21:24 / 20.05.2005 link komentarz (8) | Lee ma swojego wypróbowanego rzeźnika
Ufa mu i tylko u niego się zaopatruję.
Kiedyś jednak nawet tu się naciął. Trafił wówczas na bardzo nieudane parówki.
Były naprawdę okropne, wodniste jakieś, mięso w nich rozpadało się, było jakby spienione i dziwnie pachniało.
Następnym razem Lee ochrzanił rzeźnika za taką fuchę.
Rzeźnik na to spokojnie zapytał czy Lee aby chodzi o te z zeszłego wtorku?
Właśnie o te! - potwierdził Lee.
Wiem, wiem to wina tego chłopa od którego krowę kupiłem, nie był moim stałym dostawcą, to nauczka żeby nigdy z niepewnego źródła się nie zaopatrywać.
Chłop bardzo prosił, to się zlitowałem, cena była okazyjna a człowiek przysięgał, że zwierzę nigdy nie dostawało antybiotyków. Ale niestety dostawało. Dlatego takie parówki z jego mięsa wyszły.
Więcej od nikogo obcego, niczego nie kupię – wycedził przez zęby - żeby na kolanach błagali.
|