17:28 / 20.03.2006 link komentarz (5) | Kolejna porażka w moim życiu, tym razem zawodowym..
Okazało się, że moja ulubiona dziedzina zawodowa, czyli mechanika, nie jest przeznaczona dla mnie i moich fizycznych możliwości. O ile w samej mechanice sobie radzę całkiem nieźle i szybko chwytam wszystkie dla mnie nowinki techniczne, to już konieczność dźwignięcia ponad 10 kilo jest niemożliwa - na chama to uniosę, ale grozi u mnie trwałym kalectwem. Jak w domu powiedziałem, że przenoszę/zdejmuję z góry/lub ciągnę maszyny o wadze 15 i więcej kilogramów,to zostałem zjechany od głupców, którzy nie szanują swego zdrowia. Muszę powiedzieć, że nie na darmo jestem rencistą II grupy - z jednej strony wysoka krótkowzroczność, co przy dźwignięciu zbyt ciężkiego sprzętu może spowodować u mnie trwałą ślepotę; z drugiej strony dyskopatia, która może zaprowadzić mnie na wózek. To nie są żarty..
Dzisiaj właśnie byłem po raz ostatni w pracy, bo szef nie może zatrudniać do takiej pracy osób niepełnosprawnych - w przypadku jakiegoś mojego kalectwa spowodowanego warunkami w pracy, miałby on poważne skutki prawne z tego tytułu, z zamknięciem zakładu i karą pozbawienia wolności włącznie. Tak więc znów będę musiał szukać jakiegoś punktu zaczepienia..
P.S. To u mnie już nie pierwszy taki przypadek, kiedy po kilku dniach pracy z powodu niepełnosprawności zostałem zwolniony. Już przywykłem do tego, ale przy dzisiejszym bezrobociu każda strata pracy jest dość bolesna..
|