ta Otylia na niesmiala nie wyglada.
:,0)
|