23:34 / 22.12.2005 link komentarz (3) |
I nawet prawie półtora kilograma mandarynek nie pomogło na tą przerażającą pustkę w środku...
I strach, że pójdę na łatwiznę...
Bo po co czekać jeśli mogę nic nie dostać?
Ryzykować... jeśli może tylko boleć?
Przecież tak wygodniej...zawsze znajdzie się ktoś kto na chwilę przytuli, wypieści.. w imię czego sobie tego odmawiać?
Ciągle naiwnie wierzyć, że mogę być dla kogoś wszystkim...? I zorientować się nagle, że upłynęło dużo czasu.. a ja ciągle jestem "zaczekana"...?
Gdzieś na jakimś blogu znalazłam to określenie...
....zaczekana jestem w Tobie... wciąż jeszcze jestem...
Ale na jak długo starczy mi cierpliwośći... i wiary w jej sens...?
|