|
![]() |
mumik // n-log home |
![]() |
pokaż: ostatnie 20 | wszystkie z tego miesiąca | wszystkie |
Wczoraj w radiowej "Trojce" Wojciech Mann stwierdzil, ze szacunek nalezy sie nie tylko tym dzielnym ludziom, ktorzy wyszli z nalogu, ale takze tym, ktorzy narkotykow nigdy nie brali.
Troche tego nie rozumiem. Przeciez wystarczy konsekwentnie mowic nie. Miec idee fix, ze narkotykow sie nie sprobuje i tyle. Co za problem? To tak jak z planowym zakochiwaniem sie - wystarczy sobie powiedziec, ze sie kogos kocha a rzeczywistosc juz do tego dorowna. Sprawy uczuc i przekonan dzialaja na zasadzie samospelniajacej sie przepowiedni. Troche podobnie zreszta jest z pozbywaniem sie nalogow (psychicznych,0), czy nerwic. Nie uwazam sie za czlowieka o silnej woli, wrecz przeciwnie, a jednak u mnie te mechanizmy dzialaja. Nie moze wiec to byc nic trudnego. Najtrudniej pogodzic sie z utrata bliskiej osoby, z niezalatwionymi sprawami, z przeszloscia. Tego nie mozna nijak zmienic, chyba ze ktos jest zdolny do przeklamywania wlasnych wspomnien. Takie Orwellowskie dwojmyslenie. Taka zdolnosc zreszta podobnie jak cynizm i dziury w toku myslenia powinna sie sama wyksztalcac pod wplywem Silnych Negatywnych Doswiadczen Emocjonalnych. |